Archon kontra Adept by Kaz 2010-05-16 13:10:15

Dzisiaj niespodzianka dla graczy. Koledzy Adam "Urborg" Kaczmarek i Tomasz "TDC" Cieślewicz w zapowiadanej, trzeciej odsłonie opisu "Archona". Jak to możliwe, że trzeciej, skoro gra ma na Atari tylko dwie części, a opis obu już na AtariOnline.pl był publikowany (jedynka tutaj, dwójka tutaj)? Ano tak to możliwe, że wzorem kampanii prezydenckich oraz niezapomnianego programu "Sonda" Zdzisława Kamińskiego i Andrzeja Kurka - TDC i Urborg zetrą się w dyskusji - która wersja gry jest lepsza... Starcie ilustrują animacyjki zrobione przez Urborga. Może ten świetny pomysł na takie nietypowe recenzje się przyjmie?



Adam Kaczmarek: Rozpoczynając dyskusję nad wyższością jednego Archona nad drugim, wytoczę argument który jest tak oczywisty, że już bardziej się nie da :). Druga część Archona jest dużo bardziej rozbudowana od pierwszej, praktycznie pod każdym względem. To daje gwarancję, że gra nie znudzi się tak szybko jak pierwsza część.

Tomasz Cieślewicz: Właściwe zgadzam się z tym, jednak jedynka przez to, że jest mniej złożona, jest bardziej grywalna i bardziej lubiana. W drugiej części możliwość wyboru postaci jaką ma się zamiar atakować (poprzez rzucenie czaru) jest bardzo interesująca – jednak wykonanie całej gry powoduje, że nie daje to takiej frajdy jak rozgrywka w pierwszej części.

AK: Fakt! Dwójka jest w paru miejscach jakby niezbyt dobrze zbalansowana. Sam bym parę rzeczy tam zmienił. Na przykład Chimera, przewidziana jako postać najsilniejsza w grze, to trochę niewypał. To, że komputer widzi gdzie jest Widmo, też nie jest zadowalającym rozwiązaniem. Przydałaby się możliwość wyboru poziomu trudności. Poza tym ważne jest dokładne poznanie zasad. Na początku mojej zabawy z Adeptem nie potrafiłem rozgryźć czemu niby wygrywam, bo mam sporo większą Armię, a tu nagle ni z tego ni z owego pojawia się "game over". Niezrozumienie zasad i większy poziom trudności często zniechęcał graczy i pozostawali przy jedynce.

TC: Co do komputera widzącego Widmo to wydaje mi się, że autorzy gry mieli zamiłowanie do faworyzowania stron (tu: faworyzowania AI komputera). Wydaje mi się też, że sprawdzili to w praktyce i przekonali się, że Widmo może bardzo łatwo pokonać Adepta, a to uznali za złamanie podstawowych założeń gry i dlatego postawili na „widzialność” - aby mieć pewność. Co do Chimery to też miałem takie wrażenie, pamiętać należy jednak o tym, że postać ta jest dość silna i sterowana przez człowieka może być mocną bronią. Jednak gdy steruje nią komputer okazuje się, że jest inaczej.

Faktycznie, wzrost zaawansowania z jedynki do dwójki jest bardzo duży, być może dla wielu graczy zbyt duży. Ja jednak cenię sobie skomplikowane gry, w tym również "Archon II Adept". Jednak nie zmienia to faktu, że przyjemniejsza jest jedynka.

AK: Co do Widma i jego niewidzialności to ja podejrzewam raczej, że autorzy nie bardzo wiedzieli jak zaprogramować AI, aby komputer nie widząc przeciwnika był w stanie w jakiś sensowny sposób z nim walczyć. Być może wszelkie próby zaprogramowania tego kończyły się tym, że AI komputera było zupełnie bezradne nie widząc przeciwnika. Ostatecznie więc wybrali wariant, że komputer „widzi” Widmo, wobec czego postanowili, że w takim razie niech gracz nim sterujący też go widzi.

TC: Bardzo prawdopodobne. Faktycznie trudno sobie wyobrazić algorytm, który mógłby sobie z takim problemem poradzić. Z drugiej strony obiecujący wydaje się dla mnie wariant, który opisaliśmy w tekście o "Archon II" czyli przewidywanie, że przeciwnik porusza się po prostych liniach. Jako tako zdawałoby to egzamin jeśli komputer walczyłby przeciw sobie samemu ;).



AK: Kolejne porównanie - rozgrywka w części pierwszej jest jakby odgórnie ograniczona. Mamy ileś postaci, których pula zmniejsza się z każdą kolejną walką, podobnie pula czarów. W części drugiej nawet przegrywając mamy szansę dalej się odegrać, odbudować armię, uzyskać przewagę. Jedynie utraconych adeptów nie można już odzyskać. Zmagania czasem mogą trwać naprawdę długo.

TC: Zgadzam się z tym, że rozgrywka w jedynce jest raczej krótka, a może nawet za krótka. Szczególnie najlepsi gracze w rozgrywce z komputerem mogą zakończyć grę już po kilku turach. Natomiast co do kurczącej się armii to myślę, że jest to właśnie ciekawy element motywujący do zwiększenia starań graczy itp. Na zasadzie: nie chcesz walczyć rycerzem to nie dopuść do tego!

AK: Może być tak jak mówisz, ale bywa też tak, że cała gra rozstrzyga się w kilku pierwszych turach, gdyż gracze atakują się swoimi najsilniejszymi postaciami, po czym jeden z nich zostaje z niby liczebną armią, w której skład jednak wchodzą same płotki i dalej grać już się po prostu nie chce.

TC: Nie sądzę, aby było aż tak źle, aby ludzie nie chcieli grać w "Archona". To udana i lubiana gra, więc ludzie właśnie chcą w niego grać.

AK: Że to udana gra – wcale nie zaprzeczam – to był tylko taki skrajny przykład szybkiego rozstrzygnięcia ;).

TC: Pamiętać, należy jeszcze o tym że jedną postać zawsze możemy wskrzesić, a dla mnie jest to bardzo istotne, bo mam jedną ulubioną postać innych prawie nie używam. Co do odegrania czy odzyskania przewagi to faktycznie w drugiej części jest znacznie ciekawiej, choć też rozgrywka jest ograniczona czasowo i możemy nie dać rady jej odzyskać, bo na przykład komputer albo gracz wybierze czar apokalipsa...



AK: No i tym sposobem sam wskazałeś kolejną zaletę "Adepta". Nie ma tutaj jednej uniwersalnej postaci dobrej w każdej sytuacji. Oto przykład. Moją ulubioną postacią jest Widmo. Jak pisałem w opisie - uważam, że jest to najsilniejsza postać w grze. Ogromną jego zaletą jest możliwość wysysania energii przeciwnikowi. Nawet, gdy wróg trafi moje Widmo, ja wtedy atakuję i wysysam mu to, co straciłem. Koniec końców często kończę walkę silniejszy niż przed walką! Ale jest jeden wyjątek - Behemot! Zdziwieni? Przecież to najsłabszy żywioł w drużynie Chaosu! Stwór powolny, niepotrafiący strzelać i przez to łatwy do pokonania. Tyle, że aby zadać obrażenia Widmem muszę zbliżyć się do przeciwnika, co w przypadku Behemota wiąże się z dużym ryzykiem. Bowiem tej powolnej górze mięśni wystarczy jeden prawy prosty (albo nawet lewy), żeby kompletnie znokautować moje świeżo przywołane Widmo.

Dobra, Kolejna zaleta „dwójki”: w „Adepcie” możemy stosować różne strategie, bowiem zwycięstwo można uzyskać na kilka sposobów. W klasycznym "Archonie" tymczasem wszystko sprowadza się do jednego – eliminowania kolejnych postaci wroga.

TC: Ale właśnie to wyeliminowanie jest najbardziej zabawne. Choć większe znaczenie strategii w dwójce jest dla mnie zaletą, to w "Adepcie" mamy też wiele ograniczeń, na przykład nie możemy sobie bez końca przywoływać postaci i to tych drogich, nie możemy się swobodnie poruszać po wszystkich krainach. W jedynce te zasady są znacznie prostsze i przez to gra jest bardziej grywalna.

A przecież i w "Archonie I" też można przyjmować różne strategie. Dla mnie jest to nazabawniejsza część gry, bo można na przykład ustalić strategię atakowania tylko Czarodzieja/Czarownicy (albo wybranych grup przeciwników), zajmować punkty mocy lub inne metody omawiane przez nas przy opisie jedynki.

AK: Fakt, że prostota jest często zaletą, a nadmiar zasad może szkodzić. Jednak spójrz na oba opisy i listę porad. W przypadku jedynki jest ich mało i w sumie są raczej mało odkrywcze. Przy drugiej części jest ich sporo więcej. Ponadto wiele porad udzielonych przez Ciebie jest dla mnie czymś zupełnie nowym. To dowodzi, że dróg do sukcesu jest co najmniej kilka i każdy gracz może wypracować sobie swoje unikalne strategie, które dla innego nawet dosyć zaawansowanego gracza będą sporą niespodzianką!

TC: To świetnie, że nawet zaawansowany gracz może odkrywać tą grę na nowo. To wszystko przemawia za grami bardziej skomplikowanymi. I ja mocno cenię "Adepta" i sporo w niego gram. Ale w prostocie jedynki też są zalety, które cenią doświadczeni gracze. Wymagana jest zręczność prowadzenia walki – i jest to dla niektórych bardziej ciekawe niż uzyskiwanie owej przewagi strategicznej. Bogate możliwości są fajne, ale uzyskanie odpowiedniego refleksu chyba wydaje się graczom atrakcyjniejsze.

AK: Czy gracze wolą to, co prostsze? Nie powiedziałbym. Po prostu jedni wolą to, inni zaś coś zupełnie innego. Gracze obecnie dzielą się na graczy komputerowych i konsolowców. Jedni wolą to, co skomplikowane, drudzy to, co proste. Ale tu już odchodzimy od tematu. Istotnie większa złożoność nie zawsze musi być zaletą. Może faktycznie niektóre aspekty w "Adepcie" nie są idealnie wyważone i przez to gra zdobyła mniej zwolenników, niż na to zasługiwała. A może dużo zmieniłoby proste dodanie wyboru stopnia trudności. Zdaje się, że w wersji na komodę była taka możliwość. Szkoda że na Atari tego nie zaimplementowano :(.

Ale wracając do tematu - rozważmy kolejny aspekt. Oprawa audiowizualna. Pecety przyzwyczaiły nas do sytuacji, że w wypadku każdej dobrej gry po jakimś czasie pojawia się kontynuacja. Dostajemy to samo po raz drugi tyle, że w lepszej oprawie audiowizualnej. Rzecz normalna w erze pecetów, gdzie możliwości sprzętu rosną w szybkim tempie. Na Atari, mimo że sprzęt miał dosyć długi żywot, kontynuacji było bardzo niewiele. Zapewne, dlatego, że Atari się wiele nie zmieniało i jeśli gra była dobra (a tylko wtedy jest sens robić kontynuację) to już wiele lepiej się jej zrobić nie dało.

Archon kontra Adept - główne pole gry


Przyjrzyjmy się, więc oprawie audiowizualnej obu "Archonów". Jeśli chodzi o dźwięk to tutaj moim zdaniem jest remis, ale porównanie oprawy graficznej wypada już dużo ciekawiej. Plansza główna – w jedynce statyczna, w dwójce zaś pojawiają się elementy animowane: falująca woda w krainie wody oraz coś w rodzaju płynącej magmy w krainie ognia. Poza tym plansza jest ogólnie bardziej kolorowa niż w jedynce. Idźmy dalej – pola walki. W "Adepcie" jako przeszkody mamy płonący ogień, jeziorka z falującą wodą, wirujące cyklony, bądź omszałe kamienie. Te ostatnie jako jedyne nie są animowane, ale to dobrze, bo kamienie przecież niezwykły się ruszać :).

A w jedynce – hmm… statyczne, jednokolorowe przeszkadzajki, które nie wiadomo do końca czym są i w dodatku wszystkie wyglądają prawie identycznie. Pole walki wygląda jak, za przeproszeniem, pastwisko upstrzone „krowimi plackami”. Na koniec jeszcze postacie. Nie twierdzę, że w jedynce są złe, powiem więcej – są całkiem ładne i nawet ładnie animowane, tyle ze jakieś takie płaskie. W "Adepcie" zastosowano inny sposób rysowania postaci, dzięki czemu nabrały one jakby trzeciego wymiaru. Przyjrzyj się na przykład postaciom Golema i Giganta, a zrozumiesz, o co mi chodzi. Co więcej, postacie w "Adepcie" podczas ruchu na planszy głównej są 3-kolorowe, zyskują cień, dzięki temu nie wydają się płaskie jak w jedynce. Podsumowując - w dwójce grafika została znacznie poprawiona, a pamiętajmy, że sam sprzęt (dalej stare i dobre Atari) się nie zmienił.

Archon kontra Adept - tereny walk


TC: Dobrze wypunktowałeś. Jednak znając naszych zdolnych koderów to, nie ulega wątpliwości, że tę grę na Atari można zrobić lepiej. Może kiedyś doczekamy się na nowego "Archona", wykonanego na miarę ostatnio wydanego "Bomb Jacka"?

Napisałeś, że w jedynce mamy "pastwisko upstrzone „krowimi plackami”". To przywołało skojarzenie, że jest jedna stara polska pecetowa gra z krowami na pastwisku - "Polanie". Może połączenie "Polan" i "Archona" byłoby warte zrealizowania na Atari? ;)

AK: "Polanie" :-). To akurat moja pierwsza gra, w którą grałem na swoim pierwszym Pececie. Dostałem oryginał gratis przy zakupie komputera. Przeszedłem całą. Podejrzewam że z połączenia "Archona" z "Polanami" mogłoby wyjść coś ciekawego, tylko trzeba by wiedzieć, co z czym połączyć ;-). Inna rzecz że na Atari nie ma żadnej gry typu RTS. Najbardziej zbliżoną grą wydaje mi się "Air Support ", tyle że tam sterowanie wojskami odbywa się z klawiatury, bo joy steruje śmigłowcem. Ale odchodzimy od tematu, wróćmy więc do "Archonów".

Esencja samej rozgrywki czyli pojedynki - w części drugiej są dużo ciekawsze niż w pierwszej ze względu na zróżnicowane możliwości i sposoby ataków poszczególnych postaci. W "Archon I" nie doświadczymy takich emocji, jakie daje walka Widmem przeciwko żywemu przeciwnikowi, gdy przeciwnik miota się w panice i strzela na wszystkie strony, a my próbujemy go podejść niepostrzeżenie, czy też odwrotnie, gdy to my próbujemy zlokalizować niewidzialnego wroga. Albo, gdy walczymy Adeptem i gonimy za przeciwnikiem przy użyciu pocisku kierowanego, a ten chowa się pomiędzy przeszkodami.

TC: Według mnie najciekawsza jest akurat ta opcja, której nie wymieniłeś: gdy grając z człowiekiem obaj jesteście Widmami! Wtedy jest dopiero frajda! Jeden właśnie się przypieka w ogniu i na początku jest konsternacja, bo właściwe to nie wiadomo... który to właściwie się smaży :D.

W jedynce jest może mniej możliwości, ale jest „czysta grywalność”. Sam myślę, że pewne rzeczy nie zostały może właściwe zaprojektowane i ja chętnie bym je zmienił, jednak to nie zmienia faktu, że wielu ludzi z przyjemnością gra w jedynkę. Tam jest bardzo szybka akcja, która daje niemałą frajdę. Natomiast w dwójce tego jakoś brakuje, jakoś nie udało się osiągnąć tego samego efektu. W drugiej części jest inny klimat i na pewno ma on swoje zalety, na przykład wspomniane przez ciebie zestawienia, które na pewno przesunęły poziom rozrywki na wyższy poziom. Szczególnie inteligencja komputera (AI) powoduje, że gra jest świtna, nie mniej jednak czegoś jej brakuje...

Podobnie jest z obecnymi wznowieniami starych klasycznych gier w wersji 3D. Dla przykładu "Montezuma's Revege" stała się niekwestionowaną klasyką , natomiast jej pecetowa edycja 3D przeszła bez echa. Tym bardziej rozbudowanym, ekstra wyposażonym grom po prostu czegoś brakuje.

AK: 3D to inna bajka – o ile "Archon II" w stosunku do "Archon I" jest czymś innowacyjnym, bo wprowadza jakąś nową jakość, o tyle remake'i klasycznych gier w 3D to stare odgrzewane kotlety tylko podlane innym sosem. Zresztą 3D to już inne sterowanie, inna grywalność, itd. Tytuły można by wymieniać długo ("Spy vs Spy", "Prince of Persia", "River Raid"). W ogóle widział ktoś dobry remake klasycznej gry w 3D? Śmiem twierdzić, że takowy nie istnieje.

A tak wracając do tematu - wspomnieliśmy o pojedynkach, które dają dużo frajdy - to wspomnę też, że niektóre zestawienia mogą skutkować dłuuugą i nudną walką i lepiej ich unikać. Na przykład Feniks ze Zmiennokształtniakiem w pierwszej części, czy dwa Juggernuty w drugiej. O ile doświadczony gracz w takiej sytuacji (mówię o walce z komputerem) będzie wiedział co ma robić, aby wygrać, to niedoświadczony może czuć się zupełnie zagubiony. Pamiętam, że zanim to rozgryzłem to z reguły poddawałem wówczas walkę, gdyż nie chciało mi się toczyć bezsensownego pojedynku, w którym nie widziałem możliwości rozstrzygnięcia go na swoją korzyść. Tutaj porada: w tej sytuacji należy starać się sprowokować przeciwnika do ataku jako pierwszego, aby chwilę potem dobrać mu się do skóry. Walka może być długa i być może nużąca, jednak gdy nabierze się trochę wprawy powinno się nam wówczas udać zakończyć pomyślnie taki pojedynek.

TC: Tak, 3D to inna bajka, ale myślę że to porównanie przybliża problem braku klimatu starych oryginałów. Czy istnieje dobry remake jakiejś klasycznej gry w 3D? Właściwie również nie przychodzi mi do głowy żaden tytuł... Jednak powszechne jest przekonanie, że obecnym grom brakuje „tego czegoś”... właśnie tego czego brakuje też w "Adepcie" względem jedynki.

Co do walki - to jasne, że gdy szanse są niewielkie lub prawie żadne to jest to sytuacja trudna i nużąca dla gracza (co więcej takie walki maja miejsce i w jedynce i w dwójce). Jednak znane i lubiane gry to trudne gry. Jeśli nie ma trudności, wysiłku to nie ma wyzwania, nie ma też frajdy ze zwycięstwa. Warto też dodać, że szczególnie w "Adepcie" zasady uległy takiej zmianie, że oddanie walki walkowerem ma swój sens (to taki luksus dwójki ;-).

AK: Z innej beczki - ważnym atutem drugiej części są zmieniające się warunki walki w zależności od sfery, w której toczy się walka. Dzięki temu pojedynek tych samych postaci, lecz toczony w innej sferze może wyglądać (i często tak się dzieje) zupełnie inaczej. W jedynce wszystkie areny są identyczne. Plansza główna w sumie też nie jest ciekawa – ot, po prostu szachownica.

TC: No nie wiem... w drugiej części, niektóre warunki walki są wyjątkowo drażniące, dla jednego będzie to powietrze, dla drugiego woda i tak dalej. W jedynce rolę owego urozmaicenia rozgrywki odgrywają zmieniające się warunki dla graczy związane ze zmianami czasu (co wpływa też na sposób gry, bo jeden ucieka, a drugi stara się zająć punkty mocy). Natomiast w drugiej części całkowicie zrezygnowano z tego pomysłu (co wcale takie głupie nie było), a na to miejsce twórcy musieli wprowadzić inne elementy wpływające na grywalność, czyli te, o których pisałeś.

W drugiej części na pewno jest większe urozmaicenie i jest to zaleta. Powiedziałbym, że gra przez to jest bardziej fantasy, a może nawet czuje się w niej nieco powiewu z innych większych i bardziej skomplikowanych gier: turowych, planszowych czy RPG.



AK: To fakt, mnie drażni ogień, bo w ferworze walki, często w niego włażę i nie daje on żadnej osłony. Nie lubię też terenu neutralnego, bo nie mam się tam za czym schować. Jest to jednak zaleta, gdyż różnorodność daje mi możliwość wyboru gdzie chcę walczyć, a gdzie będę walki unikał. Poza tym teren potrafi dzięki temu sprawić czasem niespodzianki. Każda arena ma bowiem nie tylko różne rodzaje przeszkód, ale tez różne (losowe) ich usytuowanie. Tak jak pisałeś w opisie, przy odpowiednim ukształtowaniu przeszkód, głupia, tania Syrena potrafi sprawić sporą niespodziankę i wykończyć Adepta. W jedynce zaś wszędzie strategia walki będzie taka sama, tym bardziej, że praktycznie wszystkie postacie są postaciami strzelającymi.

TC: Zgadzam się, teren neutralny też wydaje mi się najmniej atrakcyjny. Niestety, w dwójce owej różnorodności często brakuje. Jeśli nie czujemy się dobrze na danym terenie z danym przeciwnikiem to komputer (i gracz) to dostrzega, nie raz miałem taką sytuację, że pod rząd straciłem przywołane postacie, a przeciwnik nie odpuszczał!

Odnośnie Syreny, to według mnie jest to zaleta gry, że istnieje taka możliwość, aby - jak to powiedziałeś - tania postać mogła zaszkodzić tej najpotężniejszej. To jest kolejne wyzwanie, które kusi, które powoduje że właśnie nie składa się joysticka i mówi: e... już przegrałem – tylko się podejmuje wyzwanie! Jest wyzwanie, są emocje, są rozczarowania oraz po przeciwnej stronie tryumf – jest dobra zabawa :).

AK: No i tu się zgadzamy :-).

TC: A ta nie za ciekawa szachownica mimo wszystko przyciąga graczy. Powiem nawet więcej, być może stała się ona takim ponadczasowym symbolem, który pozostał w świadomości – np. ktoś patrzy na szachy i mówi: "wiesz, a ja kiedyś grałem na Atari w taką grę, w której..." :)

AK: Z tym, że wielu ludzi na widok szachownicy wspomina "Archona" w pełni się zgadzam. Samemu mi się zdarzało takie rzeczy opowiadać, a i słyszeć coś podobnego też nieraz miałem okazję :). W sumie niezły sposób, aby z kimś nieznajomym zagaić rozmowę o Atari. Ale to chyba jedyna zaleta tej planszy.

TC: Pewnie tak. Choć mamy tu typowy konflikt: klasyczny symbol kontra coś złożonego...

To co zagramy w "Archona"? :)

AK: Czemu nie!

TC: To musimy najpierw kupić na allegro jakieś dobre dżoje. "Archony" to nie "Decathlon", ale kto wie może niewiele z nich zostanie :-P.

AK: Dobre joysticki to podstawa. "Archon" przy grze z żywym przeciwnikiem potrafi wzbudzić w grających spore emocje, a im więcej emocji podczas gry tym mniejsze szanse, że dżoj to wytrzyma. Póki co to jednak nie kłopot, bo trochę joysticków mam. Do starcia jestem gotowy. Trzymam też na tą okazję pudełkowy, kolekcjonerski, zafoliowany i nigdy nie otwierany egzemplarz Archona. No bo jak grać to najlepiej na żywym sprzęcie.

Podsumujmy wyniki starcia:
X - remis
V - zwycięstwo

Kategoria Archon I Archon II
Grafika - v
Muzyka x x
Złożoność - v
Dopracowanie v -
Łatwość zrozumienia zasad v -
Grywalność x x
Wynik starcia x x


Bezpośredni link do gier w katalogu:
Archon
Archon II Adept
Wolfen 2010-05-16 14:49:01

Swietny artykul! :) No i jedna z moich ulubionych gier w dwoch osobach - Archon i Archon 2 :) swoja droga ja juz tu widze jak Ilmenit, pr0be, TDC, Powrooz i Miker np. robia taki remake :D a nam wszystkim oczy wychodza z orbit :D

Kaz 2010-05-16 16:17:24

No, dobre miejsce Kubicy, to teraz mozna poczytac o Atari :). Fajny artek, a animacyjki miodzio. He he - chetnie bym sie z kims starl w takiej dyskusji na jednej z moich ulubionych (albo nielubianych) gier... :)

guma 2010-05-16 16:23:14

animacje owszem super, ale reszta jakos do mnie nie trafia..

Kaz 2010-05-16 16:45:32

Bo...? Do mnie trafia, bo szczegolowe opisy juz byly, a nie ma to jak spojrzenie milosnika czy przeciwnika danej gry.

guma 2010-05-16 17:28:41

Bo... jak dla mnie nie ma w tym nic interesujacego, lanie wody :)

Wolfen 2010-05-16 17:29:17

Powiem inaczej - gumie moze sie skojarzylo z artykulami na onecie w ktorych sceptyk z entuzjasta (czy jak tam byli podpisani) sie scierali w dyskusji... szczerze to tamte artykuly wszystkie byly na zenujacym poziomie...

urborg 2010-05-16 19:09:53

Też uważam że takie trochę wodolejstwo nam wyszło z tego artykułu i artek raczej dla fanów tych dwóch tytułów :). Cieszę się jednak, że są osoby którym się spodobało.

0xF 2010-05-16 20:49:15

Archon to jedna z moich ulubionych gier. Trzeba tylko unikać pojedynku Feniksa z Cieniem, ale doświadczeni gracze o tym wiedzą. Nie mogę się doczekać kolejnej gry z Eru. :)
Dwójka to porażka - widmo jest praktycznie nie do wykoszenia przez człowieka, a bezsilne z komputerem. Ale mogę się nie znać, bo mało grałem.

MWK 2010-05-17 02:10:38

Mi się artykuł bardzo podobał i uważam, że z założenia miał być wodolejny i skierowany w największej mierze do odbiorców tudzież pasjonatów tej akurat gry (piszę w sensie całości, jako saga) - bardzo fajnie się czytało.

No, Urborg, przygotuj się, przy najbliższej okazji walczymy ;-)

ZebCorpse 2010-05-17 12:58:13

Ciekawy tekst! I dla mnie, wręcz przeciwnie, za krótki nawet, bo można wszak omówić każdą parę stworów kontra-kontra wedle wad i zalet, tudzież stopnia trudności opanowania vide względem nasączenia graczy płynami rozrywkowymi... :) Bo pod tym względem, granie w jedynkę jest nie do pobicia... Eh, czasy technikum... by tak rzec ;)

mgj30 2010-05-17 16:03:22

Ech... Archon... Chyba jeszcze w podstawówce w to grałem. Całkiem fajna dyskusja wam wyszła z tego. Następnym razem proponuje jednak, aby grę omawiał ktoś kto jest zwolennikiem danej gry, a drugi wręcz przeciwnie. Tu za bardzo się zgadzacie ze sobą :D

Bolec 2010-05-17 16:13:32

O co chodzi w grze "Kasiarz"?

Kaz 2010-05-17 17:03:27

Bolec - prosze, zadawaj pytania na forum, bo w komentarzach taki kompletny offtopic robi zamieszanie.

Mgj30 - postulat sluszny, ale zazwyczaj jest tak, ze jak ktos zna dobrze dana gre to dlatego, ze bardzo ja lubil. Dlatego trudno znalezc kogos, kto nie dosc, ze doskonale zna gre to jeszcze bedzie jej przeciwnikiem i bedzie w stanie wypunktowac wszystkie jej wady.

urborg 2010-05-18 08:28:02

MWK - rękawicę podejmuję :) Mam nadzieję że za niedługo się nadaży okazja.