Branża o sobie by Kaz 2008-12-14 13:26:24

Dwa dni temu zastanawiałem się, czy istnieje branża wydawców gier na Atari, ryzykując tezę, że chyba mamy do czynienia z jej powstaniem. Dzisiaj same firmy, o których wtedy pisałem, a właściwie ich założyciele, wypowiedzą się o swoich planach. Z możliwości wypowiedzenia się nie skorzystał Sal Esquivel (AGG), ale to zrozumiałe, bo właśnie kończą prace nad "Tempest 2000" i mają sporo roboty na głowie. Gra będzie wkrótce w sprzedaży! Łamy atarionline.pl są dla nich otwarte, jak tylko ogarną się z pracą, mam nadzieję, że Sal napisze coś więcej. A tymczasem czytamy, co mają do powiedzenia polskie firmy.



1. Sikor Soft

"Zapytałeś się Kaz o moje przyszłe plany wdawnicze względem Atari, jak również o to, dlaczego nic nie wydałem w XXI wieku. Pytałes się też, czy jest szansa na coś nowego.

Ostatnią grę wydałem w 1998 roku - był to Tekblast. Potem było kilka podejść, ale albo autorzy się nie wywiązywali z obietnic, albo po prostu nikt nie chciał nic nowego wdrożyć do produkcji. Na przykład od jakiś trzech lat pewna osoba tworzy dla mnie cartridge - już za bardzo nie wierzę w jej obietnice. In plus mogę wskazać działanie Zenona - on dla mnie przygotował jakieś dwa lata temu cartridge o pojemności 4MB. Był taki projekt gry pod roboczym tytułem "Inspektor 2". Niestey, prace utknęły w martwym punkcie, a autorzy zrezygnowali z projektu. Do dziś mam kilka sztuk (bez EPROM-ów) tych cartów, niestety - o ile Zenon robi świetną robotę, o tyle ja nie jestem w stanie przekuć tego na projekt płytki.

Czy chciałbym coś jeszcze wydać? Wiesz, że tak. Ale liczyć się trzeba z tym, że na Atari już się raczej w dzisiejszych czasach nie zarobi, a na pewno nie tyle, aby się utrzymać. Pochwalić tu trzeba GR8 Software - Nosty robi świetną robotę. Wiedziałem o pewnych przygotowaniach jeszcze zanim podałeś nowinkę na stronie, Nosty się śmiał, że robi mi konkurencję. Oczywiście - jest to zdrowa konkurencja, życzę mu powodzenia na niwie wydawniczej i mam nadzieję, że to nie było pierwsze i ostatnie słowo.

Z mojej strony z kolei co ja mógłbym zaproponować ewentualnym autorom? No cóż, niewątpliwie jakieś symboliczne (takie czasy) wynagrodzenie za stworzenie czegoś nowego (najlepiej suma od sprzedanych kopii, ale możliwe również dogadanie się do honorarium jednorazowo wypłacanego) - oprócz oczywiście zwyczajowych kopii autorskich. Z mojej strony mogę obiecać jak największe przyłożenie się do wydawanego produktu.

Czy w najbliższym czasie planuję coś wydać? No cóż, póki co z nowościami do wydania ciężko, dużą część rynku przejął Nosty. Planuję coś w jego stylu - to znaczy wersje kolekcjonerskie z limitowaną liczbą kopii plus darmowe rozpowszechnianie reszty. Czy coś z tego wyjdzie? Czas pokażę, jestem dobrej myśli. Póki co - niczego więcej nie mogę obiecać. Niestety - dwa projekty uważam już za stracone, jeden wszyscy znają... Mówi się trudno. Jednocześnie czekam na nowe produkcje z GR8 Software i z Atlantis Software Group. Pozdrawiam wszystkich czytelników atarionline.pl. Paweł "Sikor" Sikorski"


2. GR8 Software



"Dzięki uprzejmości Kaz'a, mam przyjemność zaprosić do współpracy wszystkich autorów gier (i nie tylko gier) na Atari, którzy chcieliby aby ich dzieło zostało wydane w pełnej krasie na cartridgu. Jeśli chcesz, aby Twoja gra zyskała konkretny materialny kształt i była przechowywana przez dziesięciolecia na półkach kolekcjonerów - zapraszam. Pierwszą wydaną grę, "Hobgoblin" autorstwa XXl'a, stRing'a i Kaza, mozna zobaczyć na stronie GR8 Software. 45 egzemplarzy tej gry zostało zamówionych w 2 dni, co pokazuje, że ludzie chętnie kupują ładnie wydane gry Atari na cartridgach.

Co oferuje GR8 Software:

Jednym słowem: Twórca ma "tylko" zrobić dobrą grę ;) Resztą zajmie się GR8 Software. Podstawowym warunkiem wydania gry jest jej jakość, czyli realna szansa na sprzedaż co najmniej 50 egzemplarzy. Najlepiej byłoby, gdyby gra chodziła w systemie PAL i NTSC i nie miała wymagań co do dodatkowej pamięci lub innych upgradów sprzętu (choć z tym możemy sobie wspólnie poradzić).

Drugim, równie ważnym warunkiem wydania jest przejrzysta sytuacja, jeśli chodzi o prawa autorskie. Obecnie duża część produkcji na Atari to konwersje i porty gier z innych platform. Do takich tytułów, grafiki, postaci, oraz przede wszsytkim kodu, wciąż prawa mają ich autorzy i firmy, które oryginalnie gry wydawały lata temu. Tym niemniej, często można takie sprawy załatwić (co pokazał przykład "Hobgoblina", do którego uzyskaliśmy zgodę autora oryginału z BBC Micro), w czym chętnie pomagam.

Trzeci warunek: jednocześnie z wydaniem na cartridgu gra będzie dostępna freewarowo w sieci dla wszystkich. Nie chcę, aby moje hobby i zabawa pozbawiło kogokolwiek, kto nie może sobie pozwolić na zakup carta, możliwości pogrania w nową grę na Atari! Choć wydawać by się mogło, że to osłabi sprzedaż, tak wcale nie jest.

Od razu powiem, że na wydaniu cartridga kokosów nie ma, głównie satysfakcja. Nie nastawiam się na duże zyski. Tylko autor wie, ile zarwanych nocy kosztowało go stworzenie gry, a i ja nie liczę długich godzin mojej robocizny jako kosztów. To głównie niekomercyjne hobby. Sprzedaż musi zwrócić koszty materiałów i produkcji (za niektóre usługi muszę płacić). Wszystko co gra zarobi więcej to miły bonus. I oczywiście ewentualnym zyskiem podzielę się z autorem. Warunki wydania gry i rozliczeń zostawiam do indywidualnych negocjacji.


Elektronikę do naszych cartridgy zaprojektował człowiek-legenda w tej dziedzinie: Zenon z grupy Dial. W tej chwili dysponuję produkcyjnie prostym cartridgem 128kB ROM, ktory pozwala mi szybko wydać prawie każdą grę jednoplikową. Unikalną i największą jego zaletą jest to, że przygotowanie gry do wydania na tym carcie nie wymaga żadnej pracy programisty! Po prostu przesyłasz mi swoją grę jako plik XEX, a ja błyskawicznie robię z niego wsad do cartridge'a. Na etapie prototypu mamy nowy projekt cartridga o nazwie "CORINA", zaprojektowany przez Zenona specjalnie na zamówienie GR8 Software. Jest to chyba najbardziej rozbudowany cartridge w historii 8-bitowego Atari i przeznaczony jest na bardzo duże i wymagające gry. Może zawierać: do 1MB ROM, do 512kB RAM, 8kB pamięci nieulotnej EEPROM (np. na high score lub save'y), zegar czasu rzeczywistego (RTC). CORINA będzie dostępna produkcyjnie na przełomie stycznia i lutego 2009, ale już teraz mogę podać jak nią sterować (czyli jak dostosować grę do działania z tego cartridga).

Stworzyłem GR8 Software, bo nie umiem programować, a chciałem być przydatny ;). Chciałem jakoś pomóc w tworzeniu nowych gier na mój ukochany komputer. Przygotowanie wydania gry na cartridgu to długa (choć ciekawa) praca. Nie ma sensu, aby programista Atari (a mamy Was niestety coraz mniej) tracił na to czas. Stworzyłeś dobrą grę? Napisz do mnie, ja zajmę się wydaniem, a Ty rób następną - jeszcze lepszą! Pozdrawiam, Arek "Nosty" Staworzyński"
pytajnik 2008-12-15 00:08:01

Ja mam takie pytanie w sprawie praw autorskich. Jeżeli napiszę grę i zawrzemy umowę na jej sprzedaż, to do kogo należeć bedą prawa do gry? Jak to jest rozwiązywane?

sikor 2008-12-15 00:19:30

@pytajnik: to zależy. W świetle polskiego prawa - autor opowiadania, wiersza, powieści - czyli słowa pisanego - posiada prawa autorskie na 50 lat. Ale programista już nie - sprzedając program firmie wydawniczej ceduje na nią przejęcie praw autorskich, a jednym ale... Może zachować prawa majątkowe do wznawianej kopii, jeśli dodatkowo jest to pomysł autorski (wymyślony przez programistę) - może zachować prawa do innych programów bazujących na danym (na przykład postać głównego bohatera). Jest jeszcze kilka tego typu niuansów, najlepiej by je wytłumaczył jakiś prawnik.
Jeśli natomiast programista wykonuje etat lub pracę zleconą - to prawa w całości są własnością wydawcy/zlecającego, a programiście należy się jedynie honorarium za wykonaną pracę (choć może być one ustalone od ilości sprzedanych kopii)

nosty 2008-12-15 09:32:23

@Sikor - strasznie zamieszales. Krotko mowiac: wg polskiego prawa Tworca (rowniez oprogramowania) moze przekazac komus "prawa majątkowe" do utworu a nie może przekazac "praw osobistych", czyli zrzec sie autorstwa.

Ja nie podchodze do tych spraw tak formalnie. Oficjalna umowa itp. przy dzialalnosci hobbystycznej wydaje mi sie zbedna. Wystarczy odrobina wzajemnego zaufania.
Absolutnie wszystkie prawa pozostają przy autorze! Jesli mam wydac gre, chcialbym tylko miec jego obietnice, ze nikt inny nie bedzie mogl sprzedawac tej gry na cartridgu (czyli wylacznosc na ten nosnik). Bo chce zachowac unikalnosc i ekskluzywnosc takiego wydania. Gra moze byc (a nawet nalegam by byla) dostepna za free w sieci.

Jesli chodzi o wynagrodzenie autora, to po namysle i konsultacjach, najlepszym pomyslem wydaje mi sie umowiony % od ceny brutto kazdej sprzedanej kopii. Dlaczego brutto? Ano, bo liczba sprzedanych kopii i ich cena sa jawne i latwo to policzyc. To jest przejrzyste. A koszty (a wiec i zysk netto) cholernie trudno obiektywnie wyliczyc (ja np. nie licze mojej robocizny jako kosztow, bo jak?). Dodatkowo, jesli niektore egzemplarze beda sprzedane na aukcji drozej, to autor tez dostanie wiecej pieniedzy. Dlatego % od ceny brutto wydaje mi sie najuczciwszym rozwiazaniem.

sikor 2008-12-15 13:17:53

@nosty: niestety, tak jest namieszane w naszym prawie. Oczywiście, zgadzam się z Tobą, że najlepszym sposobem jest % od sprzedanych kopii i to z ceny brutto. Pytanie jeszcze za 100 pkt: jak to rozliczysz z urzędem skarbowym, bo de fakto - o ile nie zawarłeś odpowiedniej klauzuli z autorem - to Ty masz obowiązek odprowadzenia za niego podatku od praw autorskich (majątkowych) i niestety to Ty będziesz ścigany, jak tego nie zrobisz (łącznie z odpowiednimi pitami). Oczywiście - deklarację musisz złożyć od ceny netto ;(
Pytajnik pytał o prawa autorskie, a nie osobiste, przy czym - jak napisałem wcześniej - o ile program jest robiony na wyraźne zlecenie zamawiającego i przy jego "scenariuszu" - w świetle prawa programista jest traktowany tylko jako zwykły rzemieślnik wykonujący usługę dla firmy, a nie jako autor - wtedy nie ma mowy o prawie autorskim, ani majątkowym, ani osobistym. Może (i właściwie powinien) się tylko upominać o wynagrodzenie za swoją pracę. Z pewnych względów może to być dla autora korzystniejsze, ale wszystko zależy od ilości (właściwie od sumy, jaką uzyskał za program). Pamiętajmy też, że majątkowe prawa autorskie to około 40% od wynagrodzenia (teraz nie pamiętam dokładnie, kiedyś byłem bardziej na czasie), a dodatkowo twórca musi (powinien) wypełnić dodatkowy druk PIT na okazję wydania swojego dzieła.
Polskie prawo to dziwne prawo i czasem trudno za nim nadążyć. Oczywiście popieram Nostego co do wydania kolekcjonerskiego.
Za zawiłości moich odpowiedzi z góry przepraszam...

xxl 2008-12-15 14:42:59

> Jesli mam wydac gre, chcialbym tylko miec jego obietnice, ze nikt inny nie bedzie mogl sprzedawac tej gry na cartridgu

moze warto dodac, ze takie wydanie bedzie jednorazowe (nie bedzie wznowien tego samego tyt.) - dobrze mysle Nosty?

xxl 2008-12-15 14:51:01

link do GR8 Software nie dziala

Kaz 2008-12-15 15:54:26

Dzieki, link juz dziala, brakowalo http przed odsylaczem.

nosty 2008-12-15 23:32:37

@XXL - dokladnie tak. Chce zeby kolekcjonerzy kupujac gre wiedzieli ile jest jej egzemplarzy na cartridgu i ze nie gdzie juz nigdy kolejnych. To tworzy unikalnosc i oczywiscie korzystnie wplywa na sprzedaz.

@Kaz - dzieki za poprawe linka.

Dracon 2008-12-16 10:28:47

Aby artykuł był pełniejszy warto by może było wyciągnąć "na spytki" Stanleya (StanBit) i Żbika (L.K. Firebird) ... ;)

Kaz 2008-12-16 11:38:26

Ale oni chyba juz nie chca nic wydawac, a artykul dotyczyl tych, ktorzy maja takie plany albo juz je realizuja.

StanBit i Firebird nadaja sie za to doskonale do artykulu o historycznych polskich wydawcach. Moze ktos napisze? :)