Dziś naszym gościem jest
Adam "Reg" Sawicki, który od dawna
jest stałym bywalcem wielu imprez, dlatego z takim doświadczeniem
od czasu do czasu publikuje różne relacje - tym razem specjalnie
dla nas. Adam reprezentuje pecetową demoscenę, jest blogerem i
redaktorem
Warsztat.gd ma też na
koncie kilka gier oraz współpracę ze znanymi firmami z tej
branży.
"10 godzin z demami i intrami... produkcjami demosceny,
niezależnego artystycznego undergroundu. Zobacz na własne oczy, co
da się wycisnąć z PC, ulubienicy lat 90. – Amigi, oraz 8-bitowego
Atari 800XL, Commodore 64 i ZX Spectrum. Przyjdź i dobrze się baw w
rytmie demoscenowych teledysków." - takimi słowami Bartek
"Voyager" Dramczyk - organizator - zachęcał do udziału w
imprezie zatytułowanej "Noc z Demosceną". Odbyła się ona w sobotę,
23 lipca 2011 w warszawskim klubie Fabryka Kotłów przy ulicy Bema
65. To dawny klub No Mercy - ten sam, w którym miał miejsce
RiverWash. Zobacz też wydarzenie
na Facebooku.
Nie było to wprawdzie pełnoprawne demoscenowe party z konkursami, a
tylko jednonocne spotkanie. Mogliśmy w jego trakcie obejrzeć dema
puszczane na dużym ekranie i dobrym, klubowym nagłośnieniu oraz,
jak to z imprezami w klubie bywa, napić się piwa. Tym nie mniej
stanowiło ono doskonałą okazję, aby spotkać fajnych ludzi. Ja
spotkałem tam bardzo wielu znajomych. Z niektórymi z nich widuję
się od czasu do czasu, a innych nie widziałem od poprzednich imprez
demosceny, czy to zeszłorocznego RiverWash czy też Pixel Party w
Poznaniu. Ta impreza była tym ważniejsza dla miłośników demosceny
ze stolicy, że w tym roku - inaczej niż w latach ubiegłych - party
RiverWash odbędzie się nie w
Warszawie, a w Łodzi.
Do naszej dyspozycji był ogródek na zewnątrz, jak również sala w
której wyświetlane były dema oraz osobna, gdzie mogliśmy obejrzeć i
pobawić się komputerami typu Atari czy Amiga. Na tych komputerach
również oglądaliśmy dema, ale też graliśmy w różne gry. Niektóre z
gier były naprawdę emocjonujące i wciągające. Miło było tam też
porozmawiać z FOXem - programistą, autorem świetnych dem, a
ostatnio także twórcą autorskiego języka programowania "Ć" ;)

Montezuma's Revenge (real Atari)
Gwoździem programu były oczywiście dema, które Voyager wyświetlał
jedno za drugim, na przemian a to współczesne produkcje PC, a to
oldschoolowe przeznaczone na platformy retro. Każdy znalazł coś
ciekawego, co mogło mu się spodobać, a znawcy tematu bardzo wiele z
tych dem znali wręcz na pamięć. To były bowiem same najlepsze
produkcje - te, które zajęły pierwsze miejsca na najważniejszych
demoscenowych party. Na przeciw ekranu projektora siedziała
widownia wpatrzona w wyświetlane dzieła, te robiące szczególne
wrażenie nawet oklaskując. Inni woleli spędzać czas na rozmowach na
zewnątrz klubu, od czasu do czasu tylko zaglądając do środka albo
też oddalając się do pobliskiej stacji benzynowej, by zjeść
hot-doga tudzież zapiekankę.

Odschool demo (big screen)

Newschool demo (big screen)
Około 3 nad ranem liczba imprezowiczów wyraźnie już zmalała, a ci
którzy pozostali poruszali się chwiejnym krokiem :) Wreszcie i my
postanowiliśmy zakończyć zabawę.
Moim zdaniem Noc z Demosceną, nawet że jako impreza dużo mniejszego
kalibru niż pełnoprawne party typu RiverWash, była bardzo udana.
Voyagerowi należą się podziękowania i gratulacje za jej
zorganizowanie. Ja osobiście wróciłem stamtąd bardzo zainspirowany,
nakręcony żeby zacząć pisać własną, nową technologię do stworzenia
jakiegoś dema. Oby ten zapał nie minął zbyt szybko :)

Niektórzy nawet tańczyli
Impreza okiem atarowca ;)
Czyli do klawiatury powraca Tdc:
Na party panowały 3 różne klimaty. Pierwszy to typowy RiverWashowy
ogródek, gdzie momentami trudno było znaleźć wolne miejsce.
Znajdował się tam miniaturowy rzutnik, dzięki czemu widać było co
się dzieje w środku. A w środku była część główna czyli prezentacja
demek + bar. Co prawda wielkość ekranu była trochę za mała jak na
taką imprezę, ale wielkość i jakość głośników była już
wystarczająca;)
Całonocne prezentowanie kolejnych demek z peceta, Atari małego i
dużego (chyba mało było), Commodore i Amigi było naprawdę fajnym
pomysłem i dobrze zrealizowanym. Przed każdym demkiem pojawiał się
napis informujący w jakiej kategorii dane demo się znajduje –
właściwie kluczowa informacja – na jakim party zostało
zaprezentowane, w którym roku, jakiej grupy i ew. platforma
itp.
Demka nie były odtwarzane w samopas mimo że leciały z playlisty.
Warto zaznaczyć, że często V0yager interweniował w odpowiednich
momentach aby coś skrócić i zachować ciągłość prezentacji itp.
Taka dawka sceny była bardzo dobrze przyjęta przez obecnych, co
prawda mało osób wytrwało do rana, ale wiele mówiło bardzo ciekawe
rzeczy. Jeden gostek podszedł do mnie, gdy leciało demko z Atari
2600 i powiedział, że to demko oderwało go i kolegów od picia, a
widziałem że od paru godzin łatwe to nie było;)
Wielu koderów zaznaczało, że dawka doznań wywoływała w nich albo
tendencje nostalgiczne albo motywujące czy też twórcze. Słyszałem
teksty „może wreszcie ukończę moje demko”;)
Jako obecny muszę przyznać, że było to inspirujące.
Ostatnim pomieszczeniem na imprezie był kącik retro, gdzie mieliśmy
uruchomione Atari 800 XE, które dostarczył Gzynio oraz Amigę 3000 i
Commodore 64 pochodzące od organizatorów. Tu co prawda demka cały
czas były uruchamiane na tych sprzętach, jednak panowała tu raczej
atmosfera nostalgii a nie demosceny. Ta część imprezy cieszyła się
raczej umiarkowanym zainteresowaniem, czasami pojawiały się
pojedyncze osoby, czasami był mały tłum. Jednak położenie tego
pomieszczenia powodowało, że mało kto wiedział o jego istnieniu lub
faktycznej dostępności.
Po raz pierwszy na takiej imprezie i tej lokalizacji dopisali
Atarowcy, pojawiło się około 10 osób, w tym doskonale nam znanych z
forum czy irca oraz takie których nie kojarzyłem. Wymienić tu
można: Radiego, Foxa, Gzynia, juryego, Sikora, streaka i innych.
Warto zaznaczyć, że kilka osób, które się wstępnie deklarowały, bez
słowa nie pojawiły się choć na chwilę. Przewidzieliśmy taki rozwój
wypadków dlatego w ostatniej chwili z Gzyniem chcieliśmy się
upewnić, że jednak uruchomione real Atari będzie zaprezentowane.
Jak zwykle na forum wiele osób obiecywało, że będą, że wezmą Atari
i...
W założeniu pomieszczenie to miało służyć do pojedynków na demka
oraz dyskusje, jednak przy mnie do niczego takiego nie doszło,
demka raczej nie wzbudzały większego zainteresowania czy emocji, a
chętnych do dyskusji nie było, w mojej ocenie pewnie dlatego że
zabrakło fanatycznych zwolenników swych maszyn – podobno jeden z
nich udał się na ryby;) co wzbudzało powszechną radość. Miały
miejsce fajne i interesujące rozmowy, wymiany doświadczeń czy też
prezentacji różnych dokonań czy sprzętów jednak do gorących
dyskusji nie doszło.

Tak się bawiliśmy: Commodore'owcy, Atarowcy i
Pecetowcy
Na małym Atari przez chwilę wspominaliśmy demko
Das omen, na
Commodore cały czas było widoczne demko z efektem teksturowania 3D,
które zwykle jest realizowane sprzętowo na Atari i Amidze. Na
Amidze 3000 widzieliśmy klasyczne demka, choć w pewnym momencie
wiele osób zainteresowało się GUI, ktoś uruchomił Deluxe Painta,
jeszcze inny dłubał na pulpicie, a jeszcze inni jak Adam zdziwieni
przekonali się, że Amiga ma jako jedyna taki system operacyjny, w
którym aktywne okienko może się znajdować pod innymi.

Demko kręcące się na okrągło na C 64
Jednak prawdziwy przełom nastąpił gdy na Atari uruchomiliśmy parę
gierek. Wtedy zaczęły się emocje i spore zainteresowanie często
osób zupełnie nie związanych z Atari, które wychowały się na
współczesnym sprzęcie. Między innymi graliśmy w Montezumę, Donkey
Konga, River Raid, ale prawdziwym hitem okazał się być stary ale
jary Alley Cat z 1983 roku.

Alley Cat (real Atari)

Donkey Kong - aż 3 sprężyny w linii
W pewnym momencie padło hasło: gry są najlepsze a nie demoscena i
obecni nie protestowali.
Gdy do komputerów dosiadali się programiści, to działy się dziwne
rzeczy, oczywiście powstawały jakieś proste programy na Commodore
czy na Atari. Ogólnie można powiedzieć, że był to ostry test dla
tych komputerów:
Nie byłem tego świadkiem, ale ktoś doprowadził Atari do takiego
stanu, że jedyne co można było zobaczyć to Basic, który albo nie
reagował na polecenia, albo reagował losowo i to z dość dużym
rozstrzałem efektów, od zer które są dla wielu znane, przez error
15, czy losowy Display List, aż po niekończące się źródło
nieokreślonego pochodzenia:
Jakimś trafem na Atari na okrągło leciał Numen :P a obok znajdował
się jeden z autorów Fox i wyjaśniał techniczne niuanse kodu i
sprzętu. Trzeba było zakładać, że osoby które go słuchały nie miały
żadnego kontaktu z Atari.
Z drugiej strony pojawiały się osoby stęsknione za Atari. W pewnym
momencie ktoś wskazał stojące Atari 800 XE (szara typowa obudowa z
serii XE) i powiedział, że chętnie by zobaczył w realu jego
komputer z młodości czyli Atari 800 XL, wtedy powiedziałem że ja
mam taki. Ów jegomość ucieszył się bardzo, poprosił o
zaprezentowanie oraz o obowiązkową fotkę.
Nie ma to jak autopromocja dlatego Fox pojawił się w koszulce z
napisem „Programuję w języku Ć”. Spowodowało to nasze
zainteresowanie, okazało się że to nowy język zaprojektowany i
wykonany przez naszego kodera ale dla peceta. Jest to młode dziecko
bo pierwsza wersja ujrzała światło dzienne 2 miesiące temu.
Tak naprawdę to zamiast „Programuję w języku Ć” powinien mieć
napisane na koszulce „Programuję język Ć” :-P

Numen (real Atari)
W głównej sali wciąż odbywały się pokazy demek z głównych scen w PL
i na świecie. Demka Atarowe były zmarginalizowane przez inne
platformy do tego stopnia, że ktoś mówił mi że nic nie leci na
Atari. Oczywiście demka z Atari też się przewijały:

Control (big screen)
Co ciekawe byłem świadkiem zainteresowania również od osób
niezwiązanych z naszą sceną. W pewnym momencie zawołałem jurego,
który znajdował się w towarzystwie osób niezwiązanych z Atari, a
mimo to ruszyli za mną ludzie, którzy myśleli że lecą właśnie demka
z Atari Falcon – to było dość niespodziewane.
Jakość dźwięku, obecni określali na „zadobrą” ;) Co mnie bardzo
cieszyło bo w mojej ocenie przekaz demka może być właściwy tylko
wtedy kiedy zapewnimy właściwą jakość urządzeń, które mają atakować
nasze zmysły ;)
Tu dobra muzyka niektórych dem odsłaniała szczyty doznań, co
powodowało że tylko z tego powodu warto było się na tej imprezie
pojawić.
Frekwencja na imprezie (sumaryczna ze wszystkich scen) była
umiarkowana, szczególnie jeśli liczyć osoby deklarujące obecność w
sieci. Na facebooku zadeklarowało się 150 osób, w tym przyszła
garstka z nich, a większość nie była nam znana. Znam możliwości tej
miejscówki z RiverWasha i spodziewałem się małego tłumu, jednak był
raczej luz co też można potraktować jako zaletę imprezy.
Oczywiście obecny był żelazny skład, szczególnie Amigowy, fajnie że
na tym tle w końcu widoczny był prawie tak samo liczny udział
atarowców. Spotkałem również kilka osób z tegorocznej edycji Global
Game Jam. Natomiast w ogródku można było spotkać znane osobistości
sceny i gamedevu. Nie była to frekwencja z RiverWasha, ale było
wystarczająco dużo obecnych aby się dobrze bawić.
Noc z Demosceną oceniam jako udany meeting, atmosfera była fajna a
obecni nie zawiedli. Nie była to impreza czysto sceniczna, bardziej
był to hołd dokonaniom sceny na przestrzeni lat, szczególnie za
sprawą specyficznego cybernetycznego klimatu prezentowanych demek.
Osoby lubujące się w takich klimatach na pewno były zadowolone,
również dlatego że impreza stała się świetnym pretekstem do
spotkania stałych bywalców wszelkich imprez scenicznych i za ten
pretekst bardzo dziękujemy organizatorom, którzy wzorowo wywiązali
się z tego co obiecali.