Tradycją już stały się organizowane regularnie wrocławskie sztabiki
atarowskie – znane pod nazwą KWAS (Kolejne Wrocławskie Atarowskie
Spotkanie). Ostatniej soboty, tj. 20 lutego miał miejsce kolejny,
ósmy już KWAS.
Tymczasem miasto w którym mieszkam – Rzeszów, tez może się
pochwalić atarowskimi tradycjami. Żeby długo nie szukać – to tutaj
przecież działało niezwykle zasłużone dla małego Atari L.K. AVALON.
W tym jakże zacnym mieście, jak miałem okazję się przekonać -
mieszka wielu atarowców, którzy takze od czasu do czasu spotykają
się w większym gronie. Tak się jednak jakoś złożyło, że chociaż
mieszkam tu od zawsze to jednak nie znałem żadnego z aktywnych
atarowców z Rzeszowa i okolic. Niedawno jednak, przy okazji
sprzedaży K2106 udało mi się poznać
Jerzego „Mono”
Kuta, od którego dostałem zaproszenie na organizowany
przez niego sztabik.
Od lewej: Mono, Lio(trochę zasłonięty), MWK,
Monster, Draco, Mag, na kanapie zaś siedzą: Jad, Trub i Monika. Ja
stoję po drugiej stronie obiektywu.
Tak się więc akurat ciekawie złożyło, że w sobotę równolegle w tym
samym czasie sztabowali atarowcy we Wrocławiu i w Rzeszowie.
Rzeszowski sztabik odbył się w mieszkaniu
Mono, co
uważam za świetne rozwiązanie, gdyż można było rozłożyć się ze
sprzętem. Była okazja zobaczyć rozmaite atarowskie artefakty w
akcji, pooglądać dema, potrzaskać w atarowe gierki, posłuchać
pokey’owej muzyki, czy wreszcie podyskutować przy piwku o czym kto
chciał, od kodowania w asemblerze po sensowność foliowania kartów
;) i w ten sposób miło spędzić czas w doborowym towarzystwie.
Atarowcy i nie tylko, przybyli dosyć licznie. Imprezę swoją
obecnością uświetnili:
Mono (gospodarz),
Draco z dziewczyną
Moniką, którzy
przyjechali specjalnie z dalekiej Warszawy, oraz lokalni atarowcy -
Jad,
Trub,
MWK,
który przyprowadził także swojego kolegę – amigowca
Lio,
Monster,
Marcin
Grochowina znany też jako
Mag i
Urborg - czyli ja.
Tutaj zaś widzimy Draco, Mag'a, Jad'a i
Truba.
Sprzętu atarowskiego było pod dostatkiem. Były gołe atarki (bez
skojarzeń proszę ;)) jak i sprzęty wypełnione po brzegi najnowszymi
wynalazkami – stereo, rozszerzenia pamięci do 1MB, VBXE itp. Mono
pokazywał też inne swoje mało-bitowe sprzęty: Komody, Spectrumny,
eSTeki czy Amisie. Brakowało niestety czasu, aby wszystko oglądnąć,
zaprezentować i przetestować w akcji. Można też było kolejny raz
(dla niektórych może pierwszy raz) pooglądać najlepsze atarowskie
dema, m.in.: obowiązkowy „Numen”, świetny „Drunk Chessboard” czy
rewelacyjny „the Shrine”.
O! a tutaj widac kawałek mnie :).
Oczywiście była także okazja pograć. Z ta myślą przytaszczyłem na
sztabik, lightguna, pudło cartów, oraz całą bazę gier z AOL w
urządzonku zwanym SIO2SD.
MWK podjął śmiałe
wyzwanie przejścia na sztabie całego Draconusa i prawie mu się to
udało. Pod koniec niestety poległ, ale trzeba przyznać, że walczył
dzielnie. Nie zraził się jednak i podjął kolejne wyzwanie –
przejście całego Zybexa, na dwa joye w trybie cooperative, tym
razem ze mną jako drugim graczem. Szło nam naprawdę nieźle – muszę
przyznać, że
MWK to bardzo wprawny gracz, lecz
prawdopodobnie z uwagi na późną godzinę i ilość wypitych piw ta
próba też zakończyła się niepowodzeniem. Nic to jednak, niezrażeni
postanowiliśmy wypróbować inne świetne tytuły jak np.: „One on
One”, „Mario Bros”, czy nieśmiertelny „Archon”. Była tez okazja
postrzelać z pistoleciku.
MWK walczy z Draconusem...
Impreza, która na dobre rozpoczęła się przed godziną 18:00
przeciągnęła się do późnych godzin nocnych, a część najwytrwalszych
sztabowiczów urzędowała do samego rana, aby potem bez zmrużenia oka
– „prosto z marszu”, kontynuować sztabowanie w dniu następnym :) Ja
opuściłem kwaterę główną tuż przed godziną 4 i muszę przyznać, że
czas jaki tam spędziłem - z górą 8 godzin, zleciał mi jak z bicza
strzelił. Cieszę się bardzo że mogłem tam być, dzięki czemu
poznałem wielu ciekawych ludzi.
A tutaj Draco najwyraźniej coś
tłumaczy.
Liczę na to, że Rzeszowskie sztabowanie stanie się stałą tradycją –
tak jak Wrocławskie KWAS-y. Aby utrwalać dobre tradycje proponuję
przyjęcie roboczej nazwy sztabu jako „KRASZ” (Kolejny Rzeszowski
Atarowski SZtabik). Mam tez oczywiście nadzieję, że kolejny KRASZ
odbędzie się już wkrótce.
Niestety podczas sztabu byłem na ogół zbyt zaaferowany aby robić
zdjęcia i w efekcie ptryknąłem zaledwie kilka fotek. To co udało mi
się uwiecznić niniejszym tutaj prezentuję. Na koniec jeszcze
serdeczne podziękowania dla
Mono za zorganizowanie
całej imprezy.
A teraz wszyscy dzielnie dopingują Mono
który konfiguruje internet w laptopie.
sztabowania ciąg dalszy...
a tam na TV to Gyruss
Tutaj zaczyna się już pojawiać lekkie
zmęczenie wśród sztabowiczów.
a o tym zdjęciu mogę powiedzieć tyle że
wyszło nieostre ;) - może to godzina duchów?