Od jakiegoś czasu próbowaliśmy z Sikorem zabrać się za tego typu
grę, ale z racji niespecjalnej ilości wolnego czasu, a bardziej
chyba takichże umiejętności, nic z tego jak dotąd nie wyszło.
Pomysł odżył tuż przed Świętami, materiału było trochę (w sensie
grafiki), głównie z spam-maili, którymi od jakiegoś czasu zasypuje
mnie firma, której nazwy z oczywistych względów, wprost nie
przytoczę, a w wolnym tłumaczeniu brzmi "Sekret Wiktorii" (stąd i
"VS" w nazwie). VS Poker miał być z założenia prima-aprilisowym
jajem, brakowało mi tylko kodera, który by mi pomógł to pociągnąć
jak należy, nawet napadłem jednego (może w komentach się przyzna),
ale wykręcił się brakiem weny i wtedy nieco mój zapał przygasł.
Jeszcze podjąłem próbę kontaktu z Kubą Husakiem - tym razem udaną.
Przedstawione demo miało być nieco dłuższe (pewnie sprawne oko
"szperaczy dyskowych" znajdzie tam teksty, które nigdy się nie
wyświetlają), ale o tym za moment. Ponieważ zabraliśmy się za ten
cały bałagan ok. 29 marca, było nieco "kruca bomba, mało casu".
Skazany więc byłem na Turbo BASIC i to, co mi Kuba podeśle. Na
poczekaniu jeszcze skrobnąłem coś w CMC (z czego jedno cover -
chyba poznajecie), pokonwertowałem wspomniane wcześniej grafiki za
pomocą G2F oraz TIP-convertera i zacząłem klecić wszystko do kupy.
Kuba przysyłał mi coraz to nowsze wersje "wyświetlaczki" TIPów w
TB. Problemy zaczęły się, kiedy po skompilowaniu programu, podjąłem
próbę wyjścia z "asemblera" z powrotem do TB, po prostu zrobił się
total-zwis. Ostatecznie jednak druga grafika (ta z kartami na dole)
została przerobiona na szybko (GIMP + atarowska czcionka),
dopisałem odpalenie muzyki do vblanka, a za wyjście z niego
posłużył gustowny skok pod $e477. Co do nowego trybu graficznego: w
sumie całej nieprawdy nie napisałem - jest tu pierwsze w świecie
połączenie TIP-a z trybem 15 (właśnie paniena i karty); VBXE
wprawdzie nie kuca, ale czy naprawdę miało? ;) Jak wyżej
wspomniałem, pojawić się miały jeszcze teksty o wydaniu gry na
carcie ATARIMAXA, coś o kontakcie z autorami w sprawie gry, a sam
"april fool message" miał być dostępny po naciśnięciu jakiejś
chorej kombinacji klawiszy. Tyle! Wyszło, jak wyszło, ale niczego
nie żałuję. Podziękowania jeszcze dla mojej żony, Sylwii, za
cierpliwość, którą "parę" razy wystawiłem na próbę oraz dla Kuby,
za pomoc i przychylne komentarze. A lał wodę i udawał greka...