Pewnego dnia postanowiem zakupić interfejs SIO2SD do Atari... z
wiadomych powodów. Problem w tym, że sprzedawane są tylko
wnętrzności interfejsu, z którymi trzeba coś zrobić. Są dwa
warianty:
- interfejs wewnątrz Atari,
- interfejs na zewnątrz w jakiejś obudowie.
Każdy sposób ma swoje zalety i wady. Pierwszy daje pewniejszą i
wygodną pracę, ale za to jest związany z jednym egzemplarzem Atari
i wymaga dość daleko idących przeróbek samego komputerka.. Drugi to
przede wszystkim mobilność interfejsu (jak dzieciakowi włączam
jakąś grę, to podłączam interfejs, wczytuję program i zabieram
SIO2SD), prostsze wykonanie nie związane z cięciem obudowy Atari...
co mnie bardziej interesuje. Pierwszy problem to znalezienie
obudowy. Od magnetofonu za duża, od XEP80 za niska, no i szkoda
urządzenia. Wybrałem się jednak do sklepu elektronicznego z
interfejsem do przymiarek i znalazłem coś bardzo spasowanego, co
mieści urządzenie i jest w miarę poręczne. Niestety nie mam fotki
całej obudowy, bo zaraz po powrocie zabrałem się za przeróbki.
Etap rzeźbienia
Na początek trzeba było lekko spiłować narożniki płytki SIO, aby
się zmieściła pomiędzy dystansami od śrub obudowy.

Na pierwszy ogień poszło wycięcie otworu na pleksi oraz wycięcie
szybki. Następnie "szparka" na kartę SD oraz wycięcie na przewód
(udało się, że dysponowałem już wtykiem z SIO2PC oraz starym kablem
od magnetofonu. Nie musiałem rozbebeszać sprawnego magnetofonu.
Kolejna sprawa to dopasowanie dystansów obudowy (musiałem je lekko
podciąć; jeden bardziej, bo blokował kartę SD).
Następnie otworki pod przyciski i rzeźbienie mamy na
ukończeniu...
Etap montowania
No to przebrnęliśmy do nastepnego etapu prac, czyli usuwania i
mocowania elementów. W pierwszej kolejności trzeba wstawić nasze
przyciski...
...oraz je czymś przysmarkać...
Kolejną sprawą to obróbka interfejsu, czyli należy się pozbyć diod
LED, odłączyć i dopasować jakiś potencjometr oraz podłączyć
przewody w miejsce diod oraz pod przyciski (przycisków nie trzeba
usuwać). Wyciąganie dobrze zamocowanych elementów nie jest
przyjemne. Łatwo zerwać ścieżkę. Lepiej zamówić interfejs bez
zbędnych elementów. Poniżej interfejs po wstępnym montażu.
A tu jak się sprawa ma od dołu? Dodatkowo pojawił się potencjometr
z dorobioną gałeczką i guziczek "power" od PC (przycisk "turbo" w
starych obudowach). Normalnie można by zrobić otwór pod śrubokręt,
gdyż jasność wyświetlacza się rzadko reguluje (jest już dość
ciasno).
Poniżej spód SIO2SD po skręceniu. Widać jedną śrubę inną (jest
dłuższa), a to za sprawą kolizji z gniazdem SD. Trzeba było
bardziej podciąć kołeczek.
Na koniec
Na koniec pozostały detale w postaci diod, kartki z opisem i włala
(to odbicie, fałdy to aparat foto).
Niestety nie obyło się bez zadziorów. Chwila nieuwagi i przytarcie
pod przyciskami DRIVE i FILE gotowe. Trzeba uważać... Można było
więcej czasu poświęcić na krawędzie wokół pleksi, ale cóż, chęć
zakończenia prac była silniejsza :).
Co dalej
Po skończeniu budowy naszła mnie myśl o małej produkcji gotowego
SIO2SD z wykorzystaniem zmontowanej płytki. Zacząłem analizować mój
prototyp pod kątem poprawek i uproszczeń budowy i doszedłem do
wniosku, że da się zrobić. Tylko czasu mało.
Jeden z problemów to kabel SIO, a raczej jego wtyk (nie jestem
zwolennikiem kastrowania magnetofonów, mam do nich sentyment).
Zacząłem kombinować z różnymi wtykami od PC i coś się udało
zmontować.
Jak widać jest to zlepek dwóch wtyków zasilania od zasilacza PC AT
(w nowszych też się takie spotykało jako dodatek). Po przycięciu,
przeszlifowaniu i sklejeniu kropelką pasuje to bardzo dobrze, dając
przy tym dużo lepszy styk niż oryginalny wtyk SIO, a to za sprawą
solidniejszych styków, które obejmują piny.
Wykonana na szybko, ale jest jakaś alternetywa pod hasłem "ochrony
magnetofonów".
Maciej "Rocky" Hauke, Poznań 2007, meh[at]op.pl
Adres tymczasowej strony z oryginałem artykułu
tutaj.
Wszystkie zdjęcia w lepszej jakości niż powyżej
tutaj.