atarionline.pl
atarionline.pl Atari
Login:
Hasło:
Zapamiętaj mnie
Translate to RSS RSS
Ironia 2k17 już wkrótce! z 2017-06-27 19:48 (9)
Vladimir Zúñiga – ilustracje inspirowane Atari z 2017-06-24 20:54 (26)
Gry w Mad-Pascalu z 2017-06-20 22:48 (23)
Rain of Terror – edycja kolekcjonerska z 2017-06-16 22:46 (3)
Bad Apple na małe Atari – kolejne wersje z 2017-06-11 23:21 (26)
Magazyn FLOP nr 60 z 2017-06-07 23:47 (14)
Outline 2017 z 2017-05-30 17:47 (13)
Pixel Heaven 2017 i nowy numer Top Secret! z 2017-05-26 04:07 (31)
Pixel Heaven 2017 i komputery złotej ery z 2017-05-25 00:32 (22)
Gotowy Gunfright i zapowiedź Skool Daze! z 2017-05-21 21:26 (23)
Noc Muzeów 2017 z 2017-05-19 14:44 (2)
Nowy RECOIL v4.0.0 z 2017-05-17 21:35 (5)
WAP-niak 2017 – wyniki i prace z 2017-05-14 17:27 (65)
WAP-niak 2017 i inne aktualne wydarzenia retro z 2017-05-12 13:10 (9)
Impreza retro w Okunince z 2017-05-10 19:52 (2)
WAP-niak 2017 – zapraszamy! z 2017-05-05 12:36 (49)
W czerwcu będzie Decrunch 2017 z 2017-05-02 18:22 (4)
Wyniki konkursu BASIC Tenliners 2017 z 2017-04-26 23:35 (9)
RetroKomp 5/2017 z 2017-04-21 17:55 (7)
Wieści książkowe z Retronics z 2017-04-18 20:36 (10)
«« nowszestarsze »»

Pomocnik/Helper
Gry/Games

Katalog gier

Opisy gier
Frogs opisał Xeen (0)
Choplifter! opisał Urborg (0)
Joust opisał Urborg (16)
Commando opisał Urborg (35)
Mario Bros opisał Urborg (13)
Xenophobe opisał Urborg (34)
Robbo Forever opisał tbxx (16)
Kolony 2106 opisał tbxx (0)
Archon II: Adept opisał Urborg/TDC (9)
Spitfire Ace/Hellcat Ace opisał Farscape (7)
Wyspa opisał Kaz (9)
Archon opisał Urborg/TDC (16)
The Last Starfighter opisał TDC (30)
Dwie Wieże opisał Muffy (17)
Basil The Great Mouse Detective opisał Charlie Cherry (121)
Inny Świat opisał Charlie Cherry (17)
Inspektor opisał Charlie Cherry (19)
Grand Prix Simulator opisał Charlie Cherry (16)
Rescue On Fractalus opisał Kaz (18)
Stranded opisał Kaz (10)
«« nowszestarsze »»

Użytki/Utils
Wewnętrzne/Internals



   Nowinki tworzone dzięki CuteNews
Joust
© 1982 Williams Electronics
wersja dla 2600 - rok wydania 1983
wersja dla Atari 5200/XL/XE/XEGS - rok wydania 1983
wersja dla Atari 7800 rok wydania 1986 (1984 planowany)
wersja dla Atari ST/STE rok wydania 1985
Opis: Adam „Urborg” Kaczmarek



Okoliczności Przyrody

Dzisiaj będzie o prawdziwym klasyku, grze wydanej przez Wilimas Electronics dawno, dawno temu... bo w roku 1982. W naszym biednym komunistycznym baraku zwanym PRL właśnie w najlepsze trwał sobie stan wojenny i w ogóle mało kto wiedział co to jest gra wideo. Nawet jak ktoś wiedział to mało go to zresztą obchodziło i bardziej martwił się tym kiedy do sklepów rzucą jakieś wędliny czy papier toaletowy. W tym to czasie, gdzieś w innym lepszym świecie, salony gier wideo zaczęły szturmować automaty z grą „Joust”. Słowo „joust” oznacza tyle co walka na kopie, czy pojedynek rycerski i między innymi o to w grze właśnie chodzi. Tyle, że rycerze zazwyczaj dosiadali koni, gracz zaś ma okazję wcielić się w rycerza dosiadającego... wielkiego, latającego strusia. Zadaniem gracza będzie walka ze złymi rycerzami, którzy w roli rumaków, ujeżdżać będą ogromne sępy. Wszystko to dziać się będzie w obcej i nieprzyjaznej krainie, wśród wulkanów, skał i lawy. Dodatkowo graczowi zagrażać będą zabójcze pterodaktyle czy ogniste trolle. Nasz rycerz będzie za to mógł liczyć na sprzymierzeńca w postaci drugiego gracza, który będzie kierował rycerzem dosiadającym tym razem... bociana.

tak wyglądały automaty z grą


Joust jest bardzo oryginalną grą zarówno pod względem tematyki jak i sposobu sterowania. Sterowanie zrealizowano za pomocą dwukierunkowego joysticka i przycisku. Przyciśnięcie przycisku powoduje, że ptak wykonuje machnięcie skrzydłami. Machając skrzydłami nasz ptak wznosi się, a gdy przestanie machać, wówczas siła grawitacji zacznie go ściągać w dół. Podczas lotu, aby nabrać prędkości, czy też wyhamować, należy wychylić joystick w odpowiednią stronę i zacząć machać skrzydłami. Trzeba przyznać, że jest to bardzo ciekawe rozwiązanie i do tego realistyczne. Ogromną zaletą jest możliwość gry w trybie dla dwóch graczy, w którym to trybie obaj gracze grają jednocześnie, współpracując lub rywalizując ze sobą. Rozgrywka jest bardzo wciągająca. Gra swego czasu odniosła spory sukces i wkrótce zaczęto ją portować na rozmaite domowe komputery i konsole. Nie na wszystkie jednak platformy gra się ukazała. Tym razem jednak to nie atarowcy są tymi którzy mogą się czuć pokrzywdzeni. Wersje Jousta powstały, bowiem na praktycznie wszystkie Atarowskie platformy. Poprzez konsole Atari 2600, Atari 5200, Atari 7800, przenośnego Lynxa, a na komputerach Atari XL/XE oraz ST/STE skończywszy.

oryginalny plakat reklamowy Williamsa



Tym razem to komodowcy mają więc czego zazdrościć Atarowcom, bo na C64 Joust nigdy nie został wydany, a przynajmniej nie oficjalnie. Fani komody mogą, conajwyżej zagrać w słabą namiastkę zwaną „Jouste”. Amigowcy są zaś w jeszcze gorszej sytuacji, bo z tego co wiem to nie mają chyba nawet namiastki w stylu „Jouste”.

Sedno sprawy

Ogólne zasady Jousta w zasadzie każdy zna, ale jak to mówią „diabeł tkwi w szczegółach” a tych szczególików jest tutaj dużo i dlatego teraz chciałbym je dokładnie omówić. Gra rozgrywa się na pojedyńczym ekranie, który jest zapętlony w poziomie, czyli gdy gracz wyleci poza lewą krawędź ekranu to pojawi się po prawej i na odwrót. Na ekranie znajduje się kilka platform, których ułożenie może się zmieniać wraz z kolejnymi poziomami. Na początku każdego poziomu pojawia się określona ilość przeciwników, których trzeba pokonać. Aby pokonać przeciwnika trzeba w niego uderzyć w taki sposób, aby w momencie zderzenia nasz ptak znajdował się wyżej niż ptak przeciwnika. Wówczas wrogi ptak straci jeźdźca i wyrzuci jajko, które można zebrać, aby dostać dodatkowe punkty. Za pierwsze jajko gracz otrzymuje 250 pkt, za drugie 500, za trzecie już 750, zaś za czwarte i każde następne aż po 1000 punktów. Gdy straci się życie punkty za zebrane jajka na danym poziomie, znowu zaczną się naliczać od 250. Za to jak złapie się jajko w locie, zanim zdąży dotknąć ziemi, dostaje się jeszcze dodatkowo 500 pkt premii. Jeśli zaś jajko wyląduje bezpiecznie na ziemi (nie wpadnie do lawy) i przez dłuższy czas nie zostanie zebrane, wówczas wykluje się z niego nowy przeciwnik.

a tak wyglądała sama gra


Za pokonanie przeciwnika dostaniemy odpowiednio: 500, 1000, lub 1500 punktów zależnie od tego jaki to był przeciwnik, bo są ich trzy rodzaje. Najprostszy to „Bounder”, nieco trudniejszym przciwnikiem jest „Hunter”, zaś najgroźniejszym jest „Shadow Lord”. Poszczególnych przeciwników można rozpoznać po kolorze, odpowiednio: czerwonym, szarym i niebieskim. Przeciwnicy ci różnią się sposobem zachowania i sposobem walki. Ci pierwsi latają na ogół dosyć chaotycznie po ekranie i rzadko kiedy próbują atakować naszego bohatera. Hunterzy zaś starają się podążać w kierunku gracza i dążą do kolizji z nim. Shadow Lordowie zaś lubią latać szybko w górnych strefach ekranu gdzie są trudni do zniszczenia. Co więcej mają zwyczaj szybko zwiększać pułap swojego lotu gdy znajdują się w pobliżu gracza co ma utrudnić ich pokonanie. Kolejnym niesłychanie groźnym przeciwnikiem jest pterodaktyl. Pojawia się on tylko na niektórych poziomach, oraz wtedy gdy graczowi przez dłuższy czas nie udaje się ukończyć danego poziomu. Kontakt z pterodaktylem jest na ogół zabójczy dla naszego rycerza, aczkolwiek da się go pokonać. Nie jest to jednak łatwe, gdyż wymaga trafienia kopią dokładnie w sam środek jego paszczy. Za zabicie go dostaje się 1000 punktów. Pokonanie pterodaktyla nie jest konieczne do ukończenia poziomu, więc można też po prostu unikać go i skupić się na walce z wrogimi rycerzami. Kolejne elementy które pojawiają się w grze to lód, lawa i ręka ognistego trolla. Na początkowych poziomach lawa znajduje się pod warstwą lodu, po którym można bezpiecznie stąpać. Później jednak podnoszenie się poziomu lawy powoduje stopienie się lodu. Od tego momentu trzeba uważać aby do owej lawy nie wpaść, gdyż to oznacza utratę życia. Na dalszych poziomach latanie nisko nad powierzchnią lawy grozi dodatkowo pochwyceniem przez ognistego trolla, próbującego wciągać przelatujące nisko ptaki do wrzącej lawy.

a to reklama Atari


Dla urozmaicenia niektóre poziomy (zwane w grze falami - wave) mają szczególne znaczenie. Mogą to być:

Survival Wave – Gracz otrzymuje 3000 pkt premii za przejście tego poziomu bez straty rycerza.
Egg Wave – Zamaist przeciwników pojawiają się same jaja. Trzeba zebrać ich jak najwięcej zanim zaczną się wykluwać z nich wrodzy rycerze.
Pterry Wave - Na tym poziomie od samego początku pojawia się Pterodaktyl.
Team Wave – występują tylko w trybie 2 player. Pod koniec poziomu każdy gracz otrzymuje 3000 pkt premii, jeśli żaden z grających nie strącił z siodła drugiego z graczy.
Gladiator Wave - występują tylko w trybie 2 player. 3000 pkt premii otrzymuje ten gracz, który jako pierwszy wysadzi z siodła drugiego z graczy.

Przy grze w trybie „2 player” gracze mogą współpracować, jak i walczyć ze sobą. W tym drugim przypadku, każdorazowe odebranie życia drugiemu graczowi jest premiowane premią w wysokości 2000 pkt. Co ciekawe za utratę życia też dostaje się punkty, choć jest to tylko skromne 50 pkt. Za każde zdobyte 20 tysięcy pkt dostaje się zaś bonus w postaci dodatkowego rycerza.

Dobra - zasady już znamy. Przejdźmy zatem do sedna opisu, czyli opisu poszczególnych atarowskich wersji gry. Sprawdźmy jak dobrze odwzorowują oryginał z automatów i która wersja jest najlepsza.

Atari 2600

Wszyscy wiemy jak bardzo skromne możliwości ma ta stareńka konsolka - w zasadzie praprzodek wszystkich konsol. Dlatego trudno się spodziewać, aby ta wersja zachwycała. Gra została wydana w roku 1983. Program umieszczono na 8 kB kartridżu – jako ciekawostkę podam że gra z automatów zajmowała 12 razy więcej bo 96 kB.

ekran tytułowy wersji 2600


Po uruchomieniu wita gracza menu tytułowe, potem zaś pojawia się nawet coś na kształt gry demonstracyjnej - nawet nieźle jak na tę konsolkę. Grafika w samej grze jest niestety bardzo minimalistyczna. Skalne podesty to po prostu poziome kreski. Postacie ptaków z rycerzami nawet nie wyglądają tak źle, choć są jednokolorowe i wszystkie prawie identyczne – różnią się tylko kolorem. Poruszają się za to płynnie i są całkiem nieźle animowane. Co więcej można też grać w dwie osoby. Dźwięk to niewątpliwie najmocniejsza strona gry - jest zaskakująco dobry. Joust w sumie nie ma dużych wymagań w tym zakresie – nie było tam muzyki, a jedynie rozmaite odgłosy towarzyszące grze. W każdym razie dwukanałowe TIA jak najbardziej daje radę. Dźwięki bardzo przypominają te znane z małego Atari.

a to już sama gra


Niestety gra posiada dużo uproszczeń. Po pierwsze AI komputerowych przeciwników jest mocno ograniczone – po prostu fruwają w sposób jednostajny – cały czas z tą samą prędkością, po z góry zaprogramowanej trajektorii, a przynajmniej takie można odnieść wrażenie. Nie zdarza się tutaj, aby któryś z ptaków przeciwnika wylądował, czy chodził po ziemi. Na początku poziomu przeciwników pojawia się też jakby mniej niż powinno – maksimum dwa fruwające na tej samej wysokości. Na dalszych poziomach gdzie ptaków powinno być więcej kolejne pojawiają się w trakcie gry, zamiast na początku poziomu, co zapewne wynika z ograniczeń sprzętowych. No właśnie, co do pojawiania się – faktycznie tak to wygląda. Słychać dźwięk jak przy narodzinach nowego przeciwnika, po czym od razu materializuje się on gdzieś w powietrzu. Na ekranie nie pojawiają się niestety żadne napisy, informujące jaka faza ma teraz być (survival wave, gladiator wave, team wave, egg wave czy pterry wave) trzeba się samemu domyślić.

faza jajek


Najbardziej dziwna rzecz w tej wersji to zachowanie się jajek. Te bowiem zamiast spadać na ziemię... dalej sobie fruną, pomimo tego, że nie machają skrzydłami :) Wygląda to tak, że jak stuknie się jakiegoś przeciwnika to ten po prostu dalej sobie leci po tej samej trajektorii, jakby nigdy nic, lecz zmienia się w jajko. Jeśli się go w porę nie zbierze to po jakimś czasie będzie można usłyszeć odgłos wykluwania się i latające jajko na powrót zmieni się w ptaka. Dzięki temu nie ma ryzyka, że jajko wpadnie do lawy, za to trzeba się czasem za takim jajkiem sporo nalatać ;). Zaraz zapewne zaczniecie się zastanawiać jak wygląda tutaj egg wave? Ano tak, że po ekranie poruszają się same fruwające jajka – fajny widok :). Gorzej gdy zaczną się wykluwać – wtedy słychać odgłos wykluwania, ale nie wiadomo z którego jajka ten odgłos się wydobywa i które lada chwila zamieni się w ptaka.

uwaga na pterodaktyla!


Z innych rzeczy jest tutaj topiący się lód – kreska na dole ekranu w pewnym momencie staje się po prostu krótsza, a także wraz z kolejnymi poziomami zmienia się konfiguracja platform. Jest też pterodaktyl – miło, że programiści o nim nie zapomnieli. Procedura sterująca zachowaniem pterdaktyla została jednak mocno zredukowana. Nie porusza się on po ekranie jak inne ptaki, lecz co jakiś czas przelatuje przez ekran poziomo na różnych wysokościach. Dobrze jednak, że w ogóle jest. Brakuje już niestety ręki ognistego trolla łapiącej przelatujące ptaki, ale nie wymagajmy zbyt dużo. Czy ta gra jest warta polecenia? Powiem tak - jak ktoś nie ma innej wersji pod ręką to w ostateczności i ta się nada, lecz nie ma wątpliwości ze tej wersji pod każdym względem daleko do gry jaką znamy z salonów gier. Atari 2600 jest po prostu za słabym sprzętem aby odtworzyć gameplay z automatów.

moja ocena: 3


Atari 400/800/XL/XE, oraz 5200

Wersja na małe Atari jest identyczna jak na konsolkę 5200 i nie jest to bynajmniej nieoficjalny port, jak to z niektórymi grami bywało, lecz grę wydano oficjalnie na obie te maszyny. Program w tej wersji urósł już do 16 kB. Na tej wersji się wychowałem, gdyż po raz pierwszy w Jousta miałem okazję grać na małym Atari. Po uruchomieniu gry oczom gracza ukazuje się menu tytułowe. Całkiem ładne zresztą. Można tutaj dokonać wyboru ilości graczy oraz jednego z czterech poziomów trudności. Po chwili uruchamia się tez gra demonstracyjna – podobnie jak na automatach.

ekran tytułowy - całkiem ładny


Gra graficznie wygląda duuuużo lepiej niż wersja na 2600. Skalne podesty wyglądają jak skalne podesty, widać lodowa krę i lawę pod nią. Ptaki są dwukolorowe i wyglądają sporo ładniej niż na VCSie. Po kolorze tez można poznać rodzaj przeciwnika. Wszystkie sprity mają jednak ten sam kształt. Ptaki kierowane przez graczy różnią się od przeciwników jedynie kolorami. Co do wierności oryginałowi to trzeba przyznać, że prawie wszystkie elementy zostały odtworzone. Jest ręka trolla łapiąca ptaki, jak i pterodaktyl. Po uderzeniu wrogiego rycerza zostaje sam ptak bez jeźdźca, który odfruwa sobie poza ekran, no i oczywiście wypada jajko, które tym razem zachowuje się jak należy i spada na ziemię.

tutaj jajka na szczęście nie fruwają


Są jednak też pewne uproszczenia. Pierwsze, co najbardziej rzuca się w oczy to sposób wykluwania się przeciwników. Na automatach z jajka wykluwał się sam rycerz, potem przylatywał do niego ptak, którego ten dosiadał i razem startowali do lotu. W tej wersji od razu wykluwa się ptak wraz z rycerzem. Engine gry jest niewątpliwie świetny. Przeciwników na ekranie pojawia się sporo i wszystko działa płynnie i szybko. Czasami zdarza się, że sprity zaczną na chwilę migotać, gdy ustawi się ich dużo w jednym poziomie, co jednak zdarza się sporadycznie i raczej nie przeszkadza w grze.

uwaga - pod lawą czai się Troll


Nad dźwiękiem nie ma się co tutaj za bardzo rozwodzić – jest taki jak być powinien. Grywalność też jest wyśmienita – granie w tą wersję jest przyjemnością, szczególnie zaś gdy dysponujemy drugim joystickiem i zaprosimy do gry kolegę, czy koleżankę. Wracając jeszcze do kwestii wierności oryginałowi to zauważyłem w tej wersji jeszcze drobne odstępstwo, podyktowane zapewne ograniczeniami sprzętowymi. W tej wersji mianowicie nie pojawia się więcej niż jeden pterodaktyl naraz, co stanowi pewne ułatwienie. Podczas pterry wave nie ma potrzeby się przesadnie spieszyć, bowiem nie ma ryzyka, że na ekranie pojawi się więcej niż jeden pterodaktyl.

o wilku mowa... :)


Podsumowując to bardzo dobra i wysoce grywalna wersja, choć nie pozbawiona pewnych, na szczęście mniej znaczących uproszczeń.

Moja ocena: +4

Atari 7800

Ta konsolka w zamyśle twórców miała umożliwić wiernie odtworzenie hitów znanych z salonów gier. Joust to akurat jeden z 11 premierowych tytułów, które pojawiły się w sprzedaży wraz z premierą samej konsoli. Gra jak i sama konsola miały trafić do sklepów w połowie roku 1984. Nic jednak z tego nie wyszło bowiem Atari zostało właśnie wtedy wykupione przez Jacka Tramiela, który nie był zainteresowany sprzedażą konsol ani gier do nich. Tak więc gra podobnie jak i samo 7800 przeleżały w magazynach Atari pełne dwa lata i trafiły do sprzedaży dopiero w roku 1986. Program umieszczono na 32 kB kartridżu, tak więc dwukrotnie większym niż wersja 5200/XL/XE i czterokrotnie większym od wersji 2600.

ekran tytułowy - w sumie to nie zachwyca


Na początku pojawia się obrazek tytułowy – w zasadzie ani ładniejszy, ani brzydszy niż w wersji na małe Atari. Podobnie jak tam do wyboru jest liczba graczy i cztery stopnie trudności. Gdy nic się nie naciska przez dłuższy czas uruchamia się gra demonstracyjna. Plansza w grze na pierwszy rzut oka wygląda bardzo podobnie jak w poprzedniej wersji. Poprawiono za to wygląd spritów. Ptaki są aż pięcio-kolorowe i wyraźnie różnią się od siebie. Przeciwnicy latają na sępach, zaś gracze na strusiu i bocianie. Poszczególne ptaki różnią się kolorystyką, wyglądem i sposobem animacji. Poza tym gra jest wierna oryginałowi w wielu drobnych detalach. Lawa bulgocze, lód nie topi się po prostu jak na małym Atari, lecz pojawiają się ogniki, które go roztapiają i które potem cały czas płoną nad jeziorem z lawy. Z nie zebranego jajka wykluwa się sam rycerz, potem zaś nadlatuje sep, ląduje w pobliżu, hamuje, podchodzi do rycerza, ten go dosiada i dopiero wtedy razem startują do lotu. Po zebraniu jajka na ekranie pojawiają się cyferki z liczbą punktów, jakie się zdobyło. Nawet podesty zapadają się dokładnie w taki sam sposób jak na automatach. Ta wierność detalom robi wrażenie i sprawia, że naprawdę można się poczuć jakby grało się na automacie.

zrzut z emulatora, który przekłamuje niestety kolory, w rzeczywistości sępy mają soczyście zielone skrzydła co wygląda dużo ładniej


Grafika w grze jest ładna, choć gorsza niż ta znana z salonów gier, ze względu na niższą rozdzielczość ekranu. Dźwięk również jest bardzo dobry. Układ TIA ma co prawda tylko dwa kanały, ale na potrzeby gry to w zupełności wystarcza. Co do grywalności - jest świetna. Zachowanie ptaków, grawitacja, kolizje – ogólnie cała fizyka gry działa tak jak należy i wydaje się być praktycznie identyczna jak w wersji dla małego Atari. Oczywiście wszystko działa płynnie, bez żadnych spowolnień czy migotania spritów.

masowo wykluwający się przeciwnicy i przylatujące po nich sępy podczas egg wave to ciekawy widok. Na ekranie naprawdę dużo się wtedy dzieje


Przy poprzedniej wersji pisałem o ograniczeniu liczby pterodaktyli do jednego. Tutaj tego ograniczenia nie ma. Trzy latające po ekranie pterodaktyle podczas „pterry wave” to niezapomniany widok. Oczywiście faza ta zaczyna się z tylko jednym pterodaktylem, po jakimś jednak czasie zaczynają pojawiać się kolejne. Pterodaktyle poruszają się tutaj nieco inaczej niż w poprzedniej wersji. Oczywiście są tutaj kilkukolorowe i dużo ładniej animowane, lecz nie tylko o to chodzi. Na małym Atari pterodaktyle latały wolno, ale za to, co chwile szarżowały, podczas gdy tutaj najczęściej latają z mniej więcej stałą prędkością, choć za to nieco szybciej niż nasz ptak. To sprawia, że w tej wersji unikanie pterodaktyla jest nieco trudniejsze, za to łatwiej jest go pokonać.

pterodaktyla oczywiście nie mogło zabraknąć


Podsumowując wszystko w tej wersji jest świetne, dopracowane i nawet w najdrobniejszych detalach wierne oryginałowi z automatów. Grafika jedynie, choć ładna i kolorowa, nie dorównuje tej z salonów gier.

moja ocena : 5

Atari ST

Atari ST to jak wiadomo 16-bitowa maszyna o dużo większych możliwościach niż 8 bitowe platformy, więc i gry na tą platformę powinny być lepsze. Teoretycznie przynajmniej tak być powinno, bo w praktyce nie zawsze się to sprawdza. Zobaczmy jak jest w przypadku „Jousta”. Na początku wita gracza menu tytułowe. W zasadzie ani ładne ani brzydkie. Ot duży napis „Joust” na środku. Dowiedzieć się tu można, że za tą wersję odpowiedzialny jest niejaki „Ruby Circle Inc.”. Jest to jeden z pierwszych tytułów wydanych na duże Atari gdyż gra pochodzi z 1985 roku. Powstała więc po wersji na Atari 7800, chodź do sklepów trafiła o rok wcześniej niż tamta. W menu tytułowym nie ma niestety wyboru stopnia trudności, a jedynie wybór pomiędzy grą solo albo w duecie. Ale zaraz... czy mi się zdaje czy z głośnika wydobywają się jakieś dźwięki? Czyżby ta wersja miała muzykę? Zaraz pogłośnię i posłucham... Taaa, nie jest to niestety muzyka. Ktoś wpadł na pomysł żeby menu tytułowe udźwiękowić i dopiął swego. Tylko, dlaczego umieścił tam te buczące depresyjne dźwięki, po co? Na automatach przecież nic nie buczało!

tutaj ekran tytułowy tez nie zachwyca


Nieważne – lepiej szybko włączyć grę, aby tego nie słuchać. Po uruchomieniu gry nie sposób nie zauważyć bardzo ładnej grafiki – wszystko jest praktycznie identyczne jak na automatach. Automaty arcade działały w trybie 292x240 w 16 kolorach, co dla dużego Atari nie stanowi problemu. Co najwyżej proporcje ekranu są lekko zmienione co jest normalne. Wygląd ptaków, platform, w zasadzie wszystkich elementów graficznych jest identyczny jak w oryginale. Niestety dobre wrażenie szybko pryska. O ile grafika jest świetna to animacja już niestety nie :(. Przeciwnicy poruszają się za wolno, przez co brak grze dynamiki. Co więcej chociaż ptaszki latają niezbyt szybko to i tak... migoczą. Wygląda na to, że są animowane bez synchronizacji z ramką. Co więcej fizyka w tej grze kuleje. Jajka odbijają się od ziemi jakoś tak sztucznie, zderzenia ptaków też są w mojej ocenie nienaturalne. Fruwanie ptakiem nie sprawia tutaj radości tak jak w poprzednich wersjach, powiedziałbym nawet, że jest nieco męczące, szczególnie gdy ktoś grał w poprzednie wersje i ma porównanie.

Grafika jest praktycznie identyczna jak w oryginale


Co do dźwięków – tu też jest źle. Pamiętacie te okropne dźwięki z czołówki – to było chyba ostrzeżenie dla wrażliwych, aby szybko zmniejszyli głośność do zera. Dźwięki, bowiem są okropne. No może nie wszystkie, kilka odgłosów jest OK, ale niektóre dźwięki wydają się jakby żywcem przeniesione z ZX Spectrum. Np ptak gdy biegnie wydaje odgłos podobny do tupania ludka w „Knight Lore”. Co więcej technicznie sposób odtwarzania dźwięków został zrealizowany kiepsko. Zauważyłem, bowiem że gra odtwarza maksymalnie jeden dźwięk w tym samym czasie. Jeśli np. na początku poziomu podczas narodzin kolejnych przeciwników, uderzę jednego z nich to dźwięku uderzenia nie usłyszę, bo w tym czasie odtwarzany jest przecież dźwięk narodzin kolejnych przeciwników. Skoro małe Atari potrafiło użyć kilku kanałów jednocześnie, ba nawet 2600 potrafi, to dlaczego na ST się nie dało? W mojej ocenie od strony dźwiękowej jest to najgorsza z wersji. To wszystko jak dla mnie w znacznym stopniu rujnuje grywalność tytułu.

na obrazkach ta wersja prezentuje się znakomicie


Dobra zjechałem eSTekowego Jousta, więc poszukam też dobrych stron. Plusem na pewno jest to, że wszystkie elementy znane z automatów tutaj występują, autorzy nie pominęli niczego (oprócz grywalności i dynamizmu, ale o tym już pisałem). Kolejny plusik to fakt, że Joust to atarowski „eksklusiv”, bo wersja na Amigę się nie ukazała, więc choćby nie wiem jak zła była wersja ST to zawsze można powiedzieć, że „lepszy rydz niż nic” :). Podsumowując ta wersja jest kiepska, tym bardziej, jeśli się weźmie pod uwagę możliwości dużych Atarynek. Przyczyną takiego stanu rzeczy prawdopodobnie jest to, że jest to jeden z pierwszych programów, jaki powstał na Atari ST. Szkoda, bo duże Atari stać na dużo więcej. W ostateczności można w to zagrać, ale atarowcom polecam raczej sięgnąć po świetną wersję z 7800, czy nieco uboższą, ale bardzo grywalną wersję z Atari 5200 czy XL/XE, jeśli tylko macie takową pod ręką.

moja ocena: =4

Porady spod lady

- Przeciwników najłatwiej niszczy się po prostu spadając na nich z góry, czyli nie kopią, ale strusim, lub bocianim tyłkiem :)
- Warto zbierać jaja, bo dostaje się za nie sporo punktów - nawet po 1500, ale trzeba uważać żeby się za bardzo nie zagalopować i nie narażać własnej skóry dla kolejnego jajka.
- gdy złapie nas ręka trolla można się jej wyrwać szybko machając skrzydłami. Najlepiej jednak po prostu wcale nie latać nisko nad lawą.
- Przez wąską szczelinę między platformami po prawej stronie ekranu da się przelecieć. Jest to bug w grze, który pojawił się na automatach i został wykryty w fazie testów. Autorzy zdecydowali się go jednak pozostawić, gdyż uznali że doświadczeni gracze mogą użyć tego triku do strategicznego i niespodziewanego ataku na ptaki fruwające na niższym poziomie, czy też szybkiej ucieczki przed pterodaktylem. W wersjach na Atari 5200/XL/XE, 7800 i ST ten bug został odtworzony.
- W wersji na atari XL/XE i 5200 radzę nie ryzykować starcia z pterodaktylem, gdyż pokonanie jest go dosyć trudne, znacznie łatwiej jest go po prostu unikać. W dodatku ilośc punktów jaką można zdobyć jest zbyt mała w porównaniu do ryzyka. Więcej można zdobyć za zebranie jajka, co jest dużo łatwiejszym zadaniem. No chyba, że ktoś ma dużo żyć w zapasie i lubi wyzwania :)
- W wersji 7800 pterodaktyla pokonać jest łatwiej, ale i tak po jakimś czasie może pojawić się kolejny. Unikanie zaś pterodaktyla jest trudniejsze i ryzykowne, ale wykonalne, nawet gdy jest ich kilka. Tutaj obie strategie są równie dobre.
- Teroetycznie najwięcej punktów w Egg Wave można zdobyć pozwalając wszystkim jajom się wykluć. Tyle że jest to bardziej ryzykowne – zanim wykończymy wszystkich wyklutych przeciwników prawdopodobnie pojawi się, już pterodaktyl.

2010-10-23 17:13 by Urborg
komentarzy: 16
Rastan @2010-11-07 19:57:09
Jeśli chodzi o Amigę to znalazłem w sieci coś takiego:
http://hol.abime.net/3867/screenshot
Zdaje mi się, że jest to jakiś klon Jousta.
miker @2010-11-07 22:11:35
andys @2010-11-08 07:16:37
Automatowa wersja ma 53kB. Co do wersji C64 to bazującą grą na Joust jest DragonHawk http://en.wikipedia.org/wiki/DragonHawk
georg @2010-11-08 08:48:59
urborg @2010-11-08 09:50:57
georg:

Sprawdziłem te wszystkie gry z C64 inspirowane Joustem i ogólnie stwierdzam, że wszystkie te tytuły razem wzięte to straszliwa nędza. Jouste jest najbliższe oryginałowi i jest marną i powolną grą. Jak nie wierzysz to poczytaj komentarze komodowców na lemon64, albo lepiej zobacz grę w akcji na żywo na youtube:

http://il.youtube.com/watch?v=zi6YpgEstD...
Cosi @2010-11-08 12:08:30
Rastan: tak, mam tego Joustera. Taki... ani dobry, ani zły. Nawet całkiem nieźle się gra, chociaż nieco przeszkadza mi troszkę odmienna mechanika gry, niż w przypadku atarowskiej wersji, w którą przemłóciłem z kumplem setki godzin. Wtedy do treningów zrobiłem sobie nawet hakerską wersję "unlimited" :)
georg @2010-11-08 14:54:28
ja odnośnie andys-a i jego "DragonHawk", który akurat nie jest najtrafniejszą pozycją z c64 - a że marne te konwersje to już inna sprawa.
mono @2010-11-08 16:11:42
Jedna z fajniejszych gier na Atari! Nawet zakupiłem sobie ostatnio cartridgea :D Dzięki Urborg! I za carta i za opis.
Wawrzyn @2010-11-08 17:12:08
A ja mlocilem w to z kolega na XE i na ST. Ogolnie, jakos nie zwrocilismy uwagi na powolnosc, gorsza fizyke i dzwieki z ZX Spectrum w przypadku ST. I tu, i tam gralo sie wysmienicie. Chociaz fakt, ze wersje nieco inne. Dzwieki na ST? Hmm... A jak mialo to brzmiec w grze z 1985, skoro dzwiek napedza w ST uklad YM2149, kuzyn AY-greka? Osobiscie uwazam, ze wersja z ST ma swoj klimat, a moze nawet jest lepsza od tej z XL/XE, jesli nie rownie dobra.
Wawrzyn @2010-11-09 00:19:17
Btw., ta gra byla w takim mega-packu na Atari ST. W pudle Atari STm 520, pudlo ze stacja SF314, do tego 10 dyskietek z grami. Wsrod gier byly: Thundercats, Ranarama, Moon Patrol, taka fajna strzelanka - polowalo sie na ptaki na tle drzewa i lapalo jajka (na tamte czasy mialo to fajna grafike), Beyond the Ice Palace, Asteroids, wlasnie Joust i jakies inne, ktorych nie pamietam lub nie kojarze tytulu. Zasadniczo to byly takie "tanie" gry, ale mozna bylo sobie pograc.
Kaz @2010-11-09 02:24:24
Te porownania gry na rozne platformy jest swietnym pomyslem. Dzieki za opis, chociaz Joust nigdy mi sie specjalnie nie podobal.
urborg @2010-11-09 09:35:16
Jeszcze jednej rzeczy zapomniałem wspomnieć w opisie. Wersja na małe Atari ma taką przypadłość, że gdy uderzy się przeciwnika to dosyć często zdarza się, iż jajko wypada pod takim kątem, że jest zbierane od razu w momencie uderzenia. Wtedy można odnieść wrażenie że jajko nie wypadło wcale. Grając w tą grę przez długi czas myślałem, że w tej grze jajko nie wypada za każdym razem, ale czasem może wypaść a czasem nie. Dopiero po jakimś czasie obserwując licznik punktowy zorientowałem się że po uderzeniu przeciwnika dostaję też punkty za jajko. Inne wersje nie mają tej przypadłości.
zoltan @2010-11-09 16:49:39
Hmm, nie grałem nigdy w Jousta, trzeba będzie spróbować. Za to wydaje mi się, że gra Baloon Fight na konsolę NES czerpała pełnymi garściami z Jousta.
Jest oczywiście kilka znaczących różnic - zamiast ptaków mamy balony, zamiast ręki trolla jakieś wielkie rybsko, itd... Ale z tego co się orientuję, zasady rozgrywki są podobne.
urborg @2010-11-09 21:06:35
Na NESa był Joust.
Wawrzyn @2010-11-12 21:44:26
W tym megapacku, o którym pisałem, było też Crystal Castles dla ST. Swoją drogą, warto by zrobić podobne porównanie także tej gry. Może też Spindizzy... Ok. Cały opis super!!! :-)

BTW. Czy może gdzieś jest archiwum pudełek od Atari ST - niektóre, poza tymi białymi z niebieskimi napisami, były naprawdę fajne. Moje pierwsze ST było w klimaciarskim, niebieskim kartonie, na którym Atari ST wyświetlało fraktala na ekranie monitora SC1224. Super! Fajne były też późniesze pudła od różnych mega i game packów. Pozdrawiam autora artykułu.
Krótki @2010-11-15 02:40:27
Świetny artykuł! Podoba mi się dokładna ocena zgodności z wersją automatową.

Tym razem do niczego się nie przyczepię :)
nickname
e-mail / website (opcjonalnie)
Aktualne tematy
Bosconian (232)
ostatni: 28-06-2017 22:16, Adam
Ja rozebrać cartridge do Atari XE (17)
ostatni: 28-06-2017 22:05, ccwrc
Ciekawostki (3959)
ostatni: 28-06-2017 21:54, IRATA4
Zmiany / usprawnienia na AOL (105)
ostatni: 27-06-2017 22:04, QTZ
Xenophobe na cartridge, ktoś chęt... (103)
ostatni: 27-06-2017 19:44, ccwrc
Reedycja gier (380)
ostatni: 27-06-2017 00:05, atariki50
Atarowe i nieatarowe newsy scenowe (316)
ostatni: 26-06-2017 22:26, Adam
Mysz do XE/XL zastępująca Joystick (4)
ostatni: 26-06-2017 20:01, larek
Laura - wydanie II (53)
ostatni: 26-06-2017 17:34, mkolodziejski
Obóz / zajęcia dla młodego progra... (2)
ostatni: 26-06-2017 12:33, mono
Nowa konsola Atari? (12)
ostatni: 26-06-2017 09:11, xxl
Zmiany w bazie gier, demosceny, u... (548)
ostatni: 25-06-2017 12:36, Krótki
Sprzedaż pudełka od Atari 520ST z... (3)
ostatni: 25-06-2017 12:16, blacktofu
Jaguar - problem z kablem AV (9)
ostatni: 25-06-2017 11:45, PapaHerbal
MIST i przemapowanie klawiszy Ctr... (2)
ostatni: 25-06-2017 08:06, gregory

Kategorie Forum Atarum

Użytkowników: 1694
Ostatnio zarejestrowany: juha
Postów ostatniej doby: 6

Społeczność/Community

Najbliższe imprezy

Sprzęt/Hardware

Wynalazki
Atari i Bluetooth napisał Kaz (17)
SIO2PC-USB napisał Larek (44)
Nowe SIO2SD napisał Larek (0)
SIO2SD w CA12 napisał Urborg (9)
Ratowanie ATMEL-ów napisał Yoohaas (12)
Projektowanie cartów napisał Zenon (12)
Joystick do Atari napisał Larek (54)
Tygrys Turbo napisał Kaz (7)
Testowałem "Simple Stereo" napisał Zaxon (3)
Rozszerzenie 1MB napisał Asal (20)
Joystick trzyprzyciskowy napisał Sikor (18)
Moje MyIDE oraz SIO2PC na USB napisał Zaxon (16)
Jak wykonać płytkę drukowaną? napisał Zaxon (26)
Rozszerzenie 576kB napisał Asal (13)
Soczyste kolory napisał scalak (28)
XEGS Box napisał Zaxon (13)
Atari w różnych rolach napisał (8)
SIO2IDE w pudełku napisał Kaz (5)
Atari steruje tokarką napisał Kaz (14)
DarkMouse napisał Kaz (7)
«« nowszestarsze »»