Niezawodny Adam Sawicki ponownie podsyła nam swoją relację z Poznań
Game Arena 2013 oraz imprez towarzyszących, a w szczególności ze
Zjazdu Twórców Gier 2013. Na koniec dodałem też nieco moich
wspomnień i przemyśleń. Oddaję głos Adamowi:
Główny hol PGA w sobotę. Nie widać tego, ale
to już jest lekko po godzinach szczytu (Zdj. wykonał Reg)
W weekend 18-20 października 2013, na terenie Międzynarodowych
Targów Poznańskich, odbyła się (podobnie, jak rok temu)
Poznań Game Arena, a wraz z nią
(jako impreza towarzysząca)
Zjazd
Twórców Gier. Z tego piątek był dniem tylko dla "VIP-ów", a w
sobotę i niedzielę na imprezę mógł wejść każdy, kto kupił
jednorazowy bilet kosztujący 15 zł (minus zniżki). My
przyjechaliśmy głównie na to drugie wydarzenie - aby spotkać się z
twórcami gier i posłuchać wykładów na ten temat, ale relację warto
zacząć od tego pierwszego.
Duża scena PGA (Reg)
PGA było duże - zajmowało 3 hale. Swoje produkty reklamowało tam
wielu wystawców - zarówno twórców gier, jak i producentów sprzętu.
Wśród tych pierwszych moją uwagę przykuły stoiska m.in.
Koshmaar Games z grą Ninja Cats and
Zombie Dinosaurs,
Dark
Stork Studios oraz Mikołaj "Sos" Kamiński z jego grą
McPixel. Sos na swoim stoisku
zorganizował konkurs w rozbijaniu głową klawiatury :) Z producentów
sprzętu natomiast zapamiętałem MSI (wystawiającego swoje płyty
główne i karty graficzne), NVIDIA (promowana przez dwie piękne
hostessy), Intel (reklamujący imprezę Intel Extreme Masters), Mad
Catz oraz LG. Na niektórych stoiskach była możliwość zagrania w
różne gry, np. symulator jazdy albo wypróbowania sprzętu i
ciekawych kontrolerów (w tym Kinect i Oculus Rift), ale tłumy ludzi
i długie kolejki zniechęciły mnie do czekania na wypróbowanie
którejkolwiek z tych atrakcji.
Fragment stoiska Mikołaja "Sos" Kamińskiego,
widać między innymi grę McPixel (Reg)
Najdłuższa kolejka była zdecydowanie do miejsca, gdzie rozdawali
gry za darmo. Choć nie były to najnowsze tytuły, to chętnych nie
brakowało, a palety z grami musiały być podobno eskortowane przez
ochronę, aby nie zostały "zlootowane" jeszcze przed oficjalnym
rozdawaniem :) Gry były też rozrzucane wśród widowni ze sceny.
Sos - konkurs w rozbijaniu klawiatury, czyli
frustracje początkującego programisty...
PGA (Reg)
Na targach można też było trafić na bardziej nietypowe stoiska.
Swoje miejsce miał CHIP, który jako atrakcję dla odwiedzających
udostępnił możliwość zagrania na retro komputerach takich jak
Commodore Amiga 1200 oraz Commodore 64. Jeszcze więcej tego typu
maszyn było do dyspozycji graczy na oddzielnym, dużym stoisku -
Strefie Retro - zorganizowanym przez ten sam team co rok temu.
Wielu z tych gier nie znałem. Pewnie jestem za młody, żeby w ogóle
pamiętać te czasy. Inne jednak pamiętam doskonale - jako dziecko
grałem w nie albo nawet przeszedłem całe- np. Mario czy Contra na
Pegasusie. Swoje stoisko miał też portal
Wspieram.to - polska strona
croudfundingowa podobna do Kickstarter. W ramach imprezy odbywał
się też cosplay, a w każdym zakątku targów można było trafić na
osoby przebrane za postacie z różnych gier.
Fragment stoiska CHIPa (Reg)
Choć Zjazd Twórców Gier odbywał się w innym budynku, nie było na
niego oddzielnych biletów. Mógł tam wejść każdy, kto kupił bilet na
PGA. Mimo tego odniosłem wrażenie, że niewielu młodych pasjonatów
gier tam zawitało - słuchacze wykładów sprawiali raczej wrażenie
osób faktycznie zainteresowanych i zaangażowanych w tworzenie gier.
Na program ZTG składały się 4 (w sobotę) lub 3 (w niedzielę)
równoległe sesje wykładów - jeden po drugim, bez żadnej nawet
przewidzianej w programie przerwy na lunch. Toteż siłą rzeczy każdy
mógł pójść tylko na niewielki procent spośród z nich.
Contra w wydaniu amstradowym
Pierwsza prezentacja, na jaką poszedłem, dotyczyła prototypowania
poziomów. Dużo mówi się o tworzeniu prototypów w kontekście
projektowania gameplayu albo sprawdzania pomysłu na grę jako
całość, a tu usłyszałem, jak można i dlaczego warto tworzyć także
prototypy poszczególnych poziomów gry przed wykonaniem ich finalnej
wersji. Ciekawym rozwiązaniem jest też rozpisanie logiki poziomu w
postaci grafu.
Wykład zatytułowany "Prototypowanie
poziomów" (Reg)
Niestety ta prezentacja skończyła się w około 20 minut z całej
godziny, jaka dostępna była dla każdego prelegenta, więc choć
chciałem tego uniknąć, w końcu trafiłem na odbywającą się
równolegle prezentację twórców gry
SuperHot. Tak jak się spodziewałem
(oraz dokładnie tak, jak na ich wcześniejszej prezentacji, na
której już kiedyś byłem) miała ona postać jednej wielkiej reklamy
opowiadającej o tym, jak bardzo ich gra jest super oraz jak wielkim
sukcesem się stała. Abstrahując od samej gry (która faktycznie
oparta jest na nowatorskim pomyśle), na mój gust taka forma
prezentacji jest odstraszająca.
Piramidogłowy wiedzie samotne życie bez
znajomych...
Nic dziwnego, że wymaga pomocy psychiatrycznej...
Na wykładzie "Jak projektować (lepsze) gry", Kacper Kwiatkowski z
firmy 11 Bit Studios udzielił wielu rad dla game designerów.
Niektóre z nich były typowymi informacjami z dziedziny game designu
(np. znany wykres pokazujący, co to jest "flow" albo zasady, jak
należy projektować intensywność rozgrywki). Inne to np. rada, aby
szukać inspiracji chodząc to teatru i... uprawiając seks.
PGA: Stardust na konsoli Commdore
Prezentacja "Jak być profesjonalnym będąc amatorem" Pawła Słabiaka
z
Chicken in
the corn okazała się być trochę czymś innym, niż się
spodziewałem. Jej autor najpierw opowiadał, jak przebiegał jego
rozwój jako grafika oraz m.in. ilu chętnych jest w Warszawie na
ASP, a ilu na architekturę. W jego prezentacji padło też
stwierdzenie, że "nie da się współpracować z informatykami". W
końcu jednak można było usłyszeć kilka zapowiedzianych rad na temat
promowania swojej firmy i swojej gry. Wśród nich była np.
informacja, że zamiast tylko reklamować grę, starają się budować
markę całej firmy wrzucając na profil FB rysunki z kurczakami :)
Były też rady bardziej praktyczne, np. że zamiast ulotek warto
drukować wizytówki, ponieważ ulotki najczęściej trafiają prosto do
kosza jako śmieci, a wizytówkę - choć zrobiona mniejszym kosztem -
więcej osób schowa do portfela i zatrzyma.
ZTG to także akcent Atari oraz polskich gier
z L. K. Avalon i Mirage Software (Reg)
Tomasz Cieślewicz "tdc" - jako chyba jedyny - miał na ZTG dwie
prezentacje. Tematem pierwszej było: "Czy załamanie rynku gier jest
możliwe?". Tomek swoim zwyczajem przedstawił historię gier video
począwszy od tych najstarszych (jak Pong) i ze szczególnym
uwzględnieniem dziejów firmy Atari. W ostatnich 10 minutach zdążył
przejść do tematu załamania rynku gier, jakie nastąpiło w ubiegłym
wieku. W końcu nie zmieścił się ze swoją prezentacją w wyznaczonym
czasie, ale zanim wyszedłem spiesząc się na inny wykład, zdążyłem
usłyszeć bardzo ciekawą historię, jak to wówczas media lansowały
pogląd, że okres popularności gier video przeminął, a sklepy nie
chciały ich sprzedawać, woląc zapełniać półki bardziej tradycyjnymi
zabawkami :)
"Jak ożenić dwa języki programowania,
stworzyć grę i nie oszaleć" (Reg)
Ów następny wykład w innej sali wygłosił Tomasz Dąbrowski "Dab" z
Rockhard Games.
Zatytułowany był "Jak ożenić dwa języki programowania, stworzyć grę
i nie oszaleć" i bardzo możliwe, że był najbardziej techniczny ze
wszystkich na ZTG. Dab opowiedział i zademonstrował, jak w kodzie
swojego frameworka C++ wykorzystał język skryptowy Lua umożliwiając
łatwe i szybkie prototypowanie oraz zmiany w kodzie gameplayu nawet
bez ponownego uruchamiania gry. Rozszerzył Lua o własne elementy
składni, a całość przypominała architekturę komponentową.
PGA i stoisko retro
Istotną częścią imprezy były panele dyskusyjne. Odbyło się ich
wiele. Właściwie przez większość czasu w jednej z sali miał miejsce
jakiś panel. Uczestniczyły w nich z grubsza te same osoby, w tym
znani polscy twórcy gier niezależnych, jak Mikołaj "Sos" Kamiński i
Michał Marcinkowski (autor gry
Soldat). Można by powiedzieć, że
zaplanowanie takich paneli to prosty sposób na zapełnienie agendy,
ale te, na które trafiłem, były całkiem ciekawe i dobrze
zorganizowane - uczestnicy wypowiadali się po kolei i przedstawiali
różnorodne opinie na zadany temat. W pamięci utkwiło mi szczególnie
pytanie o to, co znaczy być twórcą gier "indie". Czy twórca "indie"
to każdy, kto może decydować o kształcie swojej gry i nie ma nad
sobą wydawcy, do którego należałoby ostatnie słowo? Czy to
koniecznie jedna osoba albo mały zespół młodych i biednych
amatorów-pasjonatów dopiero rozkręcających swój startup? Jeden z
panelistów stwierdził nawet radykalnie, że dla niego być
niezależnym to znaczy móc w każdej chwili powiedzieć "nie" i nawet
kiedy ma żonę i dziecko, którym musi poświęcać czas, to nie jest
już w pełni "niezależny".
Wykład Daba na ZTG (Reg)
Na ZTG wiele osób było też zaproszonych zza granicy i odbyły się
prezentacje po angielsku, co z pewnością podnosi prestiż
wydarzenia. Spośród nich, mnie udało się trafić na prezentację,
którą przedstawił Thorsten S. Wiedemann na temat wydarzenia "A
MAZE" odbywającego się ostatnio w... RPA. W agendzie napisane było,
że jest to “new event format dedicated to Games and Media Art in
general", “an open space for collective interaction with electronic
and analog media through games, art and discourse" oraz “we
encourage artists to develop new interfaces and associate them with
New Media Arts", ale po tej godzinnej prezentacji nadal nie
potrafiłem powiedzieć, jak ta impreza wygląda ani jaką ma formułę,
np. w porównaniu z konkursami w tworzeniu gier typu Global Game
Jam.
Prelekcja Mikołaja "Sos" Kamińskiego
(Reg)
Prezentacja, która najbardziej mi się podobała, odbyła się w
niedziele i nosiła tytuł "Tworzenie gier w chaosie". Poprowadził ją
Sos i opowiedział w niej historię swojej kariery niezależnego
twórcy gier - począwszy od stworzenia gry McPixel i zdobycia przez
nią popularności m.in. poprzez reklamę na The Pirate Bay, a
skończywszy na tym, jak chciałby zająć się stworzeniem nowej gry,
ale przez ostatni rok wyłącznie podróżuje dając prezentacje i
odwiedzając różne imprezy (np. ZTG, a wcześniej wspomniana wyżej
impreza w Afryce). Sos to świetny showman i być może swoją historię
trochę przekolorował, ale wbrew pozorom w tej prezentacji przekazał
pewną ideę. Jak powiedział na początku, wielu twórców indie boi się
wykonać krok w nieznane nie wiedząc, czy poradzą sobie z nowymi
wyzwaniami (jak promocja gry, zarejestrowanie firmy, prowadzenie
księgowości). On tymczasem podchodzi do wszystkiego na luzie, rzuca
się w wir wydarzeń i wszystko jakoś samo dobrze się układa, a tym
samym udowadnia, że tytułowe "tworzenie gier w chaosie" jest
możliwe. Dlatego hasło, które było motywem przewodnim jego slajdów
(złożonych wyłącznie z obrazków z memami internetowymi) - "I have
no idea what I'm doing" - można uznać za coś nie tak strasznego, a
może nawet dobrego.

Informatycy - zakała biznesu (Reg)
Jadąc na ZTG wiedziałem, czego się spodziewać. Spośród różnych
dziedzin tej interdyscyplinarnej działalności, jaką jest tworzenie
gier, ta konferencja od zawsze nastawiona była bardziej na game
design i marketing, niż na programowanie. Już wcześniej była też
bardziej nakierowana na twórców gier indie, niż na duże firmy i
tytuły klasy AAA. Mimo tego jednak oraz mimo, że spośród tak wielu
równoległych sesji starałem się wybierać te prezentacje, które
zapowiadały się ciekawie, na końcu pozostał we mnie pewien niedosyt
konkretnych merytorycznych informacji, które z niej wyniosłem. Może
organizatorzy dobierając prezentacje powinni stawiać raczej na
jakość, a nie na ilość?
Mydelniczka w akcji - stoisko CHIPa
(Reg)
W końcu jednak uważam, że warto było tam pojechać. Poznań Game
Arena odbudowało chyba swój prestiż po próbie z targami On/Off w
Warszawie i powrocie do wcześniejszej formuły w Poznaniu w roku
ubiegłym, co było widać po liczbie odwiedzających targi w tym roku.
Stoisk było dużo, były różnorodne, ciekawe i pełne atrakcji. Zjazd
Twórców Gier natomiast to świetna okazja, aby poznać i porozmawiać
z osobami tworzącymi branżę gier w Polsce i nie tylko, a także
uzyskać wiele inspiracji i motywacji do dalszej, własnej
działalności.
Adam Sawicki
asawicki.info
Tradycją PGA jest promowanie Pyrkonu
(Reg)
* * *
Oraz kilka słów uzupełnienia, zgodnie z moimi doświadczeniami z obu
imprez:
PGA (Reg)
Ja atrakcji PGA prawie nie widziałem, udaliśmy się co prawda w celu
oblookania całości, ale jedno co zobaczyliśmy to gigantyczne rzesze
ludzi, którzy zasłaniali wszelkie widoki, jedyne widoki jakie
pozostawały to przechadzające się spokojnym krokiem hostessy:P To
co zdołałem zobaczyć to np. symulator samochodowy, który było widać
z przodu (wraz z jego trzema monitorami) jednak z drugiej strony
znajdowała się gigantyczna kolejka chętnych. Wszystkie te
niedogodności wynikały z faktu, że tegoroczna edycja PGA zebrała
rekordową ilość zwiedzających, czyli 41 200 osób.
Poza PGA i ZTG np. w części gier planszowych
również spotkać można było wiele cosplay (Reg)
Z pozostałych atrakcji jakie opisywał Adam, wszyscy mówili tylko o
jednej, najprawdopodobniej to było najciekawsze na tegorocznym PGA.
Chodzi o Oculus Rift, czyli niewielkich rozmiarów hełmofon, niegdyś
nazywany VR. Najważniejsze było to, że jakość obrazu była wysoka, a
efekt niesamowity, wiele osób mówiło, że urywa głowę ;)
Oculus Rift
PGA i ZTG to tradycyjnie imprezy, na których spotyka się wielu
znajomych, niektórzy z naszej ekipy spotykali swoje koleżanki z
czasów liceum, a ja poszedłem o krok dalej i po prostu zabrałem ze
sobą swojego dawnego kolegę z liceum - w ramach odświeżenia dawnej
znajomości. Kiedyś poznaliśmy się w sali komputerowej, co prawda
nie chodziliśmy do tej samej klasy, ale w ciąż spotykaliśmy się w
tym samym miejscu: przed klawiaturą ;) W całej szkole było takich
szurniętych koderów tylko trzech: Włodek, Jasiek oraz ja. Pisaliśmy
wtedy symulatory fizyczne (satelity i inne), rozbudowane
wykreślacze funkcji, systemy GUI (w Pascalu!:P), które szumnie
nazywaliśmy Windowsami:P (choć będąc w zgodzie z faktami, nasze
systemy udostępniały wiele więcej niż ówczesne system firmy
Microsoft np. w wersji 3,x, np. animację zawartości okienek w
czasie rzeczywistym, wielozadaniowość oraz może się to dziś wydawać
banalne: pulpit z ikonkami), sporo dłubaliśmy też w trybie 13h
itp.
PGA: spotkania po latach
Trudno tutaj wymienić wszystkich spotkanych znajomych, ale
przykładowo dopiero co na fb napisał do mnie Bartek R. że mnie
widział gdzieś daleko w tłumie. Kolegę którego kilka lat nie
widziałem (czytałem w internecie jedynie) to wspominany już
przedstawiciel Koshmaar Games (Ninja Cats and Zombie Dinosaurs),
który był organizatorem KrakJamu, czyli Krakowskiej edycji Global
Game Jam. Na kolejnych growych imprezach wciąż spotykam bardzo
sympatyczną i świetnie zorientowaną Kami z
www.adventure-zone.info.
Znalazł się też organizator Pixel Heaven i zadbał o to aby i jego
impreza zaistniała na PGA. Spotkałem liczną grupę przedstawicieli
Warszawskiego koła naukowego Polygon z Politechniki Warszawskiej.
Było jeszcze wielu, wielu znanych ludzi i wielu znajomych, mam
nadzieję że nie będziecie mieli do mnie żalu, że Was tu nie
wspomniałem.
Niech najlepszą miarą tego będzie to, że wiele osób na tych
imprezach było i nawet się z nimi nie spotkałem, zaliczyć do nich
można wspomnianego Bartka, który nawet miał tam swoje stoisko (o
którym wspominał Adam), a już zupełnym pechem było to że był tam
podobno Kaz! Jednak się nie spotkaliśmy! Zgubić się tam może tak
łatwo nie można, ale minąć jak najbardziej!
PGA i stoisko retro - niedziela zwykle
oznacza większy luz
Czyli z atrakcji PGA widziałem jedynie tłumy i kolejki, a jedyne co
widziałem nieco lepiej to strefę "indie", gdyż tam było luźniej,
choć to wcale nie znaczy, że było łatwo się przemieszczać. W pewnym
momencie przechodziliśmy przez główny hol PGA i mijaliśmy
gigantyczną kolejkę młodych ludzi, miała chyba 200 m długości (i
dość sporą grubość). Zaciekawiony zapytałem się do czego ci ludzie
stoją, bo przekornie myślałem, że przy tak długiej kolejce można
tego nie wiedzieć:P Ale okazało się że jednak wiedzieli, a nawet
bardzo dobrze wiedzieli;) Oczywiście stoisko CDP.PL rozdawało gry -
więcej wyjaśnień jak myślę tu nie potrzeba.
Kolejka w głównym holu PGA sięgała horyzontu
(Reg)
Jakie to były gry? Z pewnością większość z nich zalegała na półkach
sklepowych, jednak w internecie niektórzy zapewniają że jednak o
dziwo wśród rozdawanych tytułów były też te najbardziej znane gry
świata (trudno tutaj o jakieś statystyki przy tak dużej ilości
stoisk, rozdanych gier i osób obdarowanych).
Złowione gry liczone były nie na sztuki lecz
na tekturowe pudełka (Reg)
W tej części znajdowało się gigantycznych rozmiarów tradycyjne już
na PGA stoisko "Retro Games", na którym mieliśmy do dyspozycji
sporą ilość unikalnych sprzętów, w tym oczywiście nie mogło
zabraknąć Atari ;)
Centralna część stosika retro
Obok znajdowała się mała scena, gdzie odbywały się panele z
twórcami gier oraz z różnymi legendami polskiego grotwórstwa. Od
czasu do czasu odbywały się pokazy i wykłady twórców gier
niezależnych, którzy w tej części PGA mieli swoje stoiska, w tym
znaleźć tam też można było stoiska ludzi znanych z Atarionline!
PGA: mała scena obok naszego stoiska retro -
znani są nam Mac oraz Maciek
Dodam jeszcze, że na naszym stoisku retro na PGA, pojawiały się
samoistnie reklamy imprez, które mają coś wspólnego z retro.
Niestety były one szybko usuwane przez organizatorów, następnym
razem proszę się nie skradać cichaczem tylko porozmawiać, jak
zapewniają organizatorzy - ponoć nie gryzą:P
PGA: publiczność małej sceny - panel twórców
niezależnych
Prezentacja Multiboard na stoisku CHIPa
(Reg)
Nic dziwnego, że na stoisku CHIPa spotkaliśmy naszych dobrym
znajomych, którzy wcześniej w Warszawie na Polconie reprezentowali
Poznań. To ciekawi i ambitni młodzi ludzie, którzy promują swój
pomysł zwany Multiboard i już mają swoje sukcesy. Platforma ta
pozwala na niemal nieograniczoną wspólną grę wielu graczy
równocześnie, poprzez łączenie się ich urządzeń mobilnych. Gdy
spotkaliśmy się na PGA to żartowałem sobie, że teraz przy takiej
ilości ludzi można przeprowadzić test przy pełnym obciążeniu np.
kilku tysięcy tabletów ;)
Część teamu Multiboardu (Reg)
Moja relacja z PGA w żadnej mierze nie jest wyczerpująca i w nawet
najmniejszym stopniu nie opisuje tego co się tam faktycznie
wydarzyło. Byłem tam za krótko, widziałem za mało bo mi
przesłaniały widok tłumy, brakowało też czasu na to aby lepiej się
wszystkiemu przyglądać w dniu następnym. Spore wydarzenie i życzę
Polakom abyśmy mieli więcej takich imprez w kraju, takich gdzie
rozmiar imprezy oraz różnorodność atrakcji jest nie do ogarnięcia w
niecałe dwa dni pobytu.
PGA: prezentacja Nostyego
ZTG:
Podsumowując merytoryczną część ZTG to w tym roku zdecydowanie
dołożono wiele wysiłku, aby impreza prezentowała się znacznie
lepiej. Po pierwsze po raz pierwszy ruszył tok wykładów w języku
angielskim. Po drugie zdecydowanie zwiększyła się ilość wykładowców
naukowych, reprezentujących uczelnie z całego kraju (w tym
niekoniecznie były to uczelnie tylko techniczne, gdyż obecnie
otwierane są kierunki growe również na uczelniach humanistycznych).
O tym powiem jeszcze więcej niżej.
PGA (Reg)
Jeszcze innym nowym elementem było coś dla nas mianowicie jam
odbywający się podczas imprezy, w oddzielnej sali grupka śmiałków
tworzyła gry, a cel przyświecał im zacny bo chodziło o akcję
charytatywną. Tym razem (o dziwo!) nie dołączyliśmy do nich, jest
to o tyle dziwne, że kilka lat temu gdy nie było w planie podobnych
punktów programu, my sami zrobiliśmy sobie swój jam i stworzyliśmy
w jedną nockę dwa dema, w tym jedno 4k na peceta. Ja zająłem się
robieniem muzyki, a skoro nie znacie mnie z tego że robię muzykę,
to proszę Was więcej... NIE PYTAJCIE SIĘ MNIE O TO JAK DO TEGO
DOSZŁO ORAZ CO BYŁO TEGO EFEKTEM !:D
Poza PGA i ZTG odbywały się obok inne
imprezy - tu gry planszowe (Reg)
Nie daliśmy rady, a szkoda bo chętnie bym sobie coś pojamował,
niemniej zaglądałem do chłopaków co jakiś czas i podtrzymywałem ich
na duchu, a humory im dopisywały - więc wszystko się zgadzało.
Wracając do samej organizacji ZTG, to uległo zmianie kilka
dodatkowych rzeczy. Po pierwsze długość wykładu została wszystkim
na sztywno skrócona do ~50 minut. To też świadczy o pewnym poziomie
imprezy, a głównie o tym jakie duże zainteresowanie wzbudza (kilka
lat temu miałem chyba osiem godzin wykładowych, co chyba było
rekordem). Druga kwestia to zdecydowanie trudniej było też się
dostać ze swoim wykładem/pokazem/panelem. Niestety większości
chętnym odmawiano dwóch wykładów, gdyż ramy programowe by tego nie
pomieściły.
PGA: w oddali za stoiskiem retro znajdowały
się stoiska Nostyego oraz Sosa
Teraz powrócę do tematu przedstawicieli ludzi nauki na ZTG,
niestety z przykrością muszę przyznać, że o dziwo mocno się
rozczarowałem. Uogólniając: jeżdżę na ZTG prawie co roku i jeszcze
nigdy nie wynudziłem się na wykładach jak w tym roku :( Niestety
wielu ludzi z tytułami naukowymi dość specyficznie pojmuje gry
komputerowe, a niektórzy z nich nie zauważyli, że znajdują się na
ZTG, a nie na swojej uczelni...
Paradoksalnie dochodziło do tego, że zbliżony temat poruszany był
przez bardzo młodych ludzi na jednym wykładzie (czyli bez tytułów),
a na drugim podobnym wykładzie produkował się ktoś z tytułami i
niestety ci pierwsi bili go na głowę mimo, że sami nie prezentowali
jakiejś wybitnie wysokiej jakości czy przygotowania do prowadzenia
wykładu.
PGA: Retro Games
Powiem szczerze: ja doceniam tych ludzi, ich dorobek naukowy,
pewnie są bardzo cenieni w swoim środowisku, ale ja przez niemal
cały czas czytałem jakieś slajdy z cytatami definicji lub słuchałem
o banałach i oczywistościach. Może ja przypomnę: idę na jakiś
wykład bo chcę się czegoś nowego dowiedzieć, np. nigdy się z danym
tematem nie spotkałem, natomiast tutaj miałem wrażenie, że się z tą
wiedzą urodziłem... innymi słowy ktoś usilnie sprawdzał, czy z
nudów uda mi się wyzionąć ducha :(
Jedna z zacytowanych definicji (jedna z wielu!) opisujących
podstawowe zagadnienia growe, niemal mnie dobiła. Szkoda było czasu
na przepisywanie tych słów na slajd...
Szkoda było miejsca na ZTG, szkoda było prądu do zasilania laptopa,
szkoda było miejsca w pamięci RAM i HDD na przechowywanie tego
slajdu, szkoda było lampy projektora oraz prądu do jego
zasilania... no i w końcu szkoda było naszego czasu aby to czytać i
jeszcze analizować...
Proszę tego nie rozumieć tak, że wszystkie wykłady na ZTG były
nieudane - nie były. Ja jedynie chcę powiedzieć, że wiele z nich
było nieudanych i że niestety była to nowość na ZTG. Przykładowo
trafiłem na jeden wykład, który mimo że przeprowadzony poprawnie to
niestety był dość oczywisty oraz bardzo wąsko traktował temat,
dodatkowo został nieprawidłowo opisany, przez co ja myślałem, że
będzie na nim mowa kompletnie o czymś innym, a tu okazało się, że
chodziło jedynie aby zademonstrować to co zrobił autor (ciekawe,
ale nieodkrywcze).
Były też wykłady, które nie były stratą czasu, wiele osób mówiło że
są bardzo zadowoleni z wykładów. Głównie dział techniczny był na
wysokim poziomie, te wykłady były dobrze spożytkowanym czasem.

Ciekawostką, która łączy oba te tematy był wykład przedstawiciela
Politechniki Poznańskiej (było ich paru, nawet uczyli na swoich
wykładach gwary poznańskiej), czyli dr inż. Witolda
Andrzejewskiego, który omawiał obecnie bardzo gorący temat.
Chodziło oczywiście o programowanie kart graficznych (coś co
rozpoczęły komputery Atari 400/800 już w 1979 roku), co jest bardzo
ciekawe oraz nawet zrewolucjonizowało dzisiejszą informatykę (o
czym była również mowa). Wykład ten miał charakter ogólnego
wprowadzenia, wiec wahałem się czy w ogóle się na niego wybrać -
jednak udałem się na niego i wszystko się na nim zgadzało. To był w
pewien sposób temat trudny, który mógł być przedstawiony w sposób
nudny, jednak nic takiego nie miało miejsca - co pokazuje, że
jednak można. Tematyka wykładu była zrównoważona, parametry
techniczne GPU nie usypiały, a do ciekawostek zaliczyć można było
przykład wykonywania renderingu (śledzenia promieni) w czasie
rzeczywistym.
Jaki z tego wniosek ? Jeśli wybieracie się na jakąś uczelnię na
kierunek growy to poważnie się zastanówcie na którą, bo można się
bardzo srogo rozczarować.
Doom uruchomiony na Atari Jaguar
Jednym z tematów było coś co pewnie zainteresuje wielu z nas:
Muzeum Gier Wideo w Polsce - w założeniu fantastyczny pomysł - a co
z realizacją? Po pierwsze wreszcie pomysłodawcy tego
przedsięwzięcia zdecydowali się ujawnić kim są... i co ? I
zdziwienie... zobaczyłem dwie dziewczyny w wieku studenckim: Annę
Gródek oraz Ariannę Jeż. Były one przedstawicielkami sześciu osób,
które planują stworzenie tego wyjątkowego miejsca dla graczy -
czego nam tłumaczyć nie trzeba bo Nosty wspominał o takich planach
już bardzo dawno temu. Na razie nie została ustalona lokalizacja
muzeum, planowano różne miasta, ale na razie rozważany jest Kraków.
Planów jest wiele np. realizacja wirtualnego muzeum na stronie WWW,
jednak największy problem jest z pozyskaniem dofinansowania,
niestety kampania crowdfundingowa nie powiodła się, następne
pomysły są - to dobrze, ale na razie niestety widać sporo porażek
:(
Tego na razie niestety brakuje w przyszłym
muzeum, ale oczywiście będzie to nadrobione;)
Niestety sprzęt jakim dysponują jest na razie niewielką namiastką
(trudno byłoby to nazwać wystawą) i pochodzi w znacznym stopniu od
darczyńców. W większości jest to sprzęt współczesny (Sony i
Microsoft) z naszych/starszych tematów jest jedynie Atari 2600 -
dobre i to! ;)
W planach jest również rozbudowanie muzeum o nasze klasyczne
platformy (choć te niestety obecnie są coraz droższe), a także o
automaty - dobre plany to już coś! Prelegentki opowiadały też o
planach innych atrakcji, które jedynie wiążą się z grami. To jednak
nieodzowna kwestia, bo do muzeów należy przyciągać wszystkich
zainteresowanych oraz na wszelkie sposoby.
Porozmawiałem po tym punkcie programu z owymi przedstawicielkami
tego projektu, po pierwsze byłem zdziwiony, że wcześniej się z nami
nie skontaktowali. Zaproponowałem też pomoc z naszej strony (nawet
jeśli miałaby to być jedynie pomoc w dobrej radzie ;) ) na obecnym
etapie oraz gdy muzeum już ruszy - a wtedy to już będzie można ręce
zacierać ;)
Podczas tych rozmów, ktoś ze słuchaczy tego punktu programu (bardzo
młody) powiedział przy okazji, że nasze stoisko retro na
ubiegłorocznym PGA było jego zdaniem najlepszą atrakcją całego
wydarzenia. Wspominał, że właśnie zamykano hale, gdy on kończył
jedną z klasycznych gier;)
Ogólnie z obecności na ZTG jestem zadowolony i bardzo chętnie wezmę
udział w następnych edycjach, choć bardzo bym chciał, aby w
przyszłości wykładowcy byli weryfikowani pod kątem nie tylko tego
co, ale też jak chcą daną tematykę zaprezentować.
W mojej ocenie PGA zaprezentowało się w tym roku imponująco, pomysł
połączenia sił z ZTG jest dobrym rozwiązaniem i powinno stać się to
regułą w przyszłości. Dla nas, a jeździmy na ZTG i PGA od lat,
stało się to już całkiem fajnym wypadem, z którym co roku wiąże się
wiele fajnych rzeczy np. nocowanie w pokoju pełnym koderów - to
zawsze się musi dobrze zakończyć ! :)
Na zakończenie linki:
Polceam ciekawe i szczegółowe relacje Kami z
www.adventure-zone.info:
-
VI Zjazd Twórców Gier - relacja
-
PGA 2013 - relacja
oraz dodatkowa relacja również z AZ:
-
VI Zjazd Twórców Gier - relacja by Przemo
-
w tym miejscu Kaz podesłał fotki wykonane przed otwarciem targów
PGA
-
Zdjęcia w albumie Rega
-
Galeria zdjęć z PGA 2013 (adventure-zone)
-
VI Zjazd Twórców Gier - galeria (adventure-zone)