Monitorowa wieża babel
Jak część z was, spotkałem się z oczywistym problemem pomieszczenia
sprzętu na ograniczonej przestrzeni biurka. Osobiście posiadam trzy
komputery, którym poświęciłem sporo mojego życia. Są to małe
Atari,
Amiga 1200 oraz
PC (było jeszcze Atari
1040 STE oraz Amiga 500, ale tych już nie mam). Są dwie możliwości
zapewnienia kontaktu z tym sprzętem:
- wymagająca najmniej kosztów i energii, polegająca na
zastąpieniu sprzętu emulatorami, które niekiedy sobie lepiej radzą
niż oryginał (szybsze, lepsza grafika),
- zapewniająca bezpośredni kontakt z oryginalnym sprzętem, ale za
to wymagająca dodatkowej przestrzeni na biurku (ta budzi najwięcej
sentymentu i radości).
Oczywistym problemem staje się monitor, który zajmuje sporo
miejsca. Tu od wielu lat poszukuję optymalnego rozwiązania
podpięcia wszystkiego pod monitor od PC, który jakby na to nie
patrzyć jest i będzie. Przed zakupem PC, Atari było podpięte pod
mały TV, a do Amigi sprawiłem sobie monitor od PC (Philips
14-calowy za 730 złotych - do dziś pamiętam) i podłączyłem ją
poprzez przejściówkę, używając trybu Double NTSC z overscanem
(monitory od PC zwężały obraz Amigowy i aby maksymalnie wypełnić
ekran trzeba było powiększyć obraz, a Double NTSC zapewniał 60Hz
odświeżania, co było lepsze od Double PAL i jego 50Hz). Tak było do
momentu pojawienia się PC (już K6 233 z 32MB RAM). Na tym sprzęcie
nie było mowy o rozsądnej emulacji Amigi, a Atari ledwo co, więc z
czasem PC zaczął dominować.
Doświadczenia z kartami PC
Od tego momentu zacząłem szukać rozwiązania umożliwiającego
wyświetlanie obrazu Atari na monitorze od PC. Pierwsze, za czym
zacząłem się rozglądać, to karty graficzne z wejściem wideo. ATI
Rage Pro 128 zawiodła i została zastąpiona drogą kartą Elsa
Erazor III Pro VIVO (Riva TNT2 Pro). Tą kartę można by nazwać
bliską ideałowi, gdyż potrafiła ona wyświetlać obraz z wejścia
wideo aż do rozdzielczości 1600x1200 oraz go przechwytywać w tej
rozdzielczości, sprzętowo kodując do MPEG-a. Sterownik karty
posiadał prosty i świetny programik do wyświetlania obrazu z
wejścia wideo (karta posiadała 3 wejścia wideo i 2 wyjścia
composite, jak i S-Video). Dodatkowo ciekawostką było to, że karta
poprawnie wyświetlała przeplot bez potrzeby stosowania filtrów
grzebieniowych. Ustawiając tryb np. 100Hz na PC można było
wyświetlać poprawnie atarowski interlace (np. HIP-y czy RIP-y).
Wszystko było by dobrze, gdyby nie to, że sterowniki wejścia wideo
działały poprawnie tylko do Windowsa 95, 98 i ME. Do XP pojawiły
się jakieś, ale nie udało mi się zmusić karty do współpracy z nimi.
Postanowiłem szukać dalej.
Testowałem różne karty TV, ale one potrafiły wyświetlać obraz
maksymalnie 384 na 288 (cóż, chip BTxxx). Dałem sobie z tym spokój
na jakiś czas, gdyż pojawił się nowy rozdział w moim życiu: żona,
potem dzieciaki. Kupiłem w końcu kartę Avermedia Studio 303.
Można by kartę ocenić jako całkiem, całkiem dobrą - obsługa pełnego
PAL, przechwytywanie do MPEG2 (potrzebne mi było do zgrywania
materiału z kaset wideo), niezły obraz TV. Niestety, nie wiadomo z
jakich przyczyn, beznadziejny obraz z Atari. Zakłócenia i widoczne
działanie filtru antygrzebieniowego, objawiające się losowym
wyświetlaniem linii o punkt w prawo lub lewo. Sprawa wyglądała
nieciekawie. Amiga już była na odstawce, Atari sporadycznie,
rodzina, brak czasu na to wszystko.
W międzyczasie postanowiłem zmienić wysłużoną Elsę na coś nowszego,
szybszego. Oczywiście zacząłem się rozglądać za kartami VIVO. Na
pierwszy ogień poszła ATI (próba zaufania po raz drugi). Była to
ATI Radon 9600 Pro VIVO. Była i się szybko wybyła... Obsługa 3D
taka sobie (czasem rwała), a wejście wideo na poziomie 384 na 288.
Obraz z Atari poprawny, ale rozmyty. Niestety to nie to i kartę
zwróciłem do sprzedawcy (polecam Komputronik). Na jej miejsce
zacząłem szukać czegoś innego i znalazłem na Allegro MSI 5600 XT
VIVO (Riva Geforce FX 5600) za rozsądną cenę (karta świetnie
się taktuje z 235/400 do 380/660 MHz - odpowiednio dla rdzenia i
pamięci przy pasywnym chłodzeniu). Problemy pojawiły się w momencie
próby znalezienia jakiegoś programiku umożliwiającego obsługę chipu
z MSI, ale ostatecznie taki znalazłem. Po podłączeniu wejścia dawna
radość powróciła. Obraz na wejściu okazał się być w porządku, bez
zakłóceń. Tylko ten soft taki mizerny. Ale nie ma się co czepiać,
działa. Oczywiście wszystko do momentu... To coś jak powtórka z
rozrywki. Sterowniki wejścia wideo instalują się tylko ze
sterownikami NVIDII zamieszczonymi na dostarczonej płycie do karty
(starszej). Niestety sterowniki posiadają również błędy
wyświetlania 3D. Wniosek: nie ma sensu kupować kart VIVO!
Wkracza LCD
Jakiś czas temu postanowiłem zmienić monitor na LCD. Nie mam
zaufania do tej technologii, ale trzeba trochę oszczędzać oczy, a
wierzcie mi, przy LCD mniej bolą, zwłaszcza po dłuższym siedzeniu
przy monitorze. Szukając LCD-ka zacząłem się interesować ich
rodzajami i parametrami. Jeśli chodzi o obraz to ważna jest dla
mnie jakość, więc od początku odrzuciłem wszelkie matryce typu TN
(262 tysiące kolorów interpolowanych, słabe kąty widzenia).
Niestety, taki co mi się spodobał (NEC WGX2, matryca AS-IPS, 20
cali, panorama, z możliwością zachowania proporcji obrazu) był poza
moim zasięgiem finansowym (ponad 2000 złotych). Zacząłem się
rozglądać za jakimś kompromisem (i rozsądkiem - dziś kupisz monitor
za ponad 2000 złotych, a za chwilę ceny zlecą, bo pojawią się
OLED-y) i znalazłem przypadkowo monitor BENQ FP91GP - 19
cali, posiadający matrycę MVA w proporcjach 5:4 (kto takie
wymyślił?!) za około 900 złotych. Muszę przyznać, że monitor mnie
miło zaskoczył i mogę go z czystym sumieniem polecić (1280x1024,
pełna paleta kolorów - wierzcie mi, to widać; dobre kąty widzenia;
niezły czas reakcji; wejścia DVI i D-SUB). Przy okazji uwaga, o
której nikt w sieci nie napisał: 90% monitorów poniżej 1500 złotych
nie posiada funkcji zachowania proporcji obrazu. Tyczy się to
monitorów zwykłych jak i panoramicznych. Co oznacza, że wszystkie
tryby o proporcjach 4:3 będą zdeformowane i nic z tym nie zrobimy.
Najgorzej jest w przypadku tanich monitorów panoramicznych.
Wszystkie starsze programy oraz gry nie uwzględniające trybów
panoramicznych będą rozciągnięte w bardzo nienaturalny sposób i nie
da się nic z tym zrobić. Wniosek: nie kupować tanich,
panoramicznych LCD, chyba, że nie przeszkadza nam rozciągnięty
obraz lub PC jest używany tylko do programów i filmów.
Test i recenzja tunera
Rozwiązanie powyższych problemów pojawiło się w postaci mojego
najnowszego nabytku czyli zewnętrznego tunera TV Media Tech MT
4154. Oczywiście zanim kupiłem ten tuner zwróciłem poprzedni
zakupiony przez Allegro, który (pomimo zapewnień sprzedawcy) nie
współpracował z moim Benq (a w instrukcji było napisane, że tylko
CRT!). Uwaga: nie kupujcie tanich tunerów zewnętrznych, tych
poniżej 130 zł i nie wierzcie opisom sprzedawców.
Poszukałem i postanowiłem zakupić w celu sprawdzenia tuner TV
MT4154. Znalazłem ten tuner w firmie Proline w cenie 179 zł (taniej
nie znajdziecie), ale kupiłem w Media Markt za 199 zł. Powód? Na
Proline trzeba uważać. Oni nie umożliwiają zwrotu sprzętu, jeśli by
nie chciał poprawnie działać, a na dodatek, co jest sprzeczne z
prawem, nie umożliwiają sprawdzenia sprzętu w sklepie, przed
zakupem. Trochę się z nimi popstrykałem, poczytałem opinie na necie
i stwierdziłem, że wolę dopłacić te 20 zł i nie mieć kłopotów.
Uwaga: jeśli nie jesteście pewni sprzętu, nie kupujcie w
Proline.

Sprzęt jest opakowany w pudełko, przez które widać urządzenie, nic
szczególnego. Do tunera dołączony jest pilot i baterie, zasilacz,
kabel przejściówka, kabel VGA oraz przewód audio. Standard bez
wydotrysków. Tuner posiada wejście zasilania, dźwięku (mini jack
oraz 2 x cinch), wejście obrazu (cinch oraz S-Video), antenowe oraz
wejście VGA do podłączenia komputera. Urządzenie posiada wyjście
audio (mini Jack), wideo (cinch) oraz analogowe VGA (D-SUB) do
podłączenia monitora. Urządzenie może pracować jako przelotowe
pomiędzy komputerem, a monitorem. W moim przypadku nie stosowałem
takiego podłączenia, gdyż mój monitor ma dwa wejścia: D-SUB oraz
DVI (komputer mam podłączony przez DVI, a tuner przez D-SUB).
Monitor umożliwia proste przełączanie się pomiędzy źródłami, a jak
jedno źródło zaniknie to automatycznie przełącza się na drugie.
Dodatkowo stosowanie tunera jako przejściówkę mogłoby pogorszyć
jakość obrazu.

Po przyjściu do domu na pierwszy ogień poszło sprawdzenie działania
tunera bez podłączania czegokolwiek. Po włączeniu pojawił się
niebieski obraz tła. Działa, więc klik w przycisk menu, które
umożliwia naprawdę wiele. Do wszystkich opcji mamy też dostęp za
pośrednictwem pilota, co jest wygodniejsze. Menu jest podzielone na
zakładki:
- PicSnd - ustawienia obrazu i dźwięku:
- BRIG - jasność,
- CONT - kontrast,
- SATU - nasycenie kolorów,
- SHAR - wyostrzanie,
- VOL - głośność,
- BALA - balans dźwięku.
- PicEnh - funkcje dodatkowe:
- CHR ENH ON/OFF - podbicie barw,
- LUMA STR ON/OFF - podbicie kontrastu,
- BLK EX ON/OFF - wymuszenie czarnego tła,
- NOISE RE OFF/LOW/MID/HIGH - eliminacja zakłóceń (ale ta opcja nie
chce się zapamiętywać).
- Tune - strojenie TV:
- CHLNUM - wybór kanału,
- CHL EDIT - edycja kanału (zamiana, flaga skip),
- CHL MICR - dokładne strojenie,
- MANUAL SRH - wyszukiwanie pojedynczego kanału,
- AUTO SRH - strojenie wszystkiego (bez ostrzeżenia kasuje
wszystkie kanały!).
- Config - ustawienia:
- C.SYS AUTO/PAL/NTSC - system nadawania,
- ROUTE TV/VIDEO/S-VIDEO - wybór źródła sygnału (dostępny pod
przyciskiem pilota),
- BACKGRD ON/OFF - włącza niebieskie tło w przypadku braku
sygnału,
- MODE - rozdzielczość VGA (VGA 60/75Hz - 640x480, SVGA 60/75Hz -
800x600, XGA 60/75Hz - 1024x768, SXGA 60Hz - 1280x1024),
- PIPS 4/9/16 - liczba okienek przy wyświetlaniu wielu kanałów
(zbędna funkcja),
- POPP - pozycja okna w trybie nakładania na obraz z komputera
(narożniki lub środek). Opcja działa tylko wtedy, jeśli do tunera
jest podłączony komputer,
- DEFAULT - przywraca fabryczne ustawienia.

- OSD - ustwienia wyświetlania menu tunera:
- LANG - język (do wyboru są dwa: chiński i angielski),
- HOR POSI - pozycja pozioma OSD,
- VER POSI - pozycja pionowa OSD,
- AUTO OFF - automatyczne znikanie OSD,
- IMPACT - efekt pojawiania się OSD (nic ciekawego),
- STYLE - wygląd OSD (inne kolory).
Najpierw Atari
Na pierwszy rzut poszło oczywiście Atari. Czcionka zadziwiająco
ostra, kolory soczyste oraz bez zakłóceń, rewelacja. Jedynie co
przeszkadzało to taki dziwny efekt barwienia tła, ale o tym
później. Jak już wszystko ruszyło, to postanowiłem sprawdzić
płynność obrazu. Do tego celu chwyciłem pierwszą moją dyskietkę
(dosłownie) z sławnym demem grupy WFMH, tam jest dużo scrolli.
Oglądanie dema było przyjemnością, jakiej nie miałem od lat.


Podczas części ze scrollami testowałem różne tryby pracy
urządzenia. Początkowo tuner ustawiłem na rozdzielczość natywną
monitora (1280x1024 60Hz), ale było lekkie szarpanie się scrolli
(60 się nie dzieli przez 25). Po testach, z różnymi trybami
pozostałem przy rozdzielczości 1025x768 przy 75Hz. Różnica jakości
jest w ogóle nie zauważalna, ale za to 75Hz robi swoje. Scrolle
stały się płynne. W zasadzie nic do zarzucenia, a jakość pokazują
załączone powyżej i poniżej ilustracje - zakłócenia w postaci
lekkiej mory są spowodowane przez aparat fotograficzny.
Ekran Atari w ramce monitora LCD
Self Test ładnie wypełnia ekran
monitora
XL Art: niedoszły projekt Sapera
XL Art: projekt Audio Mastera obsługującego
Covox-a, nawet powstała prosta wersja
XL Art: próba wizualizacji SimCity
XL Art: próba wizualizacji pulpitu
graficznego w GR.15
XL Art: dawny projekt programu do edycji
fontów
XL Art: dawny projekt grafiki do
zina
XL Art: dawny projekt managera
plików
Grywalny protoplasta gry "Dyna
Blaster"
Postanowiłem sprawdzić jak tuner wraz z monitorem LCD poradzi sobie
z trybami mrugającymi czyli z interlacem. Uruchomiłem program
"Visage" oraz wczytałem pierwszy RIP, który mi wpadł w łapy. Pełne
zaskoczenie. Tuner całkowicie wyeliminował interlace, wyświetlając
ostry obraz! Żadnego mrugania. Dla niektórych może to źle, gdyż nie
jest to "real Atari"... Cóż, rzecz gustu. Problemem może się okazać
zbytnia dokładność obrazu i trzeba się odsunąć od monitora. Obraz
Atari z tunera okazał się być lepszej jakości niż z karty
graficznej
Potem Amiga
Na drugi ogień poszło podłączenie Amigi 1200. I tu lekkie
rozczarowanie, gdyż obraz był bardzo rozmyty, z widocznymi
przebarwieniami. W zasadzie nie nadający się do pracy w systemie,
do zaakceptowania były jedynie gry. Od razu postanowiłem sprawdzić
rozdzielczości interlace, włączając rozdzielczość 640x512. I znowu
bez interlace-a. Nic nie mruga, podobnie jak na Atari.
Jednak na sygnale złożonym (composite) testy się nie kończą, gdyż
swojego czasu wyczytałem o możliwości polepszenie obrazu z Atari
poprzez zbudowanie odpowiedniej przejściówki S-Video, której
schemat znalazłem
tutaj.
Pomyślałem, że jak Atari może przez S-Video, to Amiga pewnie też. A
tu mały zawód. Problemem jest to, że A1200 została wykastrowana z
tych sygnałów. Mamy jednak internet i na wszystko znajdzie się
rada. Należy zbudować mały układzik dodający sygnał S-Video do
Amigi, dostępny
tutaj. Uwaga: schemat zawiera błąd polegający na zamianie
luminancji z chrominancją w gnieździe S-Video.
Przeróbka w Atari...
Na pierwszy ogień poszła przejściówka do Atari z DIN na S-Video.
Przejściówka zadziałała, lecz obraz przez tuner stał się zbyt
szczegółowy, co widać na zdjęciu poniżej. Składa się on z siatki
pikseli oraz zakłóceń czarnego tła. Nie wiem jaka tego jest
przyczyna, ale wniosek jest jeden. Do tunera Media-Tech należy
Atari podłączać przez composite. Pozostała kwestia dziwnych
przebarwień tła Atari, które na telewizorze jest w porządku.
Postanowiłem szukać przyczyny, bo obraz po krótkim czasie stawał
się nieznośny.
Postanowiłem pójść dość oryginalną ścieżką. Otworzyłem obudowę
Atari i zacząłem kombinować w stylu, po którym inny komputer już by
dawno siadł. Jednak nie Atari. Najpierw palec po stykach wokół
modulatora, co dało pierwszą nadzieję, gdyż obraz zaczął niekiedy
się poprawiać. Potem na mokro (na palcu - lepsza przewodność), co
pozwoliło zawęzić teren poszukiwań do styków wystających z
modulatora. Następnie poszedł w ruch rezystor przykładany pomiędzy
stykami i masą na wszelkie sposoby, a potem drucik. Efekty były
ciekawe. Przeszedłem na zwarcia połówkowe, czyli zacząłem badać
diodą w różnych kierunkach i znalazłem właściwe styki. Tak, to one.
Nie wiem, co prawda, do czego służą, ale kombinując z różnymi
diodami udało się uzyskać zadowalający efekt. Bez tego tuner byłby
w zasadzie do oddania. Przerobiłem od razu mój drugi Atari. Nie mam
pojęcia skąd się to brało, domyślam się, że tuner wyświetla obraz
zbyt dokładnie, czego dowodem jest S-Video. Po tym zabiegu ponownie
stałem się szczęśliwym posiadaczem Atari (niestety gołego). Do
szczęścia brakuje mi rozszerzenia pamięci i stereo, przydałoby się
też SIO2SD. Ale najpierw trzeba odrobić tuner :)




...i w Amidze
Następnym etapem było zabranie się za przeróbkę Amigi, tu już bez
palca i drucików. Części udało mi się kupić za około 10 zł,
wliczając płytkę i gniazdo S-Video. Jeden wieczór i gotowe!
Niestety początkowo obraz był, ale czarny. To mnie zmartwiło, ale
skojarzyłem, że coś inaczej podłączane były sygnały S-Video w
przelotce od Atari. Szybko zamieniłem sygnały i... działa!
w górnych częściach zdjęć widać obraz przed
korekcją, w dolnej po korekcji, kolor czerwony na białym tle coś
szwankuje
W tym przypadku obraz zyskał naprawdę wiele. Stał się ostry, choć
coś szwankuje czerwień na białym. W końcu da się jako tako
pracować, nawet w 640x512 bez interlacu. Czytać można nawet przy
1280x512, ale to masochizm. Najlepiej wygląda standardowy PAL
640x256. Oczywiście tak podłączona Amiga raczej nie będzie
stosowana do pracy (do roboty jest PC), a raczej do oglądania dem
oraz zabawy, zwłaszcza dla dzieciaków, które niedługo będą na tym
etapie. A wiadomo, że gry na Atari czy Amidze są o wiele
przyjemniejsze i prostsze w obsłudze niż na PC. Udało mi się
znaleźć demo, które dobiło tuner. "Silicon Demo" z jego dziwnymi
sztuczkami manipulacji obrazem. Tuner nie podołał, wyświetlając
czarny ekran w miejscach dziwnych trybów.
overscan ładnie wypłenia ekran
Jeszcze o tunerze
Po sprawdzeniu możliwości tunera w zakresie współpracy ze starymi
komputerami, nadeszła pora na "dodatkowe" funkcje czyli obsługę
telewizji. Tu niestety również nie obyło się bez kombinacji.
Pierwszym problemem była walka podczas pracy z Atari czy Amigą z
przydźwiękami pochodzącymi z anteny. Operacja wyciągania i
wkładania kabla antenowego nie była tym, czego bym oczekiwał.
Pozostał internet i tu takie znalezisko (na zdjęciu poniżej) w
przystępnej cenie (14,88 zł) załatwiło sprawę. Uwaga: znalazłem to
w niefirmowym sklepie za ponad 30 zł.

Jakość obrazu TV jest bardzo dobra, choć mogliby go trochę wyciąć,
a wygoda obsługi z pilota umiarkowana, ale da się przyzwyczaić.
Pilot jest dobrze odbierany, aczkolwiek trzeba celować w okolice
tunera. W obsłudze najbardziej irytuje brak lampki pracy (jest
tylko lampka sieci) oraz brak głośniczka. Tuner jest podatny na
zakłócenia np. z telefonu bezprzewodowego. Najlepiej jest go
postawić po przeciwległej stronie monitora. Dźwięk uzyskany poprzez
wzmacniacz jest czysty i można regulować jego natężenie z
pilota.
tęcza w tle to sprawka aparatu
fotograficznego
Na górze i dole widać niewielkie paski, co likwiduje deformację
obrazu z 4:3 do 5:4. Zdziwiło mnie jednak to, że to dotyczy również
trybu 1024x768, czyli 4:3. Dość wkurzające było strojenie stacji
TV. Tuner nie zapamiętał wszystkich programów telewizji kablowej, a
niektóre zapamiętał kilka razy. Trzeba było i tak dużo stroić
ręcznie, ślęcząc nad listą programów ściągniętą z stron kablówki.
Zajęło mi to 2-3 godziny. Samo układanie programów jest przyjemne,
gdyż istnieje funkcja zamiany kanałów. Najgorsze wydarzyło się, gdy
przypadkiem wcisnąłem autostrojenie. Bez ostrzeżenia wykasowało
wszystkie programy! Pasmo tunera obejmuje pełen zakres, włączając
kanały z grupy Sxx czyli pełen Hyperband. Niestety tuner nie
umożliwia wprowadzanie i zapamiętywanie nazw programów oraz wyboru
kanały z listy, co dzisiaj powinno być standardem, zwłaszcza w
urządzeniu wartym 200 zł.
Słowo końcowe
Tuner MediaTech MT4154 to dobry wybór, ale spodziewać się należy
pewnych trudności ze zmuszeniem do poprawnej pracy. Jego obsługa z
czasem staje się wygodniejsza i nie powoduje problemów. Jeśli
chodzi o wyświetlanie telewizji to jest bez większych zastrzeżeń.
Jakość obrazu jest bardzo dobra. Niestety tego typu urządzeń w
rozsądnej cenie, do 200 złotych, na naszym rynku jest niewiele, ale
sytuacja się zmienia. Niestety nie miałem możliwości sprawdzenia
innych tego typu urządzeń, gdyż postanowiłem kupić tuner na miejscu
w Poznaniu, żeby móc go oddać bez kłopotów i ponoszenia kosztów
transportu w obie strony. Padło na MT4154, jako na firmowe
urządzenie.
Jak widać nie znalazłem jeszcze urządzenia realizującego wymagania
bezbłędnie i bezproblemowo. Mogę jednak stwierdzić, że moje
poszukiwania wstrzymuję, wybierając drogę kompromisu.
Zalety tunera:
- bardzo dobra jakość obrazu bez efektu grzebienia,
- duże możliwości regulacji parametrów obrazu,
- pełna gama wejść i wyjść,
- niezłe wykonanie obudowy i ładny design,
- cena (poniżej 200zł).
Wady (niestety tych jest więcej):
- słabej jakości kabelek z dodatkowymi wejściami,
- wejście dźwięku: mały jack nie działa w połączeniu z wejściami
chinch (nie wiem z czym działa),
- brak diody sygnalizującej pracę (dioda zasilania się cały czas
świeci i nie widać, czy urządzenia pracuje czy nie),
- aby urządzenie włączyć trzeba przytrzymać dwie sekundy przycisk
Power na pilocie,
- brak trybów panoramicznych (choć jeśli by one miały tylko
rozciągać obraz to są zbędne),
- obraz NTSC z Amigi jest czarno-biały,
- brak zapamiętywania niektórych ustawień,
- automatyczne strojenie nie znajduje wszystkich stacji (trzeba
dodawać ręcznie),
- obraz jest wyświetlany za duży, przez co widać po bokach
śmieci, przydałaby się funkcja "crop",
- brak wbudowanego głośniczka (są wprowadzające w błąd
otworki)
- cena: powinno to kosztować nie więcej niż 150zł.
Dla ciekawskich dołączam
instrukcję użytkownika tunera.
-----
Aktualizacja tekstu z 6 sierpnia 2007 roku, którą przygotował
Maciej w odpowiedzi na pytanie kolegi Lotharka:
Lotharek pytał: "(...) interesuje mnie jednak jak się psuje jakość
obrazu z pieca po przepuszczeniu przez w/w urządzonko; dla tych
którzy w swoich LCD nie maja dwóch wejść".
Maciek odpowiada: "Tuner ma dołączony kabelek umożliwiający
podłączenie komputera poprzez niego. Kabelek jest krótki, jeden
metr. Jednak to w ogóle nie przeszkadza, gdyż traktować go należy
jako ciekawostkę. Obraz z komputera jest bardzo kiepskiej jakości i
nie nadaje się do pracy... Zamiast tego proponuję zakupić
przełącznik monitorów, choć i przez niego obraz też traci. Załączam
fotkę porównującą obraz bezpośrednio i poprzez tuner. Do minusów
bym dodał beznadziejny obraz PC poprzez tuner."
Porównanie obrazu bezpośrednio i poprzez
tuner
Dodatkowo Maciej podesłał zdjęcia opisywane w artykule w większym
rozmiarze, tak by można było lepiej ocenić wspomniane efekty. Plik
waży około 9,1 MB i jest
tutaj.