Raport z Silly Venture 2011 by Xeen 2011-11-19 00:01:14

Przedstawiam swoją relację z największego atarowego wydarzenia ostatnich dni - Silly Venture 2011. Chciałem, aby przybrała ona formę typowego raportu, jakie mieliśmy niejednokrotnie okazję czytać w różnorakich zinach demoscenowych. Zapraszam do lektury i ewentualnego naprostowania mojej pamięci w komentarzach:)

Na Silly Venture z Wrocławia wyjechaliśmy późno, w piątek około godziny 11:30, w składzie: ja (xeen), Sebaloz i Ooz. Podróż po Piesia, którego zgarnialiśmy po drodze, mijała nam w miłej atmosferze wspominek demoscenowych i growych, oraz ogólnego wymieniania informacji na tematy bieżące ze sceną związane. Ooz opowiadał nam, że kiedyś (za młodych lat) robił grę z sąsiadem wykorzystując unikatowy i autorski system motion capture polegający na robieniu zdjęć postaci z naklejonymi kartkami na stawy kończyn i budowaniu na podstawie tego szkieletu animacji postaci ze skanów. Niesamowita sprawa. Sebaloz z kolei wymieniał pikantne szczegóły szeregu odwiedzanych przez siebie zlotów polskich i zagranicznych. Drogę zakłóciła nam troszkę policja (80 km/h za znakiem z ograniczeniem do 40 km/h), jednakże Pan policjant po krótkiej negocjacji dowiedziawszy się o tym iż wkrótce powiększy mi się rodzina ukarał nas symbolicznym upomnieniem (dziękujemy, Panie policjancie). Piesia odebraliśmy z jego rodzinnej miejscowości, w której to wciągnęliśmy po "gorącym psie" i ruszyliśmy do celu. Za sprawą Piesia samochód zdecydowanie zresztą rozweselał dzięki konsumowanym browarom i ciekawym rozmowom na tematy scenowe. Jako że współpasażerowie pili za moje zdrowie nie przeszkadzało mi to zupełnie. Stawaliśmy co prawda znacznie częściej na siusiu, ale co tam - przerwy też są potrzebne. Do celu dojechaliśmy około godziny 19:00. Zastaliśmy "mocno zaawansowanych" partyzantów i biegającego w popłochu spoconego Greya, który dwoił się i troił z dopilnowaniem wszystkiego na imprezie. Załapaliśmy się na wizytę Pana Sławomira Łosowskiego z Kombi, oraz występ tancerek i tancerza. Podczas pokazu tanecznego widoczny był Lotharek, któremu to jedna z tancerek wpadła oko (Czarna, kocham cię!) .


Na miejscu rezydował już kolega grupowy Gorgh, nieco później dołączył także stRing i prObe. Gorgh kończył party version gry, a ja szukałem możliwości odpalenia swojej na prawdziwym Atari, bo ponoć na takowym nie chodziła (co, na szczęście, nie sprawdziło się - dzięki Gzynio za pomoc w sprawdzeniu). Powstał spontaniczny plan zrobienia mini intra i puszczenia go w WildCompo - zabrałem się za to rozochocony, ale niestety potwornie zmęczony. Koledzy dokuczali mi potem troszeczkę, bo jakby wyczuli, że zmęczenie przeważy na chęciami. Tak czy siak zacząłem to robić na stołówce, gdzie panował względny spokój wykorzystywany przez liSa, bookera i zespół kończący zwycięskie demo na XL/XE (TEBE, pr0be, Ooz, stRing). Spokój zakłóciła konkurencyjna impreza harcerzy, którzy to zaczęli sobie śpiewać i grać na gitarach radosne piosenki - całkiem miło, ale kodować przy tym bardzo ciężko. Dzień zatem mijał nam na pogawędkach o sprawach scenowych i życiowych. Poszliśmy spać nie aż tak późno, zostawiając kodującego Gorgha, który wprowadzał szlify do Iso hunt. Biznes Plan party był mocno oszczędnościowy, toteż położyliśmy się spać na korytarzu (bo w sleeping roomach nie było gdzie palca wsadzić, co przez sen delikatnie zasugerował Grzybson). Zarządził Piesiu - bo położył się bez karimaty i oczywiście wstał też najwcześniej ze wszystkich :) Poranna toaleta w umywalce i zimnej wodzie ocuciła połowę Agendy, która to udała się na Party Place celem spotkania jak największej ilości osób, wymiany poglądów, wspominek i spokojnego oczekiwania na śniadanie. Śniadanie było dosyć późno; generalnie mi wystarczyło na dalsze egzystowanie na party (jajeczniczka + paróweczki). Późniejszym popołudniem udaliśmy się z Oozem i Piesiem na małą wycieczkę nad Bałtyk celem zaczerpnięcia świeżego powietrza i nabrania sił przed kompotami, oraz konsumpcji pizzy. Po powrocie kontynuowaliśmy szwendanie, gawędziarstwo i spokojnie czekaliśmy na kompoty.


Kompoty ruszyły około 21:30 od bardzo mocnego uderzenia, dem na A2600. Poziom był bardzo wysoki. Zobaczyliśmy twistery, scrolle, był syntezator mowy. Robiło to ogromne wrażenie i lawinę podkręcających atmosferę braw. Demka były odpalane na emulatorze, mimo tego jedno z nich wymagało interwencji autora przy uruchomieniu, bo działało za szybko (XXL - Szuwarek). Potem przyszedł czas na music compo, prac było sporo i, jak to określił prowadzący kompoty Pin, o zróżnicowanym poziomie. Generalnie jednak było czego posłuchać,a że godzina była jeszcze w miarę wczesna, ten konkurs także przebiegł bez żadnych specjalnych incydentów. Jako, że prac było więcej niż 10 (czyli nie wszystkie mieściły się w votkach) doszło do organizacyjnej burzy mózgów co z tym zrobić. Pomysły były różnorakie, z sali, na przykład, padł pomysł aby część prac zdyskwalifikować i problem sam się rozwiąże :) Ostatecznie ustalono, żeby głosować na prace od 11 w górę w innej kolumnie. Część muzyków była niezadowolona z nagłośnienia i ogólnego odbioru ich prac (np. 505), ale chyba nie było jednak tak źle, bo 505 zajął mocną 3 pozycję w kompo. Nagłośnienie to chyba najbardziej standardowy problem na party i msx compo, Nie spotkałem się jeszcze ze zlotem, w którym ktokolwiek nie miał by uwag co do tego elementu (pomożecie?), ja uważam że było całkiem spoko.



Po muzyce przyszedł czas na konkurs GFX. Nie po raz pierwszy emocje sięgały zenitu. Zwyciężył Piesiu pracą, która po pokazaniu spowodowała jęki zachwytu, achów i ochów wśród partyzantów (szczęki zostały pogubione wcześniej na A2600 demo kompo). Na podium znalazł się też Ooz (miejsce 2 i 3, miejsce 2 to mój prywatny faworyt z konkursu - uwielbiam klimaty postapokaliptyczne).


Bardzo cieszy kolejna dobra praca Odyńca (któy zaczyna gonić czołówkę), oraz udany powrót Dracona. Świetne prace puścił też Ihuven. Uważam, że na kompo praktycznie nie było klasycznych "wypełniaczy", każda praca miała w sobie to coś i zachęcam Wszystkich do obejrzenia każdego rysunku. Wyszło to bardzo, bardzo dobrze. Brawo dla wystawiających! Podkręcona publiczność została zaatakowana kolejnymi wrażeniami - Atari 8 bit demo compo. Wystawiono 4 prace, zwycięska praca (C-DRUG / Agenda/Mad Team/ La Resistance) zdystansowała konkurencję znakomitą muzyką stRinga, wgniatającą grafiką Ooz'a i Ripka, oraz killa dobrymi efektami Tebe i prObe. Po raz kolejny były twistery, była plazma oraz "wędrujące sześciany".


Drugie miejsce zajęli Lamersi, dosyć przyjemną pracą ze scrollami i drucianymi wektorami, ale po pokazie można było usłyszeć z ich stolika - za rok będzie lepiej. A zatem trzymamy za słowo! XXL pokazał kolejną edycję music disk Beep'em All z świetną grafiką Ripka. Jako, że o tak późnej godzinie muzyczki generowane przez GTiA mają swoją moc, ktoś krzyknął z sali podczas pokazu: Pin, jak żyć! Fakt, że zmęczenie dniami poprzednimi dawało troszkę znać o sobie, także opiszę kolejne kompoty niekoniecznie w prawidłowej kolejności i niekoniecznie wszystkie (pamięć już nie ta sama, he he):

Wygrała praca Larka i stRinga - podkręcona wersja spadochroniarzy, pierwotnie wystawiana na Napisze SE kilka lat temu. Bardzo sympatyczna produkcja, która zyskała serca publiczności. Moje Frogsy (między innymi, bo w projekcie uczestniczą - stRing, Ooz, Piesiu) zajęły 3 miejsce i również zostały ciepło przyjęte (dziękuję). Miałem kłopot z zaprezentowaniem gry, bo nie byłem przyzwyczajony do kompotowego joya, ale jakoś się udało wyjaśnić o co chodzi i dojść do 4 poziomu. 4 miejsce zajęła praca na Falcona - bardzo dobrze to wyszło, bo ludzie potrafili przeskalować pewne elementy i nie wygrała najlepsza grafika i sprzęt. Moim prywatnym zdaniem praca Gonza była relatywnie znacznie lepsza od pracy na Falcona (gra zręcznościowa, ze scrollem vs gra logiczna), ale pokaz troszeczkę się nie udał. Szkoda też, że XXL nie puścił Death Chase - (nie)cierpliwie czekamy - zwłaszcza na pierwszą implementację centralnego high score;a, którą to notabene chciałbym też podpiąć do Frogsów :) Ostatnie miejsce zajęła praca TeDeCa - tekstowe RPG/adventure - które ma fajny klimat i rozbudowaną fabułę.

Demka był ogólnie na dobrym poziomie i mimo dramatycznie późnej godziny zgromadziły sporą publikę przed big screenem. Był jednak mały zgrzycik - zwycięskie demo było puszczane dwa razy, bo prowadzący ST demo kompo myślał w pewnym momencie, że to już koniec, a tak nie było. Nie miało to jednak jakiegoś większego znaczenia - od stało się i oglądaliśmy super efekty dwa razy! :) Demko invitka Base Case / Live! wyglądało bardzo efektownie, część rzeczy tam zawartych to jednak animacje, co troszeczkę obniża jednak rating. Podczas kompotów prze big screenem zasnął zmordowany 2 ostatnimi dniami Irata4, Grey czasem w przerwach podsuwał mu mikrofon pod nos, przez co słychać był na całej sali miłe chrapanie. Na Iratę został też nałożony sarkofag w postaci skrzyni gimnastycznej, nie chciałbym być w skórze człowieka, który obudzi się w czymś takim. Jako, że zobaczyłem go dnia następnego stwierdziłem, że jest twardym zawodnikiem i jego serce wytrzymało stres pobudki w trumnie.
Generalnie jeżeli chodzi o kompoty, powyższe to moje prywatne i subiektywne oceny, na które trzeba wziąć poprawkę :) Całość była zresztą skrzętnie rejestrowana kamerą przez Larka, także będziemy mieli, jak sądzę, wkrótce okazję przeżyć to jeszcze raz. Kompoty trwały do 03:30 i zakończyły się filmikiem WIld compo, który trwał troszkę długo i był nudnawy. No ale cóż, bywa - to tylko WILD. Po kompotach oddałem votkę Grey'owi i poszedłem spać. Piesiu nauczony doświadczeniem pożyczył materac od stRinga i kimnął się z Oozem na korytarzu.Ja stwierdziłem, że troszkę jednak zimno na karimacie, toteż poszedłem na wyższe piętra do 12 letnich harcerek i harcerzy. Było ciepło, miło i przytulnie toteż ulokowałem się między drużyną na podłodze, a i chrapanie 12 latków jakoś tak milej brzmiało vs chrapanie partyzantów. Obudził mnie druch, który stwierdził, że chyba pomyliłem piętra - zwlokłem się z podłogi i poszedłem kimnąć na piętro partyzantów znosząc trudy niskiej temperatury. Nie chciałem dyskutować o miejscu na korytarzu, bo jeszcze by zrobili ze mnie jakiegoś zboczeńca :) Pobudka znowu była wczesna (brr - zimno), po raz kolejny ocuciła nas kąpiel w zimnej wodzie i umywalkach (Piesiu nawet mył głowę, he he). Na party place poczekaliśmy na rozdanie nagród, podziękowania i wyniki. Największe owacje dostali autorzy zwycięskiego dema na ST – słusznie. Także niesamowity organizacyjny trud Greya został finalnie doceniony oklaskami. BRAWO!
Ruszyliśmy w trasę około 12 (tym razem z Voyem, który zajmował mnie rozmową o starych czasach, dzięki czemu nie usnąłem za kółkiem). Podróż minęła względnie sprawnie, czuć było już jednak zmęczenie w starych scenowych kościach. Impreza była znakomita i przyznam, że mentalnie nadal jestem na party :) Do następnego SV!!!!!

W relacji wykorzystałem zdjęcia Sonara i TDC - dzięki.
gonzo 2011-11-19 00:50:57

Xeen - czyta się jednym tchem od deski do deski :)

Jak dla mnie to zabrakło na A8 przede wszystkim (przynajmniej przeze mnie najbardziej oczekiwanej gierki w tym roku) - Dizzy by Paw :( no i oczywiście Death Chase by XXL (ale tu akurat XXL wyjaśnil powody) oraz I hate bubbles by Nosty :(

grey / msb 2011-11-19 03:16:06

ooo, ale miła niespodzianka :) czytałem "na szybko", ale chciałbym tylko odnieść się do dwóch kwestii :D

nagłośnienie - akustyka w sali gimnastycznej jest jaka jest, tutaj nie można nic więcej zrobić. kolumny + wzmacniacz były pożyczone od klubu, który zakupił je w lipcu tego roku. do dyspozycji mieliśmy też dwa miksery - jeden wypożyczony z całym osprzętem, drugi Pinokia.

zwycięskie demko na ST - demko zostało puszczone ponownie gdyż AdamK był przekonany, że podczas ładowania z dyskietki gdzie pojawił się efekt powinna być w tle muzyka. jak się okazało - muzyki tam nie było, więc RESET był zbędny :D

i to tyle :) pozdrawiam i dziękuję za raport, Xeen!!!

larek 2011-11-19 09:01:23

Bardzo dobry raport :)

Brawo za odwagę! Przyznać się publicznie do: "poszedłem na wyższe piętra do 12 letnich harcerek", to tylko prawdziwi twardziele mogą ;)


PS.
A ja mam zmontowane już ok. 20 minut filmu...

sOnar 2011-11-19 10:17:32

Fajny raport z party Xeen. Na chwilę znów przeniósł mnie na party place :)

Larek działaj. Z niecierpliwością czekam na Twoją relację :)

@ 2011-11-19 10:37:25

"Pin, jak żyć!" - chyba "Pin, daj żyć!" Dla niewtajemniczonych: "żyć" to po ślonsku "dupa"

larek 2011-11-19 11:45:40

@ @
Specjalnie dla Ciebie: http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/S%C5%82ownik:%C5%9Al%C4%85sko-polski#R
Zobacz, jak się ten wyraz pisze...

sOnar 2011-11-19 11:50:25

dokładnie Larek

@ 2011-11-19 11:58:36

@Larek Ok. Głupi to był dowcip.

urborg 2011-11-19 12:16:01

Fajna relacja! Z tym nagłośnieniem to fakt - tez mi się nie podobało. Dźwięk był zbyt głośny i charcząco-dudniący (prawdopodobnie w dużej mierze właśnie dlatego że był zbyt głośny). Jak potem odsłuchałem utwory w domu to odbiór utworów był zupełnie inny i zapewne też nieco inaczej bym, głosował. Swoją drogą chiptuny na jednym sprzęcie brzmią ładnie a na innym charcząco. Wbrew pozorom zbyt dobry sprzęt muzyczny chiptunom nie służy, bo wtedy dźwięk jest ostry i nieprzyjemny dla ucha. Pokeyowe dźwięki w moim odczuciu na wysokiej klasy sprzęcie brzmią lepiej niż ST-kowa Yamaha czy inne AY. Szczególnie gdy podbije się mocno wysokie tony bo wtedy te wszystkie piły, trójkąty piłują ucho. Gorszy sprzęt (np głośnik w telewizorze) to zaś trochę wygładzi i brzmi to lepiej.

A dupa po ślunsku to raczej "rzyć" a nie "żyć" :)

CharlieChaplin 2011-11-19 13:30:14

Well,

still waiting for the release of A8 C-Drug demo...

-Andreas Koch.

GO 2011-11-19 15:09:23

to z ta baba niesamowite

Stormtrooper of Death 2011-11-19 16:08:44

Good to hear that there still is an active Atari scene in Poland.

Cheers from SOD.

adv 2011-11-19 16:28:47

O nagłośnieniu sali na party pisał kiedyś Cedyn
http://atarionline.pl/forum/comments.php?DiscussionID=1157&page=1#Item_15

Jak mogliście to zrobić IRATA4?

Kaz 2011-11-19 17:36:49

Ja przytocze w calosci slowa Cedynia, bo niektorzy nie klikna na link, a powinna to byc biblia dla organizatorow wszelkich party:

"zalozenie 1 - emulator/male atari nie ma wbudowanego korektora i zawsze daje takie samo wido sygnalu
zalozenie 2 - emulator/male atari nie jest w stanie przesterowac dzwieku sam z siebie. jesli uzywamy emulatora to w najgorszym wypadku sygnal dojedzie do 0dBFs i na tym sie skonczy ... nic powaznego sie nie stanie
zalozenie 3 - jezeli w torze audio pojawia sie gdziekolwiek znieksztalcenie wynikajace z przesterowania sygnalu to musi sie to dziac poza atari/emulatorem. wniosek - trzeba szukac bledow na mixerze/wiezy/wzmacniaczu/itd.
zalozenie 4 - przesterowanego dzwieku nie regulujesz equalizerem tylko po prostu obnizasz czulosc wejscia ew. podajesz slabszy sygnal na wejscie. equalizer nie ma NIC wspolnego z przesterami (chyba ze uzywasz go kreatywnie wlasnie po to aby uzyskac efekt distortion)

odnosnie przykladowych ustawien equalizera, to na ostatnim obrazku widze typowy "usmiech polskiej dyskoteki" niszczacy wszystko co sie da po drodze, ale za to wyrywajacy z butow wszystkich na osiedlu dudniacym pseudo basem i swierszczami w glosnikach :) osobiscie najbardziej meczace ustawienie eq jakie znam, nie nadajace sie do dluzszego sluchania, najbardziej zamulajace czytelnosc nagrania/chiptune'a

jezeli tekst przeszedl przez akustyka, to czlowiek nie powiedzial mega waznej rzeczy. im wieksze pomieszczenie, tym wiekszy poglos. im wiecej dowalisz niskich czestotliwosci w duzym pomieszczeniu, tym bardziej zamulisz dzwiek (bo basik tlumi sie dosc dlugo, taka juz jego fizyczna natura jest i nic sie na to poradzic nie da). im wiecej dowalisz wysokich czestotliwosci (niezaleznie od pomieszczenia), tym szybciej zmeczysz ucho odbiorcy. atarka ma wyjatkowo czysty dzwiek i wyjatkowo prostokatny. jak kolega TheFender slusznie zauwazyl "to tylko prostokat" wiec nie ma co sie spodziewac cudow. absolutnie nie ma potrzebny dodawania wysokich czestotliwosci tam gdzie jest ich z definicji od zaj*** :) zawsze jak widze na party mixer ze standartowym ustawieniem tj.: bas = na maxa, soprany = na maxa, srodek = na maxa stlumiony, to nasuwa mi sie porownanie do zamowienia pizzy i zalania jej na maxa ketchupem i majonezem, tak ze wszystko plywa. niekotrzy tak lubia, ale wiekszosc woli umiarkowane dawki :) wnioski: bas +3 do +6dB, wysokie -3 do -6dB i nawet stare tonsilowskie paczki beda dawac rade. im wieksze pomieszcznie i malo w nim ludzi, tym bardziej redukujesz bas zeby nie latal jak "zyd po pustym sklepie". im wiecej ludzi sie zbiera, tym wiecej mozna dolozyc basu (ludzie = masa, masa = tlumienie, wiecej masy = wiecej tlumienia) jesli ktos chce aby atarka brzmiala pro-radiowo to proponuje uzywac roznego rodzaju vitalizerow (producenci to spl, aphex, behringer, BBE, etc.) bo samym korektorem polkowym ktory znajduje sie w wiekszosci tanich mixerow to za wiele nie ukrecisz, a tylko popsujesz ..."

bob_er 2011-11-19 17:40:35

A wiadomo, kiedy zwycięskie demo będzie do ściągnięcia? Chyba, że gdzieś mi link umknął?

adv 2011-11-19 19:03:40

@Kaz Dzięki. Że tak napiszę: o to mi grało, kiedy zakładałem wątek.

xeen 2011-11-19 20:04:50

@bob_er, jak tylko dostanę informację o final version C-drug to wrzucę ją na AOL na główną, także nie będzie dało się tego przeoczyć :)

Henryk 2011-11-19 20:39:51

Super raporcik. Z przyjemnością przeżyłem to jeszcze raz. Dzięki Xeen.

pin 2011-11-19 21:27:30

Grey - z jednym mixerem behringer xenyx 802 - to bym się zesrał :) - Podziękuj YerzmYeYowi za użyczenie drugiej maszyny ;)-

Co do jakości dźwięku - jak wspomniał jeden z przedmówców; z takim sprzętem nie ma możliwości profesjonalnego nagłośnienia sali gimnastycznej, która niestety w każdym przypadku będzie miała zerową akustykę. Dodatkowo odnoszę wrażenie, iż byłem na zlocie starych Gandalfów, gdyż jedyne co słyszałem to: "ZA GŁOŚNO" :) - .. chyba głuchy jestem :)

@Xeen - bez radia w trase? - odważny jesteś :)

Gandalf, the Stary 2011-11-19 22:49:14

Ale muzyka była za głośno i męczyła ucho - to fakt. Jeśli ludzie proszą o ściszenie, to najlepiej ściszyć, w końcu na party ma być przyjemnie :-)

pin 2011-11-20 00:39:58

... więc co, podgłośniłem z tego powodu? :)

Kaz 2011-11-20 01:17:55

Panowie, nie chodzi o to, zeby sie klocic o to co bylo, bo jak powiedzial pewien madry czlowiek - przeszlosci zmienic sie nie da. Ale dyskutujemy o tym, jak zrobic, zeby bylo lepiej nastepnym razem.

Ja osobiscie zadnych zalow do Pina nie mam. Radzil sobie jak mogl po 21-wszym piwie ;). Kawalki byly dla mnie za glosne, ale w sumie siedzialem blisko prawej kolumny, wiec nie wiem jak to brzmialo w srodku sali.

Pin - dobre, ale musisz sie liczyc z podnoszacym sie wiekiem scenowiczow... :D

Bolo 2011-11-20 08:26:54

Kaz kiedy wrzucice na AOL gre Iso hunt? wyglada extra, cos tam czytalem ze autorzy chca ja jeszcze doszlifowac

Sebaloz 2011-11-20 13:15:14

uwielbiam czytac takie raporty.

pin 2011-11-20 19:16:38

... następne party wyglądać może z goła inaczej :) - Muzyczne kompo odbędzie się w filharmonii, demo kompo w sali kinowej a grafiki zobaczymy na wystawie - wernisażu. Pomiędzy konkursami partyzantów przewiezie limuzyna a po trudach całego dnia każdy otrzyma darmowy masaż i odpowiednią opiekę medyczną :)

V0yager 2011-11-20 19:44:32

To ja przepraszam, wolę już żeby techno było za głośno i odbijało sie od drabinek na sali gimnastycznej, bo w tej filharmonii to nawet głośniej beknac nie można.

xeen 2011-11-20 19:55:34

żeby nie było - ja uważam, że nagłośnienie było bardziej niż ok. mi odpowiadało i bardzo fajnie się prezentowały produkcje na wykorzystywanym sprzęcie :)

Bolo - jak będzie Iso Hunt w wersji ostatecznej to wrzucę na główną na pewno nowinkę.

immolator 2011-11-20 21:45:35

Subiektywna i stronnicza relacja, w dodatku w częściach: http://immolator.wordpress.com/2011/11/17/misja-silly-venture-2011-cz1/

R.Duke 2011-11-20 22:58:46

Xeen: Swietny raporcik. Czyta sie na jednym tchu. :)
Immolator: To samo co powyzej. :)
Sebaloz: Mam nadzieje ze napiszesz swoj raport i tutaj na Atarionline Xeen lub Kaz go opublikuje. Styl masz niepowtarzalny!

larek 2011-11-20 23:02:25

Immolator, kiedy III część? Dwie pierwsze bardzo dobrze się czyta :)

Henryk 2011-11-21 00:06:58

Immolator! Super raport. Z przyjemnością poczytałem sobie. Jutro a właściwie już dzisiaj jeszcze raz go sobie poczytam no i powtarzam pytanie Larka. Kiedy III część?

immolator 2011-11-21 08:34:05

Miło mi, że się podobało. Całkiem możliwe, że zakończenie dopisze się jeszcze dzisiaj ;) Najpóźniej jutro.

voy 2011-11-21 15:40:12

Odnalazłem siebie na drugim zdjęciu. :) Świetna relka, Immolator!

adv 2011-11-21 19:09:57

@Immolator "Jageś Ty sie gadzie uchowoł?" Marnujesz talent.

immolator 2011-11-21 22:57:41

No i na dobranoc ostatnia część: http://immolator.wordpress.com/2011/11/21/misja-silly-venture-2011-part-iii/

@adv: myślałem, że mnie cytujesz :D Nie mogłem sobie przypomnieć, abym gdzieś napisał - "Jageś Ty sie gadzie uchowoł" :) Dobry gryps.

larek 2011-11-22 17:16:09

No i przeczytana III część! W przerwie montowania filmu oczywiście :)

Henryk 2011-11-22 18:53:01

No i znowu świetnie opisane. Pogratulować!

pin 2011-11-24 23:07:19

.. Larek - kiedy film? - bo coś się nie mogę doczekać :)

larek 2011-11-25 08:50:48

Pin, materiału jest tak dużo, że wszystko idzie bardzo wolno. Tym bardziej, że pracować też trzeba.

Zmontowałem już dość sporo... kurcze, chyba zbyt dużo, bo film już jest bardzo długi, a końca nie widać. Kto to będzie oglądał? ;)

Sebaloz 2011-11-26 01:17:34

Silly Venture 2011
10-13.11.2011, Gdansk

Boruta jesien 2011
10-13.11.2011, Grotniki


Zapowiadal sie szalony weekend, bo w tym samym czasie odbywalo sie atarowskie party i jesienny meeting scenowy. Nie mogac byc w dwoch miejscach naraz, postanowilem odwiedzic obie imprezy jedna po drugiej. Po opracowaniu planu podrozy wyszlo mi prawie 2 tysiace kilometrow do przejechania. W piatek z samego rana udalem sie na dworzec w Katowicach, zeby dostac sie do Wroclawia na umowiona godzine. Niestety pospieszny 8.25 byl opozniony godzine, a czas opoznienia mogl jeszcze ulec zmianie. Na szczescie podjechal spozniony express do Hamburga, ktory wpasowal sie w moje ramy czasowe. Po uzyskaniu informacji ze jedzie przez Wroclaw, kupilem bilet placac dwa razy wiecej niz za normalny pociag. Zadzwonilem do Ooza, ktory mial wsiasc po drodze w Opolu. Tymczasem pociag zaczal blyskawicznie nadrabiac opoznienie, ale jak zatrzymal sie w Opolu to kolega juz na niego czekal. W koncu mialem okazje poznac doktora Ooza, ktory przyjezdzal kiedys na Forever, ale nie udalo nam sie nigdy spotkac.

We Wroclawiu znalezlismy sie 20 minut wczesniej niz planowalismy. Od czasu Horizon party zmienilo sie tu troche, ale nie na tyle zeby w widocznym miejscu pojawily sie budy z kebabami. Na dworcu tymczasowym poczekalismy na naszego kierowce Xeena, ktory pojawil sie o umowionej godzinie. Na pobliskim parkingu wsiedlismy do bialego samochodu i ruszylismy w podroz do Gdanska. Po drodze zatrzymala nas policja czajaca sie z radarem, ktory wskazal przekroczenie dozwolonej predkosci o ponad 30 km. Policjant udzielil tylko pouczenia i pojechalismy dalej. Minelismy Pleszew, gdzie odbywalo sie kiedys Center party. Kiedys to miejsce odwiedzi Amelia, corka organizatora.

Zatrzymalismy sie na stacji benzynkowej w miejscowosci Rychwal kolo Poznania. Z samochodu kierowanego przez zone, wysiadl Piesiu, a moment jego poznania zapamietam do konca zycia. Na Orlenie zjedlismy po hotdogu i ruszylismy dalej. Szybko do dna zostal oprozniony zapas piwa zabrany przez Ooza i Piesia. Rogaliki tez sie skonczyly. Jak slusznie zauwazyl Ooz, mialem najwyzsze tempo picia piwa. Na nastepnej stacji kazdy z nas zaopatrzyl sie w czteropak. Piesiu opowiedzial jak kiedys pojechal na Rush Hours 98, a razem z nim wybral sie wtedy Condic/Lepsi. Posmialismy sie jak Comanche z Dafem sciagneli Carrionowi majtki podczas tarzania sie na trawie na Rush Hours 99. W takiej atmosferze podroz szybko minela, a koncowke przejechalismy autostrada placac 17 zl.

W Gdansku pojawilismy sie okolo 19. Party place miescilo sie w szkole, a portier zapytal czy przyjechalismy na konwent. Seniorow? Nie spotkalem sie jeszcze z takim okresleniem party, ale dalem sie skierowac na sale gimnastyczna. Juz na korytarzu powitali nas weseli partyzanci z kuflami w rekach. Zostawilem plecak w jednym ze sleeping roomow zrobionych w salach lekcyjnych na pierwszym pietrze. W rogu siedzial sobie Booker i ze sluchawkami na uszach komponowal kawalek na kompo. Nagle wpadla jego zona z ktora przylecial z Londynu. Donka debiutowala na scenie wystawiajac grafike na Silesii w 2009 roku. Atarowcy tymczasem rozpijali rakije przy szkolnej tablicy. Wejsciowka kosztowala 50 zl, razem z identyfikatorem dostawalo sie bezplatna biala koszulke z logo party. Wstep na party mialy tylko te osoby, ktore wczesniej zglosily organizatorowi swoj przyjazd i zostaly wpisane na oficjalna liste uczestnikow.

Tymczasem na glowna sale wparowal zaproszony Slawomir Loskowski z zespolu Kombi. Pierwszym pytaniem bylo dlaczego mial wczesniej komodore, a dopiero pozniej atari. Staruszek na pozegnanie dostal prezent, emulator stacji dyskow Lotharka czyli taki ultimate do atari. Wszyscy zostali zaproszeni do stolowki, w ktorej byl bezplatny poczestunek w postaci kanapek. Wyglodniali partyzanci uporali sie z nimi szybko. Natomiast za 5 zl mozna bylo kupic talerz goracej grochowki. Zupa byla reklamowana haslem, ze na Silesii wszyscy taka jedli i spali potem w jednym pomieszczeniu. Raczej zniechecilo to ludzi do jedzenia. Poznalem Kaza, grafika i admina AOL. Na party bylo ponad 100 osob, w tym sporo zagranicznych gosci pijacych polska wodke z gwinta. Zona Voyager opowiedziala jak to wracal tydzien wczesniej z nocy z demoscena (probowal przeniknac przez zamkniete drzwi i sciane). Z bywalcow Riverwasha byl komodorowiec Michu oraz pecetowiec Reg.

Mialem okazje poznac Probe, czolowego kodera na malym atari, ktoremu podobalo sie nasze demo Apparatus wystawiane na Silesii pod szyldem grup Miracles i Lepsi. Ja juz nawet nie pamietam ktore miejsce zajelo na demo kompo, ale na Silly Venture duzo dobrego mowilo sie o tej produkcji, nawet delegacja spektrumowcow wyrazila swoja opinie. Nie pozostalo nic innego jak napic sie. W rogu stal dystrybutor z darmowym piwem z beczki. Kazdy mogl wziac kubek i nalac do pelna. Czynnosc ta byla powtarzana do znudzenia. Spowodowalo to koniecznosc czestej wymiany pustych beczek na pelne. Do dyspozycji partyzantow byly ubikacje rozmieszczone na dwoch poziomach, w sumie 5 kabin oraz kilka umywalek i to z goraca woda co raczej sie nie zdarza na party. Brakowalo jedynie papieru toaletowego, ktory byl ale na glownej sali przy stoliku organizatora. W jednej kabinie ktos polamal deske co kosztowalo 50 zl, ale wiecej zniszczen nie bylo.

Najbardziej wzrok przyciagala mala czarna, ktora kusila z dwiema blondynkami. Wczesniej widzialem jak pod sleeping roomem cwiczyly uklad taneczny. Z glosnikow ogloszono, ze dziewczyny ida sie przebrac. Po chwili wrocily w krotkich spodniczkach. Wygladaly jak animowane bitmapy ze strip pokera. Przy muzyce Rammsteina zaczely tanczyc i sie rozbierac. Chodzily po sali i tanczyly przed wybrancami zarzucajac nogi na barki partyzantow. Udalo mi sie zajac dobre miejsce z widokiem na "moze", ale niestety tancerka nie rzucila sie na mnie. Lotharek krzyknal z zachwytu: Czarna, kocham cie! Zona jeszcze o tym nie wie. Pokaz zakonczyl sie zerwaniem koszulki Microsoft z ciala modelki i podciagnieciem drugiej koszulki az pod szyje. Widac bylo sexowny brzuszek i nic wiecej. Pokaz fajny, ale biedny w porownaniu z lap dance z X2008. Nie wroca juz chyba czasy striptizow czy nagrod na crazy kompach w postaci sexu z zamowiona dziewczyna (Intel 5).

Na bigscreenie zostaly zaprezentowane filmiki z pozdrowieniami dla partyzantow od znanych ludzi tworzacych na 8-bit np Rob Hubbard. Z pelnym kuflem poszedlem do stolowki zobaczyc co sie tam dzieje. Pare osob konczylo produkcje na kompo. Poznalem Tebe, autora edytora graficznego G2F, ktory konczyl demo. Reszta sluchala koncertu 12-letnich harcerek (ale wygladaly na starsze). Nagle przyszedl rosly druh i powiedzial, zeby tutaj nie pic. Druga polowa szkoly byla wynajeta harcerzom na weekend, a ich noclegownia byla na drugim pietrze. W nocy rowniez byl tam wartownik, ktory wypatrzyl spiacego tam Xeena i kazal wracac na dol. Natomiast pijany jak bela, Pin zasnal pod bigscreenem z butelka wina w rece. Ludzie zaczeli rozchodzic sie do sleeping roomow. Polozylem sie tylko na 2 godziny.

Jak wstalem 4.30 to Booker, Lisu i 505 dalej komponowali swoje kawalki na glownej sali, a obok nich siedzial Mazi, ktorego pamietalem z Silesia Party 5. Zamowilem taxowke i juz chcialem wychodzic z plecakiem w reku, gdy zauwazylem ze zapomnialem kurtki. Szkola nie byla zamykana na noc, ale portiera tez nie bylo na bramce. Wyszedlem przed party place i pojechalem na dworzec. Pociagu mialem dopiero 5.34, wiec kupilem bilet i zaczalem rozgladac sie za jakims kebabem, ale nic nie znalazlem. Wyspalem sie w pociagu i wysiadlem w Zgierzu o 12.28. Wiadomo za czym sie rozgladalem, ale okazalo sie ze jest to miasto zapomniane przez Turkow. W pizzerii odprawili mnie z kwitkiem, podobno nie da sie tak szybko zrobic pizzy. Jakos w Katowicach da sie zamowic z dowozem w 45 minut i jeszcze kebaba dorzuca. Pozostal tani bar u Wietnamca, ostry kurczak z dodatkami byl na tyle dobry, ze zamowilem druga porcje na wynos. W drodze na dworzec uzupelnilem zapas piwa i o 13.25 wsiadlem do nastepnego pociagu.

Po kwadransie powitaly mnie Grotniki. W sklepie na stacji kupilem kielbase na grilla i drugi kwadrans zajelo mi dojscie do osrodka wypoczynkowego Boruta. Obszedlem caly osrodek, ale wszedzie panowala zlowroga cisza. Nagle Gorzyga wyszedl na balkon i powiedzial jak sie do niego dostac. Normalnie na meeting przyjezdza po 20-30 osob, ale tym razem nie bylo tlumow. W pokoju siedziala skacowana banda chuja, Fei, Alex, Alien, Inqb, Deadman, Nabij i Marta. Nie spodziewali sie ze dam rade przyjechac z party, ale nie moglem odpuscic jesiennej Boruty. Byla to ostatnia oficjalna impreza przed zimowa przerwa i przez kilka miesiecy nie bedzie nic sie dzialo na scenie. Byly wynajete dwa pokoje, a ja poszedlem zalatwic sobie nocleg u dziada Boruty. Tym razem mieszkalismy w ekskluzywnej czesci osrodka, wiec dostalem pokoj z lazienka i prysznicem za 50 zl (stawka 1,5).

Gdy zaczelo sie juz sciemniac, Marta zrobila w swietlicy porzadki po wczorajszej imprezie. W Grotnikach nie ma kebabowni, ale przynajmniej mozna zamawiac pizze z pobliskiego Ozorkowa z dowozem za 5 zl. Dubstep do internetu to juz standard nie tylko na kazdym party, ale nawet na Borucie. Niska temperatura nie zachecala do ruszenia dupy na podworko. Meeting polegal wiec glownie na piciu piwa i wodki na pokojach, a na koniec Alien wyciagnal litrowego Jacka Danielsa. Bonzaj wywolany do telefonow powiedzial ze nie przyjedzie, bo opiekuje sie dzieckiem. Zawalilo sie jedno lozko, ale ogolnie osrodek jakos sie trzyma mimo 10 Borut i meetingu Arise, ktory mial tu miejsce kiedys. Wieczorem Deadman rozpoczal projekcje dokumentu o tworczosci Gigera, na ktory przyszla tez banda psychopatow z drugiej grupy mieszkajacej w osrodku. Do swietlicy sciagnal ich zapach palonych lisci. Ogladajac film zauwazylem kilka motywow przypominacych obrazki narysowane na komodorku.

Tymczasem nad morzem w Gdansku trwaly kompa na Silly Venture, duze wrazenie robily grafiki Piesia i Ooza. Podobno bylo tez dobre demo na male atari, ale nie bylo streamu z party, a demo jeszcze nie zostalo wypuszczone. Rano obudzilem sie troche pozno, a jeszcze osrodek mial brame zamykana na noc. Plot wydawal sie byc nie do pokonania na kacu. Zanim dziad Boruta wszystko otworzyl to moj pociag juz odjechal. Slyszalem tylko gwizd odjezdzajacego skladu. Na szczescie za 30 minut byl nastepny pociag do Kutna, gdzie dworzec zostal zrownany rowno z ziemia. O 11.15 przesiadlem sie w Warszawie Centralnej, a do Katowic przyjechalem o 15. Zaraz po wyjsciu z pociagu udalem sie nie do domu, ale oczywiscie do kebabowni :)

Sebaloz/Lepsi.De

R.Duke 2011-11-26 07:35:13

Sebaloz, jak zwykle zarzadziles, raport w deche. Swoja droga ty to masz leb aby pic na dwoch party w jeden weekend. Szkoda tylko ze pusciles text tutaj, w komentarzu. Xeen moglby to dac jako newsa, bo stare nowinki malo kto czyta.

pin 2011-11-28 01:12:37

"Natomiast pijany jak bela, Pin zasnal pod bigscreenem z butelka wina w rece."

... owszem, piłem wszystko tylko nie wino :) - ... ale - tak jest pewnie ciekawiej, no i jest to w pewnym sensie zabawne ;)-

innuendo 2011-12-04 14:06:55

Sebaloz, z tego, co się orientuję, to Monika jest narzeczoną, a nie żoną Voyagera :)

Sebaloz 2011-12-05 18:54:25

Pin, nie widzialem cie pijacego wino i nie wiem co bylo w tej butelce. Po prostu widzialem jak spales z butelka wina w rece i byly robione zdjecia, ale nie znalazlem zadnego z nich w party stuffie. Moze sa trzymane do jakiegos crazy dema :)

Innuendo, rzona (przez r) to cos takiego jak WAGs w futbolu (wives and girlfriends of high-profile footballers), czyli okreslenie na wszystkie zony, dziewczyny i kochanki scenowiczow.

innuendo 2011-12-06 18:51:59

Sebaloz, fajnie wiedzieć :) Mi się to skojarzyło z poważnym potraktowaniem tematu, co mi się bardzo spodobało.

pin 2011-12-08 22:03:45

... :) - Sebaloz, luz - mi to lotto, bo party jest od tego, "aby bawić się na całego" ;)-