Atari 65 XE, Boulder Dash. Magnetofon był pożyczony z klubu komputerowego. Atari wlonczone przez 6 dni non stop, grając w Boulder Dash. Brat kupił magnetofon w Pewexie, a po tygodniu stację dyskietek 1050. Tata grał w szachy.
Dokładnie pierwsza na Atari, to była kaseta z kilkoma grami: Behind Jaggi Lines - inaczej: Rescue on Fractalus kosmos!, Pharaon Course - do dzisiaj ją lubię, River Ride Keystone Kapers
To był rok 1986. Piszcie proszę który to był rok!
A generalnie 1 gra w jaką grałem na komputerze to było Harrier Attack na C64 w 1984 roku. Byłem w szoku!
Do dzisiaj pamiętam, jak nie chciały się wgrać 1 czy 2 gry z kasety i spróbowaliśmy uruchomić pierwszą grę ze strony B.
Tata i wujek wrócili późno do domu po poszukiwaniach komputera. Miał być Spectrum albo Timex (takie mieli znajomi i wujek), ale akurat wszystko wyprzedali. Szukali więc po kilku Pewexach w okolicy i ostatecznie padło na Atari 65XE z magnetofonem. Nie żałuję :)
Ion Roadway - wyścigi samochodowe w nietypowym rzucie, bo izometrycznym i z efektownym wybuchem w razie kolizji. To było u kolegi Zygi, prawdopodobnie rok 1987. I jeszcze Tutankhamon. Potem wkrótce Road Race.
One Man and His Droid. Taśma, magnetofon. Giełda w Chorzowie no i wydane ciężkie pieniądze. Monitor... telewizor czarno biały. Trudno było odczytać hasła, ale też nie orientowałem się o co w tym wszystkim chodzi. Syn miał około sześciu lat i dla niego ta gra nazywała się PYŚKOLE. Co rusz słyszałem... tato, puść mi pyśkole, pogrywał więcej niż ja. Co pozostało: taśma w domowym archiwum, magnetofon tak eksploatowany że klapka odpadła no i sentyment. A w uszach brzmi melodyjka.
One Man and His Droid to jedna z tych gier, które o klasę lepiej wyglądają na C64, nie tylko graficznie, ale głównie za sprawą muzyki Roba Hubbarda, która na komodzie jest genialna. Nie wiem czy na Atari to jakaś konwersja, ale jeśli tak, to marna bardzo w porównaniu z oryginałem. No, ale to pewnie sam kompozytor musiałby napisać ją na Atari, a że da się to słychać np. w Jet Set Willy.