Karol "Charlie Cherry" Wiśniewski napisał:
Po dłużej nieobecności powróciłem do Szkocji i właściwie jak tylko
miałem okazję, zaopatrzyłem się w najnowszy numer mojego ulubionego
magazynu pisanego angielszczyzną, czyli „Retro Gamera”.
Z okładki 71-numeru spogląda na nas „After Burner” -
niezaprzeczalny klasyk i hit drugiej połowy lat 80-tych. Tematowi
poświęcono osiem stron, na których opisano genezę gry, jej
popularność oraz oceniono 13 konwersji. Dla ciekawych - wersja na
32X została uznana za najlepszą, natomiast na MSX został za
najgorszą.
Gra pojawiła się także na Atari ST, a w numerze pojawiło się kilka
innych atarowskich wątków. Najciekawsza dla nas będzie oczywiście
wzmianka o atarowskim „Kolony 2106”, której screen tytułowy pojawił
się w dziale „Homebrew” wraz z krótką notką opisującą grę –
niestety bez redakcyjnej oceny. Przy okazji - w saloniku prasowym
zauważyłem także zbiorcze wydanie artykułów z „Retro Gamera”,
zawierające, wspomniany już wcześniej na łamach atarionline.pl, TOP
10 gier na naszego poczciwego 8-bitowca, w której dumnie prezentuje
się „Yoomp!”.
Z innych spraw atarowskich: „Retro Gamer” wspominał, że niezależny
(czyli niewielkich rozmiarów) wydawca gier Super Fighter Team wydał
grę na Atari Lynx. Produkcja nazywa się „Zaku Panic”, a jej wydanie
nie jest bynajmniej czysto wirtualne – nabywca dostaje „klasyczny”
w wyglądzie cart i 30-stronicową instrukcję. Ponadto zamieszczony
został krótki wywiad z Jeffem Minterem, postacią dość nietuzinkową
i nieco ekstrawagancką.
W numerze nie brak i innych interesujących wywiadów. Dogłębnie
przepytany został Peter Molyneux, który stworzył bądź współtworzył
absolutne mega-hiciory: „Populous”, „Syndicate”, „Theme Park”,
„Magic Carpet”, „Theme Hospital”, „Black & White” – a i tak
pominąłem kilka innych, niebywale popularnych tytułów. Co ciekawe,
w odróżnieniu wielu komputerowych geniuszy, Molyneux stwierdził, że
jako dziecko nie był wcale wybitnie uzdolniony – w swojej szkole
był znany z tego, że był najgorszym uczniem w historii tejże.
Wszystko jednak zmieniło się, gdy zrezygnował z dalszej nauki i
nagle stał się niesamowicie ambitną osobą, która wkrótce
zainteresowała się komputerami. Jego pierwsze gry były w istocie
programami edukacyjnymi – dopiero od konwersji „Druida II” na Amigę
jego kariera wkroczyła na właściwe tory, a jej krokiem milowym
okazał się „Populous”. Co ciekawe, Molyneux stwierdził, że patent z
podnoszeniem poziomu ziemi w grze, wziął się z tego, że nie był
zbyt dobrym programistą i nie potrafił zmusić ludzików do
prawidłowego poruszania się po planszy, więc musiał ratować się
czymś innym.
Równie ciekawym wywiadem, a raczej mega-wywiadem, zmieszczonym w
numerze, jest dedykowana SID’owi, rozmowa z dwunastoma muzykami
znanymi z ich kompozycji na Commodore. Dodam, że wśród nich
znaleźli się m.in. Rob Hubbard, Dave Whittaker oraz Ben Daglish.
Wszyscy oczywiście z sentymentem wspominają czasy tworzenia muzyki
na C64, twierdząc, że choć wielu z nich zabiłoby wzamian za
dodatkowy kanał (przypomnę, że SID miał tylko 3) to ograniczenia
procesorka tak naprawdę zwiększały kreatywność twórcy. Z tym się
jak najbardziej zgodzę, acz z drugiej strony nie do końca mogę
uwierzyć w opowieści niektórych muzyków jak to SID był totalną
rewolucją w dziedzinie muzyki w porównaniu do tego co
reprezentowały inne 8-bitowe mikrokomputery tego okresu. Na moje
ucho to, co oferowały modele atarowskie (starsze od C64) było
równie dobre co SID, a do tego miało 4 kanały... Ale to tylko moja
prywatna uwaga. Na koniec tego tematu dodam dwie ciekawostki z RG
dotyczące SID’a – chip ma co najmniej 8 znanych wersji, różniących
się czasem brzmieniem, a jego amerykański patent wygasł w 2004
roku.
Poza tym czekają nas wspominki na temat giercowania w DOS’ie, wraz
z omówieniem tajemniczo brzmiących dla młodszego pokolenia skrótów,
takich jak CGA czy VGA. Sporo miejsca zostało też poświęcone
25-leciu powstania magazynu „Crash”, niebywale kultowego na
brytyjskiej ziemi, acz nieznanego szerszej publiczości w Polsce. W
ramach „Retroinspekcji” omówiony została najpopularniejsza konsola
ever czyli Playstation z numerem uno. Sprzedano ponad 100 milionów
sztuk PSX, jego produkcji zaprzestano dopiero w 2006 roku (!), a na
platformę stworzono około 7 900 różnych gier. Co więcej, PSone
czyli zmodernizowana wersja PSX, w roku premiery sprzedała się
lepiej niż PS2. A najlepsze jest to, że Playstation pierwotnie
miało być jedynie rozszerzeniem SNES’a, na którym można by było
grać w tradycyjne SNES-owe gry na cartach jak i nowe na CD-ROMie
(ponoć istnieje około 200 działających prototypów). W tym celu
Nintento zawarł sojusz z Sony, by niedługo potem zostawić partnera
na lodzie. Rozgoryczone szefostwo Sony miało już zrezygnować w
ogóle z konsoli, ale twarda postawa szefa projektu, który
stwierdził, że godność firmy wymaga odwetu za zdradę ze strony
Nintendo. Reszta jest już historią.

Uf, rozpisałem się, a i tak pominąłem jeszcze kilka tekstów. Minęło
sporo czasu, a konkretnie 2 lata, od moejgo ostatniego spotkania z
„Retro Gamerem” . Magazyn niewiele się zmienił pod względem formy,
ale uważam, że pisze w ciekawszych i konkretniejszym stylu.
Zniknęło kilka niepotrzebnych elementów, na przykład wiecznie
niedoskonały cennik klasycznego sprzętu, a duch retromanii
pozostał. Czasem tylko mam wrażenie, że niektóre rzeczy z 71-numeru
RG, już przeczytałem w poprzednich odcinkach. Niemniej zachęcam do
lektury.