W dniach 8-9 maja odbył się "Europejski festiwal gier" tzw. Digital
Dragons, przyszło nam do głowy że skoro nie są to jedynie targi i
nie jest to jedynie konferencja dla profesjonalistów itp. ale
festiwal gier to nie może tam zabraknąć Atari!;)
Stara Zajezdnia - lokalizacja tegorocznego
Digital Dragons
Dlatego udaliśmy się do Krakowa i dzięki przychylności
organizatorów udało się nam zorganizować stoisko Atarionline.pl, w
którego zorganizowaniu brali udział: Pablo112, Pin, Yerzmyey oraz
Kuba Danecki. Podkreślić jednak należy, że najwięcej roboty miał
Pablo112, który koordynował wszystko na miejscu oraz przywiózł masę
sprzętu.
Najbardziej niezwykłe jednak było to, że w naszym zespole pojawiła
się zupełnie nowa postać, był nią sam Tomasz Mazur, założyciel
Mirage Software Ltd. wydawca pierwszych polskich gier, publicysta -
osoba, która wiele zrobiła dla Atari w czasach jego świetności w
Polsce.
Teraz jednak nie był tylko gościem czy VIPem, ale mocno
zaangażowanym organizatorem stoiska, nawet przywiózł i udostępnił
swój domowy sprzęt Atari!
Tomek, inicjował nowe przedsięwzięcia (nie wszystkie udało się
zrealizować na kilka dni przed wyjazdem), zabrał ze sobą masę
sprzętu, organizował brakujące elementy, jednym z wielu przykładów
może być przygotowanie licznych i bardzo ciekawych wydruków dla
uczestników DD. Tomku dziękujemy bo bez Ciebie nasza obecność w
Krakowie nie byłaby możliwa oraz nie byłaby tak udana!
Tomasz Mazur i Piotr Mańkowski
Drogę do Krakowa spędziliśmy z Tomkiem na rozmowach o grach, tych
klasycznych oraz współczesnych, w tym o wpływie na młodych, którzy
przykładowo bardzo często grają w gry dla dorosłych itp.
Opisywaliśmy sobie nasze pomysły gier, które czekają na realizację
(tzn. np. na współczesne platformy), dyskutowaliśmy o kierunkach
rozwoju gier, o ich przyszłości i najistotniejszych wyzwaniach
twórców, ale i projektantów sprzętu. Najciekawsze pewnie dla Was
były nasze rozmowy o dawnych czasach Atari, a Tomek ma gigantyczną
wiedzę odnośnie dawnych czasów oraz współczesnych, niestety nie mam
tego nagranego, ale nasze wspomnienia były arcy ciekawe i bardzo
żałuję że nie mam jak Wam tego zaprezentować :-/
W eventowym pubie, zacytowano najczęstszy
zaspany komentarz do moich wykładów
Może pierwszym pocieszeniem niech będzie fakt, że już niebawem
zaczyna się Pixel Heaven 2014, na którym w sobotę odbędzie się
panel zatytułowany "PRAPOCZĄTKI RYNKU GIER KOMPUTEROWYCH NAD
WISŁĄ", w którym Tomasz Mazur wraz z Grzegorzem Onichimowskim
(założycielem IPS Computer Group) i Marcinem Turskim będą wspominać
stare czasy. To co mogę Wam zapewnić to że będzie to wielce
interesujące spotkanie, na którym po prostu musicie być, natomiast
nasz wyjazd do Krakowa przekonał mnie do tego, że dając Tomkowi
mikrofon nawet na 6 godzin nie uda się nam dowiedzieć wszystkiego
co ma nam do powiedzenia !;)
Nie dowiecie się tego z żadnej książki, z żadnego artykułu -
musicie pojawić się na Pixel Heaven!
Stoisko Unity
Drugim pocieszeniem jest fakt, że nasze rozmowy nie były bezowocne,
już niebawem przekonacie się co wymyśliliśmy i co postaramy się
wdrożyć. Ale o tym więcej następnym razem;)
Po przejrzeniu sprzętów Tomka Mazura,
znalazłem zawieruszony relikt przeszłości;)
Digital Dragons, w tym roku przeobraził się w znacznie większy
event, zarówno pod względem powierzchni, ilości uczestników,
punktów programu oraz zaproszonych zagranicznych gości. Powiększyła
się też cena wstępu, która ostatecznie wynosiła kilkaset złotych,
ale do połowy kwietnia można było kupić wstęp znacznie taniej,
jednak w stosunku do poprzednio symbolicznych opłat, charakter
imprezy znacznie się przeobraził. Przede wszystkim uczestników
przybyło, mówiło się o 800 osobach, a nawet ponad tysiącu.
Jak czytamy na stronie Digital Dragons:
Stara Zajezdnia, znajdująca się w
samym sercu Kazimierza (ul. Św. Wawrzyńca 12), zabytkowej dzielnicy
Krakowa, to idealne miejsce na spotkanie branży gier. Przestronne,
odnowione, postindustrialne wnętrza i dobrze przygotowane sale
konferencyjne, zapewniają idealne warunki dla warsztatów, spotkań i
organizacji przestrzeni wystawienniczej. (...)
I faktycznie, lokalizacja ciekawa i dobrze się sprawdziła, choć
poważnym problemem, był parking :/ O ile wiem Digital Dragons nie
miał własnego parkingu lub nie miał na nim miejsc, więc musieliśmy
szukać czegoś dookoła. Niestety w Krakowie w centrum jest to
jeszcze bardziej problematyczne niż w Warszawie. Dlatego jakimś
trafem na tyłach imprezy znaleźliśmy dwa konkurujące ze sobą
parkingi strzeżone, ale na jednym nie było miejsc (choć były liczne
widoczne - może nie lubią przyjezdnych :P), a na drugim trafiliśmy
ostatnie.
O! Takie Atari miałem w latach 80.
Gdy dotarliśmy na miejsce naszym oczom ukazała się fajna zajezdnia
oraz spore ilości uczestników wygrzewających się na leżakach lub
chowających się pod parasolami przed słońcem, które pokazywało
swoje pierwsze cieplejsze promienie po minionej zimie.
Następnego dnia rano, wszyscy
odsypiali...
Po dwóch stronach ulicy znajdowały się dwie części Digital Dragons.
Pierwsza z nich to część wykładowa, druga to część wystawowa,
której większość stanowiły stoiska indyków. Właściwie już po
przejściu przez bramę, spotkaliśmy tylu znajomych, że nieco
upłynęło czasu nim dotarliśmy do pierwszej hali oraz mieszczącej
się tam rejestracji. Na szczęście nie było kolejek (byliśmy
spóźnieni o 2 godziny) i wszystko upłynęło bardzo sprawnie.
Uczestnicy otrzymywali broszurkę informacyjną, zawierającą
wszystkie podstawowe informacje. Zupełnie naturalny był
identyfikator, jednak należy powiedzieć o nim nieco więcej.
Nic nie pamiętam...
Bardzo ciekawym pomysłem było to, że w identyfikatorze były dwa
puste pola: kim jestem oraz kogo szukam. Do dyspozycji
otrzymywaliśmy kolorowe naklejki, dzięki którym nasi rozmówcy
wiedzieli z kim rozmawiają oraz czy jest to osoba, której poszukują
itp. Ze względu na charakter imprezy, wyraźnie nastawiony na
wszelkich twórców, takie fajne rozwiązanie jest praktyczne więc mi
się bardzo podoba.
Naklejki to za mało, warto powrócić do
starych giełdowych metod;)
Kolejnym praktycznym rozwiązaniem była naklejka, którą mogliśmy
głosować. Otóż jeśli jakaś z zaprezentowanych gier się nam bardzo
spodobała, to po prostu można ją było nakleić w stosownym miejscu
na danym stoisku. Potem naklejki były liczone i w ten sposób
wyłaniany był "zwycięzca publiczności".
Expo hall - tu widoczna jest jedynie
niewielka część powierzchni
W mojej ocenie najciekawszą atrakcją Digital Dragons była
przestrzeń "Expo hall", gdzie znajdowały się stoiska rodzimych firm
różnego kalibru oraz zagranicznych. Zaraz obok znajdowała się dość
duża przestrzeń prezentacji gier niezależnych. Nie liczyłem, ale
było tam może 40 stanowisk, gdzie autorzy poprzez indywidualną
prezentację mogli pozyskiwać ciekawe kontakty, a także osoby które
mogą zaoferować im to czego szukają, np. wydawcy gry.
Bardzo niebezpieczne koty ninja (dla
klawiatur) ze stajni Koshmaar Games
Ja nie miałem czego im zaoferować, ani niczego nie szukałem;)
jednak poświęciłem dużo czasu na zapoznanie się z tymi grami (choć
nie zdążyłem zobaczyć nawet 1/5 tych gier!), bo były świetne, to
był wspaniale spędzony czas. Gry były ciekawe, czasami rewolucyjne,
a wśród nich każdy tam mógł znaleźć coś dla siebie np. gry
historyczne, symulatory bitwy w przestworzach, strategiczne, gry z
jajem itp. Autorzy raczej mieli czas przez dwa dni aby o swoich
grach opowiadać, więc każdy mógł liczyć na spędzenie dużej ilości
czasu z grą, która go najbardziej zainteresowała. Rozmowy i klimat
tej części imprezy w dużej mierze wpływa na moją całościową ocenę
tego wyjazdu - było bardzo ciekawie i fajnie.
W dwóch rzędach autorzy prezentowali swoje
gry, było ich tak dużo, że nie widać ich wszystkich
Z ciekawostek można wymienić interesującą grę dla dzieci, która
cieszyła się sporym zainteresowaniem. Gra ta miała dwóch autorów, a
właściwie autorki, bo to gra zrobiona przez kobiety. Do zadań
gracza należy między innymi wykonanie wypieków, które oczywiście
trzeba okrasić kolorowymi przysmakami. Podkreślić muszę, że wśród
młodych twórców nie brakowało kobiet, ale ta gra była najbardziej
niepowtarzalna i kobieca.
W pobliżu znajdowały się spore stoły, które
świetnie sprawdzały się do rozmów o szczegółach
Na jednym ze stoisk przeczytaliśmy napis "De JET Works" co
zabrzmiało dość znajomo;) Okazało się że to dobrze nam znany Darek
Żołna (ten od gry Hans Kloss), prezentuje swoje ciekawe rozwiązanie
sprzętowe. Obecnie na wielu tego typu imprezach można zobaczyć tzw.
Oculus Rift (np. na minionym Poznań Game Arena, PLNOG itp.), czyli
okulary wirtualnej rzeczywistości, które równocześnie są
manipulatorem. To samo, ale sporo taniej prezentował Darek, który
skonstruował okulary, do których wkłada się smartfona i to właśnie
on generuje dwa niezależne obrazy dla każdego oka. Grałem w jego
grę i urządzenie sprawuje się świetnie, moim celem było
eliminowanie zombie w grze typu FPP. Takie to teraz rzeczy robią
dawni twórcy gier dla ośmiobitowego Atari!
- To ja atarowiec!
- Skąd ja go znam...
Jedna z gier bardzo mi się spodobała, była prosta ale niezwykle
grywalna, wciąż powracałem i chciałem grać jeszcze - czyli naprawdę
dobra gra! Poznaliśmy twórców, w tym jeden z nich ma w swoim domu
sporą kolekcję sprzętu Atari, a wcale nie jest to człowiek, który
czasy świetności Atari może pamiętać! Bardzo zaprzyjaźniliśmy się z
tymi ciekawymi ludźmi, a jak się potem okazało to właśnie ich gra
wygrała;)
Chętnych do grania w prezentowane gry nie
brakowało
Obok znajdowało się jeszcze wielu wystawców, do dziwniejszych
należy zaliczyć Ministerstwo Gospodarki, które zapowiadało program
dla twórców gier, który umożliwia im prezentowanie swoich produkcji
na arenie polskiej i międzynarodowej. W niedalekiej przyszłości,
możliwości wsparcia mają być większe, bo kolejne edycje tego
programu mają mieć budżet, którego na razie nie ma, ale jednak ma
być. Mam wrażenie że byłem jedyną osobą, która chciała wiedzieć co
robi przedstawiciel ministerstwa na takiej imprezie :P
Gamers segmentation - jeden z poruszonych
tematów
(dzień drugi)
Niedaleko znajdowała się mniejsza powierzchnia wykładowa, która
czasami zbierała więcej słuchaczy niż była w stanie pomieścić bo
ludzie tłumnie siedzieli nawet na podłodze, ale na innych wykładach
był luz. Do innych ciekawostek zaliczyć należy dobrze widoczne
kotły warzelne, z których serwowano złocisty napój.
W innych częściach kompleksu zajezdni odbywały się trzy ścieżki
wykładowe: "Main track", "Basic track" i "Pro track". W broszurce
można było przeczytać dokładne charakterystyki prelegentów oraz
właściwe wykłady. Dążenie twórców do "międzynarodowości" tego
wydarzenia widoczne było głównie w tym, że wykłady odbywały się w
języku angielskim oraz opisy w broszurce były również tylko w tym
języku. Niemożliwością było uczestniczenie we wszystkich wykładach,
ale od innych słyszałem że byli zadowoleni z ogólnego poziomu
merytorycznego oraz doboru tematów i prelegentów.
Main track
Na Digital Dragons przybyły chyba wszystkie rodzime gwiazdy game
devu, a ponadto spotkać można było ciekawych gości zagranicznych,
między innymi przedstawicieli znanych, dużych firm. Nie sposób było
uczestniczyć we wszystkich punktach programu, bo było tego zbyt
wiele. Nie będę teraz nawet pobierznie opisywał kto i co
zaprezentował, jeśli to Was interesuje to pewnie jest to do
znalezienia w necie, a może nawet będą udostępnione te wykłady.
To co warto podkreślić to profesjonalizm, cała impreza była zapięta
na ostatni guzik i to należy docenić, bo wymaga do wiele wysiłku i
czasu. Rzadko można spotkać tak dobrze prezentujący się event, ja
nie doświadczyłem żadnych mankamentów (choć może mnie coś ominęło,
bo przy tak dużych imprezach nie sposób dopilnować wszystkiego).
Dotyczy to zarówno części oficjalnej oraz zaplecza Digital Dragons.
Nas jako organizatorów stoiska Atarionline traktowano bardzo dobrze
i wszystko było na czas - dziękujemy.
Główna sala wykładowa była bardzo obszerna,
ale i tak zbyt mała, wiele osób musiało stać
Ten bardziej oficjalny ton imprezy można odczytać z filmowej
relacji Gry.onet:
Digital Dragons 2014 - Kraków stanie się polską doliną
krzemową?. Jak widać można dziwne rzeczy wymyślić, jeśli się
chce zareklamować imprezę jako "naj".
Adrian Chmielarz podczas wykładu
Jeśli uczestnik Digital Dragons był atarowcem, to spotkał tam,
wiele znanych bratnich dusz. Przykładowo można było tam spotkać
Macieja Miąsika, który pozdrawiał nas ostatnio na Silly Venture.
Wspominałem już o Darku Żołnie, a można było też spotkać aktywnego
na naszym forum Inserta. W naszym teamie był Tomasz Mazur więc była
to też dobra okazja do tego aby go poznać oraz porozmawiać z nim o
swoich planach i pomysłach. A każdy kto go zna wie, że jest to
właściwa osoba do takich rozmów. Spotkać też można było atarowców
mniej znanych oraz takich, którzy są bardzo młodzi, ale mimo to
mają wielki szacunek do sprzętu Atari.
Tomasz Mazur zapoznaje się z jedną z gier
niezależnych
W hali wystawowej zahaczył mnie w pewnym momencie Sos Sosowski,
który po chwili rozmowy zaprezentował mi swoją grę z Global Game
Jam o hakowaniu Atari. Jest to gra w typowych antyatarowych
klimatach, gdyż SOS jest Commodore'owcem;) i twierdzi, że ta wojna
nigdy nie umrze:P
(Main track)
Ponadto na Digital Dragons spotkałem wielu innych znajomych, dość
liczną grupą byli przedstawiciele koła naukowego Polygon z
Politechniki Warszawskiej oraz byłych członków, którzy obecnie
zasilają 11 bit studios.
Świetny pomysł - przystawka do tabletu z
dżojem typu arcade
Pewien młody człowiek wielokrotnie z nami rozmawiał w sprawie
zorganizowania podobnego wydarzenia w Warszawie, bo trzeba
przyznać, że w stolicy od lat nic się nie dzieje. Często rozmawiał
o tym z Tomaszem Mazurem, jednak ten wykazując skromność nie
wyjaśniał kim jest, to ja wyjaśniłem temu studentowi, że Tomkowi
koniecznie trzeba dać mikrofon, bo ma wiele do powiedzenia
ciekawych rzeczy.
Paymentwall porozkładał gdzieniegdzie
czekoladowe monety i sztabki złota
Pierwszego dnia o godzinie 20:00 rozpoczęła się oficjalna gala,
czyli wręczenie statuetek dla najlepszych twórców gier. Gala odbyła
się w pobliskim pubie, który został ciekawie udekorowany na tę
okazję. Obok znajdowało się nasze małe stoisko Atarionline, gdyż
wpadliśmy na Digital Dragons w ostatniej chwili, po raz pierwszy,
ale mam nadzieję że nie ostatni;)
Po ceremonii, rozpoczęło się świętowanie, które faktycznie
sprawiało wrażenie że wszyscy się dobrze bawili. Tutaj spotkałem
kolejnych znajomych, nawet tych którzy cały czas byli obecni, ale
nie sposób było ich znaleźć. Podszedł do mnie pewien człowiek i
mówi - pamiętasz mnie? Hmmm... parę lat jeżdżę po całej Polsce -
trudne pytanie;) Okazało się, że był to przedstawiciel "Printimus
Pinball", którego poznałem na Pixel Heaven.
My rozstawiliśmy nasz skompletowany w ostatniej chwili sprzęt,
podłączony do monitorów CRT oraz do rzutnika Tomasza Mazura. Można
było u nas pograć na trzech Atari, w tym jeden model był specjalny
bo należał do Pina. Była dostępna Amiga 600 oraz Atari Jaguar. Było
i tak bardzo dobrze, bo z organizatorami Digital Dragons umówiliśmy
się na 4 stanowiska, a mieliśmy 5;)
Opisy naszego stoiska (kliknij aby
powiększyć)
Dodatkowo przygotowaliśmy niewielkie opisy stoiska, gier i
komputerów Atari, dzięki takiemu pomysłowi Tomasza Mazura, nasze
atrakcje miały też element edukacyjny. Na takim wydarzeniu jak
Digital Dragons, gdzie spotyka się cała śmietanka twórców gier,
chcieliśmy wspomnieć że to wszystko się w Polsce zaczęło właśnie od
komputerów Atari. Przypominam sobie przynajmniej jedną osobę, która
wzięła nasze wydruki do ręki i dość dokładnie studiowała zawartą
treść.
Pomimo tego że dookoła wszyscy się dobrze bawili (a atrakcji nie
brakowało np. była dostępna maszyna do robienia zdjęć itp.), co
jakiś czas odwiedzali nas coraz to nowi uczestnicy. Oczywiście
bawili się bardzo dobrze, w pewnym momencie ktoś powiedział: "To
wasze stoisko jest najlepsze;)"
Przegląd konsol na przestrzeni dziejów
(kliknij aby powiększyć)
Późną nocą wraz z Pinem złożyliśmy nasze kochane sprzęty i udaliśmy
się na zasłużony wypoczynek. Ja niestety przy tej czynności się
nieco uszkodziłem co spowodowało, że nie mogłem dotrzeć na
Grzybsoniadę, która już trwała (dodatkowo też otrzymałem
przedwcześnie pewien ważny telefon).
Następnego dnia rozpoczęły się kolejne wykłady, a my zwiedzaliśmy
te gry, których jeszcze nie widzieliśmy. Tomek Mazur też zaczął się
spieszyć, dlatego szybko jedynie przygotowaliśmy grunt do odbioru
naszego sprzętu przez Pablo112 i wyruszyliśmy w drogę powrotną.
Wieczorem odbyła się jeszcze jedna impreza after party, gdzie nie
było takiego rozmachu jak pierwszego dnia, ale jak relacjonuje
Insert - zabawa była jeszcze lepsza.
Tu spała ekipa Atarionline
Droga powrotna to dla mnie były fantastycznie spędzone godziny na
wspomnieniach z czasów Mirage oraz późniejszych np. CENEGA itp.
Bawiłem się wyśmienicie, Tomek jest prawdziwą skarbnicą wiedzy o
polskim game devie, a ja mimo że bardzo zmęczony i niewyspany (bo
jeszcze ostatniej nocy miałem dodatkowe "atrakcje"), nawet nie
myślałem o tym, aby choć zmrużyć oko;)

Podsumowując, Digital Dragons był dużym i ciekawym wydarzeniem,
bardzo różnorodnym, dobrze zaplanowanym i przemyślanym. Spotkały
się tam chyba wszystkie osoby z branży gier, ale co najważniejsze
było miejsce oraz czas, do tego aby spokojnie porozmawiać, poznać
się lepiej lub zdobyć nowe kontakty. Lokalizacja była dobrze
wybrana, choć centrum miasta robi dobre wrażenie może w Warszawie,
ale w Krakowie sprawia raczej problemy, przykładowo mój kolega (nie
był w składzie Atarionline) pozostawił samochód na obrzeżach miasta
i na imprezę wybrał się komunikacją :/ Dlatego może w przyszłości
warto pomyśleć o lokalizacji z parkingiem zdolnym pomieścić
samochody uczestników.
Gry niezależne
Pod względem merytorycznym było bardzo ciekawie, odbywało się wiele
paneli i wykładów znanych osób z Polski i innych krajów. Można było
dowiedzieć się co mają do powiedzenia przedstawiciele największych
marek, a nawet przy odrobinie szczęścia z nimi porozmawiać. Sale
wykładowe często były zapełnione po brzegi, sam kilkukrotnie
widziałem słuchaczy siedzących na podłodze bo miejsc zabrakło w
bardzo dużej hali (prelegent z Polski). To wszystko dobrze wróży na
przyszłość, bo nietrudno sobie wyobrazić Digital Dragons np. 2015,
gdzie uczestników jest jeszcze więcej.
Część wykładowa w Expo hall, jak widać
słuchaczy nie odstraszał brak krzeseł
Powszechnie obowiązujący na Digital Dragons język angielski mnie
nie przekonuje. Mało jest w Polsce imprez tego typu, a
zagranicznych uczestników nie było aż tak dużo, aby było to
niezbędne. Na wielu innych imprezach w Polsce nie spotka się języka
obcego, nawet jeśli organizatorzy dojeżdżają do Polski z innego
kraju w którym mieszkają na co dzień. W mojej ocenie jeśli mamy
prelegenta z zagranicy to ten może sobie mówić w dowolnym języku
lub można go tłumaczyć (byli przedstawiciele omawiający np.
japoński rynek gier). Ja jednak obstaję, że jesteśmy w Polsce i nie
ma się co napinać, a uszczypliwości uczestników w tej materii nie
brakowało.
Atari Pina - zbyt szybkie i kolorowsze od
Amigi 500:P
(kliknij aby powiększyć)
Pobyt na Digital Dragons oceniam bardzo dobrze, nie wiem do końca
czy wszyscy się bawili tak dobrze jak ja, ale moja satysfakcja jest
spowodowana dwoma elementami:
1. Spotkałem bardzo fajnych ludzi i świetnie z nim spędziłem
czas
2. Organizacja Digital Dragons była na wysokim poziomie co również
i dla nas stanowiło spory komfort pracy
Natomiast moja niewiedza wynika z tego, że była to zbyt duża
impreza i jedna osoba nie może jej relacjonować w pełniejszy sposób
(szczególnie że jako organizator nie miałem wystarczająco dużo
wolnego czasu), główne punkty programu odbywały się w 5
lokalizacjach, więc nawet jakbym bardzo chciał nie mogłem być
wszędzie, choć to co widziałem zrobiło na mnie pozytywne
wrażenie.
Expo hall - stoiska firm
Nasza ekipa wróciła w dobrych humorach, z nowymi pomysłami oraz z
nowymi kontaktami, bo faktycznie można było tutaj spotkać tych,
których się szukało - lub nie szukało tak jak ja nikogo konkretnego
nie szukałem, ale znalazłem tych właściwych;) Myślę że podobne
wspomnienia mają inni uczestnicy, czyli w skrócie warto było wybrać
się do Krakowa na Digital Dragons.
Ta ekipa gdy usłyszała, że jestem z
Atarionline to bardzo chętnie zapozowała do zdjęcia
Wątek Digital Dragons 2014 na forum znajduje się w tym miejscu,
gdzie pisałem, że ta relacja będzie zajmowała 500 kb, oczywiście
żartowałem sobie. Ta relacja faktycznie mogłaby tyle zajmować bo
faktycznie wydarzyło się w trakcie tego wyjazdu tak dużo, że pełna
i szczegółowa relacja tyle by zajęła, ale niestety muszę się teraz
ograniczyć tylko do tego krótkiego tekstu;)
Update:
paczka moich fotek w pełnej rozdzielczości dostępna na serwerze
Pigwa.