Biblioteka pęcznieje by Kaz 2009-07-28 00:19:08

Zloty zlotami, zabawa zabawą, ale "praca u podstaw" też jest ważna. Dzisiaj przybywa 18 egzemplarzy pisma "Komputer" oraz jeden ciekawy dodatek do "Horyzontów Techniki". Wiekszość z tego zawdzięczamy Waldkowi "Will" Dorosowi, który po urlopie ponownie wziął się za skanowanie i przetwarzanie do djvu kultowego dla Atarowców pisma. A jeden numer "Komputera" zeskanował specjalnie dla nas Janusz "Jahu" Szulborski. Z tego wszystkiego wynika, że do skompletowania "Komputera" zostało nam już bardzo niewiele - zaledwie osiem numerów! Zostały do przetrawienia następujące numery:

Do czasu uzyskania całości rozkoszujemy się lekturą tego, co mamy. Okładki i linki bezpośrednie do nowych materiałów poniżej, a Scalak wkrótce je pewnie przerobi na fiszki w Bibliotece.




Komputer 1/1986
Komputer 3/1986
Komputer 4/1986
Komputer 5/1986
Komputer 6/1986
Komputer 9/1986
Komputer 1/1987
Komputer 5/1987
Komputer 8/1987
Komputer 10/1987
Komputer 11/1987
Komputer 8/1988
Komputer 11/1988
Komputer 6/1989
Komputer 7,8/1989
Komputer 4/1990
Komputer 5/1990
Horyzonty Techniki 1987 Suplement 64 strony o komputerach
immolator 2009-07-28 07:17:40

Naprawdę trzeba pomyśleć o jakimś e-book readerze. Ktoś używa lub może polecić jakiś substytut? Tylko bez szaleństw cenowych ;-)

Okładki z czasopism z "tamtych" lat rządzą. Mają niepowtarzalny klimat.

laoo 2009-07-28 07:57:11

Nie ma jeszcze (szczególnie tanich) e-book readerów, które miałyby dostatecznie dużą rozdzielczość, aby swobodnie prezentować np. czasopisma.

A okładki "Komputerów" rzeczywiście mają klasę!

George 2009-07-28 10:18:52

W kwestii okładek: kiedy komputery wymagały więcej wyobraźni i nie wszystko było dosłowne, dawało to fenomenalny impuls do artystycznego wyżycia się.

Uważam dostęp do tych czasopism za bardzo wartościowy również w kontekście edukacji informatycznej teraz w 21 wieku.
Bez przerwy znajduję w starych czasopismach opisy podstawowych algorytmów, które mogą przydać się również teraz. Wystarczy przenieść na nowszy język programowania.
Wielkie dzięki skanującym!

alex 2009-07-28 11:01:23

Ooo! Ten numer "z jajkiem" to jeszcze gdzieś mam :-)

sikor 2009-07-28 21:05:25

"KOMPUTER Popularnu Miesięcznik Informacyjny" - wiecie, co mnie rozwaliło? Podtytuł, który się już ukazał w pierwszym numerze... Ale takie to czasy były - wszystko związane z komputerami szło jak świeże bułeczki ;)
A swoją drogą - dobra robota, tak trzymać!

zajec/swd 2009-07-29 01:26:47

Ja mam tylko 1 pytanie. Dlaczego te gazety nie są w PDF'ach ? tylko w jakimś undergrandowym formacie... i trzeba się mocno naszukac w necie, aby odtwarzarkę znalesc...

Kaz 2009-07-29 02:19:58

Przyczyn jest kilka. Najwazniejsza to ta, ze plik DjVu tej samej jakosci co PDF zajmuje 3 do 8 razy mniej miejsca. Po drugie dlatego, ze DjVu jest formatem otwartym, darmowym i jest do niego darmowe narzedzie do tworzenia dokumentow, czego o PDF nie mozna powiedziec. Po trzecie wygoda i uzytecznosc DjVu jest wieksza. Na przyklad przegladanie jest znacznie szybsze, a im wiekszy dokument, tym roznica jest widoczniejsza. Po czwarte, PDF miewa klopoty z niektorymi dokumentami (poczytaj o problemach z PDF). Po piate, wspieramy Dawida przeciwko Goliatowi :).

PS. Nie trzeba mocno szukac narzedzi. Wpisalem w Google "djvu" i dostalem wszystko. W Wikipedii nawet linki do wszystkiego co potrzebne.

StreaK 2009-07-29 11:35:34

@immolator BeBook jest chyba w tej chwili najlepszy. Czyta takze DJVU..

wieczor 2009-07-29 12:10:28

Rozwala mnie okładka nru 4 (zdjęcie 3 od góry) i napis na kartonie "100 MEGABYTE WORDPROCESSOR" - pamiętam jak ten napis oznaczał coś tak potężnego, że trudnego do wyobrażenia :))

s2325 2009-07-29 12:31:40

w Horyzontach Techniki jest ciekawy opis etykiety pracy ze starym komputerem

galu 2009-07-29 20:11:05

Przy okazji dyskusji dvju vs pdf - bardzo podoba mi się intefejs użytkownika i funkcjonalność nowej wersji Google Books. Życzyłbym sobie, żeby w przyszłości wszystkie 'historyczne' czasopisma komputerowe, w tym polskie, znalazły się w tym serwisie w opcji pełnego dostępu (książki również) :)
Jeśli chodzi o sprawy techniczne (Google Books) to skany są bardzo dobrej jakości, do tego dochodzi warstwa zOCRowanego tekstu, która umożliwia pełnotekstowe wyszukiwanie treści - zarówno w obrębie wszystkich pozycji w "bibliotece", jak i w konkretnych numerach pism. Nawigacja spod desktopowych przeglądarek jest bardzo wygodna a opiera się na standardowych (powiedzmy) rozwiązaniach ajaksowych a'la Google. W razie potrzeby można (przy pomocy dodatkowych programów) pobrać sobie całe pisemko, nawet w postaci PDFa. Killer feature to w tym przypadku oczywiście możliwość wyszukiwania tekstów (oraz szybki dostęp do wybranych artykułów) i uniwersalne formaty udostępnianych danych (jpg i tekst).

Przykład wyszukiwania tekstu w obrębie wybranego numeru pisma, dostępnego w całości za free - http://books.google.com/books?id=PAEAAAAAMBAJ&q=atari

Przykład wyszukiwania tekstu w piśmie niedostępnym do przeglądania, ale zeskanowanym i obecnym w wynikach wyszukiwania http://books.google.com/books?id=p2xKAAAAIAAJ&q=bajtek

Kaz 2009-07-29 22:20:22

Sprawa Googla z cyfrowymi bibliotekami po raz kolejny pokazuje, ze wystarczy byc jedna z duzych firm i mozna z gory na dol lac na reguly, ktore te same firmy staraja sie egzekwowac od szarych uzytkownikow. Prawo, w szczegolnosci prawo autorskie, jest traktowane jako instrument zarabiania kasy i naprawde zdumiewa mnie, ze niektorzy mieszaja do tego jakakolwiek moralnosc.

Z jednej strony mamy restrykcyjne prawo autorskie (przynajmniej w USA, ale ta choroba sie rozlewa po calym swiecie), gdzie uzytkownik sciagajacy kilka piosenek zostaje skazany na miliony odszkodowania. Z drugiej strony mamy potezna firma Google, ktora wymyslila sobie, ze mozna sobie wziasc dowolna ksiazke od dowolnego autora i udostepnic w swoich zasobach w ramach "porozumienia zbiorowego" i domniemanego. Tak, autor ma mozliwosc "nie zyczyc sobie". Jezeli akurat wie i poinformuje, ze sobie nie zyczy. Co wymaga chyba pilnowania 24h na dobe tego, co sie pojawia w Google. Bo oczywiscie jest wiadome, ze kazdy na swiecie autor musi znac Google i do niego laskawie pisac. Bo jak wiadomo tez, prawo amerykanskie jest dominujace w swiecie i reguly krajowe nie obowiazuja... Obrzydliwe.

Co oczywiscie nie zmienia tego, ze Google Books zdominuje wszystko, bo idea i wykonanie tego jest najlepsze.