atarionline.pl Legalne oprogramowanie - Forum Atarum

Jeśli chcesz wziąć udział w dyskusjach na forum - zaloguj się. Jeżeli nie masz loginu - poproś o członkostwo.

  • :
  • :

Vanilla 1.1.4 jest produktem Lussumo. Więcej informacji: Dokumentacja, Forum.

    • 1: CommentAuthorBluki
    • CommentTime19 Feb 2012
     
    N I E A K T Y W N Y
    Nowe zarzuty w sprawie serwisu Megaupload.com

    Zarzuty tzw. przestępstwa telekomunikacyjnego oraz naruszenia praw autorskich pojawiły się w akcie oskarżenia przeciwko serwisowi internetowi Megaupload.com i jego właścicielowi.

    Źródło: RMF24
    • 2:
       
      CommentAuthorKaz
    • CommentTime19 Feb 2012
     
    Bluki - to jest dokladnie to, co post wyzej.
    • 3: CommentAuthorBluki
    • CommentTime19 Feb 2012
     
    N I E A K T Y W N Y
    W takim razie Kaz, jeśli mogę prosić, to usuń ten mój post #201 i... może dwa następne :)
    • 4:
       
      CommentAuthorKaz
    • CommentTime20 Feb 2012
     
    Nie trzeba usuwac, jakos przezyjemy :)

    A tu kolejna perelka z frontu walki o "wlasnosc intelektualna": Apple nie moze sprzedawac iPadow w Chinach, bo tam prawa do tej nazwy od 2001 roku ma chinska firma Proview Technology:

    ->link<-
    • 5:
       
      CommentAuthorKaz
    • CommentTime18 Apr 2012
     
    Jakas jaskolka?

    Irena Lipowicz, rzecznik praw obywatelskich, wystąpiła do ministra kultury o przeanalizowanie i ewentualnie zmianę prawa autorskiego, które pozwala twórcy (właścicielowi majątkowych praw autorskich) żądać wielokrotności wynagrodzenia w razie naruszenia jego praw.


    ->link<-
    • 6: CommentAuthorBluki
    • CommentTime23 Jul 2012 zmieniony
     
    N I E A K T Y W N Y
    KIM DOTCOM WALCZY ŚPIEWAJĄC

    Założyciel Megaupload, jest zamieszany w największą w historii Stanów Zjednoczonych sprawę kryminalnego naruszania praw autorskich. Oskarżany przez Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych Kim Dotcom walczy aktywnie... i kreatywnie.

    Więcej na dobreprogramy.pl.
    • 7:
       
      CommentAuthorjhusak
    • CommentTime23 Jul 2012
     
    Meanwhile, it's difficult for Apple to change name of its tablet. According to Sohu, other possible names for the Apple tablet, including Apad Bpad Cpad Dpad Epad FPad Gpad Hpad Ipad Jpad Kpad Lpad Mpad Npad Opad Ppad Qpad Rpad Spad Tpad Upad Vpad Wpad Xpad Ypad Zpad and more, have been registered already.


    Dla kreatywnych jest sporo miejsca :)
    łpad ąpad, ępad !pad pad^i apid dapi ?pad .pad
    • 8: CommentAuthorwieczor
    • CommentTime24 Jul 2012
     
    Upad mi się podoba :) To taki iPad z pęknietym ekranem :)
    • 9:
       
      CommentAuthorKaz
    • CommentTime30 Dec 2012
     
    Wracajac do meritum dyskusji:

    Kaz:

    "Miliony ksiazek sprzedaje sie mimo istnienia ich wersji PDF w internecie, po ktora TEORETYCZNIE kazdy moze siegnac. To samo z filmami, programami, etc."


    na co Yosh:

    Yosh:

    Wydaje mi się, że wierzyrz w ideały :)


    Rzeczywistosc wspiera moja teze:

    Zamknięcie Megauploadu spowodowało zmniejszenie wpływów z biletów (...) Nie od dziś wiadomo, że tzw. „piraci” wydają więcej niż inni na legalne nagrania i filmy. Ale fakt, że zamknięcie Megauploadu miało negatywny wpływ na przychody ze sprzedanych biletów kinowych, jest już pewnym zaskoczeniem. (...) Zamknięcie Megauploadu spowodowało zmniejszenie wpływów z biletów. Tak przynajmniej twierdzą naukowcy z Monachium i Kopenhagi, którzy przyjrzeli się cotygodniowym danym dotyczących sprzedaży biletów kinowych na 1344 filmy w 49 krajach. Po przeanalizowaniu pięcioletniego okresu okazało się, że tegoroczne zamknięcie Megauploadu rzeczywiście miało wpływ na przychody filmowców. Tylko niekoniecznie taki, jakby się tego spodziewały wytwórnie filmowe. (...)


    Caly tekst tutaj:

    ->link<-
    • 10: CommentAuthors2325
    • CommentTime30 Dec 2012 zmieniony
     
    Megaupload ma powrócić z tego co czytałem. Skąd słowo mega w nazwie zrozumiałem gdy pokazali właściciela.
    • 11:
       
      CommentAuthorKaz
    • CommentTime30 Dec 2012
     
    Jeszcze inne oznaki wylewania dziecka z kapiela i zdecydowanego podazania "ochrony praw autorskich" w strone daleko posunietego absurdu:

    ->link<-

    Fińska grupa antypiracka CIAPC (The Copyright Information and Anti-Piracy Centre) ustaliła, że komputer znajdujący się pod adresem, w którym mieszkała dziewięciolatka, pobrał nielegalnie chronione prawem autorskim pliki. Ojcu dziewczynki zaproponowano ugodę: 600 euro grzywny oraz podpisanie dokumentu zabraniającego ujawniania całej sprawy. Mężczyzna nie zgodził się na te warunki. CIAPC zawiadomił więc policję. Ta z kolei zorganizowała profesjonalny poranny nalot, konfiskując wszystkie dowody, w tym laptopa córki mężczyzny.



    Jak do tego doszło? Dziewczyna szukała utworów fińskiej popowej piosenkarki Chisu. Szukała ich w Google. Wyszukiwarka przekierowała dziewczynkę na The Pirate Bay. Okazało się, że nie udało jej się ściągnąć albumu (tak przynajmniej twierdzi jej ojciec), ponieważ natknęła się na tzw. fake'a (plik nazwany tak, jak pożądany przez nas materiał, a zawierający coś zupełnie innego). Na następny dzień udali się więc oboje do sklepu i kupili płytę. Jednak ta jedna wizyta na The Pirate Bay wystarczyła grupie CIAPC.
    • 12:
       
      CommentAuthorjhusak
    • CommentTime30 Dec 2012
     
    Co do mnie, od kiedy cała ta sprawa się zaczęła nagłaśniać, przestałem w ogóle oglądać filmy.

    A na przykład kupiłem na gwiazdkę ostatni tom Pana Lodowego ogrodu rodzicom oraz bratu żony (2 egzemplarze). Ojciec miał co czytać, więc pożyczyłem. Ale żona zakosiła :) A ja chciałem czytać. Ściągnąłem ebooka i czytam.

    Czy jestem w porządku?

    IMO tak. Czytam inną postać, a wewnątrz rodziny można sobie bezkarnie książkę pożyczać, podobnie jak i filmy. Przy czym mogę mieć kopię bezpieczeństwa? Mogę.

    Jestem przekonany, że gdy runą te wszystkie wielkie firmy wydawnicze, które okradają twórców oraz konsumentów, to będzie inaczej. Powstaną sieci typu empik, które będą decydować, czy sprzedawać coś, czy nie. Powstaną firmy dystrybucyjne, które za kasę będą dystrybuować książki. A można też teraz kurierem wysyłać tu i tam. Kwestia tylko:
    - idę do wydawcy, on się łaskawie zgadza, płaci 10 kzł i do widzenia, czy
    - sam organizuję wysyłkę, wydanie, druk itp i sam na tym wszystkim zarabiam.

    Jest jeszcze jedna mafia, która legalnie pobiera kasę za iks, kiedy to padnie?
    • 13: CommentAuthors2325
    • CommentTime30 Dec 2012
     
    Podobno ostatnio ceny ebooków potrafią przewyższać papierowe wydanie. W międzyczasie pojawiła się informacja, że ebooki będzie można kupować w zwykłych kioskach z gazetami. Tyle, że jak się okazuje w kiosku kupujemy tylko kod który mamy zanieść do domu i tam w komputerze gdzieś sobie wklepać do przeglądarki. Nawet nie wiem jak to skomentować.
    • 14: CommentAuthormac
    • CommentTime30 Dec 2012 zmieniony
     
    Co do mega upload to faktycznie wraca w styczniu -> ->link<- jeśli spełni się 10% zapowiedzi Dotcoma to będzie wielkie bum ;-)

    A jeśli chodzi o dobre wieści z krajowego pola walki to:

    - Mówienie prawdy wzbudza kontrowersje -> ->link<-

    - Hirek oddawaj 600 milionów -> ->link<-

    - Hirek daje sobie spokój -> ->link<-

    - i bardzo ciekawy wywiad z Jarosławem Lipszycem -> ->link<-


    i muzycznie na koniec roku

    • 15:
       
      CommentAuthorKaz
    • CommentTime16 Feb 2013
     
    Istotna wiadomosc - istotna, bo podparta wyrokiem prawnym... A jak wiemy, najsilniejszym argumentem lobby "wlasnosci intelektualnej" jest to, ze istnieje prawo "chroniace" "wlasnosc intelektualna":

    ->link<-

    Europejski Trybunał Praw Człowieka w niedawnym wyroku orzekł, że wymiana plików w sieci stanowi element dzielenia się zdobyczami kultury, co z kolei wpisuje się w Artykuł 10 Konwencji Praw Człowieka o wolności słowa. W praktyce decyzja trybunału oznacza, że sądy będą miały utrudnione zadanie chcąc skazać kogoś za udostępnianie plików w sieci.
    Polskie sądy muszą uwzględnić decyzję trybunału

    Decyzja Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości musi zostać uznana przez sądy wszystkich krajów, które podpisały odpowiednie traktaty - w praktyce nie zrobiła tego tylko Białoruś. Co za tym idzie, również w polskich sądach będzie można powoływać się na wyrok trybunału, uznający że dzielenie się plikami w sieci jest objawem korzystania z prawa do wolności słowa i dzielenia się zdobyczami kultury.

    Przestępstwo przeciw demokracji
    Organizacje walczące z łamaniem praw autorskich mają teraz twardy orzech do zgryzienia, gdyż nie wystarczy już udowodnienie, że ktoś złamał przepisy ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Teraz, aby skazać kogoś za udostępnianie plików, trzeba będzie również wykazać, że popełnione przestępstwo jest zagrożeniem dla samej demokracji. (...)
    • 16: CommentAuthorkosa0
    • CommentTime16 Feb 2013
     
    A ja dodam swoje 5 groszy do tematu :-)
    Brak poszanowania własności intelektualnej to zwyczajne złodziejstwo czy wam się to podoba czy nie/nazywajmy rzeczy po imieniu i nie bądźmy hipokrytami/.
    Pseudo teorie o tym ze zalegalizowanie złodziejstwa intelektualnego przyczyni się do rozwoju są porostu zwyczajnym bajaniem.Zobaczmy ile myśli innowacyjnej znajdziemy w CHRL czy Indiach.Kopiowanie owszem innowacyjności zero.Wymyślenie czegokolwiek nowego to wysiłek - a w naszych czasach wysiłek uważany jest za głupotę.
    Dlatego uważam iż patenty i ochrona praw jest potrzebna, inna sprawa jest niepopadanie w przesade- patrz apple i patentowanie kola
    • 17: CommentAuthorAmun-Ra
    • CommentTime17 Feb 2013
     
    @kosa0 - albo nazywasz rzecz po imieniu albo nazywasz tę czynność złodziejstwem. Zdecyduj się.
    Co do patentów - ochrona jest potrzebna, ale nie na patenty związane z szeroko rozumianym softwarem - począwszy od ikonek na koszykach skończywszy.
    • 18:
       
      CommentAuthorjhusak
    • CommentTime17 Feb 2013 zmieniony
     
    1. Po co jest sztuka?
    2. Co to i po co jest kultura?

    I z drugiej strony:
    1. Co się dzieje, jak ograniczamy dostęp do sztuki?
    2. Co się dzieje, jak ograniczamy dostęp do kultury?

    I z trzeciej strony:
    1. Czy jeśli człowiek dąży do poznania sztuki i kultury, to musi być ZŁODZIEJEM?

    I teraz.
    Prawo powinno opisywać sytuacje nienaturalne.
    Sytuacje nienaturalne, to m. in. kradzież owoców czyjejś pracy, dajmy na to dzieła.
    1. Złodziej kradnie Monę LIzę z Luwru (dzieło)
    2. Złodziej kradnie (poprzez włamanie) wszystkie bilety na koncert Metallica. (nie dzieło)
    3. Złodziej kradnie płyty CD (produkt ~ dzieło)
    4. Złodziej kradnie (właściwie wykrada) dane z muzyką. (nie dzieło)

    Przypadki 1 i 3 są oczywiste i warte napiętnowania, bo kradnie czyjąś wytworzoną wartość.

    2. Złodziej kradnie wirtualną wartość, jednym kliknięciem można mu to odebrać i mieć znowu pulę biletów do sprzedania.

    4. Tu mamy zagwozdkę, ale nie bardzo.
    - autor przychodzi do Wytwórni, dostaje jakąś kasę, przepisanie praw autorskich i "Spadaj", więc nie jego okradamy.
    - Wytwórnia jest chroniona prawami, które sama sobie nadała (w uproszczeniu), więc to niby ją okradamy.

    Ale teraz czy na pewno?

    Brak poszanowania własności intelektualnej to zwyczajne złodziejstwo czy wam się to podoba czy nie/nazywajmy rzeczy po imieniu i nie bądźmy hipokrytami/.


    Poszanowanie własności intelektualnej: że puszczam koledze muzykę Metaliki i mówię:
    Słuchaj. To Metalika. Zaje&*sty zespół.
    a nie:
    Zobacz jaką mam kapelę. Gramy w garażu i jaki efekt :D

    Ochrona własności intelektualnej to prawo, które powinno karać PLAGIATORÓW, a nie odbiorców kultury czy sztuki, bo oni tego prawa własności NIE ODBIERAJĄ!!! Własność intelektualna ma się tak do własności, jak krzesło elektryczne do krzesła.

    Ale z tego, że ta własność intelektualna jest chroniona z jakiego powodu mają czerpać zyski często nie ci, co tę własność mają (twórcy)? I co z tego, że MUSZĄ się jej pozbyć? Ci najlepsi oczywiście nie muszą bo sami sobie wszystkim są :)

    Jeśli własność staje się towarem, to można to kupić, ale to już nie jest własność intelektualna. To się staje własność materialna, komercja. A kupić można najwyżej towar, który dostajemy do ręki wraz z fakturą. Kupić można coś, co będziemy mieć, a jak stracimy, to tylko w wyniku KRADZIEŻY lub uszkodzenia. Jeśli kupujemy coś niematerialnego, to za wykonanie usługi, lub gratyfikacja za coś bardziej ogólnego. Coś za coś mówiąc superogólnie.

    W przypadku sprzedaży ebooka za 80% ceny książki, pardon, ktoś mnie tu nabija w butelkę.

    W przypadku sprzedaży mp3 za 80% ceny podobnie. To niejest Coś za Coś. To jest Coś*5 za Coś. OSZUSTWO i ZŁODZIEJSTWO!

    Nie bądźmy hipokrytami. Każdy, kto nam coś sprzedaje, oszukuje nas (są nieliczne wyjątki). Czy to ograniczając z góry czas działania, czy podając parametry idealne, czy w końcu nie respektując gwarancji. Uczciwy sprzedawca nie istnieje, bo dawno zbankrutował. Kupując towar dokonuję bilansu, godzę się na to, że ktoś chce zarobić więcej, niż powinien, lub NIE. Benzyna jest za droga => kupuję wóz elektryczny. I jestem przestępcą, bo narażam NA STRATY przemysł paliwowy! (no, na szczęście JESZCZE nie)

    Kupując płytę płacę, bo to jest przedmiot, który chcę mieć. Jednak powinienem także płacąc za towar nabywać prawa do nieskrępowanego dzielenia się w gronie prywatnym/rodzinnym.

    Kupując mp3 czy ebook płacę za nic, bo nie mam przedmiotu; jednak powinienem przekazać cegiełkę twórcy. TWÓRCY. Jeśli mam taką możliwość robię to. Koszty wydania ebooka czy mp3 są ZEROWE, to dla czego mam za nie płacić cokolwiek ponad GRATYFIKACJĘ twórcy?

    Twórca nie zarabia pieniędzy. On je przyciąga. Nie każdy jest twórcą. Niektórzy o tym zapominają. Prawo rynku. Dla dobrych twórców "Splendor i chwała = dostatek"; przemysł musi się zadowolić tym, że nie będzie miał odbiorców na towar, który produkuje.

    Dzielenie się danymi nie powoduje strat. Powoduje najwyżej mniejsze zyski doraźne, ale w zamian: rośnie jego wartość marki, rynkowa, rośnie zasięg, czyli pozycja na rynku, rośnie tzw. przerób, rośnie przewaga nad konkurencją, same plusy.

    Popatrzcie na najbardziej piracony System Operacyjny Świata. Jak się zabierają za aktywację przez internet, zaczynają przegrywać, ograniczać swoją pozycję rynkową.
    A MacOS X zyskuje, bo:
    - nigdy nie miał żadnych numerków, czy aktywacji przez internet
    - a teraz kosztuje 20$ (niecałe dwadzieścia dołków) za PEŁNĄ WERSJĘ!!! (innej nie ma :D ) W medium elektronicznym. Czy WIDZISZ RÓŻNICĘ???

    No i jeszcze jedno. Dobry, DOBRY artysta zarobi na siebie tyle samo niezależnie od tego, czy piractwo będzie, czy nie (zarobkowe, czy bezzarobkowe). Prawo poszanowania własności intelektualnej jest potrzebne TYM, KTÓRYCH I TAK BY NIKT NIE KUPIŁ!!!!
    Kiedy oni zrozumieją, że jest to dla nich ŁASKA, że ludzie ściągają ich utwory! To Twórcy są dla ludzi, a nie ODWROTNIE. Służba kulturowa, nic więcej. Widać to w Hollywood, dają się fotografować jak małpki, nawet najlepsi, w imię popularności, która daje zyski tak naprawdę.

    Generalnie to wszystko jest chore, a nikt mi nie wmówi, że jak przekażę informację w odruchu dzielenia się (ludzkim odruchu) to coś kradnę.

    Ktokolwiek próbuje zabijać ludzkie odruchy, zabija ludzkość.

    Nie dajmy sobie wmawiać, że jesteśmy ZŁODZIEJAMI !!!!
    Jesteśmy KRZEWICIELAMI KULTURY, PROPAGATORAMI i wpływamy na jej ROZWÓJ poprzez słuchanie i oglądanie tego, co lubimy, a nie tego, co nam wciskają (autorskie sajty i muzyka niszowa)
    • 19: CommentAuthorfirestorm
    • CommentTime17 Feb 2013
     
    Masz racje jhusak! Jesli sciagne z netu Gatchaman(Zaloga G) zeby pokazac synowi czy to piractwo?
    • 20:
       
      CommentAuthorjhusak
    • CommentTime17 Feb 2013 zmieniony
     
    No i właśnie - poszerzasz mu horyzonty, to i potrzeby kulturalne będzie miał większe.

    Proponuję tylko nie używać negatywnych skojarzeń przed i podczas prezentacji :)

    Po też.
    • 21:
       
      CommentAuthorTenchi
    • CommentTime17 Feb 2013 zmieniony
     
    @firestorm
    Jeżeli ściągniesz oficjalnie wydane DVD ripy to łamiesz obowiązujące prawo, aczkolwiek z piractwem nie ma to nic wspólnego dopóki nie zaczniesz na nich zarabiać. Jeżeli natomiast zassasz nagraną przez kogoś na wideo wersję telewizyjną wzbogaconą o fanowsko nałożone napisy i w takiej postaci zdigitalizowną to nie robisz nic złego - serial został już upubliczniony właśnie poprzez emisję w telewizji, a taką wersję jak najbardziej wolno posiadać na własny użytek.
    A tak w ogóle to po co mielibyśmy poszerzać sobie horyzonty? Najlepiej grzecznie i bezmyślnie konsumować tępą papkę serwowaną nam przez rządzące tym światem korporacje i bezmyślnie wierzyć że jeszcze musimy im za to zapłacić.
    • 22: CommentAuthorfirestorm
    • CommentTime17 Feb 2013 zmieniony
     
    Z wyksztalcenia jestem prawnikiem, jakos sobie poradze :) Spie spokojnie, nic mnie nie dreczy :)
    Zwlaszcza, ze problem jest tylko z rozpowszechnianiem a nie z ogladaniem ;)
    • 23: CommentAuthorfirestorm
    • CommentTime17 Feb 2013
     
    @jhusak, co masz na mysli z tymi negatywnymi skojarzeniami, bo nie lapie?
    • 24:
       
      CommentAuthorTenchi
    • CommentTime17 Feb 2013
     

    firestorm:

    Z wyksztalcenia jestem prawnikiem, jakos sobie poradze :)

    O, dobrze wiedzieć. :)
    • 25: CommentAuthorkosa0
    • CommentTime17 Feb 2013 zmieniony
     
    jhusak
    Sam nie wierzysz w to co napisałeś prawda ?
  1.  
    Jeśli chodzi o muzykę, to u mnie zawsze są trzy grupy:

    1. Artyści, których płytę kupię zawsze
    2. Artyści, których płyty nie kupię nigdy, bo nie są w moim guście

    No i grupa 3, najbardziej problematyczna:
    3. Artyści, którzy na całą płytę mają 1 lub 2 fajne utwory. Gdybym mógł (łatwo) kupować muzykę w sposób wybiórczy, to tenże artysta zarobiłby choćby na tych dwóch kawałkach - a tak to pewnie zostanie ściągnięty w mp3 :) Na użytek własny oczywiście :)

    Zgadzam się tutaj z tym kawałkiem wypowiedzi Kuby: "Dobry, DOBRY artysta zarobi na siebie".
    • 27:
       
      CommentAuthorTenchi
    • CommentTime17 Feb 2013
     
    @kosa0
    Na szczęście coraz więcej ludzi wierzy w to co napisał Kuba, pomalutku budzimy się z prania mózgów które nam chciano urządzić.
    • 28: CommentAuthorbob_er
    • CommentTime17 Feb 2013
     
    @kosa0: co prawda trochę mi się nie chce grzebać w googlu za linkami, jednakże z tym tylko kopiowaniem przez Chiny czy Indie to bym uważał. Owszem kopiują niemało (tak jak kiedyś np. Korea Południowa, Japonia, USA) lecz ichnia myśl własna zaczyna kiełkować (loty w kosmos, linia kolejowa na Tybet i wiele, wiele znanych i nieznanych gadżetów).
    Nie bez powodu ACTA (i wszelkie jej pochodne) wychodzą od krajów, które kopiowały kiedyś, a dziś eksportują technologię).
    A co do tematu poruszonego przez Kubę - można zadać zajeb*ście proste pytanie, a potem samemu sobie odpowiedzieć - 'po co nam pośrednicy?' (czyt: wydawcy). Byli potrzebni, jak dzieła artystyczne wydawało się na nośnikach fizycznych (papier, płyta, kaseta). Dziś w epoce bitów - koszty wydania są wiele niższe.
    • 29:
       
      CommentAuthorjhusak
    • CommentTime17 Feb 2013 zmieniony
     
    @kosa0, podejrzewam, że Ty bardzo wierzysz w to, co piszesz i myślisz. Jednakże wiara a prawda to dwie prostopadłe rzeczy - czytaj - nie mają związku.

    Większość tego, co piszę, to pytania, które sobie zadaję i moje przemyślenia. Buduję swój światopogląd samemu, przedstawiam go innym pod rozwagę czy możliwość dyskusji.

    Twoja wypowiedź jest nie na miejscu, bo przedstawia cały mój światopogląd oparty na tym, co widzę, czytam i słucham (a jest tego sporo), a także wyciągane z tego wnioski, pod znakiem zapytania. Dlaczego?

    Bo się nie zgadza z Twoim światopoglądem. Rozumiesz?
    Twój światopogląd nie pozwala stawiać pytań i dyskutować.

    Więc ich więcej do Ciebie nie mam i nie dyskutuję z Tobą.

    Właśnie wali się powoli pod wpływem internetu misternie konstruowany plan, gdzie Wielcy dyktują warunki. Na pewno zyskujemy czas na odrobinę wolności.

    Niestety, niektórzy będą w tej wolności nieco zagubieni...
    • 30: CommentAuthorpin
    • CommentTime17 Feb 2013
     
    I z drugiej strony:
    1. Co się dzieje, jak ograniczamy dostęp do sztuki?
    2. Co się dzieje, jak ograniczamy dostęp do kultury?


    Bieda, np.

    Minimalna krajowa netto w okolicy 1000pln i wydawnictwo "medianle" w cenie 10% wypłaty. Wiadomym jest, że w tym przypadku twórca nie straci, bo i nigdy by niczego nie zyskał ;) Pozostaje więc usiąść na klepisku, rozpalić ognisko w kuchni i grillować osiedlowe śmieci ;)- Ot, polska cała.
    • 31: CommentAuthorkosa0
    • CommentTime17 Feb 2013 zmieniony
     
    jhusak
    Nie prostopadle a rownolegle niby nic nie znaczaca roznieca a jednak-zapytaj kazdego matematyka
    Pewien czlowiek powiedzial "klamstwo powtorzone 1000 razy staje sie prawda" - no niesterty dla niektorych nie staje sie prawda :-).Mozesz zaklinac zeczywistosc mowic ze ziemia jest plaska :-) co nie zmieni tego stanu zeczy ze nie jest :-).Mowisz ze moja wypowiexz jest nie na miejscu bo ... Szczeze ? Wali mnie to ze przestawiam twoja zeczywistosc , Wlilo by mnie to rowniez gdyby nie przestawialo .Mam dosyc zlodziejskiej mentalnosci kotra tkwi w polakch od zawsze:
    nie oszukuje tylko sciagam w szkole
    nie kradne tylko pirace,yanosikuje
    nie gwalce tylko zaspokajam swoja potrzebe sekusalna
    nie jestem rasista tylko nielubue obcych
    Moj swiatopoglad pozwala na dyskutowanie tylko nie toleruje zlodziejstwa .Moj swiatopoglad mowi wejdziesz na moj teren to przy...le ci ze srotowki ,dotkniesz mojej zeczy to obetne ci reke .Wiesz taki zdroworozsadkowe podejscie a nie socjalistyczne ze wszsyko jestn asze i za nic nie musze placic .Nie wiem czy jestes w stanie pojac roznice.Czytajac takie wypowiedzi jak twoje stwierdzam ze idelanym krajem dla was jest korea /ta zla/ tam wszsytko jest wspolne , mozesz uzywac do woli , kopiowac itp.
    Slowko do bobera wes mnie nie rozczulaj tylko poszukaj tych linkow .Mysl walnsna czytaj podroba iphona oraz ukradzine plany boeaninga.
    Myslicie ze powstaly by malowidla w swiatyni sekstynskiej gdyny nie zaplacopnao autorowi?Sluchacie metaliki ? Gdyby autorzy nie zatobili na pierwszej plycie g...o byscie sluchali aa nie metalice.
    Stworzcie cos od siebie a nie pieprzycie farmazony.
    Jeli kogos obrazilem .... to trudno .Dosyc mam pieprz...a ze slonce to ksiezyc i na odwrot .
    • 32: CommentAuthormarekp
    • CommentTime18 Feb 2013
     
    "(...)Szczeze ? Wali mnie to; Mam dosyc zlodziejskiej; mentalnosci; przy...le ci ze srotowki; obetne ci reke; wes mnie nie rozczulaj; pieprzycie farmazony; Dosyc mam pieprz...a(...)"
    Oj, wyczuwam tu negatywne emocje... ;-)
    I powiadam, ten wątek zmierza tam gdzie zawsze - w maliny :-)
    • 33: CommentAuthorBluki
    • CommentTime18 Feb 2013 zmieniony
     
    N I E A K T Y W N Y

    kosa0:

    Myslicie ze powstaly by malowidla w swiatyni sekstynskiej gdyny nie zaplacopnao autorowi?
    Tyle, że gdy powstawała Kaplica Sykstyńska, prawa autorskie nie istniały. Pojawiły się kilka wieków później.

    Sluchacie metaliki ? Gdyby autorzy nie zatobili na pierwszej plycie g...o byscie sluchali aa nie metalice.

    Wielu twórców nie zarobiło na pierwszej płycie. Czasami nie mają nawet praw do tej pierwszej płyty, bo przejął je pośrednik/wydawca, który teraz z taką troską mówi o ochronie praw twórców.

    nie gwalce tylko zaspokajam swoja potrzebe sekusalna
    nie jestem rasista tylko nielubue obcych

    Usiądź i przemyśl to spokojnie, a sam dojdziesz do wniosku, że te porównanie to piramidalna bzdura.

    A co do utraconych zysków artystów w wyniku krwiożerczego piractwa:

    65 tysięcy dolarów dziennie - tyle wg najnowszych szacunków zarabia brytyjska gwiazda Adele.

    W rozmowie z magazynem "Grazia" Andrzej Piaseczny przyznał, że będąc wokalistą, spełnia się nie tylko artystycznie, ale również gwarantuje sobie wysoki poziom życia.

    Edyta Górniak zaśpiewa na gali Miss Polonia /AKPA. Edyta Górniak na swoim Facebooku napisała, że w trakcie uroczystości zaśpiewa trzy razy. "Fakt" podał, że za swój występ na transmitowanej przez telewizję gali popularna wokalistka otrzyma 40 tys. zł.

    Na szczycie zestawienia najlepiej zarabiających wokalistek pop znalazła się Britney Spears. W ciągu 12 miesięcy (maj 2011- maj 2012) konto bankowe gwiazdy powiększyło się o zawrotne 58 milionów dolarów!

    Na czym zarobiła Britney Spears? Głównie na sprzedaży ostatniego albumu "Femme Fatale" oraz sygnowanej nazwiskiem piosenkarki wody toaletowej Fantasy Twist.

    Przypomnijmy, że Britney Spears otrzymała również 15 milionów dolarów za udział w programie "The X Factor" w roli jurorki.

    Niewiele mniej, bo 57 milionów dolarów, zarobiła 22-letnia piosenkarka country Taylor Swift.

    Młoda gwiazda wzbogaciła się głównie na udziale w kampanii promocyjnej kosmetyków oraz dzięki sprzedaży biletów na koncerty w ramach "Speak Now World Tour".

    W pierwszej piątce znalazły się również Rihanna (53 mln dolarów), Lady Gaga (52 mln dolarów) i Katy Perry (45 mln dolarów).

    Sporo zarobiły także Beyonce (40 mln dolarów) i Madonna (30 mln dolarów).


    - Źródło: Interia.pl

    Gdybym był złośliwy zapytałbym: kto tu kogo okrada?

    Wracając na nasze podwórko. Gdyby rygorystycznie przestrzegać prawa autorskiego, to większość gier z początku lat 80. byłaby już utracona bezpowrotnie.
    • 34:
       
      CommentAuthorjhusak
    • CommentTime18 Feb 2013 zmieniony
     
    Nie prostopadle a rownolegle niby nic nie znaczaca roznieca a jednak-zapytaj kazdego matematyka


    :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

    Masz pecha :)
    No, chyba, że masz na myśli szkolną definicję równoległych, które się nie przecinają. Bo na coś w stylu pojęcia niezależności wektorów (gdy iloczyn skalarny==0) to myślę, że nie wpadłeś.

    @Bluki, dzięki, kolega nie przyjmuje informacji, nie czyta, nie analizuje, nie rozumie, co czyta, nie rozumie, że kultura wypowiedzi to ładne zdania, ortografia i interpunkcja, a poza tym jego wypowiedź to jedna wielka erystyka ->link<- .

    Pytanie, których z poniższych chwytów kosa0 użył (zwracam uwagę na ostatni sposób):
    Oto skrót sposobów nieuczciwej dyskusji (dialektyki erystycznej):

    Uogólnienie (instantia) – rozszerzając wypowiedź przeciwnika poza jej normalne granice (bardziej ogólnikowe twierdzenie łatwiej zaatakować).
    Zastosowanie homonimii do jakiegoś słowa użytego przez przeciwnika, by rozszerzyć jego wypowiedź i wtedy ją obalić.
    Przyjąć twierdzenie powiedziane w sensie relatywnym jako powiedziane absolutnie lub ująć je pod innym kątem i w ten sposób je obalić (relative – absolute).
    Podawanie rozproszonych przesłanek (także błędnych), tak by przeciwnik nie zorientował się, do czego zmierzamy, a kiedy przeciwnik już zaakceptuje wszystko, co potrzebne, robimy z nich wniosek przez niego niespodziewany.
    Ukryta petitio principii: Zakładać to, co chcemy dowieść, używając na początku zmienionych nazw lub posługując się na początku ogólnikami, które łatwiej zaakceptować.
    Zadawać wiele pytań naraz i obszernie, ukrywając to, na czym zależy nam w odpowiedziach przeciwnika – trudno mu wtedy zorientować się w biegu rozumowania i przeoczy nasze ewentualne błędy i braki we wnioskowaniu.
    Wyprowadzić przeciwnika dyskusji z równowagi (przez bezczelne zachowanie względem niego), gdyż zdenerwowany nie będzie w stanie wszystkiego przemyśleć i dopilnować.
    Pomieszać kolejność wnioskowania (zadając pytania w niewłaściwej kolejności), tak że przeciwnik pogubi się w wywodzie.
    Zadawać pytania do poszczególnych przypadków, na które przeciwnik prawidłowo odpowie i następnie, bez pytania go, założyć, że zgodził się z tezą, którą potwierdzałyby te przypadki (choć wcale nie musi ona koniecznie z nich wynikać).
    Wybrać słowa/porównania, które będą nam pasowały. Np. kiedy przeciwnik proponuje jakąś zmianę, nazwać ją złośliwie "nowinką" i przeciwstawić "zastanemu porządkowi". Natomiast kiedy od nas wychodzi taka propozycja, przeciwstawiamy ją "zacofaniu". Podobnie inne rzeczy – nadając nazwy pozytywne lub negatywne w zależności od potrzeby.
    Dać przeciwnikowi do wyboru między proponowaną przez nas tezą a przejaskrawioną antytezą. (Szare obok białego wydaje się czarnym, a obok czarnego wydaje się białym).
    Triumfalnie ogłosić, że dowiodło się czegoś, choć wcale z dyskusji tak nie wynika (często skutkuje przy nieśmiałym przeciwniku).
    Przedstawić przeciwnikowi jakiekolwiek słuszne, choć nie oczywiste, stwierdzenie. Jeśli odrzuci (przez podejrzliwość) – wykazujemy, że jest słuszne i triumfujemy; jeśli przyjmie – mamy plus, bo zgodził się z naszym twierdzeniem.
    Argumentum ad hominem lub ex concessis: Szukać w tym, co przeciwnik mówi, jakiejś sprzeczności z akceptowaną przez niego szkołą, grupą, do której należy lub sposobem postępowania. Np.: "I ty, Polak, mówisz takie rzeczy!?"
    Kiedy przeciwnik postawił mocny kontrargument, wykorzystać podwójne znaczenie tego, co powiedzieliśmy, mimo że początkowo nie o to znaczenie nam chodziło.
    Mutatio controversiae: Widząc, że przeciwnik podąża argumentacją, którą nas pobije, wytrącić go z biegu, zmienić temat, odwrócić uwagę.
    Kiedy przeciwnik żąda konkretnych argumentów przeciw jego twierdzeniu, a ich nie znajdujemy, uciec się do ogólników powiązanych z jego tezą i później je podważyć argumentując choćby omylnością ludzkiej wiedzy.
    Fallacia non causae ut casae: Potraktować uzgodnione wspólnie przesłanki jako dowód naszej tezy, choć brakuje wśród nich jeszcze kilku, których nie przyjęły obydwie strony.
    Kiedy przeciwnik użył argumentu tego typu, o jakich piszemy (nieuczciwych), lepiej jest nie tyle wykazać jego pozorność, ale użyć podobnego argumentu, który postawi przeciwnika w gorszej pozycji niż gdybyśmy wykazali pozorność jego argumentu.
    Podać to, do czego przekonuje nas przeciwnik, za petitio principii, kiedy przekonuje nas do czegoś wątpliwego, spornego. Wydaje się to wtedy bardzo prawdopodobnym dla słuchaczy, bo widzą w tym także problem tak jak w głównym problemie dyskusji.
    Opierać się tak długo argumentacji przeciwnika, nie uznając jej, aż rozszerzy je poza granice prawdy, tak że łatwo obalimy taki argument. Powstaje wtedy wrażenie, że obaliliśmy główny argument.
    Argumentum ad auditorem – jeżeli ktoś dobrze zna się na rzeczy, może użyć argumentu sprzecznego z prawdą, wiedząc, że nikt ze słuchaczy nie jest na tyle zorientowany w materii, aby to zauważyć.
    Dywersja: Widząc, że zaczynamy przegrywać, rozpoczynamy mówić zupełnie o czymś innym, jak gdyby to było argumentem przeciwnym (bezczelne, kiedy nie dotyczy to w ogóle tematu dyskusji).
    Argumentum ad verecundiam: Używać zamiast argumentów odwołań do autorytetów, szczególnie tych, które są powszechnie szanowane, w razie potrzeby przekręcając lub fałszując cytaty. Słabość: Jeśli przeciwnik jest dobrze zorientowany, może to wykazać lub podać inny autorytet mający inne zdanie w tej kwestii.
    Przyklejanie etykietki - Kiedy twierdzenie przeciwnika podobne jest do jakiejś herezji, błędnej nauki, ktoś może przyczepić mu etykietkę nazywając ją spirytualizmem, idealizmem itp.
    Powiedzieć, że w teorii to ładnie wygląda, ale praktyka pokazuje inaczej. (Jak gdyby teoria czegoś nie uwzględniała).
    Zadać pytanie związane z tematem, na które przeciwnik nie będzie w stanie odpowiedzieć i w ten sposób, pokazując jego niekompetencję, przekonać wszystkich, że to my mamy rację.
    Argumentum ab utili: Zadziałać na wolę, a nie na rozum – kiedy uda nam się przekonać, że korzystniej dla wszystkich (a przynajmniej słuchaczy, zwolenników), żebyśmy przyjęli nasze rozwiązanie (choćby było ono zupełnie błędne), będą chcieli bardziej przychylić się do naszej argumentacji.
    Sprawić przez potok bezsensownych słów (pozornie wyglądający dobrze, z poważną miną), że przeciwnik pogubi się, uznając je za najważniejszy argument tezy. Działa szczególnie wtedy, gdy przeciwnik udaje, że wszystko zrozumiał.
    Jeśli przeciwnik ma rację, ale użył błędnej argumentacji, obalić argument, uznając, że obaliliśmy całą tezę. Jest to jedna z najpowszechniej używanych metod erystycznych.
    Metoda ironicznej niekompetencji- Granie głupa: Jeśli przeciw racjom wysuniętym przez przeciwnika nic nie potrafimy znaleźć, z subtelną ironią należy ogłosić swoją niekompetencję: "To, co Pan mówi, daleko wykracza poza granice mojej ubogiej pojętności, nie wykluczam przeto, iż ma Pan rację, zrozumieć tego jednak nie potrafię". Jeśli wśród słuchaczy cieszymy się jakimś uznaniem, delikatnie dajemy im do zrozumienia, iż oponent plecie bzdury. Z chwytu tego można korzystać tylko w tych warunkach, gdy pewni jesteśmy, że słuchacze mają nas w wyższym poważaniu niż przeciwnika, np. gdy dochodzi do sporu między profesorem, a studentem. Oparcia szuka się we własnym autorytecie, nie w racjach.
    Argument ostatni – ad personam: Widząc, że przeciwnik jest mocniejszy, atakować go osobiście, obrażać lub w jakikolwiek sposób porzucać prawdziwy przedmiot sporu. Rzucać inwektywami - używanie słów obraźliwych wobec przeciwnika, np:"Ty i całe Twoje stronnictwo jesteście przykładami chorej ambicji, przy maleńkich móżdżkach".
    • 35: CommentAuthornosty
    • CommentTime18 Feb 2013
     
    @Tenchi - nie wprowadzaj proszę ludzi w błąd. To co napisales w poscie zaczynającym sie od slow "@firestorm
    Jeżeli ściągniesz oficjalnie wydane DVD ripy to łamiesz obowiązujące prawo," to na szczescie nieprawda.

    Nie wiem co znaczy termin "oficjalnie wydane DVD ripy" :) Ale mozesz sciagac i uzywac w ramach dozwolonego uzytku dowolne dzielo (oprócz oprogramowania), ktore zostalo rozpowszechnione legalnie na terenie Polski. Niewazne czy rozpowszechnione w TV, czy na plycie DVD czy w kinie. Nie jest to zadne piractwo ani lamanie prawa.
    Jesli nie wierzysz zajrzyj na strone Policji.

    Natomiast gdybys chcial nagrac z TV jakąś audycje i dolozyc do niej "fanowskie napisy" a potem to wrzucic do sieci, to wtedy łamiesz prawo. Przez rozpowszechnianie.
    • 36: CommentAuthornosty
    • CommentTime18 Feb 2013 zmieniony
     
    @kosa0 - zabawne, bo stwierdzeniem "Pewien czlowiek powiedzial "klamstwo powtorzone 1000 razy staje sie prawda" - no niesterty dla niektorych nie staje sie prawda :-)"
    chyba najlepiej podsumowałbym to co Ty glosisz :)
    Własnie taką strategię stosują firmy, ktorym zalezy na rozszerzeniu prawa ochrony "własności intelektualnej": małymi kroczkami powtarzają do znudzenia że "kopiujac MP3 to tak jakbyś ukradł komuś samochód" i to jak widać działa. Przynajmniej na Ciebie.
    BTW Jako humorystyczny komentarz do takich twierdzeń najbardziej podobało mi się, kiedy ktoś wysłał opłatę za prawa do pobranej muzyki w postaci ksera banknotu :)

    Czy wogole zdajesz sobie sprawę, ze to co nazywamy "własnością intelektualną" jest pojęciem prawnym: całkowicie umownym, sztucznym, nieintuicyjnym i przyjetym jako pewien consensus. Ludzie "umówili się" co obejmą ochroną, a więc co jest tą "własnością". I zapewniam Cie ze prawnicy 100 lat temu otworzyliby szeroko oczy ze zdumienia, gdyby zobaczyli jak rozrosło się to pojęcie w dzisiejszych czasach. Sam zresztą piszesz: "inna sprawa jest niepopadanie w przesade- patrz apple i patentowanie kola ". A dlaczego mamy nie popdac w przesade? Przeciez własność to własnośc a zlodziejstwo to złodziejstwo! Jak Apple ma petenty to źle? To już nie własność? Widzisz, to Ty jesteś hipokrytą. Doskonale zdajesz sobie sprawę, że przesadne rozdęcie ochrony "własnosci" intelektualnej jest szkodliwe dla spoleczenstwa. Tyle ze ja (i chyba wiekszosc ludzi) uwazam ze stan prawny, ktory mamy obecnie to juz daleko idąca przesada.
    Skoro "złodziejstwo to złodziejstwo" to czemu pisząc post nie płacisz tantiem wynalazcy alfabetu? :P

    Piszesz też: "Pseudo teorie o tym ze zalegalizowanie złodziejstwa intelektualnego przyczyni się do rozwoju są porostu zwyczajnym bajaniem."
    To bzdura. Pierwszy z brzegu przykład: gdybyśmy mieli ochronę softwaru w latach 80-tych, to pewnie dzis informatyka w Polsce stalaby na duzo nizszym poziomie. Po prostu bylismy biedni i nie mielibysmy sie na czym uczyc, albo chociaz czym wciagnac sie w informatyke (tak chodzi mi tez o gry, od ktorych wiekszosc z nas zaczynala przygode z komputerami). A tak dzisiaj jestesmy potegą jesli chodzi o programistow (choc niekoniecznie przemysl informatyczny - to inna sprawa). Dyskutowalem o tym kiedys na innym forum. Chyba nie trzeba przytaczac argumentow, bo są oczywiste. Zacytuję tylko Billa Gatesa, ktory powiedział: "Gdyby ludzie zrozumieli jak otrzymywać patenty w momencie, kiedy większość dzisiejszych pomysłów była wymyślana i zrobiliby to, dzisiejszy przemysł stanąłby w miejscu. "
    To chyba najlepszy dowód.
    • 37:
       
      CommentAuthorTenchi
    • CommentTime18 Feb 2013 zmieniony
     

    nosty:

    Nie wiem co znaczy termin "oficjalnie wydane DVD ripy" :)

    Argh, oczywiście miało być "ripy z oficjalnie wydanych DVD".

    Odnośnie reszty,
    stan prawny, ktory mamy obecnie to juz daleko idąca przesada.

    ...tak wielka że już nawet sami ludzie przestają się orientować w tym co im wolno a czego nie, co widać choćby na moim przykładzie. Parafrazując nieco klasyka F. Kiepskiego, przepisy prawa mamy rozdęte i skomplikowane jak cholera, ale przestrzegać go to ni ma komu. No ale przykład wszak idzie z góry - trudno dziwić się ludziom że nie chcą dawać ruchać się w dupę widząc jak sobie żyje i co wyczynia kasta rządząca.
    Przepraszam za wprowadzenie zamieszania i dzięki za sprostowanie.
    • 38:
       
      CommentAuthorjhusak
    • CommentTime18 Feb 2013
     

    Frédéric Bastiat:

    Gdy grabież staje się sposobem życia dla grupy ludzi żyjących w społeczeństwie, na przestrzeni czasu stworzą oni dla siebie system prawny, który usprawiedliwi ich działania i kodeks moralny, który będzie ją gloryfikował.
    • 39: CommentAuthorodyniec1
    • CommentTime18 Feb 2013
     
    antypiraci zjadaja wlasny ogon :) :
    ->link<-
    • 40: CommentAuthorxxl
    • CommentTime19 Feb 2013
     
    @jhusak, piszesz o organizacji Zaiks ?
    • 41: CommentAuthorkosa0
    • CommentTime19 Feb 2013 zmieniony
     
    Jhusak.Ciekawe jest to pierwsza wypowiedz z którą się z tobą zgadzam-Frédéric Bastiat
    Nosty czemu nie place tantiem wynalazcy alfabetu - proste po autor nie zyje, tak samo jak nie place Bethowenowi tez nie zyje :-)
    nosty to co pisze to nie bzdura.Zadna firma bedaca polska piszaca w Polsce nie pisze na nasz rynek ? Dlaczego ?Bo by sie nie utrzymala .Zainwestowala by w stworzenie produktu sto milionow$ a "milosnicy kultury" ukradli by sobie jej wlasnosc.Utrzymujac ze firma owa powinna byc wdzieczna za to ze owy Pirat /ja bym to nazwal po imieniu/ moze sobie pograc/
    Jakos Polacy we wlasnym kraju do niczego nie dochodza ciekawe dlaczego ?Pewnie nie doceniaja wkladu piratow .

    Polska gospodarka i innowacyjnosc to tez przyklad dla calego swiata bo przeciez w polsce
    Oszukiwanie kierowcy na stacji benzywnowej - to tak ladnie sie nazywa chrzczenie paliwa.Pospolita kradziez to przywlaszczenie mienia .Partolenie roboty patrz modlin - to niedotrzymanie warunkow umowy .Przykladow mozna by mnozyc.Piracenie wpisuje sie w ten kanon .

    Latwo mowic o korporacjach itp itc itd i ze to oni cie okradja ? Tylko jak cie przepraszam okradja ? Ze cenia swoj produkt ?Nie stac mnie na plyte Madonny znaczy sie ze ona mnie okrada, Nie stac mnie na orginalna gre znaczy sie wydawca mnie okrada, nie stac mnie na mape do samochodu znaczy sie ze tworca map mnie okrada
    Bo przeciez piosenka sama sie nagrala , mapy same sie zrobily ,Gry same sie napisaly.
    To ze ludzią którzy to zrobili kots musial zaplacic - to pestka oni i ich pracodawca powinni byc wdzieczni ze piraci moga grac w ich gry czy sluchac muzyki.

    Nie bylo praw w czasach powstawania dziel....No prosze przeczytaj to co napisales .Wiele dziel jak nie wszsytkie nie powstalo by gdyby ktos za to nie zaplacil.

    Ciekawe tylko -pisze tu do zwolennikow piracenia- ze domagacie sie wynagrodzenia za swoja prace.Przeciez powinniscie byc wdzieczni pracodawcy ze pracujecie wiecej wdzieczni odbiorca waszych dziel /jakie by one nie byly/ ze racza z nich korzystac.
    Bo jaka jest roznica pomiedzy tworca ktory poswiecil czas, wysilek na stworzenie dziala a wami ?
    On i wy pracujecie on i wy chcecie zarobic.Wy zarabiacie a on ma byc wdzieczny za to ze wy przetwarzacie kulture
    • 42: CommentAuthorxxl
    • CommentTime19 Feb 2013
     
    @kosa0:
    > proste po autor nie zyje, tak samo jak nie place Bethowenowi tez nie zyje :-)

    to znaczy, ze wolno piracic dziela tworcow niezyjacych przykladowo Michael Jackson albo Fredie Mercury?
    • 43:
       
      CommentAuthorTenchi
    • CommentTime19 Feb 2013 zmieniony
     

    kosa0:

    Bo jaka jest roznica pomiedzy tworca ktory poswiecil czas, wysilek na stworzenie dziala a wami ?

    A na przykład taka że gdy w robocie wprowadzę dane do bazy to otrzymuję za to zapłatę i od tej pory wszyscy mogą do woli korzystać z efektów mojej pracy. Zaś gdy ja idę do kina na film to muszę za to zapłacić. Za wydanie na DVD muszę zapłacić. Jeżeli potem ukaże się jakaś poprawiona edycja kolekcjonerska to chcąc ją posiadać ponownie muszę zapłacić (gdy ja coś poprawiam w mojej pracy to nie dostaję za to dodatkowego wynagrodzenia). Chcąc pokazać ten film na np. jakiejś imprezie po raz kolejny muszę za to zapłacić (nawet jeżeli zakupiłem już i posiadam obie edycje). No to kurde, dlaczego ja nie otrzymuję kolejnych gratyfikacji za każdym razem gdy ktoś potrzebuje skorzystać z wyników mojej pracy? Nie sądzisz że coś tu jednak jest nie tak?
    Dodam jeszcze że 80% z tych pieniędzy nie trafia do reżysera czy aktorów lecz do całej bandy prawników, lobbystów, dystrybutorów i innych korporacyjnych pasożytów żerujących na artystach którzy uwierzyli im już dawno temu że tak po prostu musi być. Zatem zastanów się proszę czyich interesów tak naprawdę bronisz...
    Ostatnio czytałem gdzieś w sieci (niestety nie pamiętam już gdzie i nie wiem czy czasem czegoś nie pokręcę) że bodaj w USA były swego czasu przymiarki do wprowadzenia nowego systemu oglądania filmów na DVD. Otóż chcąc obejrzeć film łączyłbyś się ze specjalną bazą która pobierałaby z twojego konta należność za odtworzenie płyty (tak, tej płyty z filmem za którą raz już zapłaciłeś i jest ona rzekomo twoja). Działoby się tak za każdym razem gdy chciałbyś obejrzeć ten film. Na szczęście do czegoś takiego raczej nie dojdzie, ale już tylko słysząc o takich pomysłach na serio nie zaczynasz myśleć że komuś tu się od dobrobytu trochę w dupach poprzewracało?
    Dodam jeszcze tylko tyle że są całkiem konkretne przykłady które doskonale pokazują iż wykoszenie "piractwa" ABSOLUTNIE NIE ZWIĘKSZY wpływów w branży o te kwoty które teraz rzekomo tracą przez ten proceder. A co spowoduje brak dostępu do kultury w przypadku ludzi których po prostu na nią nie stać i nigdy by za nią nie płacili chyba nie muszę mówić... Wrócimy do czasów średniowiecza. No ale wszak o to przecież chodzi bo tępym i pozbawionym informacji motłochem najłatwiej się manipuluje.

    Wy zarabiacie a on ma byc wdzieczny za to ze wy przetwarzacie kulture

    A powiedz mi proszę co zrobić w przypadku gdy dane dzieło od dawna już nie jest w sprzedaży i czasem tak naprawdę nie wiadomo kto obecnie posiada do niego prawa? Mam tu na myśli chociażby wszystkie stare gry z lat 80-tych czy 90-tych. Teraz panuje taka zasada że kultura której nie da się sprzedać po prostu nie istnieje. I co, mamy pozwolić na to żeby te wszystkie osiągnięcia zwyczajnie przepadły? Przetwarzamy bo nie chcemy do tego dopuścić, ot i wszystko. Ile gier w bazie AOL czy Atarimanii figuruje tam wyłącznie jako cracki bo oryginały poginęły już dawno temu albo nośniki na których są nagrane stały się nieczytelne? A oni nawet jeżeli na tym nie zarobią to rzeczywiście powinni być zadowoleni że wciąż są tacy których to interesuje i mogliby chociaż przestać przeszkadzać w ratowaniu tej spuścizny kulturowej. Ale nie - lepiej nazywać nas przestępcami i złodziejami, a tępi i bezmyślni ludzie grzecznie się na to godzą i jeszcze przyznają im rację.

    xxl:

    to znaczy, ze wolno piracic dziela tworcow niezyjacych przykladowo Michael Jackson albo Fredie Mercury?

    Moim zdaniem tego typu dzieła powinny być po prostu uwolnione. A tu tymczasem pomimo śmierci Michaela już ukazała się płyta z nowymi (w sensie nie publikowanymi wcześniej) utworami, a w przygotowaniu jest pono kilka następnych. Michaelowi mógłbym zapłacić (tak jak to zrobiłem za Thrillera, Bad i Dangerous - kolekcjonerskie wydania są bardzo ładne i obfitują w unikatowe bonusy) bo go akurat lubię, ale w tej sytuacji komu mam nabijać kabzę? Cwanym korporacyjnym specom od marketingu? A takiego wała! Niech się wreszcie sami wezmą do uczciwej pracy zamiast żerować na czyjejś i to jeszcze pośmiertnie.
    • 44: CommentAuthorkosa0
    • CommentTime19 Feb 2013
     
    xxl kwestia definicji czy wolno spiratowac osobe martwa ?Czy mozna okraść osobe martwa ?Pewnie ze zlotych zebow tak ale z niczego wiecej.

    Tenchi - czylli piszesz o zwyklej zazdrosci ktos ma lepiej odemnie wiec jestem usprawiedliwiony - moge go skubac / kolejne fajne Polskie okreslenie/

    Nie pisze o kretynskich pomyslach korporacji tylko o wlasnosci intelektualnej i prawie artysty do wynagrodzenia takiego jakie uzna za stosowne

    Tu sie z toba zgodze prawa powinny zostac uwolnione artysta nie zyje nie ma problemu.Jesli firma ktora posiadala prawa do czegos zbankrutuje tez nie ma ochrony bo nie ma podmiotu .

    Nie mam monopolu na wszechwiedze , ani nie jestem nieomylny aczkolwiek nie kupie nigdy mentalnosci "pirata", cwaniaka , zlodzieja ani oszusta.

    Owa mentalnosc to powod nijakosci , wszechogarniajacego badziewia i biedy .

    Ale zastanowmy sie co by sie stalo gdyby prawem stalo sie to co niektorzy postuluja, zreszta poco sobie wyobrazac zobaczmy jaka to kulture mamy w tej zlej koreji/wszsytko jest wszsytkich komunizm pelna geba/,

    Powtórze to jeszcze raz jakby Madonna nie zarobila na pierwszej plycie , podobnie jak Metalica,Presley i tysiace innych nigdy by nie nagrali drugiej plyty.

    Dlatego, poniewaz,ze motorem ich dzialan byl zysk a nie chec zostania zebrakiem artysta.
    Osobiscie znam wiele utalentowanych osob kotre graly w kapelach rozniastych-Graly juz nie graja bo nie mogli sprzedac swojej pracy a tu niekturych zaskocze rachunki trzeba placic wiecie prad, bezynka czasami piwko.Wiec gitara poszla na kolek i jest orka w korporacjach.
    Ciekawe ile talentow tak stracilismy.
    • 45:
       
      CommentAuthorjhusak
    • CommentTime19 Feb 2013 zmieniony
     
    No dobrze, zaczynasz precyzować zdanie, a nie jechać po oponentach:
    Nie pisze o kretynskich pomyslach korporacji tylko o wlasnosci intelektualnej i prawie artysty do wynagrodzenia takiego jakie uzna za stosowne

    Tu sie z toba zgodze prawa powinny zostac uwolnione artysta nie zyje nie ma problemu.Jesli firma ktora posiadala prawa do czegos zbankrutuje tez nie ma ochrony bo nie ma podmiotu .


    Czyli mniej więcej to, co ja i inni piszą, drobną poprawką: artysta nie bardzo jest w stanie ustalać swoje wynagrodzenie (dotyczy tylko tzw. pewniaków, a i to nie zawsze)
    Pisałem: Bycie Artystą to bycie na Służbie Kultury.

    Poza tym bankructwo firmy z prawami nie powoduje ich utraty, bo wchodzi likwidator i sprzedaje, co tylko się da (likwidacja masy upadłościowej) włącznie z prawami do wszystkiego.

    ----

    Własność Intelektualna to nie własność w sensie materialnym. Nie wyobrażam sobie, jak można ją dziedziczyć (vide Milne i Kubuś Puchatek, oraz spadkobiercy) i nie wyobrażam sobie, jak można ją przekazywać, a takie rzeczy się dzieją.

    Kowalski napisał wiersz i mówi: Słuchaj Czesiek (Miłosz) - taki czterolinijkowiec skrobnąłem, chcesz?

    Potem Czesiek Nobla dostaje a Kowalski?

    Prawo Własności (czyli własność po prostu) może być zbywalne, zaś Prawo Własności Intelektualnej (czyli prawo do uznania bycia oficjalnie twórcą dzieła) nie powinno być zbywalne/przekazywalne, bo to bez sensu.

    Co innego Prawo Autorskie (które to jest już raczej prawem w sensie Temidy, gwarancją legalnego zarządzania dziełem i czerpania z tego korzyści), które może być i prawie zawsze jest (można mniej podatku zapłacić) przekazywane podmiotowi reprezentującemu (firmie, wydawcy lub przedstawicielowi).

    Takie moje przemyślenia.

    Kopiując nielegalnie utwory łamiemy Prawo Autorskie, a nie Prawo Własności Intelektualnej. Wniosek: nikogo nie okradamy, a nielegalnie zdobywamy nielimitowany dostęp do utworu (nie wchodząc w jego posiadanie).

    Kupując utwór wirtualny (mp3,ebook) też nie wchodzimy w jego posiadanie, a uzyskujemy do niego dostęp (nierzadko limitowany).

    Wniosek jest jeden. W pierwszym przypadku jesteśmy "do przodu" - uzyskaliśmy korzyść za nic, w drugim - uzyskaliśmy korzyść za pieniądze; jednak to jest tylko korzyść, a nie dobro materialne.

    I cały czas pamiętajmy o tzw "poczcie pantoflowej", która nie zasilana informacjami zanika wraz ze sprzedażą.
    • 46: CommentAuthorkosa0
    • CommentTime19 Feb 2013
     
    JHUSAK nigdy po nikim nie jechałem, nie taki miałem zamiar - przedstawiam tylko swój punkt widzenia.
    Nie jestem prawnikiem i nie mi sie wypowiadac na tematy meandrow prawnych.

    Moim celem jest uswiadomienie iz "pracac" krzywdzimy kogos kto stoi po drugiej stronie
    Cytat "Gdyby wszystkie konsekwencje jakiegoś działania dotykały jego sprawcy..."-Frédéric Bastiat

    Latwo jest myslec ze " to tylko korporacja"
    Ale za ta korporacja stoja ludzie ktos nie ma zylki do handlu ale umie spiewac wiec sprzedaje sie wytworni.
    Z kazdej sprzedanej plyty ma tantiemy .

    Zastanawialiscie sie dlaczego od dawna nie pojawila sie nowa plyta Edyty Bartosiewicz ? To juz macie odpowiedz plyta istnieje i jest bardzo dobra ale jakby wam to powiedziec......Autorka ma troche inna percepcje niz niektórzy.Co powoduje ze nie moge cieszyc sie jej muzyka i utworami.
    Dobra koniec tego medrkowania
    dobranoc
    • 47:
       
      CommentAuthorjhusak
    • CommentTime19 Feb 2013 zmieniony
     
    Jechałeś, jechałeś :) No, może nie chciałeś, ale tak wyszło.

    Z kazdej sprzedanej plyty ma tantiemy .

    Tylko ten będący pewniakiem. Początkujący nie widzą tantiem na oczy.
    Początkujący podpisują kontrakt na 1000 płyt + tantiemy, a potem wydawca mówi, że sprzedał 500 i jest w plecy. Nikt z autorów tego nie jest w stanie kontrolować. Tam, gdzie jest kasa, jest złodziejstwo legalne.

    A Edyta Bartosiewicz ma po prostu swoją Własność Intelektualną, i nie chce się dzielić, woli żyć w tym komfortowym przeświadczeniu, że TYLKO JEJ jest dane słuchać jej własnych utworów :D

    Żart.

    A na poważnie, gdyby sama se wydała płytę, byłaby mocno do przodu, i nie straszne byłoby jej zjawisko rozpowszechniania utworów. Mogła by napisać: Sama wydałam tę płytę za własne środki; jeśli czujesz, że warto, proszę wspomóż tę ciężką pracę kwotą wedle uznania (I wtedy będzie odpowiadać prawnie za nielegalne przychody...)
    I powinna robić, jeździć, koncertować, promować. Nie byłaby stratna.
    • 48:
       
      CommentAuthorTenchi
    • CommentTime20 Feb 2013 zmieniony
     

    kosa0:

    Tenchi - czylli piszesz o zwyklej zazdrosci ktos ma lepiej odemnie wiec jestem usprawiedliwiony - moge go skubac / kolejne fajne Polskie okreslenie/

    Chodziło mi raczej o zwrócenie uwagi jak dalece posunięta może być chciwość dystrybutorów kultury. Z tym zawsze będę walczył, niestety nawet kosztem twórców (w każdej wojnie są jakieś ofiary) którzy póki co chyba jednak głodem nie przymierają bo wciąż coś tworzą. Dlaczego wszyscy dostrzegają w tego typu wypowiedziach tylko rzekome usprawiedliwienia osoby chcącej "piracić" a nie zastanawiają się nad ich prawdziwym znaczeniem i sensem?

    Nie pisze o kretynskich pomyslach korporacji tylko o wlasnosci intelektualnej

    Zwrócę tylko uwagę na fakt iż kopiując dany utwór niczego nikomu nie zabieram, jego autor nadal ma do niego pełne prawa (a raczej korpo któremu się zaprzedał). Jakbym nie zassał to bym po prostu nie miał bo raczej nie poleciałbym do sklepu zakupić o czym już pisałem powyżej (wyolbrzymiane nieistniejące straty finansowe wielkich korporacji). Ale jestem człowiekiem rozumnym i potrzebuję nowych doznań, zaś kulturę mam na wyciągnięcie ręki. Dlaczegóż zatem miałbym sobie odmawiać? Tym bardziej że w 95% konsumuję takie rzeczy na których już naprawdę nijak zarobić się nie da albo od dawna nie wiadomo kto miałby na nich zarobić...

    prawie artysty do wynagrodzenia takiego jakie uzna za stosowne

    A pewnie. I tak samo jak on ma prawo zażądać ile za dane dzieło chce, tak samo ja mam prawo to olać i nie dać mu ani złotówki. Ale przedtem jeszcze muszę wiedzieć czy warto jest zapłacić bo nie zwykłem kupować kota w worku, czyli muszę się z przedmiotem zakupu wnikliwie zapoznać. Tak było dawniej i do takiego modelu dystrybucji powinniśmy wrócić. Przecież o nic innego w tej "wojnie" nie chodzi - trzeba po prostu pozbyć się pośredników którzy sztucznie rozdmuchują koszty dostępu do kultury i uwolnić rzeczy na których nikt już nic nie zarobi. Aż tyle i tylko tyle. Ale nie, lepiej zróbmy z 1/5 ludzkości przestępców w imię wyimaginowanych strat rozmaitych koncernów i monopoli.

    Latwo jest myslec ze " to tylko korporacja"
    Ale za ta korporacja stoja ludzie ktos nie ma zylki do handlu ale umie spiewac wiec sprzedaje sie wytworni.
    Z kazdej sprzedanej plyty ma tantiemy .

    Taaa, ci biedni głodujący artyści dla których zbawieniem mogłyby być tantiemy z tych powiedzmy 100k zassanych z netu egzemplarzy ich najnowszej płyty które to i tak nie zostałyby zakupione normalną drogą...
    Przepraszam za złośliwość ale po prostu czasem nie potrafię się powstrzymać kiedy czytam/słucham tego typu wypowiedzi (mówię teraz ogólnie o całości dyskusji). Fajnie by było gdyby wszyscy piewcy takich teorii zeszli wreszcie na ziemię, zobaczyli co się naprawdę dzieje dookoła i zaczęli sami myśleć oraz wyciągać własne wnioski zamiast tylko powtarzać do znudzenia te same bzdurne formułki które od lat usiłuje nam się wciskać jako coś oczywistego.
    • 49: CommentAuthornosty
    • CommentTime20 Feb 2013 zmieniony
     
    Kosa - Ty zaslaniasz się ładnymi haslami nie chcąc widziec rzeczywistosci. Zostawmy na razie na boku spor o wartości. Chodzi o to, że "Wojna z piractwem" jest podobna do "wojny z narkotykami": jest po prostu nieskuteczna a przy tym cholernie droga. A to najgorsza rzecz. Poglebianie represji jeszcze pogarsza sprawe. Mozna a nawet trzeba chronic słuszne interesy mniejszosci w demokracji, ale nie mozna penalizowac wiekszosci spoleczenstwa, w sytuacji kiedy teoretycznie przynajmniej ta wiekszosc glosami swoich przedstawicieli stanowi prawo :)
    A ostatnio coraz trudniej zamykac oczy na atakujące zewsząd badania, które wykazują że obecna postać prawa autorskiego na świecie (zakazywanie wymiany plików, problemy ze odsprzedażą licencji w dystrybucji cyfrowej a nawet i tradycyjnej, wojny patentowe itp), oraz tradycyjny model dystrybucji i promocji utworów działają na niekorzyść prawie wszystkich włacznie z tworcami.
    Bo ja nie jestem ideowym piratem.
    Ja po prostu nie chcę czegos co jest nieskuteczne i nie dziala niezaleznie od stojącego za tym aparatu represji i pieniedzy.

    A artysci... coż, kto powiedzial ze artystą trzeba być obowiązkowo? :P Zawsze bylo tak ze jesli ktos tworzy sztuke to zwykle dlatego ze musi a nie nie dlatego ze chce. Twórczosc jest cechą czlowieka. Bedzie zawsze czy ktos bedzie za nią placil czy nie.

    Przyklad: na Atari powstaje rocznie 50 nowych programow. Porównując do ilosci uzytkownikow tego komputera to chyba więcej niz w czasach jego swietnosci. Stworzenie niektorych zajmuje miesiace, a innych lata. 99% z nich jest za darmo.
    C.N.D.
    • 50:
       
      CommentAuthorTenchi
    • CommentTime20 Feb 2013 zmieniony
     

    nosty:

    Bo ja nie jestem ideowym piratem.

    Pięknie powiedziane.

    A artysci... coż, kto powiedzial ze artystą trzeba być obowiązkowo? :P

    Bingo! Jak ja czegoś nie potrafię to albo muszę się douczyć, albo mi podziękują, bo na moje miejsce w kolejce czeka masa luda. Ale nad tymi biednymi przymierającymi głodem artystami to wszyscy się litują, no bo jak ci posiadacze dacz, samochodów, jachtów, samolotów i kij wie jeszcze czego oraz kilku(nastu...?) kont w największych światowych bankach sobie poradzą gdy nagle po zmianie praw autorskich nikt nie zechce ich kupować...? Albo też się przebranżowią i zaczną robić coś innego, albo będą żyli nieco skromniej z już zarobionych pieniędzy, bo wszak volenti non fit injuria.

    Przyklad: na Atari powstaje rocznie 50 nowych programow. Porównując do ilosci uzytkownikow tego komputera to chyba więcej niz w czasach jego swietnosci. Stworzenie niektorych zajmuje miesiace, a innych lata. 99% z nich jest za darmo.

    ...co absolutnie nie przeszkadza w sprzedawaniu ślicznych wydań kolekcjonerskich bądź zwyczajowym i spontanicznym obdarowaniu autora dowolną sumą pieniężną jeżeli ktoś akurat będzie miał taki kaprys. Zdaje mi się, że przykładowo Kuba mógłby coś powiedzieć zwłaszcza na temat tego pierwszego przypadku...