Drugi dzień na naszym stoisku retro stał pod znakiem prezentacji i
wykładów, które ponownie opisuje
Jakub "jakubd" Danecki:
"Koniec sielanki. O ile pierwszy dzień to właściwie była miła
formalność, o tyle drugiego dnia zaczyna się prawdziwa harówka.
Pobudka od wczesnego świtu, praca w hałasie, tłumy gawiedzi chętnej
popsuć każde urządzenie i prezentacje, które stanowiły klucz
programu.
Jako pierwszy zaprezentował swój sprzęt Grzegorz Gałęzowski, który
na kolejnych chętnych ofiarach prezentował działanie swojego
sprzętu do bezpośredniego sterowania komputerem za pomocą myśli.
Chętni pojawiali się jeszcze długo po zakończeniu prezentacji.
Grzegorz Gałęzowski (z mikrofonem) i
urządzenie do sterowania myślami
Później Piotr Mańkowski opowiadał o historii automatów do gier w
Warszawie i podpowiadał, które z nich były największymi rarytasami,
a które były zbyt trudne dla przeciętnego zjadacza gier. Po
zakończeniu podpisywał na stoisku swoją książkę "Cyfrowe Marzenia",
która przez cały czas trwania targów jest dostępna w promocyjnej
cenie, a i w niedzielę będzie można otrzymać autorską
dedykację.
Piotr Mańkowski prezentował między innymi
swoją książkę
Najbardziej zaskoczyć mogła niektórych prezentacja historii gier
tekstowych Arka Staworzyńskiego (Nosty). Ale to właśnie z nich
wywodzą się współczesne point&click czy tak popularne
przygodówki. Nie zabrakło tutaj polskiego elementu z Atari, czyli
"Mózgprocesora". Później zainteresowani mogli zapoznać się z
historią królowej 16-bitowców tamtej epoki czyli niezapomnianej
Amigi: od modelu 1000 aż po 1200 i... wydany 2 lata temu system
operacyjny AmigaOS 4.0. Na koniec Nosty nieco humorystycznie
zakończył ciężki dzień prezentacyjny pokazując niekwestionowanych
bohaterów gier z epoki 8 bitów. Moim osobistym ulubieńcem został
niezastąpiony, jedyny w swoim rodzaju... długi klocek z "Tetrisa"
:).
debiut Nostego w roli prowadzącego wykład o
grach
Największym problemem całych targów jest... utrata słuchu. I nie
chodzi tu o chorobę uszu projektanta hali, a chorobę, której
nabawią się wszyscy pracujący dzielnie obsługując poszczególne
stanowiska. Niesamowity hałas na głównej scenie oznacza, że i
głośność na poszczególnych stanowiskach została podkręcona. Moje
uszy uratowały słuchawki z aktywnym tłumieniem hałasu, ale nie
wszyscy mogli z takiego narzędzia korzystać. Podejrzewam, że jutro
niejedna osoba będzie miała zdarte gardło :)"