Stowarzyszenie "Kompik" by Kaz 2012-04-16 12:59:21
O stowarzyszeniu miłośników retrokomputerów rozmawiałem z różnymi
ludźmi wielokrotnie, choćby
na forum. Szczególnie dużo rozmów pojawiło się po sukcesie
stoiska retro AtariOnline.pl na Poznań Game Arena w 2009 roku. Ale
pozostało to w sferze rozmów i planów.
Ale jeżeli jest potrzeba, to życie nie pozostaje bezczynne.
Znaleźli się ludzie, którzy stowarzyszenie miłośników zabytków
komputerowych założyli i starają się rozszerzać swoją działalność.
Bardzo mi się ta inicjatywa podoba, mimo, że częściowo komercyjna,
bo i z własnym sklepikiem i płatnymi usługami, ale popieram i
zamierzam się, w miarę możliwości, przyłączyć do rozpropagowania
ich idei. Szczególnie podoba mi się inicjatywa wprowadzenia
ustawowego pojęcia zabytku informatyki, aby objąć nim stare
komputery i oprogramowanie. Dzisiejszy artykuł powstał bez
uzgodnienia ze stowarzyszeniem, a nawet jego wiedzy, ale mam
nadzieję, że w ten sposób rozreklamuję działalność "Kompika" wśród
czytelników AOL, z których przecież zdecydowana większość to
miłośnicy komputerowych staroci.
Strona Stowarzyszenia Miłośników Zabytków Informatyki "Kompik" jest
pod adresem www.zabytkiinformatyki.edu.pl.
Główne cele statutowe (za stroną, drobne poprawki językowe moje):
"1. Organizowanie systematycznych wystaw oraz wystawy
stałej.
2. Prowadzenie działalności edukacyjnej z zakresu historii
informatyki, dającej podwaliny dla przyszłych pokoleń
inżynierskich.
3. Gromadzenie i konserwacja zabytkowych komputerów, urządzeń z
nimi związanych, maszyn liczących.
4. Propagowanie ścieżek edukacji informatycznej.
5. Stworzenie multimedialnego przewodnika po historii technik
informatycznych.
6. Małe wirtualne muzeum na portalu www.
7. Stworzenie "żywego" wirtualnego muzeum.
8. Tworzenie spotkań laboratoryjnych dla dzieci i młodzieży.
9. Rekonstrukcja eksponatów występujących w jednostkowych wersjach
bądź istniejących tylko w dokumentacjach.
10. Organizowanie cyklicznych spotkań dla fanów retro informatyki
oraz elektrotechniki.
11. Warsztaty wyjazdowe."
No i manifest stowarzyszenia:
"Jest nas wielu - wystarczy poszukać w Internecie - ale czym są
nasze kolekcje, jeśli podziwiamy je sami lub w niewielkim gronie
znajomych? Stowarzyszenie daje nam wszystkim większe możliwości
oraz szanse na własny kąt z zabytkami, które będą oglądać szersze
kręgi ludzi. Wasze prace w końcu będą miały szanse ujrzeć światło
dzienne i będą mogły w końcu być prezentowane publicznie - aby
uczyć i bawić. Mamy niezwykła szansę, aby wspólnie dokonać czegoś,
co pozostanie po nas, a jednocześnie będzie uczyć, bawić i
wychowywać.
Dlatego wszyscy pasjonaci i prywatni kolekcjonerzy proszę o
kontakt, w kwestii stworzenia jednego dużego centrum z muzeum oraz
laboratorium, które będzie ukazywać historię informatyki.
Zapraszamy do współpracy,
Krzysztof Chwałowski, Stowarzyszenie Miłośników Zabytków
Informatyki
Stowarzyszenie jest inicjatywą mającą na celu zachowanie od
zapomnienia pięknych i zabytkowych komputerów. Są one bardzo ważne,
aby wszystkim zainteresowanym a szczególnie młodym pokoleniom
uświadomić jak przebiegała historia tej nieodłącznej dziedziny
naszego życia.
Zapraszamy wszystkich do współpracy i częstego odwiedzania naszej strony, która
będzie sukcesywnie rozbudowywana. Z czasem będziemy rozwijać dział
laboratoryjny oraz rekonstrukcji (jesteśmy w posiadaniu bardzo
ciekawych dokumentacji na podstawie których będziemy chcieli
odtworzyć kilka bardzo interesujących historycznych maszyn),
uruchomimy także dział dokumentacji technicznych, w których
będziemy chcieli zebrać w formie elektronicznej większość naszych
materiałów odnośnie sprzętu posiadanego i nie tylko...
Chcemy działać ponad podziałami i skupić jak największą ilość fanów
Zabytków Informatycznych w Polsce i poza jej granicami. Pomysł
stworzenia naszego projektu powstał w 2004 roku, a sformalizował
się pod koniec 2009 roku. Wtedy to powstała nazwa oraz pierwszy
zarys celowy tego przedsięwzięcia.
Jako pierwsi w Polsce, a może i w Europie, zdefiniowaliśmy termin
"ZABYTEK INFORMATYCZNY" i tę terminologię, zgodną z Ustawą,
wdrażamy w życie oraz obieg publiczny."
Z ciekawszych rzeczy na stronie stowarzyszenia można znaleźć
artykuł pana Witolda Podgórskiego, między innymi byłego pracownika
Elwro. Zacytuję fragment, żeby zachęcić do przeczytania całości:
"W tym czasie nie było żadnego systemu operacyjnego, ani żadnych
języków programowania, a komputer potrafił tylko pisać na i czytać
z dalekopisu oraz wczytać i wydziurkować taśmę papierową. Mimo to,
już na pierwszym prototypie zaprogramowałem, przypomnianą przez
tygodnik Przekrój, grę marienbadzką. Chociaż sprowadzała się ona do
samych cyferek, byli tacy, którzy spędzali przy niej wiele godzin
próbując rozszyfrować algorytm, lub chociażby wygrać, wiedząc, że
ja rozszyfrowawszy algorytm zawsze wygrywam.
Była to prawdopodobnie pierwsza gra komputerowa napisana w Polsce.
W roku 1962 oprócz naszych, w Polsce było kilka, może kilkanaście
komputerów, we Wrocławiu jeden. Był to zakupiony dla Uniwersytetu
brytyjski Elliot 803, pierwszy komputer na polskich uczelniach.
Praktykowali na nim pierwsi polscy informatycy. Wcześniej, dla ich
nauczycieli dostępny bywał komputer w Dubnej pod Moskwą.
W oprogramowaniu użytkowym najpierw pojawiły się funkcje
podstawowe. Na Targach Poznańskich z dumą demonstrowaliśmy
drukowanie 9 cyfrowych tablic sinusów. Przecież dotychczas dostępne
były tylko dające 2,5 cyfrową dokładność suwaki logarytmiczne i 4 -
5 cyfrowe tablice. Kto ich nie używał, już nie dowie się jaka to
robić, a wtedy było to abecadło każdego inżyniera. O kalkulatorach
nawet się nie śniło. Gdy w czasie pokazów komputer zawiódł,
metodami iluzjonistycznymi wyjmowaliśmy z kosza na taśmy papierowe
właściwą taśmę i zamiast komputera, tablice drukował dalekopis.
Następnym krokiem był język MOST, coś w rodzaju najprostszego
BASICa. Wydziurkowaną na dalekopisie taśmę źródłową podkładało się
pod czytnik taśmy papierowej i komputer kompilował z szybkością 2
sekundy na wiersz. (...)"
No i jeszcze informacja o tym, że stowarzyszenie inicjuje
spotkania, ostatnio było 31 marca 2012 roku, a następne będzie 28
kwietnia 2012 roku w Zabrzu, o czym pisał Ramos
na forum. Gdyby ktoś był to proszę o relację.
Kaz 2012-04-16 13:09:32
Acha, zdjecia wziete ze strony stowarzyszenia.
PS. O, zauwazylem, ze juz maja link do nas w dziale "zaprzyjaznione serwisy" :) Gzynio 2012-04-16 15:31:45
W 2010r. nie było PGA tylko ON/OFF w Warszawie. PGA było w 2009r. i obchodziliśmy wtedy 30 lecie małego Atari. Kaz 2012-04-16 15:35:38
W imieniu ludzi którzy współtworzą ten projekt, bardzo dziękuję za ten artykuł - faktycznie był on dla nas miłym poniedziałkowym prezentem. Pragniemy jednoczyć wszystkich miłośników,zapaleńców,kolekcjonerów - a przy tym zachować dla potomnych coś co bezpowrotnie "ucieka". Krzewiąc kaganek oświaty elektrotechniczno-informatycznej dajemy miejsce, gdzie młodzi ludzie mogą uczyć się i poznawać historię tego co dziś możemy zmieścić w główce od szpilki. Mam nadzieję że wszyscy zainteresowani będą do nas przychodzić na cykliczne spotkania, a CI którzy mają nieco dalej, będą nas wspierać "w sieci", lub osobiście gdy nadejdzie taka możliwość. Trzymajcie kciuki - to z myślą o tym co wszyscy robimy powstał ten projekt. Komercja... tak..zarzucono to nam - ale sami wiecie ile utrzymanie i naprawy tego sprzętu kosztują - musimy zarabiać - aby móc egzystować i się rozwijać. Kaz 2012-04-16 16:06:35
Chriss - rzeczywiscie, wiele przedsiewziec retro przy okazji swoich slusznych ideowo dzialan zarabia tez jakies pieniadze na zwrot kosztow, albo nawet i zarobek. Mnie to nie przeszkadza, dopoki z gory wiem, ze tak jest i jakie sa reguly platnosci. Zawsze przeciez wtedy mozna zdecydowac, czy wspierac czy nie (raz probowano mnie wmanewrowac w projekt, gdzie komus sie placi, a innym nie, i to mi sie bardzo nie spodobalo). Tutaj uwazam, ze to co robicie odplatnie jest calkowicie uzasadnione (sprzedaz starego sprzetu, uslugi jego napraw).
Co wiecej, takiech uslug naprawczych BARDZO brakuje! Sam mam pelno sprzetu, ktory wymaga jakis drobiazgow, zeby przywrocic jego swietnosc, ale nie mam czasu i ochoty sam sie tym zajac. Jak rozumiem - bedzie mozna na DKiG przyjechac ze swoimi popsutymi starociami i bedzie ktos od Was, kto bedzie mogl wycenic naprawy, a moze i na miejscu naprawic? A byc moze czesc z tego bedzie mogla posluzyc jako dawcy dla ozywienia innych staroci... SMZI CHriss 2012-04-16 16:51:15
Kaz - faktycznie na GKiG we Wrocławiu będziemy mieli naszego "nadwornego elektronika" który dla zainteresowanych osób udzieli wszelakich informacji nt. ewentualnych napraw - jest to podyktowane faktem wystawienia dosyć sporej ilości eksponatów które mają prawo zaniemóc. A jeśli chodzi o samą komercję - to pozyskane fundusze nawet w mikroczęści nie są w stanie pokryć wydatków poniesionych już na ten "projekt". Może z czasem kiedy to, faktycznie będzie całkowicie publiczna inicjatywa - zwróci się część zainwestowanych środków ale nigdy w całości - na to nie liczę - robimy to bo zwyczajnie zależy nam na tym aby pokazać wszystkim to co kiedyś nas bawiło, uczyło i było z nami w pracy.To nasza pasja. Ramos 2012-04-16 17:56:56
Sprawa zarabiana pieniędzy w Stowarzyszeniu budzi różne opinie. Większości osób to się nie podoba. Wszystko kosztuje, nawet prowadzenie samej strony. Niestety z samych dobrowolnych składek SMZI się nie utrzyma, więc musi gdzieś szukać pieniędzy na swoją działalność. Większość osób nie wyobraża sobie jakie są to koszty. Wynajęcie magazynów na ich składowanie, naprawa, pozyskiwanie sprzętów, nie mówiąc o kosztach wystawy. To są naprawdę spore koszty, a większości sami je pokrywamy. Kaz 2012-04-16 18:03:12
Nie znam srodowiska tego Stowarzyszenia - dlaczego wiekszosci sie to nie podoba? SMZI CHriss 2012-04-16 18:35:11
Jak to w Polsce - myślą że jak się robi coś dobrego to trzeba wszystko robić z własnych środków do końca zycia i jeden dzień dłużej. Dlatego nie podoba się forma sklepu i odpłatnych napraw sprzętu. the fender 2012-04-16 19:07:16
Jeśli potraficie naprawiać i restaurować stare sprzęty - chwała Wam za to. Jest też okazja do zarobku bo sporo osób chętnie naprawi/ odrestauruje a nawet i zakupi stare sprzęty. Moda na odnawianie starej elektroniki funkcjonuje już w Polsce, niech podam za przykład znakomitą i uznaną witrynę www.analogia.pl -> tam zajmują się starymi syntezatorami. cpt. Misumaru Tenchi 2012-04-16 19:18:32
Czekajcie, jeżeli dobrze rozumiem, to poza naprawą starych maszyn Stowarzyszenie także je sprzedaje? Jeżeli tak, to czego tu się niby czepiać? Ludzie uważają że powinni rozdawać te sprzęty za darmo czy jak? guma 2012-04-16 20:04:34
najlepsze jest to, "...I moim oczom pokazał się zielony ekran z napisem READY oraz migającym kursorem." Niby po naprawieniu 800XL SMZI CHriss 2012-04-16 20:42:09
Tak mamy także możliwość wprowadzenia na rynek np Amig 500 po gruntownym przeglądzie na "naszej gwarancji" w kompletach - ale to przyszlość - na razie podjeliśmy się dystrybucji książki przez firme ktora nas sponsoruje w całości - dochód (czyt zysk całe 5 PLN brutto) przekazywany w całości będzie na stowarzyszenie - i o to jest taki szum:)
A ATARI - hmmm a dlaczego nibypo naprawieniu?:) guma 2012-04-16 20:46:11
a od kiedy w 800XL miga kursor ? Widać że ktoś nie ma pojęcia o czym pisze. SMZI CHriss 2012-04-16 21:28:22
Dlaczego negujesz całość fachowości przez jeden błąd prawdopodobnie spowodowany euforią podczas pisania tej relacji? Czy jest to tak istotne przy naprawie elektronicznej tego sprzętu? czy jeszcze merytorycznie możesz się do czegoś doczepić w tym co pisał Sebastian o swojej pracy? Za uwagę serdecznie dziękuję i Sebus na pewno to poprawi - dziękując na stronie za słuszną uwagę - ma prawo mu się coś "nadpisać" bo chłopak ma do czynienia nie tylko z komputerami ATARI. Dzięki - ale wydaje mi się że stwierdzenie "Widać że ktoś nie ma pojęcia o czym pisze." jest tu trochę nie na miejscu... Kaz 2012-04-16 21:54:03
Eeee... maja pretensje o sponsorowanie stowarzyszenia zyskami ze sprzedazy ksiazki albo uslugami napraw? To niepowazne zarzuty. Przeciez nikt nikogo nie zmusza do kupowania czy naprawiania u Was.
Smutne jest to, ze taka komercjalizacja na zachodzie uznana by byla za cos naturalnego, a u nas to "kontrowersyjne". Niech kazdy sobie zarabia jak chce, byle wszystko bylo uczciwie przedstawione wczesniej. SMZI CHriss 2012-04-16 22:05:42
"Smutne jest to, ze taka komercjalizacja na zachodzie uznana by byla za cos naturalnego, a u nas to "kontrowersyjne".
Bo mamy sporo zawistnych ludzi którzy zwyczajnie chcieliby ale...więc lepiej skrytykować i powytykać. Bluki 2012-04-16 22:13:01
Od kiedy w 800XL miga kursor? - Odkąd jest QMEG. Sebaloz/Lepsi.De 2012-04-16 23:18:11
Chriss, to bylo do przewidzenia ze w koncu dojada Cie lamerzy i pieniacze z c64power.com. Zrob zakupy w ich sklepiku, kup cos od V-12 na allegro to ci dadza spokoj z ta komercja :) Sebus 2012-04-16 23:51:16
Na ogół nie lubię się odzywać na forach, czy w komentarzach, cóż... W artykule popełniłem błąd, za który bardzo przepraszam.
Przy okazji wypadałoby jedną rzecz tu wyprostować: Naprawa zabytków jest akcją z "dobrego serca", za którą nie biorę kasy - inwestuję tu swój czas i odrobinę umiejętności. Takie mam zakręcone hobby :-)
Natomiast środki pozyskane z tytułu naprawy/serwisu retrosprzętu lecą do puli, za którą zakupuję środki niezbędne do pracy oraz same części elektroniczne. Finalnie i tak wychodzi po czasie, iż ja lub CHriss wykłada z kieszeni trochę grosza, bo zabrakło "drobnicy" :> Drobne sprawy typu urwane "goldpiny" z np. złącz ATA, zworek, połamane kable czy popękane luty w okolicy gniazd, zaśniedziałe styki da radę naprawić za friko. xxl 2012-04-17 00:02:27
no wlasnie. przydaloby sie na zlotach jedno stanowisko z gosciem, ktory sie zna na odnowie biologicznej retrosprzetu. na pewno wiele osob ma kataryny, ktore po malych naprawach/ czyszczeniu/ stanelyby na nogi. za to bym zaplacil i jeszcze podziekowal. charlie_cherry 2012-04-17 01:03:34
Ogólnie widzę tutaj raczej pozytywne reakcje. Mnie zupełnie nie przeszkadza pobieranie opłat za naprawy komputerów, a naprawa zabytków za darmo to miła rzecz. Tak samo ze sklepikiem, mam wręcz nadzieję, że urośnie i będzie tam można kupić np. gry, zarówno te nowe i stare - ale wszystko w ramach retro.
Wszystko jest dobrowolne, nikt nikogo nie zmusza. A "komercjalizacja"... Słowo może sugerować, że ktoś zarabia na tym co robi, podczas gdy tutaj chyba chodzi o to by być możliwie jak najmniej pod kreską.