Tak tragicznie z polskimi grami na Atari w pierwszej połowie roku
jeszcze nie było. Mroźna zima zmroziła koderów do tego stopnia, że
zapomnieli jak kodować 6502. Dopiero marcowy magazyn FLOP przyniósł
pierwszy gry w ogóle (czeskie), a dopiero majowe ocieplenie dało
nam pierwsze polskie gry. Mamy prawie drugą połowę roku i miejmy
nadzieję, że w końcu rozwiąże się worek z prezentami dla graczy.
Pierwszy zwiastun w postaci gry
Isora. Autorem jest
Krzysztof "xxl" Dudek, do którego dołączyli: świetny grafik
Kamil "Vidol" Walaszek i niezmordowany muzyk scenowy
Michał "Miker" Szpilowski, a także debiutujący w grach na
Atari
Mr. Beep.
Isora powstała na podstawie pomysłu gry flashowej pod tym
samym tytułem, do pogrania na przykład
tutaj. Jak
można zauważyć, rzut izometryczny uatrakcyjnia bardzo prostą ideę -
takiego chodzenia po planszy, żeby na każdym polu pojawić się tylko
określoną liczbę razy (na niższych poziomach tylko klocki, na które
można wejść raz, na wyższych - trzeba dwa lub trzy). Mieliśmy już
na Atari podobne gry polegające na wypełnianiu określonych pól -
"Qb", "Q-Bert", "Flip and Flop", "Rainbow Walker" - ale takiej
jeszcze nie było.
wersja flashowa
W otwarciu mamy muzykę 1-bitową, znaną ze Spectrum, zresztą
wykonaną w edytorze "The Music Studio" na trumience. Słuchamy dwóch
kanałów z perskusją, ale proszę zauważyć, że oprócz tego
obserwujemy 6-kolorową grafikę, zrobioną na duszkach. To kolejne
przesunięcie bariery tego co się da zrobić w łączeniu muzyki ZX i
obrazu Atari. Potem już delektujemy się, zarówno na ekranie
tytułowym, jak i w grze, klasycznym brzmieniem Atari.
.png)
Gra nie ma być w zamierzeniu ponadczasowym hitem. Jak autor mi
napisał, służy raczej osiąganiu stanu relaksu niż dostarczaniu
typowej rozrywki. I rzeczywiście, można się odprężyć przechodząc
kolejne poziomy - jest coś uspokojającego w tym wypełnianiu pól :).
Krzysiek wybrał 26 najciekawszych poziomów z oryginalnej gry i
słusznie, bo sporo początkowych plansz w "Isorze" jest po prostu
nudnych i byłoby błędem powielanie tego. W oryginale można było
zmieniać kąt patrzenia na pole gry tylko o 180 stopni, na Atari
jest znacznie ciekawiej - można zmieniać o 90 stopni, więc każdą
planszę można obejrzeć z każdej strony. Dodatkowo w atarowskiej
Isorze po załadowaniu się gry losowany jest kąt, z którego
będziemy widzieć wszystkie poziomy, więc jest to pewnego rodzaju
urozmaicenie, którego nie ma w oryginalnej grze.
Sterowanie jest proste i klasyczne. Możemy posługiwać się
joystickiem (kierunki poruszają naszym żetonem, fire włącza menu)
albo klawiszami (analogicznie: W, S, A, D do poruszania żetonem,
klawisz SHIFT daje nam przejść do menu). Na ekranie oprócz pola,
gdzie toczy się gra mamy informacje o liczbie zdobytych punktów,
punktach dodatkowych (bonusie) oraz numerze poziomu, na którym się
znajdujemy. Nie ma ograniczeń w postaci żyć, każdy poziom może być
atakowany dowolną ilość razy.
Na każdym nowym poziomie mamy nowy bonus, który zmniejsza się wraz
z upływem czasu i nie zmienia tego nawet RESET LEVEL. Tylko wejście
do menu wstrzymuje odliczanie. A więc im szybciej ukończysz poziom
tym więcej punktów zdobędziesz.
Na relaksującą
Isorę zapraszam
tutaj.