Wyjazd na Silly Venture to już, w zasadzie, w Agendzie (i
okolicach) schemat. Spotkanie na dworcu we Wrocławiu (ja, Ooz,
Nitro) w tym samym miejscu, o tej samej godzinie celem dotarcia na
party place na piątkowe kompoty przy zachowaniu bufora na
"zawinięcie" Piesia po drodze. Tak było i tym razem. Mimo średnio
sprzyjającej aury wyruszyliśmy w kierunku Rychwała, snując
wszelakie opowieści o tym co wydarzyło się w tym roku na scenie i
co tam w kuluarach piszczy. A że Nitro to scenowo postać światowa,
wiele ciekawych rzeczy można się było dowiedzieć o scenie PC, Amiga
i C64. Gadaliśmy w sumie bez przerwy o filmach, demach, gierkach
przez co po raz kolejny zdarzyło mi się omijać kluczowe zjazdy z
tras szybkiego ruchu. Skutkowało to dodatkowymi atrakcjami
przejazdowymi po przysłowiowych dziurach. Z ciekawostek Nitro
opowiadał o sytuacji na Amiga scenie (Elude i TBL), oraz kalendarzu
z gołymi fińskimi scenowcami z Revision. No ale nic, odwiedzając po
drodze stacje z hot dogami w końcu dotarliśmy do Piesia, który
zaskoczył wszystkich nową fryzurą harleyowca. Mając komplet w
samochodzie obraliśmy kierunek Gdańsk i kontynuowaliśmy wywody
wspominkowo-nowinkowe. Wstyd mi było trochę, gdyż w samochodzie był
SYF przez duże S uczyniony przez moje najukochańsze córki - ale nic
to, jak się nie ma co się lubi itp. Piesiu stukał mi coraz to w
ramię celem zatrzymania się, gdyż piwo nie sprzyja jeździe bez
przerw. Ogólnie bez specjalnych przygód dotarliśmy do Gdańska - do
Bursztynka.
Zadzwoniłem do Adama, który miał dla nas miejscówkę i podał nr
pokoju (111) i zabukowaliśmy się w bursztynkowych apartamentach. W
recepcji spotkaliśmy Epiego, który przywitawszy się ze mną
serdecznie nie dał rady ukryć miny wyrażającej stwierdzenie - "kim
ty do cholery jesteś?" :) No nic ruszyliśmy na party place, gdzie
dowiedzieliśmy się, że kompoty, jak zwykle przesunięte są na
sobotę. Nie ukrywam, ucieszyło mnie to trochę, gdyż byłem w stanie
agonalnym jeżeli chodzi o siły fizyczne po 8 godzinnej jeździe z
kompanami poprzedzonej nieprzespaną nocą. Na Party place samo
przywitanie z ludźmi zeszło mi do koncertu, na który nie udałem się
ze względów wytrzymałościowych. Zaskoczyło mnie to, że na koncert
przygotowano autobusy - ukłon w stronę Orga imprezy, gdyż jest to
coś raczej niespotykanego na zlotach w Polsce. Przed koncertem
odbył się jeszcze Devil's Show, którego nie widziałem - słyszałem
tylko jak ludzie skandują "Se-ba-loz", "See-ba-loz". Ponoć Sebaloz
też chciał się rozebrać, ale szczegółów nie znam :) Ilość osób na
sali w piątek była już niewyobrażalna - coś niesamowitego.

Piwo lało się strumieniem bez przerwy i szybko się skończyło. Na
szczęście udało nam się też oficjalnie zabukować - byłem tak
wypruty, że zapłaciłem 20 pln więcej za wjazd (kłopoty z
dodawaniem), ale niech to będzie już mój dodatkowy wkład w imprezę
:) Szukałem Rastana i Darque celem przekazania im koszulek, które
wygrali w konkursach AOL. Rastana odnalazłem w try miga, Darque w
sobotę - ale ogólnie udało mi się fanty przekazać więc byłem już
(pod tym względem) czysty. Dodatkowo po sali krążył Lotharek ze
zdjęciem jak Czarna go całuje w policzek w sympatyczny sposób
skandując do innych "I co, pedały!:)" Wieczór upłynął nam na
gadkach szmatkach o wszystkim z ludźmi, miło mi było spotkać
Odyńca, który grzecznościowo wypił z nami piwko. Jak Piwko się
skończyło na salę wszedł Britelite / Dekadence i zagadał coś do
mnie. Mimo iż mój angielski jest na poziomie raczej komunikatywnym
nie potrafiłem wydukać słowa - ech, te gwiazdy sceny. Niestety
Britelite nie załapał się na browar z beczki, a większość ludzi
była w tym czasie na koncercie. Pytał czy mam klucz do kantorka,
gdyż sądził, że tam są pozostałe beczki - niestety (lub stety)
klucza nie miałem. Trochę pograliśmy też na atarce stRinga, który
przyniósł sprzęt i zabukował nam trochę miejsca w sali. Tedec
plątał się między stolikami i prezentował jakiś mega nowy tryb
graficzny do gry w Action - byłem zbyt zmęczony aby to ogarnąć. No
nic - około godziny 3 nad ranem dotarliśmy do Bursztynka, po
wzięciu prysznica poszliśmy spać.
Rano, o czym nie napisałem wcześniej, próbowałem zmobilizować ekipę
do pociągnięcia dema. pr0be wysłał dzień wcześniej prośbę o
przygotowanie textury. Okazało się, że jest na czym to robić (Adam
i ja mieliśmy komputery) przez co udało się namówić Ooza i Piesia
do podjęcia działania. Poprzedziliśmy to wizytą w Biedronce i
zaopatrzeniem się w piwo i coś na ząb. Piesiu nie omieszkał
przekazać mi informacji zwrotnej na temat chrapania - poprosiłem o
to w formie "z łokcia" jak będzie problem w przyszłości - tak
załatwiliśmy to zagadnienie. Robota szła, a ja robiłem za
przysłowiowego PM-a. Czyli dzwoniłem do pr0be, który siedział w
Bydgoszczy i przekazywałem wymagania co i jak. W sumie to sam nie
wierzyłem, że uda się zdążyć, ale że już robota szła to nie
przerywałem :) Adam, który wstał, widział kawałek dema.
Stwierdziliśmy, że Adam to już prawie Agenda. Adam na to: "to że
spałem z Wami, to jeszcze nic nie znaczy", he he :) Namawiałem
stRinga, żeby przyniósł Atarkę do Bursztynka - na szczęście nie
udało się go do tego nakłonić. Około godziny 12-13 chłopaki zrobili
coś pod demo, a pr0be napisał, że wyjeżdża i będzie kończył na
miejscu.

Nie pozostało nam nic innego jak udać się do miasta po coś do
jedzenia. Po drodze zaczepiliśmy okolicznego mieszkańca z
zapytaniem o najbliższą pizzerię. Pani owa z pieskiem przekazała
nam położenie lokalu i dała rekomendację zdecydowanie negatywną w
sposób przekonujący wystarczająco. Mimo tego sami sprawdziliśmy ów
lokal i ... zrezygnowaliśmy. Udaliśmy się do szkoły z decyzją o
zamówieniu pizzy telefonicznie. Podjąłem sie tego trudnego zadania
i udało mi się zamówić dwie pizze, w tym samym momencie chłopaki
stwierdzili jednak, że idą na pizzę w okolicę rynku. Stwierdziłem
iż znalezienie kupca będzie łatwe i tak zostałem sam z dwiema
pizzami :) Na szczęście Blasph wybawił mnie i kupił ode mnie jedną
- poczęstowaliśmy też Pina, Yerzmyeya i Joka, którzy to zupełnie
przypadkowo akurat napatoczyli się na korytarzu. Całe te
zamieszanie sprawiło, że ominęła nas część atrakcji na SV - ale nie
można mieć wszystkiego.
Około 14:30 przyjechał pr0be, którego zaatakowałem informacją o
dostępności textur do efektu. Po minie wnioskowałem raczej brak
entuzjazmu poprzedzonego jazdą samochodem, przez co nie namówiłem
go na wycieczkę do Bursztynka. Ale postanowiłem działać inaczej -
sam pobiegłem do hostelu po kompa i przygotowałem stanowisko pracy
na stołówce w szkole. Kompletnie spocony ubłagałem pr0ba o
podkodowanie i ostatecznie ja zajadałem pizze, a pr0be dokręcał
prodkę. Pracę trzeba było przerwać, gdyż ekipa obiadowa zabrała nam
przestrzeń zupełnie - przenieśliśmy się na drugie piętro do jednego
ze sleeping roomów. Ekipa Lamersów sprzedawała nam marudnie
informację, że w tym roku prawie nic nie mają - jak się później
okazało była to zasłona dymna, która sprawiła, że zdecydowaliśmy
się wystawić niedopracowane demko, bo grupa ta miała demko w
cholerę dobre, a może i nawet jeszcze lepsze. No ale takie życie
scenowe - daliśmy się nabrać :) Jak pr0be kodował w pocie czoła
jeszcze rzutem na taśmę gretsy, w sleeping roomie przewijały się
osoby, przez co pogadałem z wieloma ludźmi: Koala, Sonar, Lisu,
Nitro, Jok itd. Gadaliśmy o życiu, scenie - czyli jak zawsze. LiSu
pokazywał nam jakieś filmiki wymiotujących amigowców z parties z
lat 90 i okraszał je komentarzami w stylu - "a ten na następny
dzień pisał maturę" :) Ja biegałem z piętra na salę i z powrotem w
celu testowania dema na realu u stRinga - na pewno wtedy
potrzebowałem prysznica :) Po party krążyły juz legendy o amigowcu,
który dzień przed po pijaku wsiadł do taksówki i dojechał do ...
Warszawy za około 1200 PLN. Kompoty przesuwały się o kolejną
godzinę, przez co zyskiwaliśmy na czasie. Lisu co chwilę powtarzał
mi, że jak zaczną się kompoty mam przyjść i poinformować o tym
fakcie ekipę siedzącą w sleeping roomie. Tak to we mnie zakodował,
że jak konkursy ruszyły poczułem nagły brak komfortu - zupełnie jak
w "Mechanicznej Pomarańczy" i pobiegłem na piętro zakomunikować o
starcie tego co na zlotach najważniejsze :) Demo w wersji alpha
ostatecznie udało się oddać podczas trwania msx compo na malucha.
Podczas testowania nie udało nam się zasłonić pracy - nabijali się
z nas Ajcek i Odyniec :) Kompletnie wyczerpani, w niesamowicie
zatłoczonej sali zasiedliśmy do oceniania. Była godzina około 20 -
ruszyły kompoty.

Ależ było duszno i parno. Ilość osób była NIEWIARYGODNA! W tym roku
nikt już nawet nie pisnął jak otwierano okna na górze sali. Lisu
tuż przed stwierdził, że da się już wyczuć kto potrzebował
prysznica wczoraj, a kto przedwczoraj :) Prac było jak zwykle dużo,
bardzo dużo. W pamięci zostanie mi na pewno gfx compo (najlepsze w
historii na A8?), oraz intro compo na XL/XE, gdyż moje interko
ludzie przyjęli bardzo ciepło. Bardzo podobała się ludziom praca
XTD podczas puszczania muzyczek na malucha. Demo kompo na XL/XE
zostało trochę zachwiane feralną prezentacją pracy grupy Desire -
ale o tym nie będę się raczej rozpisywał ze względów politycznych
:) Muzyczki 1Bit były praktycznie niesłyszalne. Odbiór był o tyle
trudny, że na końcu sali ekipa amigowców dawała niezły koncert raz
za razem śpiewając:
"Na dan-cing, bej-be
Za-bio-rę Ci-ebie
Na dan-cing, na dan-cing,
O bej-be"
Nie omieszkałem zwrócić uwagi tej przyjaznej grupce. Sukces (uwagi)
był o tyle większy, że wcześniej zrobiłem im jesień średniowiecza
na ich alkoholowym stoliku za pomocą niefortunnie niesionego
plecaka.
Kompoty trwały i trwały - fajna była gierka Larka na gamecompo, w
której to steruje się otoczeniem. Na pewno brakuje przy
prezentacjach opowieści autorów o tym o co chodzi - ta gra mogłaby
zdobyć więcej punktów w mojej ocenie, gdyby poza graniem Larek coś
jeszcze opowiedział. Kilka osób nie zrozumiało zasad, niestety.
Ucieszyła mnie też prezentacja Dizziego oraz zajefajna gierka na
VCS. Podczas odpalania wyścigów na falcona Nitro porównywał na
komórce tę grę z Lotusem w czasie rzeczywistym. Co jeszcze - na
pewno muzyczki na ST na bardzo wysokim poziomie. Nóżki chodziły
same :) Podczas trwania kompotów amigowcy nabijali się z
interfejsów na ST/Falcona i jako amigowiec przyznaję im rację.
Tutaj takie okienko, tam owakie - nie ma playera tylko trzeba
odpalać przeróżne toole, które podczas wybierania pliku potrafią
zmienić całkowicie layout - strasznie to wszystko nieprzyjazne dla
laika z zewnątrz. Ekipa Lamersów za to przyjaźnie trolowała kompo
rzucając swoje logo na ścianę za pomocą rzutnika i imitując
efekty.
Organizatorzy narzucili mordercze tempo na prezentację prac -
praktycznie bez przerw jechaliśmy z koksem. Był problem z
odpaleniem dema Britelite na Falcona, ale po kilku próbach udało
się to, co zostało okraszone owacjami publiczności. Z Falkonem było
zresztą tak, że w panice As wyruszył po sprzęt do Warszawy, którego
mogło zabraknąć. Potem pisał już tylko na forum czy Falcon jest i
kibicował nam zdalnie. W międzyczasie, podczas nielicznych przerw
ludzie gratulowali sobie fajnych pracek - między innymi dałem
gratki Szeryfowi za fajne demko i ekipie Lamersów za zasłonę dymną
przed kompo :). Głowę bym sobie dał uciąć że pisałem o pająkach
Odyńcowi parę lat temu, nawiasem pisząc dodatkowo :)
Jak zwykle nie dotrwałem do końca - a warto było, gdyż po WILD było
jeszcze VCS demo kompo. Wprowadziłem w błąd Strykera informacją, że
po Wild już nic nie ma. Sorki. Mój błąd. Wymordowani oddaliśmy
votki i udaliśmy się do Bursztynka celem minimalnej regeneracji
przed drogą powrotną. Zasnąłem praktycznie od razu, resztką sił
dodając krótkie info na AOL. W drogę powrotną wyruszyliśmy około
08:00. Ooz znowu pilnował, abym nie zasnął - w smętnej atmosferze
zmęczenia pokompotowego śmialiśmy się z Nitro, który zasnął w aucie
- jest to jakaś forma teleportacji. Dziwiło mnie, że ekipa nie
komentuje - jak zwykle - stanu wycieraczek. Poza ich wątpliwą
jakością nie działały jeszcze spryskiwacze, przez co na szybie
pięknie prezentował się motion blur generowany w czasie
rzeczywistym. Podczas jakiego błotnego kombo nie wytrzymał Ooz,
który powiedział: "Piesiu, narzekałeś na wycieraczki - zobacz jak
pięknie zbierają". W odpowiedzi słyszałem tylko wiązankę nie do
powtórzenia - no nic, skupiłem się na jeździe i nie było czasu na
wstyd i zażenowanie. W drodze powrotnej stRing podawał nam przez
telefon wyniki konkursów. Ekipa została rozbudzona jedną akcją na
torach, która kosztowała mnie tłumik - wyprzedzałem na kawałku z
jawnym ograniczeniem do 20 km/h. Użytkownik dróg, którego wyminąłem
na pewno powiedział w swoim aucie parę słów na temat mojej
wyobraźni :) Tłumik odpadł, na szczęście, dopiero na koleinach
wrocławskich, przez co jakoś udało się dowieźć ludzi do celu bez
przygód dodatkowych. Podwieszałem go, jak podwiozłem Ooza na
dworzec - Ooz od razu błysnął instynktem lekarskim, gdyż bał się,
że stracę przytomność od wdychania ubocznych efektów spalania
paliwa. Ostatecznie 70 pln za taki błąd to niewiele - mogło być
gorzej.
Cóż można rzec na koniec. Zajebiste party! Szkoda, że takie
krótkie. Bawiłem się świetnie i wspomnienia pozostaną. Silly
Venture jest dla mnie fenomenem socjologicznym, chyba nawet Grey
nie zdaje sobie sprawy jak wiele osób, mimo osobistych trudności,
zrobiło coś na ten zlot dla frajdy i oderwało się od szarej
rzeczywistości. Nie wiem też, czy na cześć innych organizatorów
powstają dema :) Dzięki Wszystkim obecnym, nieobecnym i do
zobaczenia, miejmy nadzieję, na kolejnej edycji, za co mocno
trzymam kciuki!
ps. Do relacji "skradłem" jedno zdjęcie Strykera, które to zrobił
on, między innymi, mi oślepiając mnie całkowicie :) Także ta ręka
to nie gest przyjaźni, a pretensjonalna reakcja skacowanego
partyzanta.
Anon 2014-12-16 22:39:14
Fajnie się czytało, dzięki. Jedna uwaga - zmień aparat ;)
Przedwczorajszy Prysznic 2014-12-16 22:41:46
Dokladnie tak bylo!
xeen 2014-12-16 22:50:48
moje foty były robione komórką - przepraszam za jakość.
jhusak 2014-12-16 22:55:52
To nie wina aparatu, to szron z Bursztynka na obiektywie osiadł :)
A tak notabene, chłopaki, to pokój mieliście dzięki mnie :)
gorgh 2014-12-16 23:11:10
zmeczylem sie od samego czytania :) swietny raport, szkoda,ze wiecej raportow nie piszesz. Ja powaznie sie zastanawiam nad dalszymi wyjazdami na party bo to zbyt meczace jak na moj organizm :)
larek 2014-12-16 23:34:37
O, w końcu coś fajnego do poczytania ;)
Dzięki.
lotharek1977 2014-12-16 23:43:23
ojej..naprawde darlem ryja w takie nieprzyswoity sposob ?
LOLOLOL
Odyn1ec 2014-12-17 00:10:15
tak było:)
ciekawostka - recepcjonista w Bursztynku okazał się być uśpionym atarowcem - coś tam tworzył nawet 20 lat temu
ps. motyw pająka narodził się niezależnie - taki demowy archetyp:)
blasph 2014-12-17 00:17:05
elo!odyn1ec! twoja praca cos mi sie nie odpala pod g2f?? jakaś inna wersje programu jest potrzebna??
Odyn1ec 2014-12-17 00:23:42
a to dziwne, mi się otwiera na wszystkich wersjach G2F jakie mam z kilku lat
blasph 2014-12-17 00:30:19
ver.3.9.4.6 wyskakuje mi divsion zero.
blasph 2014-12-17 00:31:36
division by zero i biały ekran na g2f
Odyn1ec 2014-12-17 00:34:42
ja mam późniejsze
sOnar 2014-12-17 07:59:44
Fajny raport. Ja pierdziele - myslalem, ze Piesia niet na SV. Niezla zmiana imidzu ;) - niczym kameleon, he he...
as... 2014-12-17 10:04:46
Dobry raport!!
grey / mystic bytes 2014-12-17 10:21:43
@xeen: bardzo dziękuję za fajny raport. wypatrywałem go :)
szkoda tylko, że najpierw musiałem zaabsorbować tonę syfu w jednym z wątków. Życie. dziękuję wszystkim za maile i podnoszenie na duchu. przepraszam że nie odpisałem, ale mój entuzjazm zaraz po party szybko zniknął. odpowiem jak tylko złapię "równowagę".
Pozdrawiam!
tebe 2014-12-17 11:03:50
Blasph, nowe wersje G2F będą uruchamiać wszystkie wersje plików G2F, stare wersje G2F niekoniecznie
mono 2014-12-17 11:16:53
Fajny raporcik. Dzięki xeen :) "Pani owa z pieskiem przekazała nam położenie lokalu i dała rekomendację zdecydowanie negatywną w sposób przekonujący wystarczająco." <rotfl>
Ooz - świetne grafiki!
DaRo69 2014-12-17 12:06:35
ale trąciło błonnikiem :-D
Bolo 2014-12-17 14:49:55
Co to za gra Larka gdzie sterujemy otoczeniem?
xeen 2014-12-17 15:09:41
Pingwiny.
sOnar 2014-12-17 17:47:55
Lotharek, co sie stresujesz... i tak nic nie przebije naszego zeszlorocznego spiewu: je....c stare... przy sali pelnej ludu... ;)
jok 2014-12-17 21:35:06
dzięki za raport!
voy_ 2014-12-18 17:38:47
Xeen, sprawdź maila. :)
gorgh 2014-12-18 22:30:59
https://www.youtube.com/watch?v=QSPn3Jl45gE
bejbe!
grey / mystic bytes 2014-12-18 22:34:06
@gorgh: aaaa... to stąd te okrzyki ;) dzięki :D
adv 2014-12-19 10:41:16
Jeśli Amigowcy i Commodorowcy są na atarowskim party to świadczy to o...?
wieczór 2014-12-19 13:26:02
@adv: https://www.youtube.com/watch?v=kmUNxoZo5l4
adv 2014-12-20 17:31:43
Nie rozumiem tego kazania, ani przesłania na końcu :P
pin 2014-12-21 03:06:29
Co do kazania to porozmawiaj z Kazem ;)
jury 2014-12-24 16:52:27
quote:
Podczas odpalania wyścigów na falcona
O jakie wyścigi chodzi?
jury 2014-12-24 16:56:12
Dobra, pytanie nieaktualne. Zacząłem czytać następną nowinkę i odpowiedź nadajszła sama :)
Mniam, zaraz trzeba te wyścigi przetestować :)
JAC! 2014-12-27 04:07:45
"Silly me Venture is a sociological phenomenon, perhaps even Grey did not realize how many people, despite their own personal difficulties did something about this rally for fun and broke away from reality."
Perfect summary. It's a break from reality where you spent 12h a day on new computers, alone and without fun instead of spending 9h with old computers, great people and plenty of fun.