Ostatnio, przy okazji informacji o grach sygnowanych przez Outland
Quest Software, napisałem, że
Kevin Scott, założyciel ich
strony, nie odpowiedział na moje maile, więc nie mogę przedstawić
wywiadu z nim. Obawiałem się, że strona OQS, jak wiele jej
podobnych, zostałą porzucona przez autora, na co wskazywała
ostatnia data aktualizacji z 2005 roku. Życie potrafi jednak
przynieść niespodzianki i bardzo się cieszę, że jak na razie bardzo
pozytywne! Kevin okazał się bardzo sympatycznym panem w średnim
wieku, który wciąż choruje na Atari, z tym że na nowszą odmianę tej
choroby czyli ST/STE. Zgodził się na wywiadzik, mamy więc okazję
usłyszeć, jak się ma nasz amerykański pobratymca w 2006 roku.
w miarę aktualne zdjęcie Kevina dla
przypomnienia
Krzysztof Ziembik: Cześć Kevin. Prowadzę stronę
atarionline.pl w języku polskim, o grach na stare, ośmiobitowe
Atari. W internecie poszukuję nieznanym mi programów oraz
interesujących informacji na ten temat. Właśnie trafiłem na Twoją
stronę, gdzie zamieściłeś sporo gierek, które zrobiłeś wspólnie z
Larrym Scottem. Chciałbym o tym napisać artykuł (był
tutaj - Kaz) oraz przeprowadzić z Tobą wywiad. Da się
zrobić?
Kevin Scott: Pewnie! Będę szczęśliwy mogąc odpowiedzieć na
Twoje pytania. Co chciałbyś wiedzieć? Rzuciłem też okiem na Twoją
stronę i uważam, że jest świetna. Jednakże będę potrzebował
tłumacza, żeby cokolwiek zrozumieć :)
Kaz: Zacznijmy od ustalenia faktów. Kim jest Larry Scott?
Początkowo myślałem, że to Twój brat, ale w sumie na swojej stronie
nigdzie tak nie napisałeś.
KS: Larry jest moim „przyrodnim” bratem. Moja siostra wyszła
po prostu za faceta, który miał to samo nazwisko, co my, ale nie
był z naszej rodziny :) To był właśnie Larry.
Kaz: Który z Was zaproponował nazwę Outland Quest
Software?
KS: Wydaje mi się, że wymyśliliśmy ją wspólnie. Dużo
graliśmy w gry przygodowe Scotta Adamsa (nota bene w tym czasie
mieszkaliśmy na Florydzie niedaleko od niego) i chcieliśmy napisać
naszą własną grę przygodową, którą ostatecznie nazwaliśmy „Dungeons
of Oti” (ostatni człon rymował się z „Bow-Tie”). Taką nazwą firmy
chcieliśmy sprawić wrażenie, że ma się do czynienia z
przedsiębiorstwem zajmującym się grami przygodowymi. Ale oczywiście
pisaliśmy różne rodzaje gier, nie tylko przygodowe.
Kaz: W jakim wieku byliście, gdy założyliście
OQS?
KS: Miałem około 16 lat, a mój "przyrodni" brat ledwie
przekroczył dwudziestkę. W tym czasie, gdy zaczęliśmy wspólnie
programować, mieszkałem z nim i moją siostrą pod jednym dachem.
Kaz: Byliście normalną firmą czy taką „dla sławy i
zabawy”?
KS: Rzeczywiście, zaczęliśmy pisanie gier dla zabawy i wiele
z naszych dzieł po ukończeniu stało się public domain albo
shareware. Ale później wypuściliśmy kilka z nich jako produkty
komercyjne.
Kaz: Na swojej stronie napisałeś, że zaczynaliście od
bardzo ubogiego zestawu, Atari 400 z magnetofonem. Jaki był Wasz
następny sprzęt?
KS: Kolejny był Atari 800. Potem to już Atari ST - najpierw
520 ST, a później 1040 ST. No i PC.
Kaz: Czy zachowało się coś z tych historycznych czasów do
dnia dzisiejszego?
KS: Wciąż mam moje Atari 800 (podłączone i działające!!!)
oraz Atari ST. Głównym komputerem do pracy pozostaje pecet własnej
konstrukcji z procesorem AMD XP1600+ (Tak, wiem. Czas na
upgrade).
Robot Repairs, Inc.
Kaz: Czy możesz wyjawić, jak rodziły się Wasze programy?
Czy planowaliście coś najpierw, pisaliście algorytmy na papierze
albo coś w tym stylu?
KS: Większą część czasu spędzaliśmy na rozmowach o przyszłej
grze. Rozważaliśmy wszystkie pomysły, odrzucaliśmy jedne, braliśmy
następne i zastanawialiśmy się, czy możemy zrobić naprawdę dobrą
grę w ramach danego pomysłu. Wiele idei oczywiście było
wspaniałych, ale w tym czasie nie byliśmy zdolni doprowadzić ich do
takiego poziomu, jakiego byśmy sobie życzyli. Na przykład,
chcieliśmy zrobić wielką grę przygodową w kosmosie, dla wielu
graczy jednocześnie. Ale w tych czasach jeszcze nie było
publicznego internetu. Napisaliśmy więc wersję, w którą można było
grać korzystając z BBS-u, który wtedy właśnie uruchomiłem. Nie było
to to, o co nam chodziło, ale i tak było niezwykłe, jak na tamte
czasy.
Kaz: Jaki był podział ról przy pisaniu gier? Co robił
Larry, a co było Twoją częścią? Kto był szefem?
KS: Chodziłem wtedy do szkoły, a Larry miał „normalną”
pracę, więc robiliśmy wszystko w czasie wolnym od zajęć. Byliśmy
naprawdę zgranym zespołem, nie było szefa. Jednakoż Larry jest
bardziej artystyczna duszą ode mnie, tak więc w większości gier
raczej on robił grafikę, a nie ja. Ale to zależy od konkretnej gry.
Część z gier zrobiliśmy wspólnie, ale kilka Larry napisał
całkowicie sam, a kilka ja też stworzyłem zupełnie osobno. Myślę,
że te, które zrobiliśmy razem, są najlepsze.
Kaz: Udało się Wam coś zarobić na programowaniu?
Wspomniałeś, iż niektóre gry wydaliście komercyjnie. W jaki sposób
je sprzedawaliście?
KS: Nie sądzę, żebyśmy zarobili jakieś pieniądze na
8-bitowych grach, choć niektóre z nich były przecież shareware. Ale
sprzedawaliśmy jedną grę na Atari ST „Cops and Robbers, Too!” i
troszeczkę na tym zarobiliśmy.
Kaz: W jakiej formie sprzedawaliście swoje gry? Czy to
były jakieś zewnętrzne firmy dystrybucyjne czy wszystko robiliście
sami – na przykład wysyłkowo przez ogłoszenia w gazecie?
KS: Wiele z naszych gier na Atari 800 było publikowanych
przez czasopisma i firmy zajmujace sie shareware, takie jak "SuzyB
Software". Nasze programy na ST także były dystrybuowane przez
wiele czasopism, a "Cops and Robbers Too!" dodatkowo przez JV
Enterprises, które obecnie nazywa się JV Games. Mają swoją
stronę w internecie
(mieli w
swojej ofercie gry na ST, znalazło się też coś na Falcona i Jagura
- Kaz).
Cops and Robbers Too!
Kaz: Co się stało z niektórymi plikami gier na Atari
8-bit na Twojej stronie? Nie udostępniłeś plików "GolfTees", "Lite
Show", "Mad Libs", "Motion Variable", "Scattegories", "Space
Regent", "Terror Fair"…
KS: Są różne przyczyny, dlaczego nie wypuściłem wszystkich
naszych tytułów. Po pierwsze, niektóre z nich są także
współwłasnością innych firm ("Scattergories", "Mad Libs"), więc nie
mogliśmy ich upublicznić. Kilka innych gier zostało właściwie
skończonych, ale nigdy do takiego stopnia, który by nas
satysfakcjonował ("Motion Variable"). No i wciąż są takie, których
nie chcę wypuszczać, ponieważ nie chcę ujawnić KONCEPCJI gry, zanim
nie wymyślimy, i w niektórych przypadkach nie zaczniemy tworzyć,
nowej gry z tymi właśnie koncepcjami (jak "Space Regent").
Kaz: Co teraz porabia w normalnym życiu Kevin i Larry
Scott?
KS: Jestem programistą w firmie, która sprzedaje programy do
background screening, a Larry głównie sprzedaje polisy
ubezpieczeniowe, ale ma też zlecone prace programistyczne i
informatyczne.
Kaz: Wybacz moja niewiedzę, ale co to u licha jest
"background screening"?
KS: "Background screening" to sprawdzanie życiorysu danego
człowieka. Przykładowo, jeśli ktoś zamierza zatrudnić się w jakiejś
firmie, to ta firma, zanim go zatrudni, może zlecić zbadanie jego
przeszłości. Przedsiębiorstwa, takie jak to, w którym pracuję (tu
stronka), wykonują takie
zlecenia. Potwierdzają na przykład numery
podatkowo-ubezpieczeniowe, zapisy w policyjnych kartotekach,
historie poprzednich zatrudnień, wykształcenie i wiele innych
rzeczy.
Kaz: Udaje Ci się jeszcze hobbystycznie zajmować Atari
ST?
KS: Wciąż staram się w wolnym czasie pisać gry, ale ostatnio
niczego jeszcze nie skończyłem. Jest ciężko wrócić do domu i zacząć
programować, kiedy właśnie wróciło się z pracy, w której się
programowało... Z projektów, które zamierzam zrealizować mogę
wymienić: 1) zrobienie poprawek do "Cops and Robbers", 2) układanka
w stylu puzzle pod nazwą "Pinky the Pig", 3) mieszanka szachów i
otello podobna do "Space Regent", ale pod nazwą "Regent", 4)
jeszcze jedną grę w kosmosie, podobną do starej "Journey to the
Planets", 5) grę sportową "Racquetball". Jestem zaskoczony, że
wymieniłem tylko tyle... Ale przed tymi wszystkimi programami
jeszcze długa droga do ukończenia. Dlatego, jesteśmy bardzo
szczęśliwi, że W ZESZŁYM ROKU (!) udało nam się wypuścić w świat
"Cops and Robbers Chess" dla Atari ST. To była gra, nad którą
pracowaliśmy z Larrym wiele lat temu, ale nigdy nie została
ukończona. Pewnego dnia zdecydowałem się ją skończyć i umieścić na
naszej stronie. Wierz lub nie, ale zauważyłem, że kilka innych osób
także opublikowało swoje programy na Atari ST w ostatnim
czasie.

Sno-Fite
Kaz: Kevin, w takim razie życzę Ci, by wszystkie projekty
udało się dokończyć. Będę Ci kibicował i od czasu do czasu wpadał
na Twoją stronę, sprawdzić, czy się nie lenisz ;)
KS: Nie ma sprawy! Chciałem Ci jeszcze podziękować za
utrzymywanie Atarowskich marzeń przy życiu oraz za zainteresowanie
się nic nie znaczącymi facetami z OQS!
Kaz: To ja dziękuje, że zechciałeś się podzielić swoimi
wspomnieniami i Waszą twórczością. Jeżeli będziesz kiedyś w
Europie, wpadnij do Polski. W społeczności polskich Atarowców
zawsze będziesz mile widziany!
Jako bonus do wywiadu zamieszczam wszystkie
gry na Atari ST/STE, które napisali
Kevin i Larry Scott.