40 lat Atari i przemysłu gier by TDC 2012-06-28 07:00:43
Wczoraj świętowaliśmy powstanie firmy Atari, czyli święto każdego
Atarowca, ale też wszelkich miłośników gier komputerowych czy
komputerów i urządzeń multimedialnych. Dziś są one podstawą i
znajdują się np. w naszych kieszeniach, a ich rodzaje są trudne do
wyliczenia. Jednak początki Atari były bardzo trudne, ba! nawet
katastrofalne.
Najistotniejszą osobą, która miała pomysł i wizję, bez której nic
by z Atari nie wyszło (a wielu próbowało wchodzić na ten rynek) to
urodzony 5 lutego 1943 roku, Nolan Bushnell.
Człowiek z własnym sposobem prowadzenia biznesu, może nieco
kontrowersyjnym, jednak jak czas pokazał dobrze wykształceni
fachowcy w garniturach nie radzili sobie na tym rynku tak jak on.
Dziś wraz z Ralphem Baerem (już lata 60!) uznawany jest za ojca
gier, w tym Nolan Bushnell jako ten, który potrafił na tym zarobić
i de facto stworzyć rynek gier komputerowych. Warto dodać, że obaj
panowie się przyjaźnią do dziś.
Computer Space
Prapoczątek Atari miał miejsce w 1971 roku, gdy o komputerach mało
kto słyszał, gry kojarzyły się z planszą, pionkami (różnego typu),
kostką i kartami, czym właśnie interesował się Nolan. Gry na jakich
się wtedy zarabiało, to głównie bilard i już bardziej elektroniczne
flippery. Nollan porzucił pracę dla firmy Ampex, wynalazcy kasety
wideo i zaczął się poważnie zastanawiać nad realizacją swojego
biznesu w Dolinie Krzemowej.
W tym czasie spadły ceny podzespołów elektronicznych takich jak
tranzystory i mikroprocesory, co wcześniej uniemożliwiało
zaistnienie jakiegokolwiek biznesu elektronicznego dostępnego dla
przeciętnego konsumenta. Wcześniej w 1966 roku, Nolan zobaczył na
Uniwersytecie w Utah grę Spacewar, którą wymyślił Steven Russell.
Problemem w rozpoczęciu masowej produkcji takiej gry, było
zmieszczenie jej w małym pudle, które zmieściłoby się do małego
pomieszczenia, gdyż ówczesne komputery takie jak DEC PDP-1, na
który powstała ta pierwsza gra freeware, zajmowały całe pokoje.
Problemem była też cena, komputer PDP kosztował 120 tysięcy
dolarów, a Nolan Bushnell musiał sprzedawać swoje gry w rozsądnych
cenach, mogąc przy tym zarobić. Spędzając czas z córką, rozgryzł te
wszystkie problemy i mógł już przystąpić do realizacji gry Spacewar
z tą tylko różnicą, że nazywać się miała Computer Space.
Pomocny okazał się Bill Nutting, założyciel Nutting Associates,
który zajął się produkcją automatów z nową grą. Firma ta zajmowała
się od 1968 roku produkcją maszyn umożliwiających przeprowadzenie
np. quizu, choć ich funkcjonowanie oparte było o mechanikę i...
grawitację.
Jesienią 1971 roku, półtora tysiąca maszyn trafiło do amerykańskich
barów i kręgielni. Ale cóż to był za automat ! Był pierwszym w
historii automatem, a mimo to technicznie był najbardziej
zaawansowanym produktem tego typu jeszcze przez wiele lat. Piotr
Mańkowski w swojej książce "Cyfrowe marzenia", pojawienie się go
porównuje do takich wydarzeń jak pojawienie się pierwszego telefonu
komórkowego. Do tego dochodził zdecydowanie artystyczny wygląd,
który był chyba bardziej futurystyczny niż sama kosmiczna treść
gry. To był wspaniały i dopracowany produkt, który spotkał się z
aplauzem na odbywającej się co roku w Chicago konwencji AMOA
(Amusement Machine Operator of America).
Podczas gry, która trwała 99 sekund, rolą gracza było strzelanie do
dwóch latających spodków, celność strzałów decydowała o wygranej.
Gra nieco przypominała dobrze nam znany Asteroids, przykładowo
Computer Space był podobnie sterowany, a pojazd gracza wylatując
poza ekran pojawiał się z drugiej strony. Obie gry wyposażone też
były w klawisz skoku nadprzestrzennego.
Pomimo tych wszystkich rewolucyjnych, wręcz wizjonerskich pomysłów,
całe przedsięwzięcie okazało się... kompletną klapą. Przede
wszystkim błędem było niedopilnowanie właściwego rozgłosu tego
epokowego wydarzenia. Media właściwie nie dostrzegły gry, która
przecież była zwiastunem nadejścia nowej epoki, epoki
elektronicznej rozrywki, która stała się powszechna już w latach
70. Z perspektywy lat, dziś ocenia się że ten rewolucyjny automat
był zbyt trudny i wymagający, szczególnie jeśli mieli w niego grać
podchmieleni klienci barów. W ten oto sposób alkohol stał się
hamulcem rozwoju elektronicznej rozrywki i to jeszcze na kilka
lat.
Computer Space pozostawił jednak po sobie kilka śladów, przykładowo
możemy go zobaczyć w ekranizacji powieści Harry'ego Harrisona
Zielona pożywka (ang. Soylent Green, 9 maja 1973). Gra w niego
jedna z bohaterek filmu, więc automat jest tam widoczny kilka razy,
a jego niezwykły wygląd dobrze pasował do ówczesnej wizji
futurystycznego świata. Drugim filmem, w którym można go zobaczyć
to Szczęki Stevena Spielberga (Jaws, 20 czerwca 1975).
Jednak Nolan Bushnell nie poddawał się, w 1972 roku poważnie
rozważał ponowne wejście na rynek. Było to bardzo trudne, firma
Billa Nuttinga po wcześniejszych doświadczeniach stawiała
niemożliwe do zaakceptowania wymagania. Nolan chciał otrzymać 30%
udziałów w firmie za Computer Space, jednak Bill zaproponował mu
jedynie 5% zysków ze sprzedaży następnej gry. Powstanie Atari stało
się nierealne, Nolan doskonale wiedział czego robić mu nie wolno,
na szczęście poszedł własną drogą i jak wiemy to była jedyna droga
do sukcesu. Zresztą podobnie było z firmami takimi jak Apple czy
Activision, gdzie przy niemożliwych do zaakceptowania warunkach
pracownicy Atari odchodzili, zakładali własne firmy i... osiągali
sukces, własny sukces.
W świetle takich okoliczności, nie mając kapitału, Nolan Bushnell
wraz ze swoim kolegą z firmy Ampex, Tedem Dabneyem, 27 czerwca
1972 roku, w kalifornijskim urzędzie zarejestrowali nową
firmę.
Nolan poszukiwał ciekawej nazwy, która miała w sobie jakąś
tajemnicę. Bardzo spodobała mu się nazwa Syzygy, oznaczająca układ
linii prostych pomiędzy trzema ciałami niebieskimi. Niestety dla
niego, a stety dla nas, nazwa ta była zastrzeżona i właściciel nie
używając jej nie chciał z niej zrezygnować, nawet po usilnych
namowach Bushnella. Obaj panowie musieli się zdecydować na inną
nazwę i wtedy zaczęli rozważać nazwę Atari, słowo odpowiadające
hasłu szach, ale w grze Go.
PONG
Jak donoszą różne źródła firma Atari powstała z około 300-500
dolarów, które przeznaczyli na ten cel założyciele. Z tych
pieniędzy szybko powstała mała firemka, która miała za zadanie
robić wrażenie sporej o dalekosiężnych planach. Al Acorn, rozpoczął
pracę nad prototypem gry PONG, tym razem znacznie prostszej gry niż
Computer Space. Faktycznie samą grę wymyślił William Higingotham, a
wyprodukował w latach 60. niezwykły wizjoner i wynalazca Ralph Baer
w postaci konsoli Magnavox Odyssey, która jednak nie sprzedawała
się.
Gra polegała na odbijaniu prostokątną paletką kwadratowej piłki.
Ten automat to absolutnie uproszczona konstrukcja, składał się z
tak niezastąpionych komponentów jak... opakowanie po mleku,
pełniące rolę zbiornika monet.
PONG trafił na rynek 29 listopada 1972 roku, czyli do... pobliskich
barów. Problemów jednak cały czas przybywało, szybko okazało się że
gra się popsuła...
Założyciele Atari stojąc nad przepaścią bankructwa, zabrali
uszkodzony automat do swojego garażu. Problem był tylko w tym, że
pieniędzy na naprawy już nie było. Po otarciu automatu okazało się
że gra działa, choć nie da się uruchomić rozgrywki bo opakowanie po
mleku... jest przepełnione ćwierćdolarówkami.
Gra szybko stała się wielkim sukcesem, pierwsze bary wyposażone w
PONGi składały zażalenia, że do automatu ustawiają się takie
kolejki, że dezorganizują prace kelnerom. Taka sytuacja się szybko
zmieniła, owi właściciele widząc co się dzieje zaczęli zamawiać
coraz to nowe automaty od Atari, które nie nadążało z produkcją. W
szybkim tempie firma rekrutowała nowych pracowników, tylko po to
aby mogli w krótkim czasie wykonać jak najwięcej automatów z grą. W
końcu zatrudniano kogo popadnie, gdyż kraj ogarnęła istna
pongomania. Dziwni ludzie jacy pojawili się w Atari zaczęli w końcu
sprawiać jej problemy, jednak nie to było najistotniejsze. Pongi
były masowo podrabiane, natomiast Atari wtedy nie miało możliwości
aby próbować z tym walczyć, gdyż prawa do PONGa miał Magnavox.
Przykładowo amerykański Midway zarabiał na swoich podróbkach więcej
niż Atari.
Tak rozpoczął się wielki sukces Atari i zarazem powoli rodził się
rynek gier komputerowych. Mała firma Nolana Bushnella, z dnia na
dzień przeobrażała się w giganta kontrolującego cały rynek. Zaczęło
się od PONGa, którego sprzedano 19 tysięcy sztuk, zarabiając na
każdym tysiąc dolarów, taki zarobek to marzenie każdej nowej firmy.
Dziś PONG jest powszechnie uznawany pierwszą w historii grą
komputerową, gdyż gra Magnavox była jednak znacznie bardziej
uproszczona i jeszcze bardziej siermiężna, co daje pierwszeństwo
Atari.
W grę przez najbliższe lata grała cała Ameryka. Element
współzawodnictwa dwóch graczy powodował, że zaczęły się zakłady o
wygraną, a aktywne wtedy ruchy kobiece podsycały chęci tej płci do
ogrywania mężczyzn. Atari miało już następne plany, przed świętami
1975 roku wprowadzono do sprzedaży PONG w małej obudowie
podłączanej do telewizora. W ten sposób powstała pierwsza konsola
do gier, jednak nie było pewne czy się przyjmie, bo do tej pory
wszyscy grali w PONGa w miejscach publicznych, pytanie czy będą
chcieli grać w czterech ścianach było otwarte. Tym bardziej, gdy
dziś znamy drastyczne zachwiania jakie miały miejsce na rynku gier
w latach 80.
To była próba stworzenia nowego segmentu elektronicznej rozrywki
poprzez produkowanie stacjonarnych konsol, co faktycznie ma miejsce
do dzisiejszego dnia, a nawet obecnie się nasila. W tamtych
czasach, jednak też konsola okazała się dobrym pomysłem, nawet
pomimo tego, że konsola Magnavox Odyssey cały czas była dostępna na
rynku. Szlaki przetarł automat PONG, marka stała się znana, a
klienci byli już gotowi do przyjęcia domowej wersji tego produktu.
Ostatecznie domowa wersja PONGa zarobiła 40 milionów dolarów.
Ta jedna z najsłynniejszych konsol do gier znów była na całym
świecie kopiowana, warto wspomnieć że nawet w Polsce powstał jej
klon nazwany Ameprod TVG-10. Jest to obecnie pierwsza i ostatnia
polska konsola do gier.
Po tych sukcesach Nolan Bushnell, chciał realizować następne
projekty na jeszcze większą skalę, niestety nie miał skąd pozyskać
funduszy. Dlatego ostatecznie zdecydował się sprzedać Atari
koncernowi Warner Communications, za 28 milionów dolarów.
To jednak nie koniec niezwykłych wydarzeń, pomimo sprzedania firmy
Nolan Bushnell nadal był głównodowodzącym firmą, wynikało to
głównie z tego, że nowy właściciel nie wiedział za bardzo co to są
gry, a przede wszystkim jak je tworzyć. To sytuacja, która zdarza
się tylko najlepszym.
Nowy właściciel w 1977 roku rozważał zmianę nazwy i logo firmy.
Przeprowadzono badania rynku (chyba pierwsze w jego historii, bo
rozwijał się dynamicznie i raczej bardziej na żywioł niż w sposób
przemyślany), mające na celu sprawdzić jaka jest powszechna
rozpoznawalność marki Atari. Wyniki przerosły najśmielsze
oczekiwania marketingowców Warnera, którzy pewnie wcześniej
niewiele o niej słyszeli. Okazało się, że rozpoznawalność marki
była większa niż wizerunek Myszki Miki, jasne stało się że trzeba
zaostać przy Atari. To był taki cichy sukces Nolana Bushnella, coś
co musiało wywołać respekt u speców z Warner Communications.
Atari 2600
Atari jak tytan kroczyło przez rodzący się rynek, w 1977 roku
wprowadzono do sprzedaży najnowszy produkt Atari 2600 VCS (Video
Computer System). Konsola na początku się słabo sprzedawała, jednak
była kamieniem milowym, gdyż była pierwszą konsolą do gier w
dzisiejszym rozumieniu. Dzięki temu, że była oparta o programowalny
procesor 6502 oraz to, że można było nabywać do niej kolejne gry
znajdujące się na kasetach z pamięcią ROM, gracze od tej pory nie
byli skazani na granie w jedną grę. Nieprzygotowany na tak
nowoczesne podejście rynek, początkowo nie docenił tego bardzo
udanego produktu. Jednak ten po latach ustanowił rekordy, które do
dziś nie zostały przebite.
Szacuje się, nie licząc ogromnej ilości podróbek produkowanych na
całym świecie, że sprzedano około 30-40 milionów sztuk konsoli
2600. Stała się szczególnie popularna w latach 80., w samym tylko
1982 roku sprzedano 8 milionów sztuk. Ocenia się, że sprzedano 150
milionów cartridge'ów z grami dla tej konsoli, a wsparcie Atari dla
tej konsoli trwało przez czternaście lat, czego nikomu nie udało
się pobić.
Atari 400 i 800
Najważniejszym wydarzeniem, szczególnie dla nas było powstanie
pierwszych komputerów domowych. W 1979 roku wprowadzono do
sprzedaży komputery Atari 400 i 800. Były to niezwykłe komputery,
jednak Nolan Bushnell był przeciwny ich wprowadzeniu. Uważał, że
tego rynku nie da się tak łatwo zdobyć jak w przypadku konsol do
gier. Z dzisiejszej perspektywy trzeba przyznać, że miał rację, bo
już wtedy na rynku były obecne komputery Apple i Commodore.
W tym czasie mocno psuły się stosunki Nolana Bushnella z Warner
Communications, który miał swoją wizję tego jak powinna
funkcjonować firma Atari. Nowym właścicielom nie odpowiadał sposób
pracy zaadoptowanych pracowników, którzy nie spełniali żadnych norm
oraz nie współgrali z ich ekonomicznie zaplanowaną i
hierarchizowaną wizją prowadzenia biznesu. Z ich punktu widzenia,
zakupiona firma to chaotyczna zbieranina ludzi, którzy nawet nie
nosili garniturów. Do tego Nolan Bushnell widząc, że ludzie z
Warnera nie maja zielonego pojęcia o co w tym biznesie chodzi,
zaczął wyzywać ich od dupków, długo nie trwało jak został
zwolniony.
Kartą przetargową najnowszych produktów, czyli komputerów Atari
była ich niezwykle zaawansowana konstrukcja. W czasie gdy komputery
konkurencji potrafiły generować prosty czarnobiały tryb tekstowy i
wydawać z głośnika bzyk naciśniętego klawisza, Atari posiadało
oddzielne specjalizowane układy jak POKEY (cztery niezależne kanały
dźwięku), GTIA (128 kolorów) i wiele innych. Szczególnie niezwykłym
posunięciem nieosiągalnym w produktach konkurencji nawet w latach
80. był procesor graficzny ANTIC.
Ta niezwykła konstrukcja bardzo sprawnie funkcjonowała, co
zaowocowało wieloma wspaniałymi grami i demami. Wiele technicznych
i programistycznych osiągnięć do jakich doszło często naście lat
później, nie ma odnośnika u konkurencji po dziś dzień. Przykładem
tego może być programowanie własnych trybów graficznych, w tym w
szczególności tryb HIP, który opiera się o przesuwanie obrazu o pół
piksela i wiele innych.
Jednak chyba najważniejszym osiągnięciem, zarazem najtrudniejszym
do powielenia jest miłość jaką obdarzają użytkownicy te iście
magiczne komputery. To właśnie powoduje, że teraz po 30 latach
czytacie np. Atarionline.
Rzeczą absolutnie niezwykłą i historycznie ciekawą jest to, że już
w latach 80. powstawały na Atari programy, które dziś możemy nazwać
pierwszymi w historii produkcjami demoscenicznymi. Choć wtedy
demoscena jeszcze nie istniała, jej początek przypisuje się
pierwszej połowie lat 90.
W roku 1989 bardzo dynamicznie w Polsce rozwijał się ruch wczesnej
demosceny, a wraz z nim powstawało też wiele polskich gier. Warto
wspomnieć o Robbo oraz o The Warsaw Tetris. Obie gry przyczyniły
się do powstania dwóch czołowych producentów rodzimych gier: L.K.
Avalon oraz Mirage Software LTD. Wydarzenie początkowo traktowane
jako fajna ciekawostka, przerodziło się w całkiem dobrze
prosperujący rynek gier dla komputerów ośmiobitowych, choć ten na
zachodzie już prawie nie istniał. Jakość i ilość gier, przesądzają
o tym że jest to istotne wydarzenie w historii polskiego gamedevu,
szczególnie dziś gdy polskie gry znów stają się bardzo dobre i
znane.
Niestety nowa wizja firmy Atari, jaką miał Warner Communications,
na dłuższą metę nie zdawała egzaminu. Najlepsi pracownicy dawnego
Atari uciekali i zakładali własne firmy o czym już wspominałem.
Sama firma nie była też w stanie dotrzymać kroku konkurencji, która
przykładowo za sprawą Commodore'a będącego w posiadaniu producenta
procesorów MOS 6502, wchodziła w coraz bardziej wyniszczającą walkę
cenową. Następnie Atari wypuściło grę E.T. dla Atari 2600, o której
mówiły (nawet) media, że jest najgorszą grą w historii. Rozpoczął
się krach rynku gier wideo trwający od 1982 roku do początkowego
okresu 1984, z tych tarapatów wyszło jedynie kilka firm, a samo
Atari prawie już nie istniało (za sprawą błędnych prognoz
finansowych oraz 80% udziału Atari w rynku, który się właśnie
załamał).
W tym momencie pojawił się zmarły w bieżącym roku Jack Tramiel,
wcześniejszy założyciel Commodore, pochodzący z Łodzi. Jako
wyrafinowany biznesmen kupił firmę Atari wtedy gdy jej wartość była
nikła, czyli w czasie trwania kryzysu. Warner Communications bardzo
chciał się pozbyć tego balastu, gdyż obawiał się dalszych spadków
na giełdzie. Wiele osób podkreśla, że Atari zostało Tramielowi
właściwe oddane z pocałowaniem ręki...
Atari ST
Jack Tramiel miał już projekt, ludzi (z Commodore) oraz wizję
zrobienia z żywego trupa, firmy zdolnej do rywalizacji z firmą...
którą kiedyś sam założył. Pełen wojennych haseł na ustach
zapowiedział nowy komputer, który miał przyćmić wszystkich graczy
na rynku.
Pomimo to, że absolutnie nikt nie wierzył w to wskrzeszenie, Jack
Tramiel dotrzymał słowa. W pół roku (!) powstał komputer Atari ST
oparty o nowoczesny procesor Motorola 68000 8 MHz, standardowo
wyposażony w myszkę (wtedy tylko Apple sprzedawał komputery z tym
komputerowym gryzoniem), system operacyjny sterowany graficznym
interfejsem użytkownika (gdzie dostępny był: pulpit z ikonkami,
okienka, DnD
itp. czego w Microsoft Windows nie było do 1995 roku), MIDI i wiele
innych atrybutów, które faktycznie sprawiały, że był niezwykły.
Dlatego w 1985 roku został ogłoszony komputerem roku.
Atari ST to pionierskie rozwiązania programistyczne, szczególnie z
uwzględnieniem GUI, powstawało wiele nowatorskich programów jak:
Kobold, Cubase, Notator czy Calamus. Posiadały one wiele unikalnych
i do dziś niespotykanych funkcji, które można znaleźć np. w różnych
systemach operacyjnych dostępnych dla tych komputerów, czy
współczesnych ich następców. Przykładowo programy (np. bazy danych)
miały własne pulpity, gdzie kolejne bazy reprezentowane były
ikonkami, a pomiędzy pulpitami można było się przełączać z poziomu
systemu operacyjnego (np. MultiTOS). Jeszcze innym rozwiązaniem
jest możliwość minimalizacji okna programu do ikonki, która cały
czas była aktywna i umożliwiała dalszą pracę z programem, np.
edytorem tekstowym.
Duże Atari to również bardzo liczne gry i dema. Osiągnięcia ST w
tym względzie nie są może tak doniosłe jak Amigi 500, ale są to
często dobrze przez nas wspominane tytuły. Przykładowo wczesna
demoscena lat 80. na Atari ST rozwijała się swoim własnym torem,
który nigdy nie miał swego odpowiednika na Amidze, choć oczywiście
Amiga na scenowcach odcisnęła swoje piętno rywalizacji.
W latach osiemdziesiątych znak firmy
Atari
kojarzony był z górą Fudżi
Najmocniejszą stroną Atari były zastosowania profesjonalne. Dzięki
dość oryginalnemu rozwiązaniu możliwości podłączenia do komputera
dwóch monitorów (oraz drukarki laserowej), bardzo dynamicznie
rozwijały się półprofesjonalne i profesjonalne programy muzyczne
(głównie MIDI) oraz graficzne (w tym DTP). To spowodowało, że Atari
wytyczało wtedy tory rozwoju, które funkcjonują do dziś, to na
Atari pierwsi spece od DTP dokonywali tak zaawansowanych operacji
na domowym komputerze, a najbardziej znani muzycy (głównie
europejscy) tworzyli i koncertowali na Atari ST, wymienić tu można:
Petera Gabriela, Jeana-Michela Jarre'a, Rogera Watersa, Depeche
Mode (płyta ULTRA), OMD, Czesława Niemena, BOOKOVSKY'ego, Tangerine
Dream, Kazika Staszewskiego i wielu innych.
W tym czasie firma Atari miała istotny wkład w oprogramowanie. Mało
osób zdaje sobie sprawę z tego, że Atari raz na jakiś czas miała
zrywy i zlecała innym firmom programy lub samodzielnie je tworzyła
i nawet wydawała. Jednym ze złotych okresów jest przełom lat 80. i
90., kiedy oprogramowanie firmy Atari miało bardzo dobrą jakość.
Dla małego Atari warto wspomnieć o grze Black Lamp, która ówcześnie
była jedną z najlepszych technicznie i artystycznie gier.
Dla dużego Atari powstawało wtedy wiele narzędzi systemowych w tym
bardzo nowoczesny Control Panel, który bardzo ułatwił
konfigurowanie systemu jego użytkownikom. Dla Atari TT stworzono
ATX czyli Atari Unix, który powstał z systemów Unix System V w
wersji 3,1 oraz Berkeley Unix BSD 4,3. Do tego niezbędne było
również środowisko graficzne, którym był X Window System 11,4, gdyż
Atari nie zdecydowało się na przeniesienie GEMu.
Co dalej?
Tramielowe Atari nie zasypiało gruszek w popiele, zaraz po Atari
520/1040 ST, pojawił się jego bardziej profesjonalny odpowiednik
Mega 1 i 2, a następnie jego następcy STE i Mega STE. Ciekawostką
były bardzo sympatyczne laptopy Atari Stacy oraz STBook. W 1988
roku planowane było wprowadzenie dużego i bardzo nowoczesnego
komputera TT, jednak to się nie powiodło, a jego premiera dopiero w
latach 90 być może przyczyniła się do tego, że duże komputery Atari
niedługo wypadły z rynku.
Tramiel początkowo zrezygnował z rynku konsol, więc konkurencja
szybko wypełniła tę rynkową lukę. Jedak po tym gdy pierwsze duże
komputery domowe były gotowe, zdecydowano się powrócić również do
konsol. Niestety Atari już nie udało się rynku odzyskać,
wprowadzono wcześniej zamrożony projekt Atari 7800, który prawie
nie zaistniał. Następnym krokiem było wprowadzenie Atari Lynx,
pierwszej tak nowoczesnej konsoli przenośnej, która umożliwiała
nawet granie w sieci (czego nie umożliwiały wtedy nawet konsole
stacjonarne). Ostatnią konsolą były zaprezentowany w 1992 roku
Atari Jaguar, pierwsza 64 bitowa konsola, którą produkował IBM.
Po pojawieniu się Atari TT, przyszedł czas na ulubieńca demosceny
Atari Falcon 030. Był to domowy odpowiednik komputerów 32 bitowych,
który ówcześnie miał imponujące możliwości i parametry. Gdy dziś
prezentuję ten komputer osobom, które wychowały się na pecetach, są
naprawdę pod ogromnym wrażeniem np. gdy dowiadują się o tym, że w
tym komputerze znajdują się dwa procesory, które są równocześnie
wykorzystywane przez nawet najstarsze programy.
Bardzo mocną jego stroną było przetwarzanie dźwięku, to był ukłon
do tej części rynku gdyż Atari ST miało na nim bardzo silną
pozycję. Nowe możliwości techniczne pozwoliły na pojawienie się
zupełnie nowej jakości programów muzycznych (dziś naturalnej),
poprzez powstanie Cubase Audio. Graficznie
komputer nie był szczególnie zaawansowany, choć jako jeden z
pierwszych bardzo sprawnie przetwarzał grafikę o 16 bitowej głębi,
co było wtedy bardzo rzadko spotykane w komputerach domowych.
Po wielu przejęciach, w 2002 roku prawa do znaku Atari kupił
francuski producent gier (niegdyś np. dla Atari ST), czyli
Infogrames. Od tej pory gry tej firmy są oznaczane logiem
Atari.
Wracając do ojca założyciela Nolana Bushnella, to bardzo ciekawe
wydarzenie miało miejsce w zeszłym roku na pary Silly Venture w
Gdańsku, gdzie uczestnicy party mieli okazję zobaczyć tak niezwykłe
pozdrowienie:
Ze sprzętów Atari jakie nie były wspominane warto przypomnieć:
- Następcy Atari 400 i 800: Atari 600 i 800 XL, 1200 XL, 65 i 130
XE
- konsolę Atari 5200
- palmtop Atari Portfolio
- Atari ABAQ (ATW-800)
Kochamy Atari
Nasze Atari to niezwykła i bardzo bogata historia, to nasze
dzieciństwo i nasza nieustająca namiętność. To co zostało tutaj
opisane jest właściwie małym fragmentem historii tej firmy i jej
produktów. Wiele epizodów zostało pominiętych, wiele z nich warte
jest dokładnego opisania (np. pierwsze gry 3D, przemysł filmowy,
automaty i inne). Istnieje jeszcze wiele wydarzeń, które są
rozbudowane, fascynujące i wypełnione po brzegi różnymi
ciekawostkami, a spora ich część uznawana jest za unikalne
wydarzenia w skali całej historii przemysłu komputerowego.
Pozostaje mi tylko napisać jedną oczywistą rzecz:
Atari forever !
tdc 2012-06-28 07:03:19
Ilustracje pochodzą z artykułu Adva pt. "Atari - ikona, której nie można zmazać". Dziękujemy ;) voy 2012-06-28 07:26:09
Świetny artykuł, TDC! Bardzo przyjemnie się go czytało. :) grey / mystic bytes 2012-06-28 08:04:19
O rany, doczytałem dopiero do połowy :D fajny artek, TDC! tdc 2012-06-28 09:06:34
Dziękuję bardzo to powstało tak naprędce.
Grey, staraliśmy się Tobie nie wchodzić w paradę odnośnie invitki;) Ramos 2012-06-28 09:06:38
Świetny artykuł, czytało się przyjemnie. grey/mystic bytes 2012-06-28 10:07:35
@tdc: acha, hehe. w sumie i tak jest tutaj wątek SV :D
w końcu doczytałem do końca ! fajnie, że Ci się chciało to wszystko "skomasować" :) długości tekstu nie powstydziłby się kolega Tenchi :) urborg 2012-06-28 10:40:00
Bardzo fajny tekst, który bardzo przyjemnie się czyta. Jedną rzecz chciałbym sprostować. O Atari 7800 napisałeś że prawie nie zaistniało co nie do końca jest prawdą. Ta konsola funkcjonowała sobie w swojej niszy przez wiele lat a firmie udało się sprzedać wiele milionów egzemplarzy i zarobić na tym spore pieniądze. Oczywiście w żaden sposób nie była ona w stanie konkurować z NES-em, ale znajdowała nabywców jako wyjątkowo tania konsola do gier sprzedawana w marketach, kompatybilna z klasycznym 2600. Być może część ludzi dawała sie złapać się na to, ze na 7800 można było uruchomić setki gier, tyle, że wliczając oczywiście te z 2600 :). W ten sposób Atari sprzedało w samym USA ponad 3,5 mln sztuk a w Europie sprzedaż była nawet wyższa. Na tym tle dużo gorzej wypada Jaguar który był dosyć silnie reklamowany podczas gdy 7800 sprzedawał sie praktycznie sam z siebie. Atari sprzedało zaledwie około 250 tysięcy Jaguarów. tdc 2012-06-28 11:01:36
Dziękuję za to cenne sprostowanie, jednak właściwie prawie każdy akapit wymaga podobnych uściśleń i rozszerzeń bo wszystko tutaj jest wielkim skrótem i to pospiesznie napisanym z palca. . 2012-06-28 11:45:20
7800 przegrało stopniem skomplikowania pisania kodu względem istniejącej wtedy konkurencji. podejrzewam, że zarówno narzędzia developerskie zostały potraktowane po macoszemu jak i o ile dobrze pamiętam w tej konsoli wprowadzony mechanizm certyfikowania kartów nie przyczynił się do wzrostu popularności pisania gier dedykowanych pod 7800. Pomijając jakość kontrolerów. urborg 2012-06-28 12:38:37
Z tym stopniem skomplikowania i mechanizmem certyfikowania cartów pozwolę się nie zgodzić. Pisanie gier jakoś moim zdaniem nie było specjalnie skomplikowane, w mojej ocenie trudniej było zaprogramować np Amigę niż Atari 7800. Co do certyfikowania cartów to NES też certfykował i miał bardzo restrykcyjne zasady. Moim zdaniem zadecydowało to że NES był pierwszy na rynku, a 7800 dopiero dwa lata po nim, gdy Nintendo miało już z większością wydawców podpisane kontrakty na wyłączność. To spowodowało, że nie było chętnych do wydawania gier na A7800, choć rynek był potencjalnie dosyć duży bo torchę konsol się sprzedało i możnaby na tym zarobić. adv 2012-06-28 14:59:13
Jeszcze o historii powstania Atari ST: http://atarionline.pl/forum/comments.php?DiscussionID=1550&page=1#Item_0
oraz jego początkach i stosunku programistów do sprzętu: http://atarionline.pl/forum/comments.php?DiscussionID=1946&page=1#Item_0 dak 2012-06-28 15:12:08
Jest to w zasadzie pełna prawda o ile wsadzić w 8bita 6502 z taktowaniem no niechby i nawet 8MHz było. Wtedy brak tylko hiresu (ST w zasadzie z mojego punktu widzenia jedynie to miało naprawdę mocne) i wspomagania I/O pod megabajtowe produkcje.
A co do 7800. Niestety ale pozwolę się nie zgodzić. Sposób programowania obiektów ruchomych był na tyle skomplikowany, że bez znaczącego wspomagania narzędziowego po prostu wychodziły gnioty nieco lepsze niż na 8bit Atari, a 7800 teoretycznie powinna mieć produkcje o klasę wyżej niż późne produkcje na C-64. Jedynie dźwięk tam to przysłowiowa kvpa. unholy 2012-06-28 18:38:16
Drobna uwaga odnośnie Computer Space: gra nie była taką klapą jak to się powszechnie przyjęło uważać. Fakt faktem, liczba sprzedanych egzemplarzy (szacowana na ok. 2000, chociaż żródła nie są tu zgodne) ma się nijak do rynkowych sukcesów późniejszych hitów. Należy jednak wziąć pod uwagę, że stawia ona Computer Space na równi z typowym, średnio popularnym pinballem z tego samego okresu. Jak na pierwszą komercyjną grę arcade--całkiem przyzwoicie. Nie sprostała wprawdzie oczekiwaniom (nie do końca realistycznym) jakie mieli wobec niej Bushnell i Dabney, ALE development PONGa był finansowany w dużej mierze właśnie z dochodów z Computer Space.
Koniec końców, świata nie podbiła, ale na pewno nie była porażką. . 2012-06-28 20:47:19
;-). jak łatwo wynioskować z artykułu...
ST oczywiście miało jeszcze nadal bardzo mocne słowo Atari z przodu.
Ale dla "inżyniera" tryb mono-hires był wtedy topowy na rynku. Był to chyba wtedy jedyny komputer personalny, który był w tym trybie wygodny w pracy. Można sobie pooglądać co konkurencja oferowała wraz z Mackami. trophy 2012-06-28 23:36:27
Ekstra artykuł o Atari... I bez zbędnych wycieczek w stronę Amigi :-) Dzięki! dak 2012-06-28 23:40:05
"I bez zbędnych wycieczek w stronę Amigi :-)"
Wiadomo !!! MDW (bis) 2012-06-29 08:47:08
Niby człowiek czytał/słuchał tych pionierskich historyjek wiele razy ale za każdym razem nie mogę się oderwać. Jak zazwyczaj czytam "po łebkach" tak ten artykuł przeczytałem dokładnie z dziką rozkoszą. Gdybym tylko mógł to bez zastanowienia przeniósłbym się do przełomu lat 70 i 80. Tylko nie w Polsce. :)
Świetny tekst, którego przeczytanie sprawiło mi sporą radochę. Dzięki! marekp 2012-06-30 10:07:56
TDC w żywiole! Fajny tekst, więcej takich dużych artykułów :-)
Mały błąd: "Atari nie zasypywało gruszek w popiele" Te gruszki się "nie zasypia" ;-) np. http://pl.wiktionary.org/wiki/nie_zasypia%C4%87_gruszek_w_popiele ftalo 2012-07-02 23:29:02
Świetny artykuł.Nareszcie sobie uporządkowałem w głowie historię Atari i już wiem jak to było po kolei. Przydałby się jeszcze jeden artykuł streszczający powiązania atari ,commodore i amigi,jak to właściwie było. Z wielką radością wspomina się coś ,co żyje do dziś i wciąż się rozwija,mimo że ma już 40lat tdc 2012-07-04 04:55:34
Dziękuję jeszcze raz, ale też dopiero teraz widzę jak wiele rzeczy nie jest idealne... wiele rzeczy należałoby opisać... niestety tak to jest jak się pisze 25 kb tekstu w takim pośpiechu. Może następnym razem będzie lepiej ;) nowymax 2012-07-04 18:21:34
hmmm, super artykuł, ale warto jeszcze wspomnieć o ATARI PC. Może wtedy miał mało wspólnego z grami, ale jeśli piszemy o TT-tce, to i o PC można napomnieć coś. Jak się nie mylę to były cztery wersje, początkowo był to odpowiednik XT, a ostatni AT. Jednak tego nie jestem aż tak pewien. Pozdrawiam M. tdc 2012-07-21 03:36:09
@grey/mystic bytes
Oczywiście że musiałem o tym wspomnieć, pozdrowienia dla nas od samego Nolana to zdecydowanie wydarzenie roku!
@adv Dziękuję za cenne linki, które poszerzają faktycznie przemilczane tematy w tym artykule.
@unholy Nie napisałem tego wprost w tym tekście, ale Computer Space był porażką w tym sensie, że spowolnił rozwój rynku, narobił poważnych kłopotów jego twórcom. W ten sposób założenie Atari przeciągało się i było bardzo trudne, bo np. utrudniło rozmowy z Nutting Associates itp. Można powiedzieć, że gdyby PONG nie był takim niespodziewanym hitem, to z całego przedsięwzięcia by nic nie wyszło.
Dlatego jako biznesowe zawirowania był porażką/przeszkodą, ale jako automat to go chyba wyżej wystarczająco doceniłem;)
@trophy He he;) Wiesz staram się nie robić z tematu Amigi jakiegoś tabu, niech to będzie temat właśnie do przedyskutowania. Właściwie dopiero po Twoim komentarzu zreflektowałem się jak mało o Amidze napisałem, zdecydowanie powinienem więcej, no ale to tutaj jedynie jeden z setek tematów które zostały (właściwie celowo) pominięte.
@marekp Masz rację, umknęło mi to w natłoku pracy.
@ftalo Odsyłam do na pewno nie wyczerpujących ale ciekawych linków od Adva oraz tak w skrócie mówiąc to firmy Atari i Commodre po prostu na rynkowych zasadach rywalizowały ze sobą, czasami jedna się czymś zajęła, czasami druga coś kupiła itp.
Po krachu rynku gier i przed nim nowe Atari pod wodzą Warnera traciło ludzi i projekty. Z Amigą było podobnie jak z moim zdaniem fenomenalnym komputerem czyli ABAQ, kupić go mogły obie firmy, z tym że ABAQ w końcu było firmy Atari, a Amiga była Commodore'a choć wcześniej o mały włos nie byłoby własnością Atari.
Co do artykułu na ten temat to faktycznie przydałby się taki i pewnie byłby tej samej objętości co ten;)
@nowymax Oczywiście były też klony pierwszych pecetów firmy Atari, choć można się zastanawiać czy miały cokolwiek wspólnego z pozostałymi komputerami Atari, bo to w końcu była próba wejścia Atari na inny rynek, ale oczywiście historycznie ten fakt trzeba odnotować.